•  

    Czy mie oczy nie myla? Seans sakro kanibalistyczny w intencji zmarlego prez. Adamowicza prowadzi biskup "flaszka", kolega degenerata Jankowskiego? Nie bylo kogos godniejszeg?
    #adamowicz #neuropa #katolicyzm #polska #bekazkatoli #ateizm

  •  

    #dzieci #wychowanie #religia #ateizm
    Taka sytuacja jeszcze ze świąt, przypomniałam sobie o niej dzisiaj i chętnie przeczytałabym opinie co wg Was można było zrobić w takiej sytuacji.

    Mam siostrzeńca 4lvl i trzy siostrzenice lvl 8, dwie z nich to bliźniaczki. W czasie świąt Wojtuś i Ola chcieli żebyśmy wszyscy razem pośpiewali kolędy, więc wzięliśmy gitarę, mały próbował brzdąkać i we trójkę śpiewaliśmy wszystkie kolędy jakie nam przyszły do głowy. Dzieci się cieszo, wygłupiamy się, zabawa przednia:)
    Tylko że w pewnym momencie zauważyłam, że bliźniaczki siedzą z obrażonymi minami. A to dlatego, że nie znały żadnych kolęd (rodzice nie chodzą do kościoła i nie zaznajamiają ich ze sprawami związanymi z #katolicyzm ). Ewidentnie było im przykro, że dzieje się coś zabawnego bez ich udziału, a nie chciały się dołączyć mimo mojej nieśmiałej próby namówienia ich żeby do nas dołączyły.
    Czułam się bardzo głupio, no ale z drugiej strony nie odmówię innym dzieciom wspólnego śpiewania kolęd w święta...
    Rodzice bliźniaczek oczywiście nabrali wody w usta i udawali że nie ma problemu.

    Święta już za jakieś 340 dni a ja nie wiem co zrobić następnym razem w takiej sytuacji. Help.
    pokaż całość

  •  

    Bóg stworzył wszechświat, w którym praktycznie wszystko może człowieka zabić, na większości planet nie da się mieszkać, podstawą życia zwierząt jest przemoc, a ludzie rodzą zdeformowane dzieci.

    To tyle jeśli chodzi o mówienie, że wszystko ma super inteligentnego projektanta

    #bekazkatoli #religia #ateizm #chrzescijanstwo #naukowcywiary pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Dni szoku w sferze publicznej, jak dzisiejszy, są chyba jedynymi, oprócz osobistych tragedii, momentami, kiedy - jakby to ujął prof. Wolniewicz - metafizyczne wkracza w nasze życie. Bo zwykle przed tym uciekamy. A nagła, spowodowana przemocą, śmierć kogoś nieanonimowego, choć to nie do końca racjonalne, potrafi wytrącić z codziennej bieganiny i zwrócić nam uwagę na własną śmiertelność i szaleństwo sfery publicznej. Oczywiście, nie każdy jest wstrząśnięty, u niektórych przeważa np. ciekawość albo wściekłość. Nie ma też co naiwnie liczyć na odmianę sfery publicznej, bo jej nie będzie.

    Ale jeśli ktoś choć przez moment prawdziwie "smutnął", to polecam - zanim minie - wykorzystać ten zryw do autorefleksji, co pomoże przygotować się na nieuniknione tragedie we własnym życiu, a i też mądrzej działać w sferze obywatelskiej. Bo oczywiście nie zachęcam do ucieczki z życia publicznego w prywatność; działać trzeba, ale lepiej nie robić tego pod wpływem nieprzepracowanych złych emocji.

    Do takiej refleksji "granicznej" może posłużyć "O umiejętności życia" prof. Gadacza, książka, którą niedawno czytałem i którą mogę z czystym sumieniem polecić. Nie jest to tip-top techniczne dzieło filozoficzne, a pozbawiona fachowej terminologii i przystępna, choć erudycyjna i korzystająca ze skarbca mądrości filozofii zachodniej, wędrówka przez tematy takie jak los (i jego przypadkowość), cierpienie, śmierć, nadzieja, miłość, itp. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej życiowego.

    Gadacz jest wierzący, ale przede wszystkim jest filozofem, więc jego osobista wiara przebija się tylko jako pewien horyzont, nie zaburzając racjonalnego wywodu. Ja sam mam naturę mocno sceptyczną i agnostyczną, ale lubię takie "tillichowskie" rejony i wydaje mi się, że nawet twardy ateista z wypalonym buntem antyklerykalnym może skorzystać z lektury tego typu książki.

    Gadacz to postać nieoczywista, z dość burzliwym jak na akademika życiorysem. Najpierw był postrzegany jako najzdolniejszy uczeń Tischnera, potem odszedł z zakonu i założył rodzinę, a dwoje jego dzieci zmarło z powodu chorób genetycznych. Później - już po napisaniu "O umiejętności życia" (2003) - były różne akademickie kontrowersje. Niedawno zaangażował się nawet politycznie.

    Ale właśnie kogoś takiego potrzeba do refleksji o życiu. Człowiek z jakąś historią, dla którego pytania egzystencjalne nie są abstrakcją i to w tej książce czuć.

    PS: Papier kosztuje 20 zł, ebook 14
    http://www.ceneo.pl/25958691
    http://upolujebooka.pl/oferta,36682,o_umiejetnosci_zycia.html

    PS2: Jeśli komuś nie podchodzi ta książka, to polecam przeczytać coś innego, np. stoików. Naprawdę, w dzień taki jak ten dobrze w pewnym momencie oderwać się od mediów i pomyśleć nad swoją "filozofią życiową".
    http://sofaforlife.com/link/4659001/comment/60496125/#comment-60496125

    #ksiazki #rozwojosobisty #filozofia #ateizm #religia #adamowicz #gdansk
    pokaż całość

  •  

    Ej skoro człowiek pochodzi od małpy, a raczej ma z nią wspólnego przodka, to czy małpy (lub ten przodek) też mają życie wieczne (idą do nieba/piekła)? Ciekawe kiedy Bóg podjął decyzję że na ziemi jest już taka małpa, która zasługuje na życie wieczne? Jak jednak zabrać do nieba taką małpę, a nie wziąć jej rodziców, którzy prawie niczym się od niej nie różnili? Będąc sprawiedliwym bóg powinien zapewnić życie wieczne wszystkim organizmom żywym. Co jednak musiałaby przeskrobać jednokomórkowa bakteria żeby iść do piekła?

