•  

    Zastanawia mnie jedna rzecz, mając wadę wzroku -5,5 (bez okularów nie widzę nic) jaką bym dostał ocenę (czy jak to się nazywa) na tym wojskowym obeznaniu? I czy jeśli złą, to czy po operacji oczu cofnęli by mi na dobrą?
    #pytanie #pytaniedoeksperta #prawo #wojsko

  •  

    Mirki,
    czy gdy nie wstawię się w sądzie jako świadek i zapłacę kare to czy jest szansa ze na kolejną rozprawę nie zostanę powołany na świadka i nie będę się musiał wstawić? Czy z automatu będę się musiał pojawić tak czy tak?
    #pytanie #prawo #sad

  •  

    Jak postępuje prawo, organy ścigania jeżeli ktoś znęca się nad kimś? W skrócie to moja mama pomogła pewnemu człowiekowi. Stało się tak że zostali parą, wyjechali do Belgii i tam się zaczęło. Najpierw kłótnie, później zastraszanie że pobije ją, sąsiadów itd. Uspokoiło się trochę, wrócili do Polski. Grożenie, niszczenie psychiczne, poniżanie, szarpanie teraz chce z niej zrobić osobę chorą psychicznie. Obawiam się o swoje o jej życie. Co mu za to grozi? Dodam że niecały rok temu wyszedł z więzienia po jakichś 8 latach. co mam zrobić.. mama uciekła do koleżanki i z tego wszystkiego się opiła więc nie wiem czy jest sens iść z nią na policję w takim stanie. Dodam jeszcze że przejął auto twierdząc że należy do niego i tak samo mieszkanie które należy do nas a on nawet nie jest zameldowany. Zależy mi żeby NIGDY więcej nie spotkać tego człowieka ze względu na to że boje się o rodzinę. Co najlepiej teraz zrobić? Proszę o #pomocy #prawo #niewiemjaktootagowac pokaż całość

    •  

      @iwas_55: zacznij od rozmowy z mamą i uświadom jej, że sprawca się nie zmieni, chociażby się zarzekał. Bardzo duży procent spraw o znęcanie się nad osobą najbliższą kończy się umorzeniem z uwagi na to, że ofiara uwierzyła sprawcy, ze "to był ostatni raz" i skorzystała z przysługującego osobie najbliższej prawa do odmowy zeznań. Wbij mamie do głowy, że jeśli uderzył raz będzie bił do końca życia. Po tej rozmowie mama albo Ty (zawiadomienie może złożyć każdy, nie tylko pokrzywdzona) złóżcie na Policji zawiadomienie o przestępstwie znęcania się (art. 207 par. 1 k.k.). Jest ono w Polsce ścigane z urzędu. Wskażcie kto może być świadkiem w sprawie, reszta należy do Policji. Jeśli znęcanie miało miejsce w Belgii, można jest ścigać w Polsce pod warunkiem, że prawo belgijskiej również je uznaje za przestępstwo (na 99% tak jest).
      W przypadku zatrzymania i przedstawienia zarzutów wobec sprawcy przestępstwa z art. 207 par. 1 k.k. akurat jest całkiem sporo możliwości. Nie zawsze kończy się to zwolnieniem po 48 godzinach bez niczego. Można zastosować:
      a) zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej
      b) zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną
      c) nakaz opuszczenia lokalu mieszkalnego zajmowanego z pokrzywdzoną (nawet jeśli lokal należy do sprawcy)
      d) skierować do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie na podstawie art. 258 par. 3 k.p.k.

      Mój "standardowy pakiet znęcacza" to a+b+c. W przypadkach drastycznych (intensywna przemoc, używane niezbezpieczne narzędzie) stosuję punkt d.

      Za przestępstwo z art. 207 par. 1 k.k. grozi od 3 miesięcy do 5 lat. Jeśli dochodzi recydywa (zależy za co siedział te 8 lat) to górna granica zagrożenia zwiększa się do 7 i pół roku.
      W razie wątpliwości pytaj.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Ale szopka z tymi zatrzymaniami za wpisy typu "brawo dla nożownika". Przecież z tego nawet żadnych zarzutów nie będzie.
    Co najwyżej przetrzepią takim chatę czy czasem nielegalnego WinRAR'a nie mają, albo pół grama marihuany w szafce. Kuriozum.

    No ale wiadomo, MINISTER zarządził. Republika bananowa w formie.

    #policja #adamowicz #prawo #bekazpisu pokaż całość

  •  

    Jak długo można dociekać swoich praw w przypadku uszkodzenia mienia? W sensie, czy coś takiego może się przedawnić? #prawo #pytanie #pytaniedoeksperta

    •  

      @jumper13: uzupełnię o kwestię prawnokarną. Jeżeli wartość uszkodzonego mienia nie przekracza 500 zł, to jest to wykroczenie z art. 124 par. 1 k.w. i jego karalność przedawnia się po upływie 1 roku. Jeżeli wartość uszkodzonego mienia wynosi 500,01 zł lub więcej, to jest to przestępstwo z art. 288 par. 1 k.k. i jego karalność przedawnia się po upływie 10 lat. Wszczęcie postępowania wydłuża ten okres o odpowiednio: 1 rok i 10 lat. pokaż całość

    •  

      @jumper13: do Twojej sytuacji odnosi się termin z postu @sin89 Wynika, że uszkodzenie było spowodowane nieumyślnie. Zarówno wykroczenie jak i przestępstwo uszkodzenia cudzej rzeczy mogą być popełnione jedynie umyślnie, pozostaje Ci zatem tylko droga cywilnoprawna.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Chciałam tylko napisać, że bolą mnie dziś łydki, uda, plecy, barki i łapy więc będę dzisiaj narzekać i słuchać smutnych piosenek.
    Dziękuję.
    Sport to zdrowie mówili...

    #gorzkiezale

  •  

    #prawo #patologiazewsi #patologiazmiasta #patologia #policja

    "§ 1. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
    § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego."


    Ale miałem akcję w sobotę wieczorem. Toczę się na parkingu supermarketu w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania, mijam w odległości ok 0,5m dwóch gości i zaczynają mnie wyzywać od kur.. i innych. Oczywiście już na pierwszy rzut oka było widać, że patola. Zatrzymałem się, wyszedłem i pytam czemu mnie tak wyzywa. W tym momencie ruszają w moją stronę chodem bojowym sebixów i mam 5 sekund na decyzję czy walić w ryj czy odwrót. Ostrzegłem tylko, żeby się nie zbliżali ale niewiele to dało, za to usłyszałem jeszcze groźby cyt. "wyp... stąd bo cię zniszczę (5sek), no wypier... bo cię zajebie!". Sebix nie trzymał zupełnie gardy ale za dużo się naczytałem o problemach prawnych zwykłych obywateli bo za mocno kogoś trzasnęłi więc uspokoiłem sytuację i wycofałem się do samochodu. Poza tym było ich dwóch, drugi zaczął mnie już zachodzić z prawej, no i byli tak pewni siebie (mimo że jestem kawał chłopa), że w grę wchodziło jeszcze posiadanie kosy.

    Wsiadłem do fury. Odeszli. Poszedłem do bagażnika po klucz od kół i potoczyłem się za nimi w osiedle (byli tak głupi, że się nawet nie odwrócili, pewnie już nie raz tak robili).

    Zadzwoniłem pod 997. Już żeby nie przedłużać - przez durną dyżurną która kazała mi stać w samochodzie w miejscu czekając na policję (mimo że oni się oddalali) straciłem ich z pola widzenia. Na szczęście po bieganiu po osiedlu i zaglądaniu w każdy kąt udało się ich znaleźć, żłopali piwo na zapleczu kebaba. Funkcjonariusze przyjechali, wyleglitymowali ich, sebixy oczywiście się zapierały typową cwaniacką gadką "nie noo drobne nieporozumienie".

    Kiedyś już dostałem w łeb od 5 takich na osiedlu bo się naćpali/nachlali i nie chcę tego tak zostawiać. Przez jakiś czas będę się przecież uważniej rozglądał dookoła (akcja była na mojej dzielnicy).

    Ewentualna sprawa cywilna słowo kontra słowu (nie nagrywałem niczego) - jest sens się w to bawić czy sebixy będą uniewinnione z racji braku dowodów?
    pokaż całość

  •  

    Życzę Adamowiczowi, żeby wyszedł z tego możliwie jak najlepiej. Zastanawia mnie jedna rzecz - jak będzie sądzony zamachowiec w takim przypadku? Jako usiłowanie zabójstwa? Jaki jest za to maksymalny wyrok? Czy biorąc pod uwagę fakt, że recydywa w tym przypadku nie zadziałała, albo inaczej - zadziałała przeciwnie do zamiarów, mogą pozbawić go jakoś wolności po upłynięciu wyroku? Jakiś zakład dla psychicznie chorych? Przecież jest wysoce prawdopodobne, że wyjdzie za te X lat i znów kogoś zaatakuje. A jeszcze jak dojdzie do tego frustracja, że chciał zabić ale się nie udało?

    Żeby nie było tak jak w niektórych przypadkach z zachodu, gdzie zamachowcy są od lat znani policji i mają na koncie wyroki po czym zabijają masowo ludzi...
    #gdansk #zamach #terroryzm #prawo
    pokaż całość

    •  

      jednak czy pełnienie funkcji reprezentatywnych miasta podczas zbiórki na cele charytatywne nie będzie czynnością służbową?

      @agaciksa: tego akurat na 100% nie jestem pewien (dlatego napisałem "dyskutowałbym") bez grzebania w zakresie obowiązków prezydenta Adamowicza. Zakładając odpowiednio a) jest podczas lub w związku lub b) nie jest podczas lub w związku, to kwalifikowałbym to jak niżej:
      a) art. 13 par. 1 k.k. w zw. z art. 148 par. 1 k.k. w zb. z art. 223 par. 2 k.k. w zw. z art. 156 par. 1 pkt 2 k.k. w zw. z art. 11 par. 2 k.k.
      b) art. 13 par. 1 k.k. w zw. z art. 148 par. 1 k.k. w zb. z art. 156 par. 1 pkt 2 k.k. w zw. z art. 11 par. 2 k.k.
      pokaż całość

    •  

      @agaciksa: niestety podane przeze mnie kwalifikacje się zdezaktualizowały :-(

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Co dzieje się po zakończeniu procesu z narzędziami np. nożem, siekierą itd., którymi popełniono morderstwo? Są przechowywane w archiwum? Niszczone? Jest jakiś przetarg i można je kupić? ( ͡° ͜ʖ ͡°) #prawo #policja

    •  

      @8848npm sąd może orzec przepadek przedmiotów służących do popełnienia przestępstwa. W niektórych przypadkach orzeczenie ich przepadku jest obligatoryjne (np przedmioty służące do podrabiania pieniędzy). Jeśli nie orzeczono przepadku, przedmioty te są zwracane po prawomocnym zakończeniu postępowania.

