•  

    pokaż komentarz

    W tym czasie amerykańskie auto osobowe osiągnęło gigantyczne rozmiary długość 5774 mm prawie 6 m. długości. Oczywiście automatyczna skrzynia biegów i gigantyczne zużycie paliwa.

    źródło: c402.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    O tak, chuj, zła Ameryka. Ale o tym, że małżeństwo klasy średniej ma dom i przynajmniej dwa samochody to już nikt nie mówi. Oczywiście dom położony w aldnej diselnicy, gdzie jest mnóstwo drzew, jest cisza a okolica wygląda bardzo ładnie.

    M.in. dzięki właśnie samochodom ludzie mogli zamieszkać w takich suburbiach.

    No ale przecież lepiej mieszkać ściśnięty w mieście, na górze, na dole i po bokach sąsiedzi w bloku, za oknem 5 m dalej balkon sąsiada, głośno, brzydko i w ch$! szaro. A to wszystko okraszone horrendalnym i cenami mieszkań.

    No ale mamy transport publiczny (-‸ლ)

    •  

      pokaż komentarz

      @ukradlem_ksiezyc: dzialalo to na poczatku, kiedy to naprawde byly przedmiescia i stosunkowo nieduza grupa dojezdzala. Potem zaczaely sie rozlewac i rozlewac, budowac coraz dalej i dalej. Tak samo jak u nas sie dzieje ostatnie lata

    •  

      pokaż komentarz

      @pytlar
      To dalej działa. Ciężko jest w tylko niewielu dużych miastach, jak LA, NYC czy ograniczonych przestrzennie jak zatoka SF.

    •  

      pokaż komentarz

      @ukradlem_ksiezyc: Przecież u nas też budują się już takie przedmieścia, gdzie aut jest jak nasrane i wcale nie żyje się na nich jakoś różowo. Tak samo jak w USA.

      Wielkie miasta to kupa ludzi. Więc albo będą mieszkać blisko centrum - gęsto, albo dalej i z koniecznością dojazdów. Nie unikniesz bloków w centrum i korków na dojazdach.

      U nas powoli robi się amerykański styl życia - tyle że nie wszyscy kredytują się jeszcze na całe życie i tutaj jest największa różnica.

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor
      Byłeś? Widziałeś?

      Jeśli dalej budujesz miasto centrycznie to rzeczywiście, bezmyślnością jest budowanie wielkich przedmieść. Cały pić polega na tym, że do rzęs rozplanowane miasto ma downtown (które jest centrum finansowym miasta) oraz rozproszonych małych centrów.

      W Polsce cały czas planuje model centrystyczny, więc nie ma miejsc pracy i handlu podążających za ludźmi tylko dalej wszystko ciśnie się w centrum. W Stanach takich hipermarketów jak w Polsce jest mnóstwo za dużo nie uświadczysz. Czemu?

      1. Większa konkurencja. Hipermarket zawsze wygra z mniejszymi sklepami, więc lepiej zezwalać na budowę małych sklepów, ale częściej, w strefach komercyjnych z parkingami darmowymi.
      2. Latwiejszy dostęp do sklepu. Sklep jest blisko ciebie i dojazd zajmuje chwilę. Dodatkowo nie ma takich tłumów i korków jak przy dużych skelpach.
      3. Mniejszy wpływ pojedynczego sklepu na okolicę. Jeśli zamkną sklep albo się przeniosą, kolejny sklep nie jest daleko.

      Ogólnie polskie przedmieścia są zupełnie inne od amerykańskich. Tam strefy komercyjne i praca są rozproszone. Jeśli mieszkasz na przedmieściu to nie musisz dumać 10km do sklepu bo nic u Ciebie nie ma. Domy mają dojazd drogą asfaltową od samego początku. A zresztą, pojedź i zobacz

    •  

      pokaż komentarz

      @ukradlem_ksiezyc: Byłem, widziałem i mieszkałem nawet jakiś czas :) (Texas, Dallas)

      Wrocławskie przedmieścia - Maślice/Stabłowice, to jest moim zdaniem jakiś odpowiednik amerykańskich przedmieść. Są niewielkie centra handlowe i trochę większe. Różnica - po naszych przedmieściach można chodzić pieszo i jeździć rowerem - po amerykańskich nie da się, bo nie ma chodników, czy przejść dla pieszych, które umożliwiają swobodne poruszanie. U nas bez samochodu - da się, u nich - nie. Komunikacja miejska akurat tam nie jeździła.

      Mieszkałem na osiedlu gdzie był Wall-mart i masa domków. Dało sie do niego dojść, ale o luksusach jak przejście dla pieszych czy chodnik to zapomnij. Trzeba było hasać po jezdniach. Tylko samochodem. Wszędzie. Sklepik osiedlowy nie występował.

      Zgadzam się że tam jest inaczej. Strefy są rozproszone, ale podobnie jak u nas - jest sobie długa droga wzdłuż której są wyspy biurowców, posiekane osiedlami. U nas zwykle wielka płyta, u nich pseudokamienice, albo domki jednorodzinne. Ich styl życia wymaga samochodu, u nas od biedy da sie wszędzie dojść z buta.

    •  

      pokaż komentarz

      Różnica - po naszych przedmieściach można chodzić pieszo i jeździć rowerem - po amerykańskich nie da się, bo nie ma chodników, czy przejść dla pieszych

      @McRancor: Piszesz to bardziej jakbys uzywal stereotyow niz wlasnego doswiadzenia. Obiegowa opinia ze w USA nie ma chodnikow na przedmiesciach (czy nawet miastach) to sa polskie wyobrazenia. Rzeczywistosc jest inna. W USA mieszkam od dluzszego czasu. Mieszkalem w kilku miejscach (od wschodniego do zachodniego wybrzeza) i na prawde bardzo wielka rzadkoscia sa przedmiescia bez chodnikow. Nie wiele osob ich uzywa, to prawda ale jednak one w zasadzie po za drobnymi wyjatkami zawsze sa.

      Na przedmiesciach jest bardzo maly ruch, takze przejscia dla pieszych nie sa potrzebne bo bez nich bez problemu przejdziesz.

      Policja nie sciga za przechodzenie nia po przejsciu (wielokrotnie przechodzilem przy policji nawet przy glownych drogach).

      Z reszta, prosto to mozesz zobaczyc, tutaj link to losowej mieszkalnej dzielnicy w Dallas: http://www.google.com/maps/@32.7003023,-96.7739705,3a,75y,39.5h,90.26t/data=!3m7!1e1!3m5!1saqRhXZVO-ZnFV51LHPQl9w!2e0!6s%2F%2Fgeo3.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3DaqRhXZVO-ZnFV51LHPQl9w%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D116.14587%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i16384!8i8192

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu: Te chodniki zwykle są, ale w obrębie osiedla. Dojdziesz nimi do końca osiedla gdzie większa droga i dalej nie przejdziesz. Przez środek miasta przechodzą autostrady/większe drogi których nie da się przejść w rozsądny sposób. Do centrów handlowych czasem chodnik jest, ale zwykle nie ma.