    Czekam na odpowiedzi wyznawców wierzących w to, że jak nie będą jedli mięsa w piątki i klepali paciorki przed snem to czeka ich zbawienie.

    #religia #ateizm #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    "Gimboateizm" to najbardziej bezczelne słowo jakie istnieje, kompletnie odwracające kota ogonem i ruchające logikę z każdej możliwej strony.
    Człowiek nazywający kogoś "gimboateistą" = brainlet lvl over 9000

    #bekazkatoli #ateizm #gimboateizm

    źródło: gimboateista.png

  •  

    ''Panie, ta hipoteza była mi zbędna.'' #cytatywielkichludzi #bekazkatoli #ateizm

    pokaż spoiler ''Anegdotyczna odpowiedź na pytanie Napoleona, dlaczego w swojej pracy o astronomii nie przywołał ani razu Boga..''

  •  

    Czasami siedzę sobie sam we trójkę i tak się zastanawiam, na ch^j Ja was stworzyłem. Po co Mi to wszystko było. Mogłem nadal beztrosko bawić się dinozaurami, kurła, to było coś, te zęby, masa, siła. Ale niechcący zresetowałem planszę i już Mi się nie chciało od nowa.
    No i teraz mam was. Obsrane gównem ssaki, dumnych panów tego -pożal się Ja- kawałka skały zwanego Ziemią.
    Gdyby nie kotki i pieski to dawno już bym was zgładził.

    #

    pokaż spoiler #heheszki #gownowpis #religia #ateizm #bekazlewactwa #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    Według użytkownika @MrBanana krytyka religii i jej wyznawców powinna zostać na wykopie zakazana.

    Widzę, że komuś tutaj wiara na glinianych nogach się chwieje pod wpływem wpisów pod tagiem #bekazkatoli, więc trzeba zatkać uszy (a raczej oczy) i cenzurować niewygodne tezy bo inaczej światopogląd runie.

    Kochany MrBananku, przykro mi, ale śmieszny nawet dla prawników przepis o "obrazie uczuć religijnych" nie ma tu zastosowania. Nie wchodzimy do kościołów z gołą dupą w trakcie mszy i nie rzucamy farbą w wasze święte obrazki ani nie drzemy waszej świętej książki przed drzwiami kościoła.

    Za to krytykujemy działania Kościoła , jego dogmaty, braki logiki, absurdalne argumenty jego obrońców, krytykujemy prawicowych polityków oszołomów i księży, którzy wypowiadając się publicznie robią z siebie durniów, wyśmiewamy sprzeczności w Biblii i gusła wyznawców oraz hipokryzję. A wszystko to robimy na prywatnym portalu Pana Białka, który nie zrobił tego forum w charakterze katolickim. Jeśli twoja wiara chwieje się z powodu tutejszych treści to wrzuć tag na czarną listę i żyj spokojnie w swoim baśniowym świecie dalej, a my będziemy dalej wstawiać memy i krytykować religię i nie będziesz nawet o tym wiedział.

    #bekazkatoli #katolicyzm #chrzescijanstwo #religia #ateizm #oswiadczenie #bekazprawakow #moderacja
    pokaż całość

  •  

    Czy istnieje "prawo naturalne" wg którego homoseksualizm jest "nienaturalny"?

    Prof. Yuval Noah Harari, autor głośnych książek popularnonaukowych ("Sapiens", "Homo Deus", "21 lekcji na XXI wiek") tłumaczy, jedno z największych i najbardziej denerwujących nieporozumień w dyskusjach na ten temat. "Prawo naturalne", o którym mówią katolicy, jeśli dobrze podłubać, nie ma żadnego związku z biologią, a jest postulowanym zamysłem Boga dla ludzi, które - w przeciwieństwie do objawienia - każdy, nawet niewierzący, może odkryć i które obowiązuje wszystkich.

    Problem w tym, że niewierzący nie wierzą w Prawodawcę, a wierzący nie zawsze odkrywają w sumieniu zakaz homoseksualizmu. A tak w zasadzie - to w ogóle ciężko spotkać kogoś, kto dochodziłby do podobnych wniosków wychodząc ze świeckich pozycji.

    Bo homoseksualizm nie jest niczym typowo ludzkim (zwierzęta też są homoseksualne w zbliżonym odsetku), jest typowym "victimless crime" i niewykluczone, że pomaga w przetrwaniu grupy/plemienia.

    Dlatego też świeckie społeczeństwo nie ma powodu, by homoseksualizm w jakikolwiek sposób dyskryminować albo homoseksualistom utrudniać życie. Główne teorie etyczne, tj. deontologia, konsekwencjalizm (utylitaryzm) i teoria cnót nie prowadzą do potępienia homoseksualizmu.

    PS: Dla zainteresowanych prawem naturalnym w wydaniu katolickim polecam wykład, który oglądałem lata temu, tzn "Natural Law and Human Nature" ks. dr Josepha Koterskiego, S.J. na "Great Courses".

    http://www.thegreatcourses.co.uk/courses/natural-law-and-human-nature.html

    pokaż spoiler Great Courses nazywało się kiedyś "TTC", to powinno pomóc na jakiejś Zatoce.


    Znalezisko: http://sofaforlife.com/link/4744233/czy-istnieje-prawo-naturalne-wg-ktorego-homoseksualizm-jest-nienaturalny/

    #nauka #neuropa #homoseksualizm #gruparatowaniapoziomu #lgbt #ateizm #filozofia #bekazprawakow #mirkoreklama
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    ''Niesamowitym jest, że każdy atom naszego ciała pochodzi z gwiazdy, która eksplodowała. Atomy w naszej lewej ręce prawdopodobnie pochodzą z innej gwiazdy niż te w prawej. To najbardziej poetycka rzecz w fizyce: wszyscy jesteśmy gwiezdnym pyłem. Nie było by nas, jeśli gwiazdy by nie eksplodowały, ponieważ pierwiastki – węgiel, azot, tlen, żelazo, wszystko, co jest istotne dla ewolucji – nie zostało stworzone u zarania czasu. Powstały one w nuklearnych paleniskach gwiazd, które były na tyle uprzejme by eksplodować, żeby te pierwiastki mogły się znaleźć w naszych ciałach. Dlatego zapomnij o Jezusie. Gwiazda umarła byś mógł być tu dzisiaj." Lawrence M. Krauss #cytatywielkichludzi #ateizm #bekazkatoli pokaż całość

  •  

    Ach ten dobry i miłościwy Jahwe! (。◕‿‿◕。)
    Pozazdrościć Wam boga katolicy.