      +: Shinra
    •  

      Art. 44 paragraf 1 Kodeksu karnego: Sąd orzeka przepadek przedmiotów pochodzących bezpośrednio z przestępstwa.

      @benquick: przedmioty pochodzące bezpośrednio z przestępstwa, to nie są narzędzia przestępstwa, o których pisze Op. Do narzędzi przestępstwa odnosi się art. 44 par. 2 k.k., gdzie przepadek, co do zasady, nie jest obligatoryjny.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Stanowski też chyba kawy nie wypił z rana, że wypisuje takie głupoty. Co prawda już się zreflektował i usunął, ale no kurwa...

    #gdansk #adamowicz #wosp #weszlo

  •  

    Logika patusa:

    siedź za "niewinność" prawie 6 lat
    wyjdź na wolność
    dwa tygodnie później zamorduj człowieka na oczach całego kraju i świata
    siedź za morderstwo do końca życia


    ( ಠ_ಠ)

    #gdansk

    •  

      ale najwyraźniej gość żyje do tej pory, a tutaj już stwierdzone morderstwo (jako czyn pozbawiający życia, nie zamiar etc.).

      @ArchDelux: w kontekście całości wypowiedzi @whiteglove to w sumie niewiele zmienia, tym bardziej, że w polskim prawie karnym za usiłowanie grozi taka sama kara jak za dokonanie (chociaż w praktyce wyroki są odpowiednio niższe).

    •  

      napisałem, że tutaj kobieta stwierdziła zgon, a nie mówiła o usiłowaniu - stwierdziła jasno, że chłop nie żyje

      @ArchDelux: no pomyliła się. Tylko, że ta pomyłka w praktyce niewiele zmienia. Zamień w jej wypowiedzi "zamorduj" na "próbuj zabić" i "siedź za morderstwo" na "siedź za usiłowanie zabójstwa" - sens wypowiedzi pozostaje ten sam.

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Hej, we wrześniu spowodowałęm kolizje, sytuacja wyglądała tak. Jechałem firmowym busem i widzę że jedzie ciągnik rolniczy z przyczepą a za nim wlecze się osobówka. No to jak cyk kierunek i zaczynam manewr. Pechem było że po przejechaniu ok. 20m pojawił się znak zakaz wyprzedzania, no ale już się rozpędziłem i z naprzeciwka nie ma nikogo to ich wyprzedzę. no i ok.10m ode mnie osobówka migacz i zmiana pasu jednocześnie. Ja hamulec, sygnał dźwiękowy i na lewe pobocze ile mogę ale i tak ją zachaczyłem prawym przodem w jej lewy tył a ona sruu w ciągnik rolniczy. Pani uparcie twierdziła że to moja wina. Chciałem zadzwonic po policję,ale zadzwoniłem po właściciela busa(było blisko to podjechał), a on nie chcąc aby nikt nie dostał mandatu postanowił spisać oświadczenie sprawcy wypadku między mną a kierowcą osobówki(moja wina bo wyprzedzałem na zakazie), i między kierowcą osobówki a kierowcą ciągnika(wina osobówki bo wyprzedzała na zakazie). Uścisnęliśmy sobie ręce i każdy w swoją stronę. Jakiś miesiąc temu dostałem wezwanie na policję w tej sprawie. Okazało się że kierowcy ciągnika nie chcą wypłacić ubezpieczenia i sprawę zgłosił do sądu. Powiedziałem to co tutaj piszę. Wczoraj dostałem list z sądu, a mianowicie wyrok nakazowy. Jest tu napisane że jestem winny spowodowania kolizji i mam zapłacić 300zł + 100zł opłatę sądową. Ale nawet nie ma numeru konta. Jednak sytuacja opisana we wniosku o ukaranie odbiega od rzeczywistości. Według niej wjechałem w tył osobówki i ona uderzyła w przyczepę, nie ma nic o wyprzedzaniu. Mireczki, pisać odwołanie czy nie ma sensu się denerwować i zapłacić te 400zł? Pisał już ktoś takie odwołanie, jak to wygląda? Co robić? (╯︵╰,)
    #prawo #kolizja #pomocy
    pokaż całość

  •  

    Drogi pamiętniczku! (Uwaga będzie bardzo długo, to wpis taktyczny, egoistyczny, o mnie, dla mnie, na pamiątkę :)).

    Ćwierćwiecze już tuż tuż. Zawsze myślałam, już jako dziecko, że w tym wieku będę jakaś taka...mądrzejsza, poważniejsza, będę miała męża i nie będę zaczynała zdania od „No więc”.
    No więc, nie. :) Tak się nie wydarzyło, a moje marzenia to między innymi:
    - przejechać tor Poznań mazdą mx5 miatą
    - zrobić sobie fajną sylwetkę
    - nauczyć się podciągać na drążku
    - zostać geniuszem protetyki słuchu
    - zwiedzić ciekawe, niestandardowe zakątki świata
    - Choć raz dostać więcej plusów niż @WuDwaKa → zobaczysz draniu, dojadę Cię! :D

    … mam jeszcze sporo innych bardziej rąbniętych marzeń, ale o nich może nie napiszę...bo się wstydzę i chociaż będę sprawiać ważenie poważnego człowieka. No dobra, kogo ja tu będę oszukiwać? Mamusię oszukam, tatusia oszukam, ale Mirko nie oszukam :D.

    To ciekawe jak człowiek się zmienia.
    Mamuś mówi, że jako maluszek (tak, byłam kiedyś jeszcze mniejsza, też nie mogę w to uwierzyć :D) byłam strasznie rozdarta, płakałam, a jedyne co mnie uspokajało to huśtawka, więc ciotki z ameryki przysłały mamie huśtawkę, którą zamontowała do framugi drzwi w kuchni, sadzała mnie tam, rozhuśtała, a ja spokojnie siedziałam, mogłam nie jeść, zlać się, zwymiotować kaszkę, ale i tak był spokój, a mama mogła spokojnie zająć się pracami domowymi.

    W podstawówce...Nie. Do przedszkola nie poszłam, tzn..poszłam, mama zaprowadziła mnie tam:
    - Zobacz ile dzieci! Chciałabyś się z nimi pobawić?
    - NIE.
    No i tak skończyła się moja przygoda z przedszkolem.
    W podstawówce byłam strasznym introwertykiem, bardzo nie lubiłam swojej klasy. Miałam tylko jedną koleżankę, która była takim samym przegrywem co ja więc jakoś we dwie przebolałyśmy tę podstawówkę. W klasie miałam taką Ankę... nienawidziłam blond wywłoki. Córka mojej wychowawczyni...ta też nie przypadła mi do gustu. W podstawówce po raz pierwszy zetknęłam się z niesprawiedliwością, faworyzowaniem i gnojeniem za wszystko i za nic. Tam też złapałam traumę, którą mam do dziś – topiłam się na basenie w 2 klasie i do tej pory pływać nie potrafię i nie zamierzam się nauczyć – jestem zbyt młoda by umierać.
    No i tak przez 6 lat żyłam jako taki outsider.

    W końcu nadszedł wyczekiwany dzień – koniec z bandą pomyleńców – idę do gimnazjum. Nowe środowisko, nowi nauczyciele, nowa klasa, nowy wychowawca. Wreszcie! Istnieje przekonanie, że okres gimnazjum to pranie mózgu. Potwierdzam. W klasie miałam 35 osób z czego 10 dziewczyn, no 11, łącznie ze mną, choć nie do końca, bo to był czas kiedy byłam...skejtem. Tak. Nosiłam bluzy z kapturem, jeździłam na desce, biłam się z chłopakami, chodziłam na wagary, byłam takim chłopcem tyle, że z dziwnymi fałdami tłuszczu w okolicach klatki piersiowej. Uczyłam się dobrze, lubiłam matematykę, angielski, francuski, polski, ale moje zachowanie wykraczało poza wszelkie normy przyzwoitości. Na moje szczęście miałam wybitnego wychowawcę. Do tej pory mam z nim kontakt i dobrze mnie pamięta, uwielbiałam go, uczył mnie WOSu i historii. Chyba kumał, że aktualnie przechodzę okres buntu widział, że głupia nie jestem, ale leniwa, dlatego, żebym startowała w jakichś konkurach musiał mi wymyślać jakieś zakłady, wyzwania. Raz zapytałam go bezczelnie ile ma lat. Odpowiedział, że powie mi gdy wezmę udział w międzyszkolnym konkursie wiedzy o Chopinie. Uparłam się na tyle, że jestem pewna, że wiedziałam o Chopinie więcej niż on sam o sobie. Zdobyłam pierwsze miejsce w szkole, dostałam się do ogólnopolskiego konkursu, z którego również przyniosłam 1 miejsce i z moją bezczelnością rzuciłam dyplomy wychowawcy na biurko i znów zapytałam bezczelnie o wiek. W odpowiedzi dostałam „No w tym roku, mógłbym już startować na prezydenta”. :) Z matmy też robiłam ponad przeciętną, bo miałam wybitną nauczycielkę i dawała mi zadania z liceum, które szybko ogarniałam, ale jednak same piątki i szóstki miałam z angielskiego, w tym rywalizowałam z kolegą z mojej ławki Dawidem – z nim przyjaźnię się do dziś – jak to czytasz... POZDRO :).Przygodę z gimnazjum zakończyłam z całkiem fajnym świadectwem, obniżoną oceną z zachowania i przejściem w skejta na...metala. Tak byłam metalem. Wychowawca skwitował mojej mamie moje 3 lata w gimnazjum słowami „proszę pogratulować córce znajomości regulaminu szkolnego, inaczej miała by ponad 50% nieobecności w szkole” po czym wręczył jej oceny. Mina mamy – bezcenna.