      Nie wiele osob ich uzywa, to prawda ale jednak one w zasadzie po za drobnymi wyjatkami zawsze sa.

      To dokładnie tak jak u nas z drogami rowerowymi - problem polega na tym że przez te wyjątki one są często bardziej upierdliwe niż użyteczne. Tyle że jak nie ma drogi rowerowej to możesz jechać drogą, albo chodnikiem, a jak nie ma chodnika to zwyczajnie nie przejdziesz.

      Mieszkałem jednego razu 500m od biura. Tyle że po drugiej stronie wielopasmowej drogi której nie sposób przejść - musiałem jeździć autem. W Polsce to nie do pomyślenia żeby wzdłuż drogi w mieście nie było chodnika, albo żeby nie dało się drogi przejść. Tam to norma.

      Zobacz, wysepka przy drodze. Z biurowcami:
      http://www.google.com/maps/@32.8946671,-96.9685605,607m/data=!3m1!1e3

      Nie dojdziesz tam piechotą z żadnej strony.

    •  

      pokaż komentarz

      Te chodniki zwykle są, ale w obrębie osiedla. Dojdziesz nimi do końca osiedla gdzie większa droga i dalej nie przejdziesz.

      @McRancor: nie prawda, glowne drogi tym bardziej maja chodniki. Jesli piszesz o autostradach to rzeczywiscie, nie znajdziesz chodnika przy autostradzie ale to jest oczywiste i tak jest na calym swiecie i to zarowno w Polsce, Niemczech czy USA.
      Jednak wszystkie inne drogi (szczegonie te glowniejsze) maja chodniki.
      Z reszta, przyklad ktory podales, zobacz go dokladniej:

      Zobacz, wysepka przy drodze. Z biurowcami:
      http://www.google.com/maps/@32.8946671,-96.9685605,607m/data=!3m1!1e3


      Jak zbilizszy lub uzyjes street view to zobaczysz ze do tej 'wysepki' prowadzi chodnik i spokojnie z osiedla ktore jest po prawej stronie tego kanalu mozesz przejsc chodnikiem. Nawet ten most, prowadzacy Royal Ln. ma chodnik.

      Nie dojdziesz tam piechotą z żadnej strony.

      Dojdziesz i to chodnikiem:
      http://www.google.com/maps/dir/32.8952608,-96.9577671/Oracle,+6031+Connection+Dr+%23900,+Irving,+TX+75039/@32.8943315,-96.9675644,654m/data=!3m1!1e3!4m9!4m8!1m0!1m5!1m1!1s0x864c29d1ff05d855:0x64fe6eea7a8c1b98!2m2!1d-96.9688992!2d32.8961557!3e2

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu: Tam nie ma chodnika... O to jest wojna z zarzadem miasta od lat. Możesz sobie próbować tamtedy iść, ale chodnika nie uświadczysz, a potem będziesz szedł albo po wąskim kawałku trawy wzdłuż płotu, albo musisz przebiegać przez tą drogę bez pasów.

      Próbowałem tamtędy iść - nawet się śmieją lokalsi z tych co kombinują. Ani do mostu, ani za mostem chodnika nie ma. Jest za to płot i wąska wydeptana ścieżka.

      Nikt normalny tamtędy nie będzie chodził

    •  

      pokaż komentarz

      O tak, chuj, zła Ameryka. Ale o tym, że małżeństwo klasy średniej ma dom i przynajmniej dwa samochody to już nikt nie mówi.

      @ukradlem_ksiezyc: Mówisz o "baby boomers", bo już ci przeklęci "millenialsi" to mają, ale najwyżej jednopokojowe mieszkanie na wynajem i kredyt studencki - statystycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale o tym, że małżeństwo klasy średniej ma dom i przynajmniej dwa samochody to już nikt nie mówi.

      @ukradlem_ksiezyc: I kredyty na to na najbliższe minimum 15 lat spłacania po 85% ich dochodów :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ukradlem_ksiezyc: i tyle w temacie. Dzisiaj jechałem do pracy taksówką rano - 20 minut, z powrotem mpk - prawie godzina z dojściem, do tego byłem na zakupach, więc znowu dodatkowo straciłem czas. No i marzłem.
      Samochód to wolność, to intymność, to spokój.

    •  

      pokaż komentarz

      To dalej działa. Ciężko jest w tylko niewielu dużych miastach, jak LA, NYC czy ograniczonych przestrzennie jak zatoka SF.

      @ukradlem_ksiezyc: te miasta sa nieporownywalne. LA to sa suburbia ciagnace sie przez dziesiatki mil i najgorszy przyklad tzw,. 'urban sprawl'. Bez samochodu nie ma zycia. NYC w tym zestawieniu wyglada bardzo dobrze, bo ma gesta zabudowe i doskonala komunikacje zbiorowa (metro). SF z kolei ma wszystkie wady NYC bez jego najwazniejszej zalety - czyli sprawnej komunikacji miejskiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu: nie ma sie co produkowac, polaczkom nie przetlumaczysz, maja miec wielką płytę albo kamienice i mpk, wiecej nie potrzebują

    •  

      pokaż komentarz

      @ukradlem_ksiezyc: ale przecież USA też mają świetny system komunikacji zbiorowej. Sieć metra jest jedną z największych na świecie (zaraz za Chinami), a już wewnątrzkrajowy ruch lotniczy mają zdecydowanie największy. Miasta budowane centrycznie wcale nie są złe, ale tracą sens gdy przedmieścia rozrastają sie bez ograniczeń.
      Oglądałem kiedyś program przedstawiający różne koncepty budowy mega-miast.
      Jedną z nich była idea miast na bazie koła (nie, nie mówię o miastach ogrodach). Wielkość każdego miasta była ściśle określona tak aby nie rozrastały się w nieskończoności. Miasta łączyły sieci dróg i kolei, a między nimi panowała dzika przyroda. Z założenia, tereny rolnicze również były zlokalizowane w jednym miejscu. Utopia, wiem, ale dość sympatyczna.
      Inny projekt to miasto na bazie gigantycznej piramidy. Na górze mieszkania i parki, na dole miejsca pracy sklepy itd. Jeśli dobrze pamiętam, Chiny planowały zbudować takie miasto na nabrzeżu. Z resztą ich podejście do budowy miast również jest ciekawe. Najpierw budują kompletne miasto od A-Z i dopiero kiedy wszystkie biurowce, lokale użytkowe, mieszkanie zostaną ukończone, zaludniają je. Polecam poszukać zdjęć i artykułów o Chiński miastach widmach. Robią niesamowite wrażenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pytlar: i tak lepiej tam żyć niz w centrum miasta w europie cisza spokój. A ewentualne korki masz w dupie bo wacha tania a auta duże i wygodne