    #bekazkatoli #ateizm #naukowcywiary

  •  

    Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?
    Podczas gdy Afryka pod wieloma względami gwałtownie się zmienia i rozwija, fundamentalizm chrześcijański i muzułmański trzyma w uścisku czarny kontynent i jego mieszkanców.

    Religijny krajobraz Afryki również podlega gwałtownym zmianom. Te zmiany to pojawianie się nowych wyznań, zmiany w liturgii, pojawianie się kapłanów celebrytów.

    Transformacja religijna Afryki zaczęła się wraz z nadejściem chrześcijaństwa i islamu. Agenci tych obcych religii podjęli walkę o zastąpienia tubylczych praktyk religijnych przez wiary Zachodu i Wschodu.

    Stulecia prozelityzmu, które niosły również bezlitosną demonizację religii tubylczych i brutalną przemoc wobec ich wyznawców, spowodowały, iż Afryka stała się twierdzą chrześcijaństwa i islamu. Te obce religie są dziś dominujące i mają największą liczbę wiernych. Natomiast tubylcze religie i praktyki zostały zepchnięte na margines.

    Niestety, wbrew nadziejom wielu ludzi, ani chrześcijaństwo ani islam nie przyniosły Afryce rozwoju i cywilizacji. Arykański kontynent jest nadal najbiedniejszy i ma najniższą przewidywaną długość życia. Bezrobocie, choroby, głód i analfabetyzm są endemicznymi problemami i przynajmniej jak dotąd nic nie wskazuje na to, że to się zmieni. Tak więc ta samozwańcza ”cywilizacyjna misja” obcych religii pozostaje złudzeniem i jednym wielkim hokus-pokus. Ta rzekomo cywilizacyjna misja, była tylko pretekstem do zniewolenia, dominacji, wyzysku i dehumanizacji mieszkańców Afryki.

    Jednak prawdziwą tragedią nie jest fakt, że te obce religie zdobywają coraz więcej wyznawców, ani to, że przyniosły nowe przesądy, nowe dogmaty i nowe formy irracjonalizmu, ale to, że sami Afrykanie stali się mistrzami w kupczeniu religijną ortodoksją kosztem własnej godności i rozwoju. Religijny ekstremizm jest dziś raną, którą zadajemy sobie sami.

    Najnowsze wydarzenia na afrykańskim froncie religijnym pokazują mroczne i destrukcyjne efekty religijnego ekstremizmu. Dla przykładu, w tych regionach, gdzie dominuje chrześcijaństwo, księża i pastorzy wykorzystują religijne nauczanie do wyzyskiwania i manipulowania ludźmi. Księża oblewali wiernych środkami insektobójczymi, zmuszali ich do jedzenia trawy lub do połykania szkodliwych substancji, twierdząc że ich uzdrawiają. Pastorzy wymuszają od wiernych pieniądze na szerzenie ”dzieła Boga”, by w rzeczywistości finansować swoje luksusowe życie. Niektórzy afrykańscy pastorzy są tak bogaci, że stać ich na kupno prywatnych odrzutowców i tworzenie wielkich prywatnych biznesów.

    Co więcej, wielu pastorów to awangarda współczesnego polowania na czarownice. Charyzmatyczni chrześcijańscy kaznodzieje podżegają do podziałów i nienawiści, do konfliktów w rodzinach i w społecznościach, organizują zbiorowe modlitwy, podczas których w okultystycznych ceremoniach przypisują choroby i nieszczęścia członkom rodzin. Pastorzy są również zagrożeniem dla środowiska. Każą ścinać drzewa, a często wycinać całe gaje lub części lasów używane przez wyznawców afrykanskich religii, twierdząc że te drzewa i miejsca są siedliskiem złych duchów.

    Obok zaciekłej opozycji wobec praw homoseksualistów i małżeństw jednopłciowych, chrześcijański establishment blokuje wysiłki zmierzające do wzmocnienia praw kobiet i wszelkie inicjatywy mające na celu zapewnienie prawa do bezpiecznej i legalnej aborcji. Chrzecijańskie kościoły zwalczają nauczenie ewolucji w szkolach. Ludzie, którzy kwestionują pozycję instytucji religijnych na arenie politycznej, są otwarcie lub z ukrycia atakowani i prześladowani.

    Ta sytuacja jest jeszcze gorsza tam, gdzie dominuje islam. Arabscy dżihadyści, kupcy i ”uczeni” przynieśli islam do Afryki. Do nawracania Afrykanów na islam wykorzystywali handel, nauczenie koraniczne i przemoc. Z historii warto tu przypomnieć chociażby falę dżihadu w 1804 roku, kiedy szejk Uthman Dan Fodio i jego armia masowo zabijali Afrykanów, którzy upierali się przy swojej wierze i odmawiali przyjęcia islamu.

    Dziś, tam gdzie muzułmanie są w większości, de facto stosowane są prawa szariatu, zaś wyznawcy innych religii lub niewierzący muszą żyć pod tym prawem. Religijny fanatyzm rodzi religijny ekstremizm i wyłanianie się dżihadystycznych grup takich jak Boko Haram w Nigerii, Al-Szahab we wschodniej Afryce i ich odpowiedników w Mali, Algerii i Tunezji. Te organizacje atakują czasem Europejczyków i Amerykanów, ale ich ofiarami są przede wszystkim Afrykanie.

    Dżihadyści Boko Haram zabijają głównie Nigeryjczyków, porywają również dziewczęta ze szkół. W północnej Nigerii zabijani są zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie w ramach krwawej walki o ultraortodoksyjny islam. ”Niewiernym” obcinają głowy, mordują za rzekome bluźnierstwa czy desekrację Koranu, za obrazę Allaha, czy też w gniewie z powodu karykatur z prorokiem Mahometem opublikowanych w Danii. Niemuzułmańskie mniejszości są narażone na ustawiczne prześladowania i gwałty.

    Tak więc, kontynent afrykański znajduje się na religijnym rozdrożu, w tym krytycznym momencie historycznym zarówno religie afrykańskie jak chrześcijaństwo i islam tyranizują i niszczą życie mieszkańców Afryki. Religia zmieniła Afrykę w zakładniczkę, blokując emancypację i oświecenie. Kontynent pilnie potrzebuje religijnej reformacji.