    W liceum trochę się uspokoiłam, nowe otoczenie, wszyscy tacy jacyś modni, oczytani, fifarafa. No to przecież nie będę gorsza prawda? Chociaż zawsze mówiłam co myślałam. Mój metalowy outfit przez pierwszy rok, może dwa był okrutny, naprawdę, wyglądałam jak te wszystkie postaci z kultowego dokumentu „Headbanging Journey”. Zaczęłam pomału się wyrabiać, nie malowałam się za bardzo więc moim pierwszym podejściem do „kobiecych spraw” było wydepilowanie sobie brwi. Koleżanka z ławki mnie zaciągnęła do kosmetyczki. To było straszne. Wiecie, ja zawsze miałam takiego farta, że moje przyjaciółki były zawsze 10 razy ładniejsze ode mnie, kobiece, potrafiły się umalować, zrobić sobie paznokcie czy dopasować ładny strój. Ja ograniczałam się do używania mydła i ubierania...całkiem czystych ubrań. Zmieniło się to kiedy z dziewczynami zaczęłyśmy wychodzić na jakieś imprezy i nagle wszystkie dziewczyny były oblepiane facetami, a ja stałam jak ten kołek i zastanawiałam się co tu się kurde wyprawia. Tzn.. na początku miałam w sobie bunt i stwierdziłam, że żadnym cycem świecić nie będę i mam gdzieś facetów, ale jak moja kumpela z ławki odbiła mi miłość mojego życia, no to się wkurzyłam. Zaczęłam nosić bardziej dopasowane ubrania, potrafiłam zrobić sobie jako taką prostą czarną kreskę na oku, ale uroku dodawały mi moje długie włosy, bo miałam gdzieś po tyłek, także to mnie trochę ratowało.
    Liceum zakończyłam imprezą w pubie gdzie poszliśmy cała klasą i na koniec podeszła do mnie dziewczyna z klasy Sabrina. Sabrina była neutralna dla mnie, była ok, ale nie była w mojej paczce, jakoś dużo nie rozmawiałyśmy w ciągu tych lat. Podeszła do mnie i powiedziała coś czego do dzisiaj nie zapomnę „Wiesz, tak jak sobie podsumuję całą klasę, to Ty byłaś najbardziej szczerą osobą, nigdy nie udawałaś i jak coś nie grało to mówiłaś to głośno, życzę Ci powodzenia”.
    Oczy wyskoczyły mi z orbit i po raz pierwszy poczułam, że istnieją bezinteresowni ludzie, którzy od tak mogą sprawić Ci przyjemność.
    Ah byłabym zapomniała, uwielbiałam moja nauczycielkę od angielskiego, czasem się z nią droczyłam, bo z polskiego to ona za dobra nie była i ciągle ją poprawiałam, że nie mówi się „wziąść” tylko „wziąć”. Na koniec roku dostałam od niej ozdobną srebrną karteczkę (do tej pory ją mam), na której odręcznie napisała: „The correct form of the polish verb „wziąć” is simply „take”. Take every opportunity you encounter in your life. Use it wisely! Good Luck”. Fantastyczna kobieta, nigdy jej nie zapomnę :).

    Przez x lat po liceum działo się wiele różnych rzeczy, ale już nie będę przesadzać, bo jeżeli ktoś zaszedł aż tu czytając, to naprawdę... dziękuję!

    No i trafiamy tu. Tu i teraz. Dwudziestego piątego dnia miesiąca MalaHelka kończy dwadzieścia pięć lat, a dzisiaj jest niedziela, siedzę wygodnie z laptopem na łóżku i mam takie przemyślenia. Durne to takie dziewczę do tej pory, ale powiem Wam, że niczego nie żałuję, czasem miałam inne wyobrażenia przyszłości, a często okazywało się zupełnie inaczej, ale wiecie co? Bardzo dobrze się bawię! A jeszcze jak sobie pomyślę co się jeszcze wydarzy przez kolejne 25 lat... to łohooohoo.. nie mogę się doczekać :). Tyle razy się wywrócę, albo poznam jakichś nowych ludzi, którzy zmienią mi światopogląd! Coś niesamowitego :).

    Życzę Wam spokojnej niedzieli, odpoczywajcie i nie martwcie się niczym, bo wszystko kiedyś minie i życie to sinusoida i raz lepiej, a raz gorzej, ale za to jak można się pośmiać z siebie patrząc wstecz, to głowa mała! :)

    #przemyslenia #truestory #coolstory
    pokaż całość

    •  

      do tej pory pływać nie potrafię i nie zamierzam się nauczyć

      @MalaHelenka: mojego ojca wzięło kiedyś na ambicję (świetnie pływał) i stwierdził, że jego pierworodny też musi umieć. Mnie wzięło na ambicję i stwierdziłem, że na siłę nie da rady. Dobrze, że nauczył mnie czytać zanim stałem się uparty bo pewnie do tej pory bym był analfabetą ;-)

    • więcej komentarzy (59)

  •  

    Czy osoby które w statusie na FB mają "szlachta nie pracuje". Idąc do pracy stracą tytuł szlachcica?

    #humor #heheszki #pasjonaciubogiegozartu #suchar #kiciochpyta #pytaniedoeksperta

  •  

    #dziendobry Państwu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Miłego dnia i smacznej kawy ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■


    pokaż spoiler No i smacznego śniadania ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    pokaż spoiler Dzisiaj nocna w #pracbaza ( ͡º ͜ʖ͡º)


    #milegodnia #niewiemjaktootagowac #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Co powinno znaleźć się w KRK (jaki zapis?) po zabraniu prawka przy zdarzeniu drogowym, w którym kierujący pojazdem był pod wpływem alkoholu i wjechał komuś w posesję robiąc szkodę na 500zl (uszkodzona furtka) i otrzymując zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na 4 lata? Nikt nie ucierpiał nawet w małym stopniu.
    #prawo #pytaniedoeksperta

    •  

      @Mirek_z_Mirkowa:

      nieźle trafiłeś

      Nie trafiałem, regularnie dostaję odpowiedzi z KRK a występek z art. 178a par. 1 k.k. to jedno z najpowszechniejszych przestępstw.

      Czy ta osoba ma oprócz zakazu prowadzenia pojazdów jakieś inne ograniczenia prawne?

      Nie. Ma natomiast orzeczone świadczenie pieniężne (jest ono obowiązkowe) w kwocie 5000 zł (obok grzywny). Nieuregulowanie tego świadczenia powoduje, że skazanie nie ulegnie zatarciu do momentu przedawnienia tej należności (10 lat).
      To wszystko co jest w tym wpisie to jest "standard" przy skazaniu z art. 178a par. 1 k.k. Nie ma tutaj nic ponad to, co napisałem w swoim pierwszym poście.
      pokaż całość

    •  

      @Mirek_z_Mirkowa dziękuję :-) Wzajemnie, miłego dnia :-)

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    @Sierzant_Bagieta Jakie są pytania, na które obowiązek (wg prawa) ma odpowiedzieć policji osoba kontrolowana, podejrzana, zatrzymana?

    •  

      @r4do5:

      Czy mam prawo domagać się od policjanta bardziej precyzyjnych informacji o przyczynach kontroli? Dane niektórych osób poszukiwanych są dostępne do informacji publicznej. Także jeśli powodem kontroli jest rzekome podobieństwo do poszukiwanego, czy nie powinien mi odpowiedzieć jakiego?

      Moim zdaniem nie.

      Jeśli po legitymowaniu, okaże się, że nie jestem tym za kogo mnie wziął, czy powód do kontroli osobistej nie ustaje?

      Moim zdaniem tak, chyba, że istnieje jednocześnie inna podstawa do przeprowadzenia kontroli osobistej.
      pokaż całość

    •  

      @r4do5 kontrola osobista nie jest czynnością procesową w rozumieniu k.p.k. nie mają zatem do niej zastosowania przepisy dotyczące warunków prowadzenia tych czynności. Jak sam zauważyłeś przepis obecnie obowiązujący bardzo szeroko zakreśla możliwość prowadzenia kontroli osobistej.

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Dziś na #polskiepato prawdziwie patologiczna historia.

    Jeżeli chcesz wesprzeć moje pisanie i pomóc w realizacji dalszych planów związanych z hasztagami polskiepato i rejestrzboczencow, zapraszam na mojego Patronite. Póki co jest tam możliwa tylko jedna (jakaś dziwaczna) forma płatności, w następnym tygodniu będzie już karta i PayPal, tak że jakbyś chciał(a) zrezygnować z jednego piwka podczas zbliżającego się weekendu i przekazać ten skromny pieniądz na kvoczą działalność to będę dozgonnie wdzięczna. ♥

    • • •

    Kamil G. (zdjęcie) został porzucony przez matkę, gdy miał zaledwie kilka lat. Kobieta bez słowa opuściła rodzinę, a jedynymi informacjami o jej aktualnych miejscach pobytu były mandaty przychodzące na adres ich rodzinnego mieszkania w Nakle nad Notecią (woj. kujawsko-pomorskie). Chłopiec wraz z dwójką rodzeństwa pozostał pod nieudolną opieką ojca, a gdy mężczyzna zmarł, dzieciaki trafiły na wychowanie do ciotek. Mimo pomocy asystenta rodziny, nowi opiekunowie nie radzili sobie z Kamilem. Jako nastolatek popadł w szemrane towarzystwo i przysparzał wielu kłopotów, przez co w gimnazjum nie zdał do następnej klasy. Po nieustannych ucieczkach z domu został umieszczony w Ośrodku Wychowawczym w Debrznie, który opuścił w 2013 r. Po powrocie do rodzinnej miejscowości wciąż za nic miał uwagi dorosłych, wagarował i znikał z miejsca zamieszkania na kilka dni. Dlatego też jego kurator we wrześniu wystąpił do sądu z wnioskiem o umieszczenie 16-latka w młodzieżowym ośrodku wychowawczym lub w zawodowej rodzinie zastępczej.