    •  

      pokaż komentarz

      @camaro98: taa, wszyscy sa super bogaci w USA i jezdza wielkimi krazownikami. Byles kiedys? Bo ja tak, w pracy tam. 98 to pewnie twoj wiek,co? Wiec kupno mieszkania raczej przed toba, zobaczysz tez, co to za radosc dojezdzac godzine w jedna strone samochodem, do roboty na 7ma rano :) Wtedy zrozumiesz, czemu ludzie placa kilka razy wiecej jednak za mieszkanie w centrum miasta

    •  

      pokaż komentarz

      @pytlar: Byłem XD i co teraz i w US i Kanadzie. I mam tam rodzinę która właśnie przeniosła się z centrum polskiego miasta do zadupia. Wujek dziennie robi około 120 km do pracy i mówi że nigdy by tego nie zmienił z powrotem na mieszkanie w Polsce i dojazdy autobusem. Utrzymanie auta w stanach przy ich zarobkach jest tak tanie że nie wiem jakim trzeba by być nierobem żeby go dnie mieć XD. A już w szczególności w kanadzie gdzie ludzie jest tak dobrze że czasami oddają za grosze w pełni sprawne samochody

    •  

      pokaż komentarz

      @pytlar: A teraz sam mieszkam na takich dalekich suburbiach i też robie codziennie 30 km do miasta. I sczesze nie wyobrażam sobie życia w jakiejś klice w centrum XD. Tu mam ciszę spokój podwórko mogę robić co chce. Wszędzie dojadę samochodem bo też prawie nie ma żadnego transportu publicznego co nie jest dla mnie problemem. Choć czasem by się przydał bo szczególnie jak napiję się i nie mam jak autem wrócić i to w sumie tyle

    •  

      pokaż komentarz

      ale przecież USA też mają świetny system komunikacji zbiorowej.

      @zonk_2: Nie mają. Sieci metra czy tam kolei miejskiej są rozwinięte w paru dużych miastach i to poza N.Y. czy Chicago nie tak dobrze jak w Europie. Ogólnie to w tej dziedzinie wyglądają jak maruderzy wlokący się gdzieś w resztą świata w tym nawet tą wcale nie lepiej rozwiniętą. Jakoś dziwnym trafem mało kto dochodzi do wniosku że opłaca się powielać ich energochłonny, kapitałochłonny, ekstensywny model planowania przestrzennego.

    •  

      pokaż komentarz

      @kult_cwaniaka: nie wiedziałem, sprawdziłem i kurcze masz racje. Jakoś zawsze wyobrażałem sobie USA za kraj gdzie metro jest w każdym mieście. Jak widać Hollywoodzka propaganda filmowa robi swoje :) To N.Y. wyrabia im wysoką pozycję w rankingach.

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu: jedyna prawde jaka napisales to ze nie scigamy za przejscie przez jezdnie (bo pieszy jako "slabszy"ma w pewnym sensie pierwszenstwo). Chodnikow jest bardzo malo a ruch na przedniesciach jest prawie cala dobe i korki takie ze wszystko stoi(w godzinach szczytu ktore na przedmoesciach zaczynaja sie wczesniej). Mowie tu a bardzo dalekich przedmiesciach (greater metro area/far burbs) tak jest na srodkowym zachodzie gdzie mieszkam, tak bylo w Kaliforni, nigdy nie bylem na wschodnim wybrzezu ale zaloze sie ze jest podobnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: Hehe, znajome okolice - myślałem, że pewna firma na S. z Southlake, TX - blisko, ale nie trafiłem ;). Ja pamiętam, że z hotelu do knajpy (czyli z jednej na drugą stronę McArthur Blvd w Las Colinas) jeździło się autem - bo przejście przez 2x5 pasów było głupie/niemożliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      jedyna prawde jaka napisales to ze nie scigamy za przejscie przez jezdnie

      @jc-denton: Mieszkalem na przedmiesciach LA (Glendale), teraz mieszkam na przedmiesciach Miami. Wszedzie mialem chodniki, i wszedzie moglem, i moge nimi dojsc.
      Problemem jest bardziej odleglosc, niz brak chodnikow.

      Mowie tu a bardzo dalekich przedmiesciach
      Nie wiem o jak dalekich przedmiesciach piszesz, ale zauwaz ze w Polsce na zapadlej wsi tez chodnikow nie uswiadczysz.

    •  

      pokaż komentarz

      @mucher: Popularne miejsce ;) Właśnie dlatego że te hotele nie mają sensu (bo i tak wszędzie trzeba autem) pewnego razu wynajęliśmy domek na przedmieściach żeby pomieszkać jak rasowe amerykańce. Polecam przeżycie :) Człowiek wraca potem do Europy z uśmiechem na twarzy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      Sieć metra jest jedną z największych na świecie

      @zonk_2: Co xD ? Wyjmij ze statystyk Nowy Jork i masz obraz nędzy i rozpaczy. Los Angeles niedawno obudziło się z ręką w nocniku i zaczęło inwestować w metro

    •  

      pokaż komentarz

      @camaro98: Ale właśnie nie widzisz tego, że jesteś uzależniony od auta? Nie możesz sobie pojechać na imprezę do znajomych, klubu napić się paru piw czy innego mocniejszego alkoholu, bo już nie będziesz miał czym wrócić? I to tylko jeden aspekt, bo puki jesteś młody i masz prawo jazdy to wszędzie dojedziesz, ale np. dzieci zdane są tylko na znajomych z najbliższej okolicy i tylko na rozrywki w najbliższej okolicy jeżeli tylko takie są. Jeżeli gdzieś chcą jechać dalej to tylko podwózka przez rodziców. To samo osoby starsze które już nie mogą prowadzić samochodu. Pojechanie do lekarza już może być problemem.

    •  

      pokaż komentarz

      Byłem, widziałem i mieszkałem nawet jakiś czas :) (Texas, Dallas)

      @McRancor: Szczerze? Najgorsze miasto w jakim bylem. 3 razy po tygodniu w robocie (delegacja;p) mialem dosc i mam nadzieje juz nigdy tam nie wracac. Zupelnie nie do zycia dla mnie ;p

    •  

      pokaż komentarz

      @Schrodinger: zdaje się że w stanach jeżeli nie popełniasz wykroczenia to policja nie ma prawa sprawdzać czy piłeś (ale to chyba zależy od stanu).

    •  

      pokaż komentarz

      @Schrodinger: Mnie uzależnienie od auta nie boli XD Wszędzie kontakt dzieciom ograniczą odległości. Ciekawe czy jak miałeś no nie wiem 8 lat to czy mama by cie puściła żebyś jechał na drugi koniec miasta do kumpla.

    •  

      pokaż komentarz

      @Schrodinger: Są jeszcze taksówki, ubery, lyfty i inne...