    Reformacja kojarzy się z ruchem Marcina Lutra, ruchem, który krytykował Kościół katolicki i protestował przeciwko nauczaniu i praktykom Kościoła w całym zachodnim chrześcijaństwie. Podobnie jak w czasach Reformacji w Europie, Afryka potrzebuje religijnej reformacji, by uderzyła w ekscesy i nadużycia religijnego establishmentu. Reformacja wymaga by różne organizacje religijne porzuciły sprzeciw wobec praw człowieka i odrzuciły nieludzkie praktyki. W odróżnieniu od Reformacji w Europie, religijna reformacja w Afryce nie może się koncentrować wyłącznie na chrześcijaństwie, musi obejmować wszystkie religie, włącznie z islamem. Religie tubylcze, hinduizm i wszystkie inne. W czasach, w których oskarżenia o islamofobię i rasizm używane są do dławienia wszelkiej debaty i krytycznego oglądu twierdzeń muzułmańskich oraz innych wierzeń i praktyk, konieczna jest religijna reformacja w Afryce.

    Afryka potrzebuje kampanii obnażającej ekstremizm islamski i ekstremizm innych religii. Afryka potrzebuje ruchu, który będzie otwarcie kwestionował nauczanie religijne, ujawniał oszukańcze i przestępcze praktyki religijne, niehumanitarność religi i pozycję Kościołów na arenie politycznej. Reformacja pomogłaby w ujawnianiu religijnych absurdów, które napędzaja ekstremizm jak również ciemnotę duchownych, którzy nazbyt często dezinformują, wprowadzają w błąd i wyzyskują mieszkańców Afryki.
    #chrzescijanstwo #islam #afryka #swiat #ciekawostki #religia #ateizm
    http://www.listyznaszegosadu.pl/m/nowy-ateizm-i-krytyka-religii/czy-afryce-potrzebna-jest-religijna-reformacja
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    •  

      Czy Afryce potrzebna jest religijna reformacja?

      @robert5502: Afryce na pewno nie, ale kościołowi tak. Duszyczka to duszyczka. Tracą je w Europie, więc muszą szukać w Afryce, żeby, nie daj boże statystyki im nie zmalały, zwłaszcza w stosunku do muzułmanów, którzy zresztą też wyciągają swoje łapska po biednych murzynków :P

  •  

    http://www.cda.pl/video/104010ed

    Wiara czyni czuba

    Bohater filmu Bill Maher, jeden z najbardziej popularnych satyryków w Stanach Zjednoczonych, zasłynął również jako prześmiewca religijny. Dokument jest zapisem jego podróży po świecie, podczas których Maher odwiedza przedstawicieli różnych religii i sekt, a także niewierzących. Wśród jego rozmówców są chrześcijanie, muzułmanie, żydzi, mormoni, scjentolodzy, ateiści i inni. Maher z każdym z nich wdaje się w dyskusję, próbuje dowiedzieć się czegoś więcej o jego Bogu i wierze, by na koniec nadać wszystkiemu żartobliwy ton. Nie oszczędza nikogo.
    #bekazkatoli #bekazreligii #religia #ateizm
    pokaż całość

  •  

    Tak, jest wojna między nauką a religią.
    W miarę jak Zachód staje się coraz bardziej świecki, a odkrycia biologii ewolucyjnej i kosmologii kurczą granice wiary, twierdzenia, że nauka i religia są zgodne, stają się coraz hałaśliwsze. Jeśli jesteś wierzącym, który nie chce wyglądać na człowieka przeciwnego nauce, co możesz zrobić? Musisz argumentować, że twoja wiara – lub jakakolwiek wiara – jest doskonale zgodna z nauką.

    Widzimy więc twierdzenie za twierdzeniem ze strony wierzących, religijnych naukowców, prestiżowych organizacji naukowych a także ateistów, zapewniające, że nie tylko nauka i religia są do pogodzenia, ale że w rzeczywistości mogą pomóc sobie wzajemnie. To twierdzenie nazywa się “akomodacjonizmem”.

    Ja twierdzę jednak, że to jest błędne: że nauka i religia nie tylko są w konflikcie – są wręcz w stanie „wojny” – ale także, że reprezentują sposoby patrzenia na świat, które są nie do pogodzenia.

    Przeciwstawne metody dochodzenia do prawdy
    Moje argumenty brzmią następująco. Rozumiem „naukę” jako zestaw narzędzi, jakich używamy do odkrycia prawdy o wszechświecie, ze zrozumieniem, że te prawdy są tymczasowe, nie zaś absolutne. Te narzędzia obejmują obserwowanie natury, formułowanie i sprawdzanie hipotez, próbowanie ze wszystkich sił dowieść, że twoja hipoteza jest błędna, żeby sprawdzić czy jest słuszna, wykonywanie eksperymentów, a nade wszystko, powtarzanie wyników badań twoich i innych naukowców, by wzmocnić zaufanie do wniosków.
    Religię definiuję tak, jak to robi filozof Daniel Dennett: “System społeczny, którego uczestnicy wyznają wiarę w nadnaturalny czynnik lub czynniki, o których aprobatę trzeba się starać”. Oczywiście, wiele religii nie pasuje do tej definicji, ale te, o których zgodności z nauką krzyczy się najczęściej – wiary Abrahamowe: judaizm chrześcijaństwo i islam – dokładnie tu pasują.

    Następnie, zarówno religia, jak nauka opierają się na ”stwierdzeniach o prawdzie” na temat wszechświata – twierdzeniach o rzeczywistości. Gmach religii różni się od nauki przez dodatkowe zajmowanie się moralnością, celem i sensem, ale także te dziedziny spoczywają na fundamentach empirycznych twierdzeń. Nie możesz nazywać się chrześcijaninem, jeśli nie wierzysz w zmartwychwstanie Chrystusa, muzułmaninem, jeśli nie wierzysz, że anioł Gabriel podyktował Koran Mahometowi lub mormonem, jeśli nie wierzysz, że anioł Moroni pokazał Josephowi Smithowi złote tablice, które stały się Księgą Mormonów. W końcu, jak można akceptować autorytatywne nauczanie wiary, skoro odrzucasz jej twierdzenia o prawdzie?

    Istotnie, nawet Biblia informuje: „Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara”.