    10 listopada 2013 r. G. znowu uciekł z domu ciotki i zatrzymał się u swojego starszego kolegi Jakuba D., zwanego Dudkiem. Jego matka Wioletta D. właśnie wyjechała do Wielkiej Brytanii, by odwiedzić pracującego tam od pół roku męża. Mająca poważne problemy z alkoholem kobieta zaczęła walczyć z nałogiem, dopiero gdy ten wyjechał za pracą. Wcześniej w domu rodziny D. często dochodziło do głośnych awantur i libacji, a sąsiedzi ich dom nazywali otwarcie "meliną na Jackowskiego" (klik). Pod nieobecność rodziców 19-latek został w mieszkaniu sam, ponieważ jego o rok starszy brat Łukasz wcześniej trafił do więzienia m.in. za kradzieże.

    Znajomi imprezowali przez kilka dni, a gdy skończyły im się pieniądze, sprzedali dekoder telewizyjny. W tym czasie rodzina szukała Kamila, byli nawet w domu przy Jackowskiego 6, gdzie drzwi otworzył im Jakub, który stwierdził, że nastolatka z nim nie ma. We wtorek 12 listopada w mieszkaniu przebywał także 16-letni Jakub R., kolega z klasy Kamila, 23-letni Dawid R. ps. Różko oraz jeszcze dwóch innych młodych mężczyzn, o których niewiele wiadomo.

    Dawid R. był bardzo dobrym kolegą Dudka. Oprócz wspólnych popijaw zajmowali się także drobnymi kradzieżami i włamaniami. Kilka razy brali udział w pobiciach i byli bardzo dobrze znani miejscowej policji. Różko był uzależniony od alkoholu i narkotyków, i chwalił się znajomością z lokalnymi kryminalistami, choć kilka lat wcześniej wydawało się, że wybierze inną życiową drogę, ponieważ przez jakiś czas uczęszczał na spotkania Świadków Jehowy.

    Na imprezie wszyscy pili, palili papierosy, ćpali, a nawet tańczyli. Około godziny 22:00 w mieszkaniu zostali tylko Jakub D., Dawid R., Kamil G. i Jakub R. Różko i Dudek zaczęli słownie dręczyć Kamila. Ubliżali mu, zmuszali do skręcania wszystkim papierosów i przyrządzania jedzenia. Gdy 16-latek odmówił, R. zaczął kopać go po twarzy, a D. rozpędził się i uderzył w niego kolanami. Później przy wielkiej aprobacie i zachętach starszych chłopaków doszło do bójki pomiędzy G. a jego szkolnym kolegą. Po godzinie 23:00 po Jakuba R. przyszła matka i nakazała wracać do domu. Gdy opuścił mieszkanie, Dudek i Różko stali się jeszcze bardziej agresywni w stosunku do Kamila. Zaczęli znęcać się nad nastolatkiem, kopiąc go i bijąc pięściami. W końcu zakrwawionego wrzucili do skrzyni tapczanu i kontynuowali domówkę, co jakiś czas tam zaglądając, by przypalić go papierosem czy wymierzyć następny cios. Po pewnym czasie D. wziął nóż i zaczął ciąć i dźgać Kamila, a gdy ostrze się wykrzywiło, Dawid R. sięgnął po następne, a później po kuchenny tłuczko–tasak (klik). Okładali go nim, aż odpadłdrewniany trzonek. Wtedy Dudek przytrzymał Kamila, po czym drugi z oprawców go zgwałcił. Gdy skończył, zapytał Jakuba, czy też chce, ten jednak odmówił i wepchnął ofierze w odbyt trzonek od tłuczka. Po wszystkim znów zamknęli kanapę, usiedli na niej i pili alkohol.

    Mężczyźni postanowili dobić nastolatka i półprzytomnemu założyli na szyję pętlę z paska od spodni R. Dusili go na zmianę, a później razem, zapierając się o kanapę, bo jak sami przyznali: "ręce od tego duszenia rozbolały". Ściskali tak długo, aż pękła mu kość gnykowa i nastolatek się udusił. Zmasakrowane zwłoki, oprawcy zamknęli w skrzyni tapczanu.

    Po wszystkim, nie próbując nawet zacierać po sobie śladów, Jakub zmienił zakrwawione ubrania i udał się wraz z Dawidem do jego mieszkania. R. przebrał się, spakował dowód osobisty, konsolę x-box, zdjęcie rodzinne i w piątek rano obaj ruszyli w stronę dworca PKP.

    Wychodząc z domu, powiedziałem tacie, że nie wiem, czy się jeszcze kiedyś zobaczymy. Ale tata o nic nie pytał

    – opowiadał później.

    . . .

    W czwartek 14 listopada 2013 r. matka Jakuba D. wróciła do mieszkania, w którym zastała pobojowisko i brak dekodera telewizyjnego. Zadzwoniła na policję, by zgłosić kradzież, a później do syna, który poinformował ją, że jest w Pile. Zdziwiona tym faktem kobieta zaczęła sprzątać walające się po podłodze butelki, porozbijane naczynia i wietrzyć śmierdzące meliną pomieszczenia. Zauważyła też sporo plam krwi i zabarwione na czerwono ubrania, jednak ten widok specjalnie jej nie zaniepokoił. Pomyślała, że po prostu doszło do bójki.

    No, chłopaki. Wie pan, jak to chłopaki... czasem się pobiją, no nie?

    – opowiadała później, rozkładając ręce.

    Dopiero gdy otworzyła wersalkę, krzyknęła z przerażenia i natychmiast wezwała policję.

    Podczas gdy w domu przy ulicy Jackowskiego trwały oględziny, z krążącą wokół budynku zdenerwowaną Wiolettą D. próbowali porozmawiać dziennikarze, ta jednak na widok reportera zaczęła machać gniewnie rękami i krzyczeć:

    Idź pan, bo ci zaraz wypier***ę! I po co ci to?! Wypier****j stąd!

    . . .

    Pierwszym przystankiem Jakuba i Dawida była faktycznie Piła. Potem pojechali do Szczecina, Świnoujścia i Poznania. Gdzieś w trasie Dawid wyrzucił przez okno wagonu swój pasek od spodni, którym udusili Kamila.

    16 listopada policja w Krzyżu Wielkopolskim zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy około północy zaczęli walić w dzwon kościoła znajdującego się naprzeciwko komisariatu*. W chwili zatrzymania obaj mieli ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu, jednak nie stawiali oporu. Wkrótce okazało się, że zatrzymani to podejrzani o morderstwo w Nakle D. (zdjęcie) oraz R. (zdjęcie).

    Druga wersja mówi, że mężczyźni sami zgłosili się na komisariat po rozmowach ze swoimi matkami. Wcześniej ustalili między sobą wersję wydarzeń i kto jakie bierze na siebie winy.

    Podczas pierwszego przesłuchania mężczyźni przyznali się do zarzucanych im czynów i ze szczegółami, choć bez emocji, zdali relację ze zbrodni. Postanowili zabić Kamila, ponieważ po tak ciężkim pobiciu i tak nie byłby w stanie samodzielnie funkcjonować i zostałby "roślinką".

    Jakub D. tłumaczył motyw pobicia tym, że "wkręcili sobie", że jest im winny pieniądze.

    . . .

    Rodzinna miejscowość podejrzanych huczała od plotek. Jedni mówili, że Kamil G. zginął z powodu 30 zł, które był winien oprawcom, inni twierdzą, że tamci wściekli się, bo nastolatek nie chciał wykonywać ich poleceń, a jeszcze inni, że poszło o to, że któregoś dnia na policji powiedział za dużo na temat Jakuba R.

    Koledzy G. twierdzili, że to właśnie jego klasowy kolega Jakub zapoznał go ze starszymi kolegami. Nastolatek zaczął często znikać w melinie przy Jackowskiego, mimo ostrzeżeń znajomych.

    Chyba w poniedziałek widzieliśmy Kamila w oknie. Wyglądał na wystraszonego. Dudek nas okłamał, że go tam nie ma, a był. Potem jeszcze raz, może to była środa, wołałem Kamila. Dudek powiedział, że Kamil gdzieś poszedł

    – relacjonował jeden ze znajomych zamordowanego.

    . . .

    Kilka dni po zatrzymaniu podejrzanych odbyła się wizja lokalna z ich udziałem. Mężczyźni ze szczegółami opowiadali o tym, jak katowali nastolatka.

    To się zaczęło w kuchni

    – wyjaśniał Jakub D.

    Kamil patrzył na mnie, bo oczekiwał, że mu pomogę. Ale ja tego nie zrobiłem

    – dodał.

    Ustalono, że katowanie nastolatka trwało od czterech do sześciu godzin.

    Szliśmy pić i znowu wracaliśmy do kanapy

    – relacjonowali, dziwiąc się, że nastolatek po prostu nie uciekł z mieszkania.

    . . .

    Biegli medycyny sądowej znaleźli na ciele Kamila G.wielomiejscowe zasinienia naskórka, rany tłuczone głowy, rany błony śluzowej jamy ustnej, ranę kłutą w okolicy biodrowej, rany cięte na kończynach górnych, szyi, tułowiu i kończynach dolnych, rany błony śluzowej, wylewy krwawe oraz wielomiejscowe podpłynięcia krwawe w tkankach miękkich odbytu i błony śluzowej odbytu. Przyczyną zgonu nastolatka było dwumiejscowe złamanie kości gnykowej, w wyniku czego G. się udusił.

    Zgromadzony materiał dowodowy dał Prokuraturze Rejonowej w Nakle podstawy do postawienia Dawidowi R. oraz Jakubowi D. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz zgwałceniem (art. 148, par. 2, pkt. 1,2 kk.). Z kolei Jakub R. usłyszał zarzut pobicia.

    Biegli psychiatrzy stwierdzili, że D. i R. byli świadomi swoich poczynań. U obu stwierdzono jednak typ osobowości nieprawidłowej.

    Biegły z dziedziny seksuologii uznał:

    U oskarżonych nie stwierdziłem objawów dewiacji seksualnych w rozumieniu choroby. Czyny, których się dopuścili, nie miały motywacji seksualnej, ale miały na celu upokorzenie ofiary. Tu istotnym czynnikiem był spożywany alkohol, który ma działanie odhamowujące, obniża krytycyzm.

    . . .

    Akt oskarżenia przeciwko Dawidowi R. oraz Jakubowi D. trafił do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy 27 czerwca 2014 r., a 30 września ruszył proces (klik) (klik).