    •  

      pokaż komentarz

      Potem zaczaely sie rozlewac i rozlewac, budowac coraz dalej i dalej. Tak samo jak u nas sie dzieje ostatnie lata

      @pytlar: No i co niby w tym złego? Zakładając, że będzie tam autostrada z szybkim dojazdem do miasta (np. do jakiejś obwodnicy), to mogą się rozlewać nawet na 100km, bo to nadal będzie dojazd typu 45min, czyli i tak znacznie lepiej niż autobusem w Warszawie ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: jest bardzo, bardzo dużo złego w tym. Koszty spoleczne, cywilizacyjne, środowiskowe, finansowe. Swiat nie bedzie szedl w tym kierunku, zasodby maleja, gospodarki zmieniaja sie na coraz mniej energochlonne a Tobie marzy sie swiat z lat 50 XX wieku

    •  

      pokaż komentarz

      Koszty spoleczne, cywilizacyjne, środowiskowe, finansowe.

      @pytlar: A zastanawiałeś się jakie są koszty społeczne, cywilizacyjne, itd. w przeciwnym kierunku? Mieszkałem w jednym z najbardziej zagęszczonych miast Europy - Paryżu. Typowe paryskie "mieszkanie" to klitka 20-30m, w której mieszkają często całe rodziny, np. z dwójką dzieci. Płacisz za to co najmniej 1000eur, a w jakimś lepszym miejscu 1500eur. Ludzie są totalnie odarci z jakiejkolwiek prywatności, intymności, itd., bo w takim mieszkaniu słychać każde głośniejsze pierdnięcie sąsiada w kiblu (sic!). Nie jesteś w stanie sobie kupić np. drugiego biurka dla drugiego dziecka, bo po prostu nie masz gdzie go postawić. I to wszystko za niemałą kasę ¯\_(ツ)_/¯. Taki typowy "amerykański" domek 100m kw., z własnym ogródkiem, itp. to dla większości tych ludzi niewyobrażalnych luksus i komfort życia, o którym nawet nie marzą.

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: tylko widzisz, problemem sa , tak jak zawsze i wszedzie pieniadze. Zeby zrealizowac amerykanski sen i dalekie przedmiescia, trzeba do nich doprowadzic drogi, prad, wode, odebrac smieci. To wszystko kosztuje. Koszty rosna tym bardziej, im rzadsza jest gestosc zaludnienia. Dlatego od lat infrastruktura w USA sie sypie, nie wyrabia ruchu a kasy nie maja, jak nie zaczna robic czegos szybko, za kilkanascie lat beda im sie sypac mosty. Mam wielu znajomych, ktorzy 10 lat temu, na poczatgku mody wyprowadzili sie pod miasto, do kameralnego osiedla, do domku z ogrodkiem. Bylo slodko, dopoki nie pojawily sie dzieci a spokojne osiedle, nie zamienilo sie w male miasteczko, a masa kominow, pil i kosiarek. Teraz wracaja do miasta, zamieniajac domek na 3 pokoje w bloku. Paryż czy Honk Kong to sa skrajne przypadki gestosci zaludnienia, ale wciaz ludzie tam ciagna, wybierajac Paryz zamiast przedmiesc

    •  

      pokaż komentarz

      ale wciaz ludzie tam ciagna, wybierajac Paryz zamiast przedmiesc

      @pytlar: To jest kwestia kompromisów. Większość biur, firm, pracy jest w mieście, więc wybór jest pomiędzy małym mieszkankiem w mieście i dojazdem 10min metrem, a dojazdem godzinę kolejką z przedmieść oddalonych o 30km. Nie spotkałem jeszcze nikogo znajomego, kto powiedziałby: "Hmmm, jakie fajne to moje mieszkanie, jak fajnie mi się tutaj mieszka, ooooo, jak wygodnie", a jedynie dyskusje "kto ma mniej chujowo", kto ma łazienkę, w której można się obrócić nie zaczepiając o kibel czy umywalkę, kto ma kuchnię w której można cokolwiek ugotować, itd. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Powiesz: kwestia kasy - jasne, ale jak ktoś ma dużo kasy i jest w stanie wydać np. 3k EUR na mieszkanie miesięcznie, żeby mieć jako-taki komfort, to również porównuje to do tego, co mógłby wynająć za takie pieniądze w innym miejscu świata i też go wkurza wyrzucanie takiej sumy pieniędzy w błoto ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      edziałby: "Hmmm, jakie fajne to moje mieszkanie, jak fajnie mi się tutaj mieszka, ooooo, jak wygodnie", a jedynie dysku

      @turbonerd: ale to jest skrajnosc, wiekszosc ludzi w miescie w Polsce nie zyje w kawalerkach, ani na przemiesciach w domach z ogrodami, tylko w kartonowo-gipsowych blokach, rownie czesto jak w mikro domkach. W Polsce prawo nakazuje gminom dostarczac media itepe a podatki gruntowe sa niskie. Mamy takie scenariusze, ze sa gminy wiejskie, z jedna pdostawowka na wioske, polozone dotychczas sporo za miastem. Nagle developerzy odkrywaja, ze tereny sa jeszcze tansze, albo miasto dobudowalo droge do wsi obok i zaczyna sie. Nagle populacja rosnie 2-3 razy w ciagu 10 lat, a kasa na infrastrukture nie znajduje sie nagle. Lokalne drogi, nie planowane na taki ruch, zostaja zniszczone, szkola lokalna przepelniona, nie ma kasy na nowa. Tak wyglada rzeczywistosc wielu gmin w promieniu 50km od duzych miast. Nie mowiac, ze nowi mieszkancy maja takie problemy, jak to ze na wsi im krowy przeszkadzaja, albo pracujacy rolnicy :) Ja opisuje ci rzeczywistosc Trojmiasta i okolic

  •  

    pokaż komentarz

    O tym, że GM zniszczyła amerykańskie miasta może napisać tylko transport-publiczny.pl, który lubi się posługiwać rewizjonizmem historycznym, pomijając większość powodów dla których rozwój transportu w USA odbył się tak a nie inaczej.

    •  

      pokaż komentarz

      no to uświadom nas

      @awcalezenie: glowne powody dla ktorych transport w USA ewoluowal w ten sposob sa proste.
      Pomijajac kwestie ze USA na to stac, zarowno pod wzgledem przestrzeni jak i pieniedzy, to przede wszystkim wygoda.
      1. I to zarowno samego transportu, duzo wygodniej jest podrozowac komfortowo swoim wlasnym samochodem z pod domu dokladnie do miejsca do ktorego sie zmierza. Podroz samochodem daje ten komfort ze wyjezdza sie dokladnie o tej godzinie o ktorej sie chce, a jak sie zaspi np. te 5 minut to nie przegapi sie autobusu/tramwaju.
      Przy brzydkiej pogodzie nie zmarznie sie na przystanku czy nie zmoknie w drodze do niego. Przy upalnym lecie, nie jedzie sie w duszym, smierdzacym, zapchanym autobusie tylko wygodnym klimatyzowanym samochodzie.
      2. Po drugie wygoda mieszkania. Zamiast gniezdzic sie w 4 scianach malutkiej klitki na ktorymsnastym pietrze wielkiego blokowiska, gdzie za oknem ma sie okna innego bloku, a lazienka jest rozmiarow budy dla psa, mieszka sie na cichym, zielonym i przyjaznym osiedlu domkow jednorodzinnych. W domu gdzie ma sie szafe do ktorej mozna wejsc i nie martwic sie miejscem na ubrania, ogrodem, w ktorym mozna odpoczac po pracy (lub poplywac w basenie, ew. pomoczyc sie w hottube). Z kuchnia wielkosci calego mieszkania w wielkich miastach jak Hong-Kong czy Tokio, gdzie komunikacja miejska jest jest fenomenalna ale mieszkanie przypomina klatke dla kur z chowu klatkowego.