    Wielu teologów podkreśla empiryczne podstawy religii, zgadzając się z fizykiem i anglikańskim pastorem, Johnem Polkinghornem:

    “Kwestia prawdy jest równie centralna dla [religii], jak jest w nauce. Wiara religijna może prowadzić człowieka w życiu lub wzmocnić go, kiedy zbliża się śmierć, ale dopóki nie jest rzeczywistą prawdą, nie może zrobić niczego z tych rzeczy, a więc równałaby się zaledwie ułudzie pocieszającej fantazji”.


    Konflikt między nauką a wiarą kryje się więc w metodach używanych do zdecydowania, co jest prawdą i co wynika z prawdy: to są konflikty zarówno dotyczące metodologii, jak rezultatów.

    W odróżnieniu od metod nauki, religia rozstrzyga o prawdzie nie empirycznie, ale poprzez dogmat, pismo święte i autorytet – innymi słowy, przez wiarę zdefiniowaną w Liście do Hebrajczyków 11 jako „poręka tych dóbr, których się spodziewamy, dowód tych rzeczywistości, których nie widzimy”. W nauce wiara bez dowodów jest występkiem, podczas gdy w religii jest cnotą.Przypomnijmy, co Jezus powiedział do “niewiernego Tomasza”, który upierał się z pakowaniem palca w rany zmartwychwstałego Zbawiciela: „Tomaszu, uwierzyłeś, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

    Niemniej, bez popierających dowodów, Amerykanie wierzą w szereg religijnych twierdzeń: 74 procent wierzy w Boga, 68 procent wierzy w boskość Jezusa, 68 procent wierzy w raj, 57 procent wierzy w dziewicze narodziny i 58 procent wierzy w diabła i piekło. Dlaczego sądzą, że są to prawdy? Wiara.

    Różne religie przedstawiają jednak różne – i często sprzeczne ze sobą – twierdzenia i nie ma sposobu osądzenia, które twierdzenia są słuszne. Istnieje ponad 4 tysiące religii na tej planecie, i ich „prawdy” są całkiem inne.(Na przykład, muzułmanie i żydzi absolutnie odrzucają chrześcijańską wiarę, że Jezus był synem Boga.) Często nowe sekty powstają, kiedy jacyś wierni odrzucają to, co inni widzą jako prawdę. Luteranie podzielili się wokół sprawy prawdziwości ewolucji, podczas gdy unitarnianie odrzucili wiarę innych protestantów, że Jezus był Bogiem.

    I podczas gdy nauka odnosi sukces za sukcesem w zrozumieniu wszechświata, ”metoda” dochodzenia do prawdy przez wiarę nie doprowadziła do dowodu boskości. Ilu jest bogów? Jaka jest ich natura i moralne credo? Dlaczego istnieje moralne i fizyczne zło? Nie ma odpowiedzi na żadne z tych pytań. Wszystko jest tajemnicą, bo wszystko wspiera się na wierze.

    „Wojna” między nauką a religią jest zatem konfliktem o to, czy masz dobre powody do wierzenia w to, w co wierzysz: czy widzisz wiarę jako występek, czy jako cnotę.

    Szufladkowanie sfer jest irracjonalne

    Jak więc wierzący godzą naukę i religię? Często wskazują na istnienie religijnych naukowców, takich jak dyrektor NIH Francis Collins, lub na wielu ludzi religijnych, którzy akceptują naukę. Ja jednak twierdzę, że jest to szufladkowanie, nie zaś zgodność, bo jak można odrzucać boskość w laboratorium, ale akceptować, że wino, które sączysz w niedzielę, jest krwią Jezusa?
    Inni argumentują, że w przeszłości religia promowała naukę i inspirowała pytania o wszechświecie. Ale w przeszłości każdy człowiek Zachodu był religijny i jest kwestią sporną czy, na długą metę, religia promowała postęp nauki. Z pewnością biologia ewolucyjna, moja dziedzina, była mocno hamowana przez kreacjonizm, który wyrasta wyłącznie z religii.

    Co nie jest kwestią sporną, to fakt, że dzisiaj nauka jest uprawiana jako ateistyczna dyscyplina – i w znacznej mierze przez ateistów. Istnieje olbrzymia rozbieżność religijności między amerykańskimi naukowcami a Amerykanami jako całością: 64 procent wśród elity naszych naukowców to ateiści lub agnostycy w porównaniu do zaledwie 6 procent w ogólnej populacji – ponad dziesięciokrotna różnica. Niezależnie od tego, czy odzwierciedla to zróżnicowaną atrakcyjność nauki dla niewierzących, czy to, że nauka podważa wiarę – podejrzewam, że działają oba czynniki – liczby te dają dowód prima facie na konflikt między nauką a religią.

    Najczęstszym argumentem akomodacjonistów jest teza Stephena Jay Goulda o „nienakładających się magisteriach”. Religia i nauka, twierdził, nie są w konflikcie, ponieważ: ”Nauka próbuje udokumentować faktyczny charakter naturalnego świata i rozwinąć teorie, które koordynują i wyjaśniają te fakty. Religia, z drugiej strony, działa w równie ważnym, ale całkowicie innym magisterium ludzkiego sensu, znaczenia i wartości – dziedzinami, które faktograficzne magisterium nauki może naświetlić, ale nigdy ich nie rozwiąże”.

    To zawodzi obustronnie. Po pierwsze, religia oczywiście czyni twierdzenia o „faktycznym charakterze wszechświata”. W rzeczywistości, największymi przeciwnikami nienachodzących na siebie magisteriów są wierzący i teolodzy, z których wielu odrzuca koncepcję, że Abrahamowe religie są „pozbawione jakichkolwiek twierdzeń o historycznych i naukowych faktach”.

    Ani też religia nie jest jedynym forum sporów na temat “sensu, znaczenia i wartości”, które oczywiście są różne w różnych religiach. Istnieje długa i znakomita historia filozofii i etyki – rozciągająca się od Platona, Hume’a i Kanta do Petera Singera, Dereka Parfita i Johna Rawlsa w naszych czasach – która polega na rozumie zamiast na wierze jako na źródle moralności. Cała poważna filozofia etyki jest świecką filozofią etyki.