    Jakub D. (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) wszedł na salę potrząsając demonstracyjnie łańcuchami i już na początku rozprawy kazał sobie zdjąć kajdanki, na co przewodniczący składu sędziowskiego nie zezwolił.

    Proszę z łaski swojej, oskarżony się nie rusza, bo to przeszkadza. Zrozumiał oskarżony?

    – mówił Marek Kryś, sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

    Może nie będę oddychał?

    – odparł Jakub D.

    Słucham?

    – dociekał sędzia.

    Może nie będę oddychał?

    – powtórzył D.

    Oskarżony jest bezczelny

    – powiedział sędzia.

    Co jestem?

    – pytał oskarżony.

    Bezczelny

    – powtórzył sędzia.

    Później już do końca rozprawy Jakub D. uśmiechał się ironicznie, śmiał, poprawiał sędziów, przerywał i dyskutował.

    Dawid R. (zdjęcie) (zdjęcie) robił wrażenie dużo mniej pewnego siebie. Stał z potulnie spuszczoną głową, a na jego twarzy trudno było dostrzec jakąkolwiek emocję nawet wtedy, gdy przeprasza ciotkę zamordowanego:

    Przepraszam panią bardzo. Wiem, że to niewiele zmieni, ale żałuję tego bardzo.

    Życia mu nie oddasz

    – odpowiedziała kobieta.

    Tym razem mężczyźni wyparli się jakoby mieli zgwałcić Kamila i przyznali się jedynie do zabójstwa, mimo tego, że wcześniej kilkukrotnie przyznawali się do obu z zarzutów.

    Brat mi pisał z więzienia, że mam nie brać gwałtu na siebie. Przyznałem się wtedy, bo mieliśmy uzgodnione z Różko, że bierzemy winę po połowie, ale o gwałcie mieliśmy nie mówić. Jak zobaczyłem, że on mówi, no to też powiedziałem, a teraz się wycofuję. Zmyśliłem to

    – tłumaczył Jakub D.

    Ja bym do chłopaka nie stanął, gejem nie jestem. Zabić tak, ale nie zgwałcić. To tak trudno zrozumieć?

    – dodał jeszcze.

    Nic nie uzgadnialiśmy

    – stwierdził R.

    Jak, nie?

    – odparł Jakub D.

    My piliśmy w czasie ucieczki, a jak się pije, to nie można ustalać

    – stwierdził.

    (klik)

    Następnego dnia przed sądem zeznawał Jakub R., który opowiadał co pamięta z nocy z 12 na 13 listopada 2014. Jakub D. ponownie zakłócał przebieg rozprawy, a na zeznania świadka reagował śmiechem. Gdy sędzia spytał co go tak bawi, stwierdził:

    Zeznania. Bo nie są prawdą.

    Na następną rozprawę, która odbyła się także w listopadzie, został doprowadzony z zakładu karnego Łukasz D., brat Jakuba. Mimo wielu upomnień mężczyźni usiłowali uciąć sobie pogawędkę. Starszy z braci nie chciał nic mówić przed sądem i skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań. Chwilę później, gdy policjanci wyprowadzili go z sali rozpraw, krzyknął do Jakuba siedzącego na ławie oskarżonych:

    Tylko cicho, nie?!

    . . .

    Na grudniowej rozprawie biegły psychiatra podkreślał, że u Jakuba D. nie stwierdzono choroby psychicznej. Posiada on osobowość nieprawidłową, która jednak nie ma wpływu na poczytalność, a jego cechy osobowości znajdują się pod pełną kontrolą badanego. U Dawida R. także stwierdzono nieprawidłową osobowość, dodatkowo od 14 roku życia był uzależniony od alkoholu i środków odurzających. Występowały u niego cechy zespołu zależności alkoholowej. Psycholog Ewa Napierała stwierdziła jednoznacznie, że u D. sprawność intelektualną ma na poziomie przeciętnym. Natomiast u R. znajduje się ona w dolnych granicach normy.

    Tego dnia na świadków powołane zostały biegłe z Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy, które zgodnie stwierdziły, że Kamila można było jeszcze uratować.

    Nawet, jeśli dojdzie do złamania kości gnykowej, a ucisk na szyję zostałby zwolniony i wdrożone odpowiednie leczenie, istniałaby możliwość odratowania ofiary, jednak ta pomoc musiałaby być natychmiastowa.

    W styczniu 2015 r. na rozprawie puszczono nagranie z wizji lokalnej. Podczas fragmentu, w którym jeden z oskarżonych opowiadał o zgwałceniu Kamila, oskarżony Jakub D. śmiał się szyderczo (zdjęcie).

    . . .

    10 marca 2015 r. w swojej mowie końcowej ciotka Kamila pytała oskarżonych, jakie mieli prawo, by go zamordować.

    Czy pamiętacie jak on wyglądał? Pamiętasz? A jak go pobiłeś też pamiętasz? Bo ja do końca życia nie zapomnę tego widoku

    – mówiła.

    Jemu bólu żeście narobili i mnie też

    – dodała po chwili.

    Adwokat wspierający kobietę, mec. Jerzy Matysiak, nie wierzył w resocjalizację oskarżonych i żądał dla obu dożywotniego pozbawienia wolności. Takiego samego wymiaru kary chciał prokurator, który proponował jeszcze, by zapłacili rodzinie pokrzywdzonego zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. zł.

    Obrońcy oskarżonych chcieli niższej kary. Adwokat Jakuba D. mec. Ireneusz Olszewski mówił, że do tej tragedii mogłoby nie dojść, gdyby nie zaniedbania ze strony policji. To, że w mieszkaniu D. trwała impreza zgłosiła na komisariacie matka Jakuba R., jednak mundurowi zlekceważyli jej zgłoszenie. Podkreślił także, że to nie Jakub D. rozpoczął katowanie Kamila:

    Po prostu się przyłączył, nie chcąc pozostać w tyle. Jest to swoisty element młodzieńczej subkultury.

    Inną linię obrony przyjął obrońca Dawida R. mec Bartłomiej Krakowski:

    Oskarżony nie jest zbytnio inteligentny. Jak na tę jego inteligencję niezbyt wysoką wpłynęło to, że był od tygodnia w momencie zdarzenia pijany i naćpany, bez momentów dłuższego trzeźwienia?

    Dawid R. ponownie wyraził skruchę, a Jakub D. prosił o łagodny wymiar kary.

    (klik)

    . . .

    17 marca 2015 r. w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy zapadł wyrok. Jakub D. i Dawid R. zostali skazani na karę po 25 lat pozbawienia wolności. Ich warunkowe zwolnienie nie może nastąpić wcześniej niż po odbyciu co najmniej 20 lat orzeczonej kary.

    Według sądu motyw działania sprawców był banalny:

    Uznali, że po bójce z Jakubem R., który wcześniej był w mieszkaniu, Kamil był jeszcze za mało pobity. Poza tym – nie zrobił oskarżonym kotletów.

    Ich działanie było bezduszne, bestialskie, świadczące wręcz o odczłowieczeniu. Oskarżeni mieli możliwość przerwania ciągu zdarzeń, jednak napawali się agresją wobec bezbronnego człowieka, który nic im nie zrobił. Potraktowali pokrzywdzonego jak worek treningowy, jak śmiecia, który można wrzucić do skrzyni tapczanu, a po wyjęciu dalej gnębić i tłamsić

    – mówiła sędzia sprawozdawca Anna Warakomska w uzasadnieniu wyroku.

    Prokurator żądał dla oskarżonych dożywocia, jednak sędzia Anna Warakomska uzasadniła:

    Kara dożywotniego pozbawienia wolności swą rangą jest zrównana z kiedyś obowiązującą karą śmierci. Można ją wymierzyć wtedy, kiedy w sprawie brak jest jakichkolwiek okoliczności łagodzących.

    Zdaniem sądu okoliczności łagodzących było kilka, z czym nie zgodził się adwokat ciotki zamordowanego Kamila i złożył apelację.

    W październiku 2015 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał stanowisko sądu w Bydgoszczy, jednak dodatkowo zaostrzył wyrok.

    Sąd podtrzymał orzeczenie z marca, uznając, że kara 25 lat pozbawienia wolności za to zabójstwo jest kara adekwatną. Dodatkowo włączył w treść orzeczenia winę za czyn z artykułu 197 kodeksu, czyli dokonanie zgwałcenia

    – mówił mec. Jerzy Matysiak.

    Dlatego Jakub D. i Dawid R. nie będą mogli ubiegać się o przedterminowe zwolnienie z odbywania kary.

    . . .

    W październiku 2014 r. matka Jakuba D., Wioletta udzieliła krótkiego wywiadu "Gazecie Pomorskiej".

    Ja nie wiem, czemu oni wszyscy, te pismaki wypisują takie bzdury o moim Kubie

    – denerwowała się.

    Nigdy nie miałam z nim problemów. Nie pozwalałam kupować alkoholu. To, jak już przestałam pić. Bo ja już nie piję

    – zaznaczała. Wspominała też, że mówiła synowi by się "z tymi gówniarzami" nie zadawał i że najgorszym z nich wszystkich to "był ten Różko".

    Nie wiem, co teraz zrobię. Chyba napiszę do niego list. Do Kuby. Nie widziałam go od zeszłego roku. Robią z niego w sądzie takiego, co to tylko w kącie stał. A on taki nie jest. Oj nie. Nie pozwoliłby, żeby ktoś go przestawiał z kąta w kąt...

    . . .

    Jakub D. ma obecnie około 25 lat, a Dawid R. 29. Do końca kary zostało im jeszcze do odsiedzenia około 20 lat.

    . . .

    *jakby ktoś chciał zobaczyć sobie to miejsce i przekonać się jak bardzo blisko znajduje się od komisariatu policji to proszę —> klik ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • • •

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego @IgorK.

    • • •

    Zapraszam także na mój drugi hasztag rejestrzboczencow.

    • • •

    Informacje z prasy, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd oraz z artykułu Agnieszka Kozak "Cztery godziny piekła", który ukazał się w magazynie "Detektyw" nr. 10/2018 (jeżeli ktoś będzie zainteresowany mogę wysłać na priv zdjęcia, chociaż średnio widzę w tym sens, ponieważ pani Kozak skopiowała fragmenty z "Ekspressu Bydgoskiego" i innych gazet, więc tam macie to samo, istne kopiuj–wklej, tylko w innej kolejności + dodała do tego zmyślone informacje i przeinaczyła kilka faktów).