    •  

      pokaż komentarz

      @aterazprzejdzie: Lewactwo po prostu nie może wybaczyć USA, że nikt tam nie chce popylać tramwajem.

    •  

      pokaż komentarz

      Lewactwo po prostu nie może wybaczyć USA, że nikt tam nie chce popylać tramwajem.

      @Daleki_Jones: tymczasem, Amerykanie patrza z zazdroscia na Europe i ich tramwaje.

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu: kolega chyba zapomniał, o tym że metro to też komunikacja miejska :), a metra w USA nie brakuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu poczytaj sobie o spisku tramwajowm za którym stał GM i tylko dzięki temu rozwinięta komunikacja tramwajowa została zwyczajnie zarżnięta. Linie tramwajowe znikały z dnia na dzień i w ich miejsce pojawiały się wolne autobusy. Do tego same linie tramwajowe/autobusowe były stopniowo opóźniane najpierw co 5 min potem co 8 na końcu co 20. To był główny powód czemu każdy wolał posiadać swój własny samochód. Zresztą co za różnica czy spóźnisz się 5 min jeśli odjazd jest co 3-4 min? Nadgonisz to samochodem jeśli staniesz w korku? Nie. Zmiana na autobus też dodała swoje bo nie było wtedy buspasów. To wykreowana wygoda stała za tym jak wyglądają ich miasta dzisiaj. Przed tą "rewolucją" posiadanie samochodu nie było potrzebne.

      Pomyśl przez chwilę jak mógłby wyglądać rozwój gdyby to tramwaje wygrały może to tunele pod domami były by dzisiaj czymś normalnym lub pociągi magnetyczne. W tamtym momencie w czasie to samochody się rozwijały właśnie przez popyt.

      @Daleki_Jones : popierasz to dowodami czy to twoje własne zdanie z du..

      Na koniec mój przykład - tramwaj jedzie pod drzwi firmy nic tylko jechać - ba nawet przez jakiś czas tak robiłem. Problem? Jeździ co 15 min dojść na niego muszę w kolejne 8 do tego pójść z dziećmi do żłobka /przedszkola i wrócić na przystanek kolejne 10. Przy takich poślizgach jak spóźnię się minutę to tracę więcej niż trwa szukanie miejsca parkingowego. Gdyby tramwaj jeździł co 5 min to nie zastanawiał bym się wiele zamiast stać w tych cholernych korkach. To był główny powód czemu przesiadłem się na rower elektryczny i kręciłem km całe wakacje i omijając korki a teraz w zimie znowu wk$!@ mnie bierze jak stoję zamiast jechać.

    •  

      pokaż komentarz

      że nikt tam nie chce popylać tramwajem

      @Daleki_Jones: I nie może. Jeśli już to popyla metrem.

    •  

      pokaż komentarz

      poczytaj sobie o spisku tramwajowm za którym stał GM i tylko dzięki temu rozwinięta komunikacja tramwajowa została zwyczajnie zarżnięta.

      @domik: Czytalem. Problem w tym ze tramwaje czy komunikacja miejska nigdy nie blyly zbytnio dochodowe, a z biegiem czasu staly sie totalnie niedochodowe. W USA, linie miejskie, w tym i linie tramwajowe byly prywatne. Juz wtedy duzo bylo na granicy oplacalnosci.

      Obecnie miasto takie np. jak Warszawa, przeznacza prawie 30% calego swojego budzetu na transport i komunikacje - czyli 4.8 mld zł. Same koszty kursowanie wszystkich pojazdow to doplata (do tego co placone jest w biletach) 2.8 mld zl. W tym jednym z najdroszych srodkow lokomocji jest wlasnie tramwaj.

      Do kazdego biletu o wartosci 3.4 zl miasto doplaca 6.26 zl. Gdyby transport miejski mial podlegac rynkowym zasadom to raczej by szybko zbankrutowal. Niewiele osob byloby sklonnych chyba zaplacic 10 zl za 20 minutowy bilet. To chyba taniej byloby jezdzic wszedzie taxi. Tylko 35% kosztow przejazdu jest pokrywanych przez bilety, na kazdym kursie, kazdy srodek lokomocji w Warszawie traci potworne pieniadze. Pieniadze ktore ludzie mogliby duzo lepiej spozytkowac.

      Co wiecej tramwaje akurat to jest najwieksza patologia w miescie. Zajmuja zdecydowanie najwiecej miejsca w przeliczeniu na ilosc pasazerow jakie przewoaza. Na kazdy metr kwadratowy zajetosci przestrzeni tramwajow przypada kilkakrotnie mniej pasazerow przewiezionych niz samochodami.

      Zresztą co za różnica czy spóźnisz się 5 min jeśli odjazd jest co 3-4 min?
      Im czescie by tramwaje jezdzily tym wiecej by kosztowalo ich utrzymanie. Moga jezdzic w ogole co 1 minute, ale ich koszt bedzie potworny.

      To wykreowana wygoda stała za tym jak wyglądają ich miasta dzisiaj.
      Nie, to prawdziwa wygoda, a miasta estetycznie moze nie uzekaja, ale pod wzgledem wygody sa niesamowite.
      Bardzo dobrze zyje mi sie w takim miejscie ktore jest zrobione tak zeby bylo wygodne a nie ladne. Jak chce ladne miasto, to na wakacje sobie do takiego jade i je zwiedzam, ale zyc wole w miescie gdzie zyje sie wygodnie.

      Pomyśl przez chwilę jak mógłby wyglądać rozwój gdyby to tramwaje wygrały może to tunele pod domami były by dzisiaj czymś normalnym lub pociągi magnetyczne.

      Zobacz na Hong-Kong i miasto gdzie wszedzie dojezdzasz komunikacja miejska ktora jest super rozwinieta. Tylko zeby tak dalo sie ja zrobic ludzie musza mieszkac scisnieci w mikro mieszkaniach. Nie puscisz tramwaju na typo amerykanskie osiedle domkow bo ono rozciaga sie przez wiele km, taki tramwaj by jezdzil godzinami znaim by gdziekolwiek dojechal.
      Jak chcesz zeby sprawnie dziala komunikacja miejska w wielkim miescie to konczy sie to 'klatkami dla ludzi': http://imagesvc.timeincapp.com/v3/mm/image?url=https%3A%2F%2Ftimedotcom.files.wordpress.com%2F2016%2F12%2Fap_945791005428.jpg&w=1600&c=sc&poi=face&q=70

      Jeździ co 15 min dojść na niego muszę w kolejne 8 do tego pójść z dziećmi do żłobka /przedszkola i wrócić na przystanek kolejne 10.
      Jezdzi co 15 min bo miasto doplaca do niego 65% procent a nie np. 99%. Ciekawy jestem czy placilbys np. 4 razy tyle za bilet jakby tramwaj mial jezdzic co 5 minut a nie co 15. Pewnie nie.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @zonk_2: metra nie brakuje, ale metro to też nie ideał. w mocno rozbudowanych systemach metra traci się masę czasu na przesiadki i dotarcie/powrót ze stacji na powierzchnię

    •  

      pokaż komentarz

      Jest powód dla którego się dopłaca, zlikwiduj, proszę bardzo, od jutra wszyscy jeżdzą tylko samochodami. "Jeżdzą".