    Na koniec, jest irracjonalne decydowanie o tym, co jest prawdziwe w twoim codziennym życiu, polegając na empirycznych dowodach, a następnie poleganie na pobożnych życzeniach i starożytnych zabobonach, by osądzać „prawdy” podbudowujące wiarę.Prowadzi to umysł (niezależnie od tego, jak znany naukowo) do wojny samego z sobą, produkując dysonans poznawczy, który wywołuje akomodacjonizm. Jeśli chcesz mieć dobre powody do jakiegokolwiek przekonania, to musisz wybrać między wiarą a rozumem. I w miarę, jak fakty stają się coraz ważniejsze dla dobrostanu naszego gatunku i naszej planety, ludzie powinni widzieć wiarę jako to, czym ona jest: nie cnotą, ale defektem.
    Jerry A. Coyne
    http://www.listyznaszegosadu.pl/m/nowy-ateizm-i-krytyka-religii/tak-jest-wojna-miedzy-nauka-a-religia #nauka #religia #chrzescijanstwo #islam #pseudonauka #ciekawostki #ateizm
    pokaż całość

    •  

      @robert5502:

      i co z tego ze istnieje jakas pseudonauka? Albo to jedyna

      Dałem ci przykład gdy twierdzenia religijne opierane są na rozumie, więc twoje stwierdzenie jest błędne.

      Nauka nie jest w konflikcie z matematyka.

      Czemu nie jest? Przecież wg ciebie gdy dwie dyscypliny posługują się różnymi metodologiami są w stanie konfliktu. Matematyka posługuje sie innymi metodami niż te które wymieniłeś dla nauki, więc są w konflikcie. Tak samo filozofia.

      A na ostatnie pytanie odpowidzialem obrazkiem.

      No to jeszcze raz spytam: co nauka ma do powiedzenia na temat substancji w rozumieniu arystotelesowskim?
      pokaż całość

    •  

      Tak więc religia może opierać swoje twierdzenia na, jak to ująłeś, rozumie, prawda

      @Vivec: Nie. Nie prawda.
      Dajmy przyklad jednego z religijnych twierdzen encyklika Pawła VI Mysterium fidei :

      >...po przemianie substancji, czyli istoty chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, nie pozostaje już nic z chleba i wina poza samymi postaciami, pod którymi przebywa Chrystus cały i nieuszczuplony, w swej fizycznej „rzeczywistości", obecny nawet ciałem, chociaż nie w ten sam sposób, w jaki ciała są umiejscowione w przestrzeni.
      Tak wiec religia opiera swoje twierdzenia na potoczenie mowiac " ciamcia ramci " plus techniki manipulacji, perswazji.. czasami mniej lub bardziej zaawansowane. Ot takie, tak bo tak. Z nauka wspolnego ma to ZERO i jest biegunowo od niej odlegle
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Czasem poziom #bekazkatoli jest dramatyczny, więc podrzucam coś byśmy mogli skonfrontować swoje poglądy z mądrymi ludźmi, może niektórzy pomogą sobie lepiej się zrozumieć. Polecam, bo #gimboateizm trzeba gnębić

    #wiara #ateizm

    źródło: youtube.com

  •  

    Tu niestety #bekazkatoli #bekazpodludzi
    Ja nie wiem co odpowiedzieć na komentarze to ja je usunę xd
    Będę sprawdzał co minutę telefon i wszystko usuwał

    #ateizm #bekazpodludzi #rakcontent

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1546980537564.jpg

  •  

    O dowodzie ontologicznym cz.1

    Po całkiem długiej przerwie wracamy do intelektualnej onanizacji i tym razem na warsztat ponownie weźmiemy jeden z argumentów teistycznych. Argument szczególny, albowiem po stronie ateistycznej jest on nierzadko wyśmiewany jako bzdurny (co w zasadzie spotyka wszelkie argumenty teistyczne), a po stronie, której winien być orężem, również nie budzi większego entuzjazmu. Mowa o argumencie ontologicznym. I już teraz wypada zaznaczyć, że pojęć argumentu ontologicznego oraz dowodu ontologicznego będę używał zamiennie, nie zważając na utyskiwania, bowiem nasz zwyczaj językowy taką zamienność dopuszcza. Część pierwsza, którą właśnie czytacie, jest swoistym preludium. Tutaj omówię, co wyróżnia dowód ontologiczny na tle innych argumentów; dlaczego powinniśmy mówić raczej o dowodach; z jakiego powodu budził tak wielkie zainteresowanie filozofów. Część druga zawierać będzie już sam argument w formie schematycznej; wyjaśnienie, czemu większość internetowych krytyk jest zwyczajnie nietrafiona oraz przykłady, moim zdaniem, trafnych zarzutów. Znajdzie się tam również pewnie kilka wzmianek o problemach formalnych, zatem będzie jeszcze nudniej, niż mogłoby się to zrazu wydawać.

    Co odróżnia argument ontologiczny od reszty argumentów za istnieniem Boga? Daje się zauważyć, że nazwa argumentu przeważnie wynika z tego, co bierze on za świadectwo boskiej egzystencji. Argument kosmologiczny dowodzi istnienia Boga, powołując się na istnienie lub powstanie Wszechświata; argument z projektu za przesłankę ma podobieństwo wytworów ludzkiego intelektu do wytworów natury lub całego kosmosu; argument moralny czerpie z istnienia uniwersalnych i niezależnych reguł moralnych. Co jest przesłanką dowodu ontologicznego? Zerkając na nazwę, chciałoby się odpowiedzieć ‘istnienie Boga’. W tym momencie ktoś mógłby rzec ‘To przecież prowadzi do kołowości, a to czyniłoby ten argument błędnym. Hurra, już na wstępnie zniszczyliśmy tę próbę gwałcenia logiki!’. Cóż, nie do końca. Pierwszym problemem jest to, że dowodów ontologicznych sformułowano kilka, stąd ciężko o jedną przesłankę, która łączyłaby je wszystkie. Drugą sprawą jest to, że żaden z nich nie zakłada, że Bóg istnieje, a przynajmniej nie robi tego w sposób jawny i widoczny na pierwszy rzut oka. Co w takim razie charakteryzuje argumenty ontologiczne? Otóż wszystkie w mniejszym lub większym stopniu opierają się na analizie tego, co tak naprawdę miałyby znaczyć nasze koncepty i jakie konsekwencje miałyby z nich wynikać. Stąd ich autorzy przeważnie najpierw dumają nad tym, co znaczy być Bogiem; co znaczy być najwspanialszym; co znaczy istnieć etc., a następnie dochodzą do wniosku, że kiedy dostatecznie długo się nad tym zastanowimy, to wyjdzie nam, że Bóg istnieć musi.