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #morderstwo #gwalt #zgwalcenie #naklo #naklonadnotecia #bydgoszcz
    pokaż całość

    źródło: hfhfhf.jpg

    •  

      Śmieszne, że musieli tego Łukasza D. przywieźć z ZK w Potulicach do SO w Bydgoszczy, korowód i te sprawy, tylko po to by mógł powiedzieć przed sądem, że nie będzie zeznawał, a później znowu go odwieźć do ciupy. ¯_(ツ)_/¯

      @kvoka: jeśli świadek jest rozsądny to można tego uniknąć uzyskując od niego pisemne oświadczenie, że korzysta z prawa do odmowy składania zeznań. Jak wynika z historii rodziny ten raczej rozsądny nie był ;-)
      Ominąć tego się nie da, bo nie można poprzestać na odczytaniu zeznań świadka, któremu przysługuje prawo do odmowy składania zeznań (wynika to z art. 333 par. 2 k.p.k.), jeśli więc zatem nie złoży pisemnego oświadczenia, że odmawia składania zeznań, trzeba go sprowadzić na rozprawę.
      pokaż całość

    •  

      @kvoka: kurde @riley24 opisywala ze dzieciak zastrzelil dziewczyne i to nie wiadomo czy nie do konca o to mu chodzilo. I dostal dozywocie i mozliwosc ubiegania sie o wczesniejsze zwolnienie po 50 latach.

      A przy tej zbrodni sad stwierdza ze byly okolicznosci lagodzace i dostaja 25 lat

      @PtactwaWiele: dwa radykalnie odmienne systemy prawne. pokaż całość

    • więcej komentarzy (191)

  •  

    Zabójstwo Emmy Walker

    Emma Walker urodziła się 20 marca 2000 roku w Knoxville w Tennessee. Dziewczyna była bardzo towarzyska, zabawna, uwielbiała opiekować się zwierzętami, a w przyszłości chciała zostać pielęgniarką. W 2014 roku rozpoczęła naukę w Central High School i wkrótce została cheerleaderką szkolnej drużyny.

    W tej samej szkole poznała o dwa lata starszego Williama Riley Gaul, członka drużyny footballowej, który wkrótce został jej chłopakiem. Emma i William wydawali się doskonałą parą. Piękni, wysportowani, towarzyscy, lubiani... I początkowo rzeczywiście tak było, jednak wszystko zaczęło się sypać, gdy chłopak rozpoczął naukę w pobliskim college'u. William starał się kontrolować Emmę. Mówił jej jak ma się ubierać, wydzwaniał do niej, gdy wychodziła bez niego, wysyłał jej agresywne wiadomości, a nawet groził. Na domiar złego Emma podejrzewała, że zdradza ją z dziewczyną poznaną na studiach. To przelało czarę goryczy i jesienią 2016 roku 16-latka zerwała toksyczny związek, z czym William nie mógł się pogodzić.

    Dwa tygodnie po zerwaniu, w piątek 18 listopada 2016 roku, szkolna drużyna wygrała mecz, co było świetną okazją do imprezy. Około 23.00 Emma zaczęła otrzymywać dziwne wiadomości z nieznanego numeru. Ktoś napisał, że bliska jej osoba została porwana i aby ją uratować dziewczyna musi wyjść sama z budynku. Początkowo nastolatka stwierdziła, że nadawcą z pewnością jest William, jednak wiadomości nie przestawały przychodzić, więc wkrótce wyszła przed dom razem ze swoim kolegą. W krzakach przed budynkiem znaleźli leżącego Williama, który podobno został porwany i porzucony w tym miejscu, nie pamiętał jak do tego doszło.

    Sobotni poranek Emma spędzała sama w domu, gdy nagle zamaskowany mężczyzna ubrany na czarno zaczął dobijać się do drzwi. Przerażona nastolatka zadzwoniła do Williama z prośbą o pomoc, jednak gdy chłopak przyjechał, intruza już nie było. Tego samego dnia William pokazywał swoim dwóm kolegom pistolet, który należał do jego dziadka. Twierdził, że to na wypadek kolejnego porwania lub pojawienia się zamaskowanego napastnika.

    Mimo, że wydarzenia z tego weekendu bardzo zaniepokoiły Emmę, niedziela upłynęła spokojnie i niczym się nie wyróżniała. W nocy z niedzieli na poniedziałek ojciec dziewczyny usłyszał dwa bardzo głośne dźwięki, przypominające trzaśnięcia drzwiami. Mężczyzna postanowił przejść się po domu i sprawdzić co się stało. Zajrzał do pokoju córki i wydawało się, że dziewczyna śpi. Wszystko wyglądało normalnie, więc położył się z powrotem do łóżka.

    W poniedziałek 21 listopada 2016 roku około 6.00 matka Emmy przyszła ją obudzić. Nastolatka leżała twarzą w poduszce i nie odpowiadała na wołania kobiety. Matka sprawdziła jej puls, był niewyczuwalny. Przerażona zadzwoniła na numer alarmowy. Po przyjeździe pogotowia okazało się, że Emma została postrzelona w głowę i zmarła we wczesnych godzinach porannych. W ścianie obok jej łóżka widniały dwie dziury po kulach. Napastnik strzelał z ogrodu. Musiał doskonale wiedzieć, gdzie stoi łóżko dziewczyny. Podejrzenia od razu padły na Williama.

    Podczas przesłuchania 18-latek do niczego się nie przyznawał. Unikał wymawiania imienia Emmy i nazywał ją „dziewczyną”. Zaprzeczał, że miał dostęp do jakiejkolwiek broni palnej. Ta ostatnia informacja bardzo zdziwiła jego dwóch kolegów, którym jeszcze w sobotę chwalił się pistoletem dziadka. Chłopcy byli niemal pewni, że to William zamordował Emmę i postanowili pomóc policji. Zaopatrzeni w podsłuch udali się do mieszkania 18-latka i zaczęli wypytywać go o broń. Przyznał wtedy, że nic nie powiedział o niej policji, ponieważ bał się, że zostanie powiązany ze sprawą. Cała trójka postanowiła udać się nad rzekę, aby wyrzucić pistolet. Gdy wysiadali z samochodu policja aresztowała Williama. Oczywiście okazało się, że to właśnie z tej broni zastrzelono Emmę. Dodatkowo w samochodzie 18-latka znaleziono czarny strój, którego najprawdopodobniej użył do nastraszenia dziewczyny w sobotę.

    Proces Williama Gaul rozpoczął się w maju 2018 roku. Przez tydzień przesłuchano 30 świadków. William utrzymywał, że nie chciał zabić Emmy, a jedynie ją nastraszyć, aby przerażona wróciła w jego opiekuńcze ramiona. Ława przysięgłych uznała go za winnego zabójstwa 1-stopnia i skazała na dożywotnie więzienie. Może starać się o przedterminowe zwolnienie najwcześniej po 50 latach pozbawienia wolności.

    Źródła: mirror.co.uk, abcnews.go.com, washingtonpost.com, youtube.com

    #historieriley
    pokaż całość

    •  

      Z tego co wywnioskowałam przy pisaniu wpisów: morderstwo 1 stopnia - zaplanowane, z premedytacją, a 2 stopnia to takie bardziej "przypadkowe". Ale to już lepiej byłoby jakiegoś prawnika zapytać

      @riley24: @Athropos:

      Tak na szybko, w wiki znalazłem:
      a) morderstwo 1 stopnia - morderstwo z premedytacją, czyli działanie zaplanowane
      b) morderstwo 2 stopnia - morderstwo wcześniej nie planowane, aczkolwiek umyślne
      (Polskie prawo karne nie wyróżnia tych dwóch rodzajów)

      LINK
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (100)

  •  

    Nocna zmiana w nastawni.

    Był październik roku 1999. Rozpoczynała się nocna zmiana w nastawni kolejowej KD1, która jest częścią bocznicy kolejowej należącej do Kopalni Węgla Kamiennego “Dębieńsko”. O godzinie 22 na stanowisku zameldowała się 25 letnia dróżniczka Małgorzata Żarnowska. Mieszkała w Czerwionce-Leszczynach razem ze swoim mężem i kilkunastomiesięcznym dzieckiem. O Małgorzacie można było powiedzieć wiele dobrego, była ambitna, solidna, można było na niej polegać, a łączenie obowiązków zawodowych z macierzyństwem nie stanowiło dla niej problemu. Była także przezorna - nigdy nie wpuszczała do swojego miejsca pracy nieznajomych. Nie wiadomo, co stało się tamtej nocy z 26 na 27 października. Cokolwiek to było, rezultat był i nadal jest tragiczny.

    Pierwsze godziny pracy upłynęły Małgorzacie rutynowo, zamykała rogatki, sprawowała pieczę nad sygnalizacją i ruchem pociągów, wszystko skrupulatnie zapisując w dzienniku pracy. O 2:20 obok nastawni przejeżdża skład pociągu kopalni “Dębieńsko”. Załoga zna Małgorzatę, więc widząc zamknięte rogatki omija bocznicę pozdrawiając dziewczynę. Dziewięć minut później w dzienniku Małgorzata zostawia ostatnią w swoim życiu notatkę odnotowując tamten przejazd.

    Ta sama załoga wraca o godzinie 3:40. Tym razem nikt nie zamyka rogatek. Maszynistę zaskakuje ta niecodzienna sytuacja, postanawia zatrzymać skład i razem z resztą pracowników sprawdzić co się dzieję. W budynku nastawni nie było żywej duszy. Małgorzata nigdy nie opuściłaby miejsca pracy, bez żadnej informacji. Dlatego maszynista skontaktował się drogą radiową z nastawnią CWD1, lecz tam także nikt nie otrzymał żadnej wiadomości od kobiety. Pracownicy nastawni zadzwonili do męża Małgorzaty, który pracował na stanowisku sztygara w tej samej kopalni. Mężczyzna był pewien, że żona jest w pracy i nic nie wiedział o jej wyjściu. Kolejarze na własną rękę postanowili odnaleźć kobietę.