      @ojojvoj: przeciez nie pisze zeby zlikwidowac je z dnia na dzien. Raczej odnosilem sie do tego co napisal @domik
      W USA nie zlikwidowano ich w ciagu dnia, tylko kilku lat. @domik twierdzil ze to jest bardzo zle a tramwaj jest swietnym srodkiem komunikacji ale wiele osob nie widzi drugiej strony takiej komunikacji, jaka jest wlasnie ogromny jej koszt.
      Nie dosc ze wygoda podrozownia pomiedzy tramwajem a samochodem jest w ogole nie porownywalna, to te swietne tramwaje sa jeszcze potwornie drogie.
      Zyje w amerykanskim miejscie gdzie nie ma tramwajow ani w ogole dobrze rozwinietej komunikacji miejskiej. Poruszam sie glownie samochodem i uwazam to za bardzo wygodne.
      Nie musze sie tluc z zakupami w tramwaju czy metrze, tylko wrzucam wszystko do bagaznika, jak musze zrobic zakupy w kilku sklepach to nie musze w kazdym chodzic z zakupami z poprzedniego.
      Gdy musze gdzies dojechac, wieczorem na koniec miasta w swieta czy weekendy, to nie musze czekac pol godziny na tramwaj, tylko wsiadam do samochodu i jade.

    •  

      pokaż komentarz

      Do kazdego biletu o wartosci 3.4 zl miasto doplaca 6.26 zl. Gdyby transport miejski mial podlegac rynkowym zasadom to raczej by szybko zbankrutowal. Niewiele osob byloby sklonnych chyba zaplacic 10 zl za 20 minutowy bilet. To chyba taniej byloby jezdzic wszedzie taxi. Tylko 35% kosztow przejazdu jest pokrywanych przez bilety, na kazdym kursie, kazdy srodek lokomocji w Warszawie traci potworne pieniadze. Pieniadze ktore ludzie mogliby duzo lepiej spozytkowac.

      @baidu: To teraz zobacz ile mieszkańcy miasta dopłacają do każdej złotówki, którą wyda kierowca. Gdyby transport samochodowy miał podlegać rynkowym zasadom to większośc kierowców by szybko zbankrutowała. Niewiele osób byłoby skłonnych zapłacić kilkadziesiąt złotych za litr benzyny. Tylko kilka % kosztów przejazdu jest pokrywanych bezpośrednio przez kierowcę, na każdym przejechanym kilometrze przez samochód mieszkańcy tracą potworne pieniądze. Pieniądze, które ludzie mogliby dużo lepiej spożytkować.

      W przeciwieństwie do komunikacji miejskiej te koszty są ukryte - ale ponoszą je wszyscy, kierowca tylko niewielką część. Niestety pro-samochodowi ignoranci udają, że tych kosztów nie ma, ale gdyby tylko kierowcy musieli płacić prawdziwe koszty poruszania się samochodem, to stać by było na to tylko najbogatszych. Są to tzw. koszy zewnętrzne i wielokrotnie przekraczają koszy komunikacji miejskiej. W interesie miasta i jego mieszkańców jest własnie to, by jak najwięcej osób poruszało się innymi środkami transportu niż samochód.

    •  

      pokaż komentarz

      To teraz zobacz ile mieszkańcy miasta dopłacają do każdej złotówki, którą wyda kierowca. Gdyby transport samochodowy miał podlegać rynkowym zasadom to większośc kierowców by szybko zbankrutowała. Niewiele osób byłoby skłonnych zapłacić kilkadziesiąt złotych za litr benzyny. Tylko kilka % kosztów przejazdu jest pokrywanych bezpośrednio przez kierowcę, na każdym przejechanym kilometrze przez samochód mieszkańcy tracą potworne pieniądze. Pieniądze, które ludzie mogliby dużo lepiej spożytkować.

      @lewactwo: ok, a mozesz podac jakies konkrety i wyliczenia. Cos wiecej niz smieszna infografike bez zadnych zrodel czy konkretow?
      Ja podajac dane dotyczace komunikacji miejskiej, opieralem sie na faktycznych liczbach z budzetu miasta Warszawy.
      Na tej infografice widze tylko ze jesli wydaje $1 na chodzenie (ciekawe jak - chodzenie jest platne? sa koszty jedzenia czy butow?) to miasto placi za to 1 centa, a za moja jazde rowerem placi 8 centow.
      Jesli chodzi o komunikacje miejska to jest to kwota zanizona - jesli by wziac dokladne, fizyczne dane z budzetu miasta.

      Co zatem wchodzi w koszt jazdy samochodem, mozesz podac te wyliczenia, skad stosunek 9:1?

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu: Wlicza się koszty budowy i utrzymania infrastruktury dla danego środka transportu, zajmowaną powierzchnię, koszty poniesione w wyniku wypadków spowodowanych przez dane środki transportu, koszy poniesione w wyniku emitowanego hałasu i zanieczyszczeń.

      http://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/ile-kosztuje-chodzenie-pieszo-a-ile-jazda-samochodem-48616.html

      Wg ich obliczeń wskaźniki strat w odniesieniu do pracy przewozowej wynosiły w transporcie drogowym:

      - ruch pasażerski - 131,1 zł / 1 paskm (pasażerokilometr)

      - ruch towarowy - 126,9 zł/ 1 tkm (tonokilometr)

      w transporcie kolejowym:

      - ruch pasażerski - 13,7 zł / 1 paskm

      - ruch towarowy - 5,3 zł / 1 tkm


      http://zm.org.pl/?a=koszty_zewnetrzne
      http://zm.org.pl/?a=koszty_zewnetrzne-06c
      http://zm.org.pl/?a=koalicja.broszuras_06

    •  

      pokaż komentarz

      Wlicza się koszty budowy i utrzymania infrastruktury dla danego środka transportu, zajmowaną powierzchnię, koszty poniesione w wyniku wypadków spowodowanych przez dane środki transportu, koszy poniesione w wyniku emitowanego hałasu i zanieczyszczeń.

      http://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/ile-kosztuje-chodzenie-pieszo-a-ile-jazda-samochodem-48616.html

      @lewactwo: przeciez to jakis belkot jest.
      Nie dosc ze zostalo to 'opracowane' dla Vancouver to jeszcze nie zostalo poprate zadnymi pozycjami budzetowymi tylko jakimis wydumanymi estymacjami kosztow posrednich nie majacych zadnego odzwierciedlenia w rzeczywistosci.