    Scharakteryzowaliśmy dowód ontologiczny, ale nadal nie odpowiedzieliśmy na pytanie, czym on różni się od reszty teologicznego towarzystwa. Jednak podpowiedź już padła. Argumenty kosmologiczne, teleologiczne, z projektu etc. łączy to, że opierają się na empirycznych i przygodnych przesłankach. Każdy z nich bierze powszechnie uznany fenomen (choć czasem kontrowersyjnie go przedstawia) i z jego istnienia dedukuje istnienie Stwórcy czy Projektanta. Dowód ontologiczny brzydzi się empirią. Jest to dowód od początku do końca aprioryczny, nieskalany wejrzeniem w świat doświadczenia, a jego ulubione zwierzątka to możliwość i konieczność. I tu zjawia się kolejna sposobność, aby zgładzić tego potwora. Jako wyrzekł hume’owski Kleantes (Dialogi o religii naturalnej):

    Rozpocznę od uwagi, że jest oczywistą niedorzecznością utrzymywać, jakoby faktów dowodzić było można demonstratywnie czy też przy pomocy argumentów a priori. Demonstratywnie da się pokazać to tylko, czego zaprzeczenie implikuje sprzeczność. Nic, co da się jasno pojąć, nie implikuje sprzeczności. Cokolwiek pojmujemy jako istniejące, możemy pojąć również jako nieistniejące.

    Miło byłoby móc dowodzić istnienia, siedząc sobie spokojnie w fotelu. Aprioryzm to tylko zabawa słowami. Nic z niej nie wynika, zatem jest jałowa, a jałowość to właśnie to, co przyciąga filozofów, czyż nie? Być może, lecz wstrzymajmy się chwilę. Metoda a priori mimo wszystko jest stosowana i to stosowana powszechnie. Chcąc ją odrzucić, musielibyśmy odrzucić też matematykę i logikę. Czy jesteśmy gotowi to zrobić w imię Dawkinsa? Nie sądzę. W cytowanym fragmencie Hume popłynął trochę za daleko. Faktycznie, nie można demonstratywnie dowodzić czegoś, co nie wynika ze sprzeczności, a zatem nie jest logicznie konieczne. Mylił się jednak Kleantes, mówiąc, że żaden sąd pokroju ‘x istnieje’ nie jest logicznie konieczny, albowiem jest koniecznie prawdziwe twierdzenie ‘Istnieje liczba pierwsza większa od 8 i mniejsza od 12’. Proponenci dowodu ontologicznego twierdzą, że Bóg pod względem swojego istnienia jest w pewien sposób podobny liczbom – jego egzystencja wynika z jego istoty. Toteż nie tędy droga.

    Zatem jałowość argumentu nie wynika z jego apriorycznego charakteru. Mimo to wydaje się niewyobrażalne, aby mógł on kogokolwiek przekonać do wiary. Dla laika cały dowód to jakieś czary-mary ze słowami i jeśli już jest wierzący, to jest mu on zbędny, jeśli natomiast nie wierzy, nie da się przekonać takim sztuczkom. Wspomniałem jednak, że filozofowie mocno zainteresowali się dowodem ontologicznym. Po części wynika to zapewne z tego, że wszystko, co jałowe, ich przyciąga, lecz byłoby niesprawiedliwie ograniczać tak powody fascynacji. Praktycznie wszyscy zgadzają się, że coś jest nie tak z argumentem, bowiem jak wielokrotnie pokazywano, w podobny sposób do tego, w jaki dowodził boskiej egzystencji św. Anzelm, można dowieść istnienia najwspanialszej wyspy (Gaunilon), nieistnienia Boga (Gasking), a nawet istnienia nieskończenie wielkiej populacji Gwatemalczyków (Plantinga). Łatwo jednak jest wyrzucić popsute urządzenie na śmietnik, trudniej zaś znaleźć przyczynę awarii. Podobnie jest w przypadku tego argumentu. Pokazanie, że można go stosować do dowodzenia absurdów to jedno; wyjaśnić, co jest z nim nie tak – drugie. I to drugie jest znacznie trudniejsze. Pragnę tutaj zaznaczyć, że niestety błyskotliwa refutacja poprzez piaskownicę w wykonaniu Ryszarda Dawkinsa temu zadaniu nie podołała. Swoją drogą błędnie odnosi on kantowską krytykę do argumentu Anzelma, podczas gdy Maniek pisał ją z myślą o argumencie kartezjańskim. Ciężko też kupić historyjkę o tym, jak zagiął kumpli filozofów dowodem na latające świnie, bowiem raczej nikt nie ‘odwoływałby się’ do logiki modalnej w celu refutacji argumentu, który nie byłby w niej sformułowany.

    Na koniec wyjaśnię może, dlaczego pisałem o argumentach ontologicznych. Otóż dowód ontologiczny ma bogatą tradycję zapoczątkowaną przez Anzelma w XI wieku. Stulecia przyniosły nam, oprócz jego dowodu z Proslogionu, między innymi dowody Kartezjusza, Malcolma, Gödla i Plantingi. Co z tego dla nas wynika? Choć wszystkie one są argumentami ontologicznymi, to różnią się od siebie, często w sposób znaczący. Różnią się nie tylko treścią przesłanek, ale i stroną formalną. Argumenty Anzelma i Kartezjusza sformułowano w rachunku predykatów pierwszego rzędu (a raczej w nim są rekonstruowane) i oparte są na dowodzie nie wprost; argumenty Malcolma i Plantingi to modalny rachunek zdań w systemie S5; dowód Gödla to modalny rachunek predykatów trzeciego rzędu. Różnice materialne sprawiają, że często trafna krytyka jednej z wersji będzie nieadekwatna w odniesieniu do innej. Tak jest na przykład ze wspomnianą krytyką Kanta, która nie odnosi się do argumentu Anzelma. Więcej o tym w kolejnej części.

    ***

    Rozbicie wpisu ma oczywiście ułatwić czytanie tym, których po lekturze czterech zdań boli głowa. Część druga pojawi się niedługo (tj. w tym kwartale).

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm #filozofia #religia #ateizm
    pokaż całość

    •  

      @shadowboxer:
      Owszem, lecz Leibniz w istocie nie zaproponował nowego argumentu, jedynie zaktualizował argument kartezjański. Z drugiej strony są tacy, którzy twierdzą, że kantowska krytyka mocniej uderza w Leibniza niż Kartezjusza. Inni twierdzą, że w zasadzie Kant 'bił w chochoła':

      ‘Existence,’ we can read Leibniz as saying, is a predicate, but a predicate different in kind from those that constitute the natures of existent things on which natures it supervenes: “When it is said that ‘Adam a sinner exists, ’there must be something in this possible notion, Adam a sinner, on account of which he is said to exist” (Leibniz, “On Contingency,” quoted in Curley 1972, p. 87). A possible Adam and an actual Adam could not, in Leibniz’s view, differ just in that, namely, in that the actual Adam exists.