    Dwie godziny później dotarli do murowanego pojemnika na węgiel 70 metrów od nastawni KD1. To co tam zobaczyli, zostało w ich pamięci na zawsze. Na ziemi i miale węglowym leżały zwłoki Małgorzaty Żarnowskiej. Natychmiast zawiadomiono policję. Na miejscu pojawiła się ekipa policjantów kryminalnych z Rybnika, razem z prokuratorem. Rozpoczęły się oględziny miejsca zbrodni. Nie mogła zrobić tego sama. Wszyscy byli pewni jednego - padła ofiarą mordercy.

    Ciało Małgorzaty było obnażone. Kobietę przykrywał czarny sweter, wokół jej ust i nosa były ślady krwi. Wokół ciała znaleziono jej nóż i spinki do włosów. Sprowadzony na miejsce wyszkolony pies podjął trop, który prowadził wzdłuż torów. Policjanci odnaleźli tam portfel należący do Małgorzaty. Dalej trop się urwał. Ważnym śladem był odcisk ucha odnaleziony na jednej z szyb nastawni KD1 Zabezpieczono także reklamówkę z puszkami i butelkami odnalezioną niedaleko ciała, jednak nie udało się ustalić czy miała jakikolwiek związek z morderstwem.

    Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną zgonu kobiety były rozległe obrażenia wewnętrzne, wynikające z silnego ucisku klatki piersiowej i brzucha. Morderca działał ze szczególnym okrucieństwem, bił kobietę tępym narzędziem, dusił a chwile przej jej zgonem zgwałcił.

    W toku śledztwa przesłuchano ponad setkę osób z otoczenia Małgorzaty, pobierano materiał genetyczny, ubrania i ręczniki w poszukiwaniu krwi czy jakiegokolwiek śladu, który mógł okazać się przełomem w śledztwie. Powstały dwie wersje zdarzenia: był to napad rabunkowy, lub na tle seksualnym. W trakcie prowadzenia czynności policjanci wywnioskowali, że druga wersja jest bardziej prawdopodobna.

    30 grudnia 2000.r śledztwo umorzono, a bliscy nie skorzystali z możliwości zaskarżenia tego postanowienia sądu.

    Przełom miał nastąpić dwa lata później, kiedy rybnicka policja dostała informację jakoby jeden z osadzonych w Nowym Sączu przestępców przechwalał się współwięźniom, że to on dokonał morderstwa dróżniczki spod Rybnika. Te informację pozwoliły na ponowne wszczęcie śledztawa.

    Odnalezienie mężczyzny nie stanowiło żadnego problemu, ponieważ nadal znajdował się on w ośrodku zamkniętym. Podczas przesłuchania wyparł się jednak wszystkiego, a testy materiału genetycznego i porównanie odcisku ucha potwierdziło brak związku więźnia ze sprawą.

    Sprawę umorzono po raz kolejny ze względu na brak śladów, rodzina znowu nie starała się o wznowienie śledztwa. Śląska policja nadal bada okoliczności morderstwa dwudziestopięciolatki. Nie wyklucza się, że była to osoba ze środowiska Małgorzaty, która znała rozkład pociągów i wiedziała, że tego dnia kobieta będzie w nastawni sama. Możliwe, że to Małgorzata wpuściła ją do środka. Przedawnienie sprawy nastąpi w 2029 roku.

    Pozwólcie mi na pewne rozważania.
    Możliwe, że ślad ucha nie należał do mordercy, lecz do jedynego świadka. Co jeśli Małgorzata widząc, że do nastawni wchodzi obcy mężczyzna, jako sygnał alarmowy zamknęła rogatki. Ktoś z pracowników kopalni zatrzymał się na przejeździe. Wiedząc, że pociągi nie będą kursować przez kilka godzin wyszedł z samochodu i usłyszał odgłosy szamotaniny. Podszedł do nastawni, przycisnął ucho do szyby i wystraszył się tego co usłyszał lub zobaczył. To mało prawdopodobna wersja, ponieważ ta osoba nie miałaby powodu do ukrywania swoich zeznań. Chyba, że znała mordercę.

    #kryminalne #rybnik #morderstwo #sprawykriminalne

    Dla osób które wolą posłuchać:
    http://soundcloud.com/user-874874855/drozniczka-z-debienska

    Źródła:
    http://www.nowiny.pl/duzy-kaliber/121925-zabojca-zostawil-odcisk-ucha.html
    http://polskatimes.pl/z-archiwum-x-zabojstwo-25letniej-malgorzaty-na-terenie-kopalni-debiensko/ar/470797
    http://bezprzedawnienia.blogspot.com/2018/10/nocna-zmiana.html
    pokaż całość

    źródło: dróżniczka.jpg

  •  

    Kochanieńcy! Założyłam profil na Patronite —> http://patronite.pl/kvoka

    Będę bardzo wdzięczna, jeżeli ktoś chciałby wesprzeć moje pisanie, pomóc w realizacji następnych celów związanych z #polskiepato oraz #rejestrzboczencow. Wszystkie moje plany na dalszą internetową działalnością opisałam w rubryce "O Autorze".

    A tak w skrócie: głównie chciałabym zacząć nagrywać podcasty o polskich sprawach kryminalnych i rozszerzyć swoją działalność do YouTuba. Oczywiście, z Wykopu nie zniknę! Wręcz przeciwnie – dzięki Waszemu wsparciu będę mogła poświęcić więcej czasu na pisanie i (mam nadzieję) nagrywanie. Jeżeli macie jakieś pomysły, propozycje czy rady – piszcie!

    Od początku miałam wiele wątpliwości co do słuszności założenia konta na Patronite. Widząc jak niektórzy naskoczyli na @riley24 po tym, jak zaczęła publikować dla o2.pl zaczęłam zastanawiać się, czy i ja nie stanę się obiektem nienawiści niektórych ze względu na to, że chciałabym zacząć zarabiać na tym, co lubię robić. Jednak ja nie widzę w tym niczego złego, wręcz przeciwnie. I nie chcę się zatrzymywać w miejscu, tylko rozwijać.

    Wrzuciłam także pikselowe #pokazmorde, ponieważ uważam, że trochę wypada w tej sytuacji pokazać, że jestem prawdziwym człowiekiem z krwi i kości. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Bez cenzury nigdy nie będzie nie tylko ze względu na kwestie mojego bezpieczeństwa z uwagi na tematykę, którą poruszam, ale także dlatego, że chciałabym by ludzie oceniali mnie po kontencie, który tworzę, a nie po tym, jak wyglądam.

    A nowy wpis już jutro! (✌ ゚ ∀ ゚)
    pokaż całość

    źródło: pobrane.png

  •  

    Pracuję w nowym miejscu. Kurierzy #dpd w poprzedniej pracy i w miejscu mojego zamieszkania - pełna kulturka. Zadzwonią, dogadają się, przekierują jeśli trzeba. Tutaj kutasiarz #kurier raz zostawił paczkę ze sprzętem za kilka tysięcy na korytarzu bez żadnego kontaktu. Rano dostałem smsa od dpd z numerem więc o 13 dzwoniłem do kuriera kiedy będzie - nie odbierał. O 14 okazało się, że paczki leżą pod firmą. Każdy mógł sobie zabrać.
    Dzisiaj zostawił paczkę w zupełnie innej firmie, pod innym adresem, wysłał smsa, że tam zostawił, a telefonu jak zwykle nie odebrał. Paczka obita, podziurawiona, otwarta i... prawdopodobnie przez kuriera zniszczony sprzęt "antyczny": http://sofaforlife.com/wpis/38148543/ale-dzisiaj-dzien-siedzialem-sobie-na-kiblu-i-prze/#comment-133924343

    Gdzie i jak to prawilnie zgłosić do dpd żeby wobec leniwego gnoja rzeczywiście wyciągnęli konsekwencje? Już w dupie mam obecne straty - chcę po prostu, aby do kolejnych nie dochodziło.
    pokaż całość

    •  

      O to mi chodzi, źle interpretujesz i zaczynasz kręcić niepotrzebny ferment.

      @Destruktor91: eee tam od razu kręcić :-P Nigdy nie ćwiczyłem reklamacji w firmie kurierskiej, więc nie wiem jak to wygląda w praktyce. Raz mi się zdarzyło, że w systemie pojawiło się, że paczka doręczona, chociaż ani jej ani kuriera na oczy nie widziałem ale, że miałem w bloku porządnych sąsiadów, to nie kręciłem afery. pokaż całość

    •  

      No więc właśnie gość mógł się maznąć swoim nazwiskiem oddając paczkę sąsiadowi i tyle ;) o takim czymś właśnie piszę.

      @Destruktor91: regulaminy firm kurierskich coś mówią o takiej sytuacji (pytam z ciekawości a nie złośliwie)? Jeśli nie to w takiej sytuacji powinien najpierw zadzwonić do mnie i to ze mną uzgodnić. Ja w bloku miałem akurat spoko sąsiadów ale teraz kurierzy mają 50% szans, że w takiej sytuacji robiłbym aferę ;-) pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Mirki mam taki problem.
    Zostałem potrącony na przejściu dla pieszych, poszedłem na komisariat na kamerze było widać rejestrację. Niestety właściciela nie dało się ustalić bo samochód w leasing i że miesiąc trzeba czekać na ustalenie i mam czekać aż się zgłoszą do mnie.
    Minęło około 40 dni, na policji mi mówią żeby dalej czekać bo tak, a mi się wydaje że to skończy się przedawnieniem..
    Co robić? ¯_(ツ)_/¯
    #policja #kiciochpyta #prawo
    pokaż całość

    •  

      Pytam bardziej o to dlaczego ustalenie tożsamości sprawcy trwa tak długo bo jak na razie nie znając go nie mogę nic zrobić.