      Pokaz mi te konkretne liczby w budzecie jakiegos miasta, np. w budzecie Warszawy.
      Jesli za kazda zlotowke wydana przez kierowce miasto by doplacalo 9 zl to by znaczylo ze jesli kierowca miesiecznie by wydawal na paliwo np. te 300 zl to miasto by wydawalo na niego 2700 zl co daje 32 400 zl rocznie.
      Przy zalozeniu ze np. 100 tys. ludzi w Warszawie jezdzi samochodami (co jest zdecydowanei zaniozna liczba), rocznie Warszawa doplacalaby 3 240 000 000.
      Budzet miasta jest jawna ustawa, zatem pokaz mi odpowiednie w nim pozycje ktore pokazuja te wydatki. Ja z latwoscia moge ci wskazac wydatki na komunikacje miejska.

      Jesli by wziac te wylicznia dla miast amerykanskich gdzie jest jeszcze wiecej samochodow na drodze to koszty, zgodnie z tymi niedorzecznymi wyliczeniami przekraczalby by pewnie PKB ziemi.

      Po za tym o wiele drozsze jest utrzymanie infrastruktury metra czy tramwajow niz samochodowej. Przy czym trzeba pamietac ze z infrastruktury samochodwej korzystaja tez autobusy miejskie.

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu powiedz kto wybudował te drogi po których jeździsz? Kto potem płaci za ich remont, malowanie pasów, odśnieżanie, sygnalizację świetlną? To nie idzie z podatku na paliwo tylko z budżetu miasta. Nie ma winiety na jazdę po drogach miasta. Nie ponosisz wprost tego kosztu. Ja dzisiaj płacę podatki typu PIT, podatek od nieruchomości - z tego spłacany jest transport osobowy jaki i zbiorowy. Ogólnie idize na rozwój miasta. Mogę nie mieć samochodu, chodzić wszędzie na piechotę a i tak jestem sponsorem kawałka drogi. Chodnik / droga rowerowa to również koszt.

      Wyprowadzasz się na wieś - wybudujesz sobie sam parę km drogi do najbliższej krajowej? W życiu - nie będzie cię na to stać. Żwir może ale w zimie zostaje tylko terenówka.

      Popatrz na PKS - ta instytucja upadła a razem z nią dotacja do przejazdów w nieopłacalne miejsca. To ciągnie za sobą problem że ludzie z takiej wsi w której jest 100 mieszkańców są zmuszeni kupić samochód bo nie ma alternatywy. To powoduje że palą kasę w baku bo muszą zawieźć dzieci do szkoły itd. Busy również nie jeżdżą w miejsca które się nie opłacają.

      Cała zabawa w samochody była opłacalna dla USA ze względu na tanie paliwo. Drugi aspekt to ciepły klimat np w Phoenix - autostrady były bezpłatne. Brak śniegu powoduje ich mniejszą degradację u nas? A4 w ciągłym remoncie. Koszt odśnieżania opdada całkiem.

      Z hotelu w centrum Scottsdale miałem 30km do biura. Skręcałem na całej trasie może 10x - to jest świetne ale czas w aucie uważam za stracony.

      Byłem też w Dallas i okolicach Phenix - korki w szczycie na 4 jezdniowej autostradzie?! Masz dom i wolny czas spędzasz za kółkiem. Jak jedziesz w więcej osób to możesz lecieć pasem uprzywilejowanym co sprowadza się do transportu zbiorowego.

      Każdy Amerykanin który przyjechał do Krakowa mówił że mamy świetną komunikację. Żaden nie wynajął auta. W USA bez auta ani rusz - w Scottsdale miejscami nie było nawet chodników ;)

    •  

      pokaż komentarz

      przeciez to jakis belkot jest.
      Nie dosc ze zostalo to 'opracowane' dla Vancouver to jeszcze nie zostalo poprate zadnymi pozycjami budzetowymi tylko jakimis wydumanymi estymacjami kosztow posrednich nie majacych zadnego odzwierciedlenia w rzeczywistosci.


      @baidu: Tak, tak, jak czegoś nie ma bezpośrednio wymienionego w pozycji budżetowej to znaczy, że tego nie ma. Może nauczysz się czytać ze zrozumieniem? Są to koszty, które nie są bezpośrednio ponoszone przez miasto, ale przez każdego mieszkańca - pośrednio lub bezpośrednio. Na przykład koszty leczenia w wyniku wypadków, albo choroby powodowane zanieczyszczeniami i hałasem.

      Po za tym o wiele drozsze jest utrzymanie infrastruktury metra czy tramwajow niz samochodowej.

      Bzdura :)

      Przy czym trzeba pamietac ze z infrastruktury samochodwej korzystaja tez autobusy miejskie.

      Autobusy nie potrzebują trzech pasów ruchu i wiaduktów.

      Wkleiłem 4 linki, w większości masz wymienionych mnóstwo źródeł - serio zdążyłeś już to wszystko przeczytać?

    •  

      pokaż komentarz

      @Daleki_Jones: akurat komunikacja publiczna to gówno dla dzieci, żuli lub emerytów, osobiście wolałbym mieć tak jak oni: tankować tanią benzynę i dojeżdżać wszędzie samochodem.

    •  

      pokaż komentarz

      powiedz kto wybudował te drogi po których jeździsz? Kto potem płaci za ich remont, malowanie pasów, odśnieżanie, sygnalizację świetlną? To nie idzie z podatku na paliwo tylko z budżetu miasta. Nie ma winiety na jazdę po drogach miasta. Nie ponosisz wprost tego kosztu. Ja dzisiaj płacę podatki typu PIT, podatek od nieruchomości - z tego spłacany jest transport osobowy jaki i zbiorowy. Ogólnie idize na rozwój miasta. Mogę nie mieć samochodu, chodzić wszędzie na piechotę a i tak jestem sponsorem kawałka drogi. Chodnik / droga rowerowa to również koszt.

      @domik: ale nie uwazasz chyba ze nawet jakby zakazac bezwzglednie wszystkim jazdy sawoim samochodem i nakazanie jazdy komunikacja miejska to mozna by zlikwidowac wszystkie ulice i drogi z miasta. Z tych ulic korzystaja tez autobusy, czy samochody dostarczajace jedzenie do sklepu czy restauracji. Smieci tez sa wywozone dzieki tym drogom, chybya ze twoim zdaniem lepiej byloby zeby smieci byly wywozone tramwajami, bo przeciez szybciej i taniej. Do tego policja, sluzby ratunowe, i cala masa innych bardziej czy mniej waznychy instutucji korzysta z drog.
      Dlatego koszty utrzymania drog dodatkowo dla samochodow osobowych sa nieporownywalnie nizsze niz utrzymanie jakiejkolwiek innej infrastruktury transportowej miasta.
      Podalem ci konkretne ceny i koszty doplaty do komunilacji miejskiej w Warszawie, utryzmanie drog (pomimo iz oprocz samochodow osobowych korzysta z nich mnostwo innych pojazdow) sa duzo nizsze.

      > Cała zabawa w samochody była opłacalna dla USA ze względu na tanie paliwo. Drugi aspekt to ciepły klimat np w Phoenix - autostrady były bezpłatne. Brak śniegu powoduje ich mniejszą degradację u nas? A4 w ciągłym remoncie. Koszt odśnieżania opdada całkiem.

      Tak w calych stanach nie ma sniegu.
      Drogi i komunikacja samochodowa jest zarowno w cieplych jak i bardzo zimnich stanach.

      Z hotelu w centrum Scottsdale miałem 30km do biura. Skręcałem na całej trasie może 10x - to jest świetne ale czas w aucie uważam za stracony.

      Ile jechales te 30 km? Ile jedziesz teraz 30 km komunikacja miejska w miescie gdzie mieszkasz. Czas w smierdzacej komunikacji miejskiej nie uwazasz za stracony?

      Byłem też w Dallas i okolicach Phenix - korki w szczycie na 4 jezdniowej autostradzie?! Masz dom i wolny czas spędzasz za kółkiem. Jak jedziesz w więcej osób to możesz lecieć pasem uprzywilejowanym co sprowadza się do transportu zbiorowego.

      Sa korki ale czas przejazdu jest nizszy niz by ta sama odlegolsc pokonywalo sie komunikacja miejska. Czasu wolnego nie spedzasz za kolkiem chyba ze jestes idiota i kupiles lub wynajmujesz dom do ktorego dojezdzasz dziennie 3 czy 4 godziny.
      Maks dojazd jaki mialem w USA samochodem do pracy to 1 godzina. Komunikacja miejska jak mieszkalem w Warszawie do pracy jezdzilem dluzej.
      A po pracy czy w dni wolne 'relaksowalem' sie przy dziekach remontu sasiadow.

      Każdy Amerykanin który przyjechał do Krakowa mówił że mamy świetną komunikację. Żaden nie wynajął auta. W USA bez auta ani rusz - w Scottsdale miejscami nie było nawet chodników ;)

      Tak, znasz kazdego absolutnie amerykanina ktory przyjechal do Krakowa. Nie ma to jak argument anegdotyczny.
      Pomijajac juz fakt ze Krakow jest malutkim miastem i ma okropne drogi (i jeszcze gorsze parkingi) po ktorych bardzo ciezko sie jezdzi, to komfort i czas jazdy autobusem z obzezy - np. pradnika do centrum pozostawia wiele do zyczenia, i gdy tylko odwiedzam to pienkne miasto, to tesknie za komfortem przemieszczania sie jaki mam w USA.

    •  

      pokaż komentarz

      metro to też komunikacja miejska :), a metra w USA nie brakuje.

      @zonk_2: Prawdopodobnie dlatego. że metro to jedyna komunikacja miejska rzeczywiście konkurencyjna dla samochodu i to tylko w optymalnych warunkach (zarówno początek trasy, jak i cel jest blisko stacji) ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu przypomnę Ci moją oryginalną myśl.

      "Pomyśl przez chwilę jak mógłby wyglądać rozwój gdyby to tramwaje wygrały może to tunele pod domami były by dzisiaj czymś normalnym lub pociągi magnetyczne. W tamtym momencie w czasie to samochody się rozwijały właśnie przez popyt."

      NIE jestem fanem komunikacji miejskiej. W rodzinnym mieście jeździłem codziennie 45 min w jedną stronę na drugi koniec miasta do liceum. Potem 30 min na studiach - wiem że przesiadka w samochód daje olbrzymi komfort. Nie musisz mi tego udowadniać. Szerokie drogi, brak problemów z wyprzedzaniem w porównaniu np do A4 przemawia do mnie.

      Natomiast nadal będę twierdził że taki styl może być tylko w takim kraju jak USA - tania benzyna + dużo wolnej przestrzeni. Przykład półciężarówki - w Texasie jest tego pełno chyba dzięki temu że była przestrzeń do zagospodarowania. To determinuje np szerokość miejsca postojowego - w Focusie mogłem otworzyć drzwi na niemal całą szerokość - nie zrobisz tego w Europie.

      W żadnym innym kraju w Europe nie widać takiego stylu komunikacji a przynajmniej ja nie mogę sobie takiego skojarzyć.

      Popatrz na Indie tam też są przestrzenie też są rozbudowane miasta ale przez biedę nie ma "normalnego" transportu. Podstawą komunikacji jest motor. Daje ogromną swobodę. Masz wolność. Nie masz problemów z parkowaniem a jednocześnie motor nie pali tyle co cadillac.

      Popatrzmy na koleje dużych prędkości - tego nie ma w Stanach. Jest za to np. we Francji czy Japonii z długą historią istnienia . Z problemami spowodowanymi istniejącą zabudową do której trzeba się dostosować.

      To samo Kraków. Trzeba by zaorać te wszystkie stare kamienice i w ich miejscem walić 3 pasmowe ulice bo jedyna alternatywa to kopać pod miastem. Tramwaj to dzisiaj najszybsza forma komunikacji przez wydzielone torowiska. Jeden wypadek, awaria świateł i pół Krakowa stoi.

      Sam klimat miasta - popatrz na zabudowę max 4 piętra. To powoduje problem rozlewania się miasta. Mimo właśnie niedalekiej odległości to przejazd przez miasto to dramat. W Stanach gdzie masz dużo domków jednorodzinnych wyjeżdżają 2 samochody z domu tu z bloku odjeżdża ich 20. Jak to możliwe? Przestrzeń której było pod dostatkiem żeby zbudować American dream.

    •  

      pokaż komentarz

      @baidu:
      Odniosę się tylko do tego:

      Pokaz mi te konkretne liczby w budzecie jakiegos miasta, np. w budzecie Warszawy.
      Jesli za kazda zlotowke wydana przez kierowce miasto by doplacalo 9 zl to by znaczylo ze jesli kierowca miesiecznie by wydawal na paliwo np. te 300 zl to miasto by wydawalo na niego 2700 zl co daje 32 400 zl rocznie.


      Na granicy Sosnowca i Dąbrowy powstanie tunel z wiaduktem, w związku z dużym natężeniem ruchu. Koszt to mniej więcej 100 milionów złotych. Sporo, jeśli przeliczysz na mieszkańca, a to tylko kropla w morzu podobnych inwestycji pod transport samochodami.

  •  

    pokaż komentarz

    Cadillac Fleetwood Sixty Special Sedan Power Pack (1955)

  •  

    pokaż komentarz

    Czyli o tym jak GM zaprojektowało i zniszczyło Amerykę

    Treść conajmniej przesadzona skoro mówimy o Państwie które przez dekady było miedzynarodowym mocarstwem a "american dream" symbolem społecznego suykcesu.

Dodany przez:

avatar starnak dołączył
393 wykopali 57 zakopali 24.9 tys. wyświetleń
Advertisement
Stream in HD | Schedule | NCIS: New Orleans