      @Dante555: nie ma obowiązku "na bieżąco" informowania strony o przebiegu postępowania. Z urzędu zostaniesz powiadomiony dopiero o zakończeniu postępowania, czyli o skierowaniu aktu oskarżenia/wniosku o ukaranie albo o umorzeniu postępowania/odstąpieniu od skierowania wniosku o ukaranie. Więc być może ustalili, a tym o tym nie wiesz. Chyba, że dzwonisz do policjanta prowadzącego sprawę i słyszysz "jeszcze nic nie ustaliliśmy", no ale wtedy pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy powinno być skierowane do policjanta a nie do wykopków ;-) pokaż całość

    •  

      @Dante555:

      na początku zostałem powiadomiony że mają miesiąc na ustalenie sprawcy

      nie pamiętam, czy o przedłużeniu czynności wyjaśniających w sprawie o wykroczenie Policja informuje stronę. O przedłużeniu dochodzenia/śledztwa o przestępstwo strona nie jest informowana.

      bo uszkodzenie ciała powyżej dwóch tygodni jest chyba inaczej rozpatrywane

      Powyżej dni 7 a nie 14 ;-) Ale nie sugeruj się tym terminem, bo istotny jest tak naprawdę charakter obrażeń a nie długość czasu leczenia czy hospitalizacji. Jeśli pokrzywdzony w wyniku zdarzenia drogowego odniósł obrażenia naruszające czynności narządów ciała lub rozstrój zdrowia na okres powyżej 7 dni (w praktyce musi być co najmniej jakieś złamanie) to prowadzone jest postępowanie o przestępstwo z art. 177 par. 1 k.k. (wypadek drogowy). Jeśli obrażenia są lżejsze to prowadzone jest postępowanie o wykroczenie z art. 86 par. 1 k.w. (spowodowanie zagrożenia w bezpieczeństwie ruchu drogowego). Jest to o tyle istotne, że inna komórka w Policji prowadzi wykroczenia a inna przestępstwa (te drugie nadzoruje też prokurator).
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Jakiś miły Pan w sklepie pomógł mi ściągnąć papier toaletowy z górnej półki, jak zobaczył, że Hela odstawia jakieś dzikie pląsy przed regałem (。◕‿‿◕。)...już miałam tam zamiar wejść po półkach, jak po drabinie, gdy zjawił się on ---> wybawca, supermen w cywilu, rycerz w lśniącej zbroi!

    .....2-metrowy skurczybyk, który jednym ruchem ręki z politowaniem ściągnął mi te srajtaśmę (╥﹏╥).
    Dziękuję !!! (。◕‿‿◕。)
    Dobrze, jest mieć w domu papier toaletowy z górnej półki (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Thug life (╭☞σ ͜ʖσ)╭☞

    #truestory #coolstory #ciekaweprzygodymalejhelenki
    pokaż całość

  •  

    Oglądam wczorajsze #wiadomosci #tvpis i pierwszym newsem jest niewątpliwie sukces rządu - Miłosz S. projektant escaperoomu gdzie zginęły nastolatki tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

    Ale powiedzcie mi, jeżeli ktoś się orientuje w #prawo jaki jest sens zamykać teraz chłopaka skoro żadnego procesu jeszcze nie było?

    Żeby nie zaprojektował kolejnych niebezpiecznych escaperoomów?

    Obrzydliwa pokazówka :/

    #polska #escaperoom #patologiazmiasta #bekazpisu #wydarzenia #wypadek
    pokaż całość

    źródło: milosz_s.jpg

    •  

      jaki jest sens zamykać teraz chłopaka skoro żadnego procesu jeszcze nie było?

      @Ksemidesdelos: tymczasowe aresztowanie ma to do siebie, że zwykle jest stosowane przed procesem.

      @Ogar_Ogar nie zamykajo źle, zamykajo też źle. Jak żyć panie, jak żyć? ;-)

    •  

      @Ksemidesdelos: już tak bardziej poważnie. Nie wiem, czy trzeba było aresztować, nie wiem, czy areszt się po zażaleniu utrzyma. Przesłanka do złożenia wniosku i zastosowania t.a. była (przynajmniej jedna z trzech, które polska procedura karna przewiduje, sąd stwierdził, że nawet były dwie). Zauważyłem natomiast, że bardzo często wykopki płakały jak sąd kogoś nie aresztował albo prokurator wniosku o t.a. nie skierował. Włącznie z nawoływaniem do wywalenia z zawodu takiego sędziego/prokuratora.

      Zamykać powinni sensownie :p

      @Ogar_Ogar staram się kierować tylko sensowne wnioski :-P Co do statystyki to oczywiście masz rację, bo statystykę robią wnioski z rejonówek, gdzie puszcza się głównie "samograje" w stylu "domowy ninja z nożem" na podstawie art. 258 par. 3 k.p.k. Btw. w tej chwili mam na t.a. 6 osób - z różnymi kwalifikacjami.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (81)

  •  

    Przyjaciele prawnicy - w mojej sprawie po przesłuchaniu i złożeniu wyjaśnień na kmp, prokurator przesłał do sądu Rejonowego wniosek o warunkowe umorzenie postępowania karnego. Co dalij w sprawie, jak to wygląda?

    #prawo

    +: Rapepo
    •  

      kurwa jak po wizycie na kmp czytałem fora to miałem iść siedzieć na 3 lata, więc teraz już nie czytam %-)

      @Blahblahaa: i słusznie, bo bzdury piszą. Widziałem już pierdyliard wyroków z art. 62 ust. 1 u.o.p.n. i jeszcze nikt 3 lat "za jednego skręta" nie dostał. Żeby w ogóle dostać karę pozbawienia wolności bez zawieszenia, to trzeba być wcześniej karanym za narkotyki - a to i tak były wyroki po 4-6 miesięcy max. pokaż całość

    •  

      to to nie ten art akurat ;-)

      @Blahblahaa: a to sorry, bo w 99% jak ktoś na forach płacze, że "sadzajo na 3 lata", to chodzi o art. 62 ust. 1 u.o.p.n.

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Czy ktoś jest w stanie wymienić jakieś ważniejsze akty tzw. active shooting w Polsce? Chodzi mi o przypadki (łącznie z motywacjami) np. Andersa Breivika i Columbine.

    pokaż spoiler @IgorK:

    #pytanie #pytaniedoeksperta #policja #strzelectwo

    +: IgorK
    •  

      myślę że bardziej by pasowało nieumyślne spowodowanie śmierci, inaczej okazało by się że strzelamy żeby zabić a tego nie chcemy

      @Kezcliw: nieumyślne by było, gdyby broń wypaliła na przykład wskutek, przypadkowego ściągnięcia spustu. Specyfika broni palnej jest taka, że w przypadku jej użycia wobec osoby należy zawsze się liczyć ze skutkiem śmiertelnym. Więc, pomijając kwestię bezprawności działania, tylko odnosząc się do kwalifikacji prawnej, to jednak, moim zdaniem, art. 148 k.k. (co najwyżej z zamiarem ewentualnym - nie chcesz zabić ale się z tym godzisz). W tym kierunku bym wszczynał (i umarzał, jeśli użycie broni było zasadne).

      @Twinkle podsumowując krótko ten cały prawniczy bełkot ;-), to kluczowe są okoliczności użycia broni palnej a nie spowodowany skutek.
      pokaż całość

    •  

      Stanisław Ławrynowicz, chyba jedyny nasz szkolny zabójca, jeszcze z Międzywojnia.

      @OjciecMarek: granaty i 1-2 kg materiałów wybuchowych. Z przytupem.

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    #dziendobry Państwu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Miłego dnia wam życzę ( ͡º ͜ʖ͡º)


    pokaż spoiler I smacznej kawy, pijcie jo ze mno ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


    #gownowpis #niewiemjaktootagowac #milegodnia pokaż całość

  •  

    No i po 9 dniach urlopu wróciłam znów do pracy, nareszcie! Nie miałam już co robić, za dużo tego wolnego i pod koniec to już ostro mi się nudziło, ale przynajmniej sobie konkretnie poćwiczyłam jak chciałam, także koniec końców fajnie zrobić sobie wolne od pracy :).

    Miło mi się bardzo zrobiło, bo miałam dwóch pacjentów, którzy specjalnie czekali na mnie, aż wrócę (była tylko koleżanka w gabinecie) i zerknę im na ustawienia aparatów :). Kalibracje to chyba jedna z moich ulubionych czynności. Bardzo lubię analizować wyniki badań, historie pacjentów i grzebać w ustawieniach aparatów.
    Czasem też zdarzają się ciekawe motywy jak na przykład Pan Tadeusz, który chodzi na polowania i robiłam mu program dedykowany polowaniom, tak by mógł słyszeć skradającą się zwierzynę :).
    Była też młodziutka Gabrysia, której kalibrowałam aparat pod jej altówkę i miałam przyjemność wysłuchać jak gra - normalnie prywatny koncert na żywo! :)
    Dzisiaj też przyszedł Pan Paweł, o którym kiedyś tu pisałam, bardzo wymagający Pan, któremu mam nadzieję pomogłam, bo nie zgłaszał nic, za to przyprowadził swojego tatę i powiedział jeszcze przed ustawieniami "No w końcu zobaczysz, jak się powinno słyszeć" - nawet nie wiecie jak serducho wtedy rośnie :).
    Co mnie zaskoczyło najbardziej to Pan Józef. Pan Józef to bardzo elegancki staruszek, dość zamożny i bardzo wymagający. Do tej pory chciał, żeby obsługiwał go nasz szkoleniowiec z centrali, który przyjeżdżał do niego specjalnie 500km, żeby mu ustawić aparaty, bo jak twierdził tylko jemu ufa. Przekonałam Pana Józefa, żebym to ja mogła ustawić mu aparaty. Kiedy to robiłam był wybitnie skupiony, nic nie mówił, wykonywał moje polecenia, ani nie był wesoły, ani zły, ani uśmiechnięty, poker face. Kiedy wyszedł, jakieś pół godziny po jego wizycie dzwoni do mnie moja kierowniczka regionalna i mówi mi, że do niej dzwonił Pan Józef by powiedzieć jej, żeby tak właśnie szkolić protetyków jak mnie. Byłam w szoku totalnym! Normalnie tak się cieszę, że to jest jakiś kosmos! :) I Kierowniczka przez tel do mnie "nie wiem co Ty mu tam zrobiłaś...ale rób tak dalej" :D. NO SZOK! :)

    Wybaczcie tyle euforii, ja to zawsze jestem podjarana jak nastolatka, wiem, wypominacie mi to, no ale no co? :D

    Dobrego tygodnia Wam życzę! Łapcie ode mnie pozytywną energię, wystarczy dla każdego! :)))
    Pozdrawiam - fanka uśmiechniętych emotek :)

    #chodzasluchy
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika IgorK

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)

Perfect Girl Evolution | 8 Suttogások 44:14 ➤ | Casse-noisette et les quatre royaumes [HDRIP] – telecharger streaming