      Spory interpretacyjne pozostawiam innym.

      Tak czy siak z relewantnego ustępu Proslogionu nie wynika, aby Anzelm traktował istnienie jako określenie w kantowskim rozumieniu, ani że dla Anzelma zdanie 'Bóg istnieje' było zdaniem analitycznym.
      pokaż całość

      +: Croce
    •  

      więc nie muszą argumenty być bezspornie konkluzywne by zaakceptować ich wnioski

      @Djakninn0: Oczywiście, ale z konieczności musza być one konkluzywne dla akceptującego.

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Czy są jakieś badania pokazujące jak religijność, wiara wpływają np. na powodzenie w życiu, zarobki, zadowolenie. Czy jest jakaś korelacja między wiarą, a zaradnością i inteligencją?
    Pytanie nasunęło mi się po dowiedzeniu się o sytuacji dwóch wykopowych naczelnych katolików
    @dendrofag i @Tomm16:
    Obaj są bezrobotni, mają ok 30 lat, dalej żyją z rodzicami, mają problemy w kontaktach z ludźmi i wykonywaniem prostych czynności. Podsumowując esencja #przegryw

    @lakukaracza_:
    #ekonomia #bekazkatoli #ateizm #katolicyzm #neuropa
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      @imateapot: Po co mi to tłumaczysz, skoro książkę czytałem? I dokładnie napisałem, że religia nie jest tutaj jakoś wyjątkowa.

    •  

      @rzep: dla mnie system sądowniczy jest nowoczesną religią. Nie pamietam czy to było w książce, ale doskonałym przykladem wspólczesnej religii jest wiara w "prawa autorskie". Część krajów w nie wierzy, a część krajow (ludzi w krajach) w nie nie wierzy. To doprowadza do napiecia między nimi (spory religijne). Kapłani/wyznawcy praw autorkich nalegają na swoich przywódców, aby inne kraje również zaczęły wierzyć w głoszone przez nich idee. Aktualnie mamy przykład D. Trumpa który siłowo próbuje wymusić na Chinach wiarę w "prawa autorskie" (które są Chińczykom obce kulturowo). Gdyby doszło do wojny USA-Chiny o prawa autorskie z całą pewnością była by to wojna o podłożu religinym.

      p.s. należy również pamiętać, że osoba wierząca odrzucająca monoteizm ma prawo wierzyć w wiele różnych religii (np. wiara w święte prawa autorskie nie wymaga od swojego wyznawcy, aby nie miał innych Bogów przed nimi).
      p.s.2 mając tą wiedzę, moźemy wrocić do podstawowego pytania: tak, ludzie wierzący są bogatsi.
      p.s.3 tylko aby moc odpowiedziec na ps.2 trzeba najpierw zdefiniować czym jest wiara/religia
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (31)

  •  

    #ateizm Badanie opublikowane w czasopiśmie Neuropsychologia wykazało, że fundamentalizm religijny jest częściowo wynikiem zaburzeń czynnościowych w regionie mózgu zwanym korą przedczołową. Odkrycia sugerują, że uszkodzenie poszczególnych obszarów kory przedczołowej pośrednio promuje fundamentalizm religijny poprzez zmniejszenie elastyczności i otwartości poznawczej (termin psychologiczny, który opisuje cechę osobowości, która obejmuje wymiary takie jak ciekawość, kreatywność i otwartość umysłu).

    link
    pokaż całość

  •  
    Vermeer

    +58

    TVP podaje, że rzymskich katolików w Polsce jest ponad 90%.

    Oficjalne statystyki KK podają, że katolików w Polsce (osób przyjmujących komunię) jest wciąż mniej niż 20%. Pseudokatolików (chodzących do kościoła i stojących za kolumną) jest już mniej niż 40%.

    JAKIM PRAWEM TVP PLUJE NA KOŚCIÓŁ I JEGO OFICJALNE BADANIA?!

    #tvpis #bekazkatoli #ateizm pokaż całość

  •  

    Jestem osobą, która jest szczęśliwa.

    Od dzieciństwa wpajano mi katolicyzm. Chciano, żebym był księdzem. Udzielałem się bardzo dużo w kościele, służyłem do mszy itd.

    Jakieś pół roku temu zaczęła we mnie kwitnąć wątpliwość w to, że moja wiara jest czymś realnym, że Boga jednak być nie może.

    W ostatnim czasie przeczytałem "Błękitną kropkę" Carla Sagana, która wydaje mi się, że mi pomogła. Uświadomiła mi, że ludzie nie są żadnym narodem wybranym, że to że żyjemy jest tylko i wyłącznie kwestią ogromnego przypadku.

    Jednak wciąż trapiły... Może to złe słowo. NURTOWAŁY myśli o śmierci, a raczej jak to wygląda.

    Natrafiłem na komentarz, który mnie niesamowicie uszczęśliwił. Jego sens był taki, że po śmierci jest to samo co przed narodzinami. Przecież nie mam żadnych wspomnień sprzed narodzin. Nie miałem wtedy świadomości. Po prostu mnie nie było. I nie napełniło mnie to smutkiem. Wręcz przeciwnie - ucieszyło, uspokoiło. Tak prosta myśl a jednak tak dobrze wyjaśniająca zjawisko śmierci...

    Piszę to w nie wiem jakim celu. Chyba tylko i wyłącznie w celu uzewnętrznienia i przelania tego uczucia na tekst. Pijcie ze mno kompot xDDD!

    A no i jeśli macie książki, które mogą zmusić mnie do takich refleksji, to podajcie tytuły. Nie chciałbym jednak, żeby te książki obrażały osoby wierzące. Żeby były po prostu dobrej jakości :)!

    #ateizm #smierc #egzystencjalizm #religia
    pokaż całość

    •  

      @HemoroidySaSpoko: Myślę, że w momencie gdy uświadomisz sobie, że nie czeka Cię dodatkowe życie po śmierci, a to jest Twoim jedynym - możesz wyciągnąć prostą myśl. To życie jest jedynym życiem jakie masz, przeżyj je najlepiej jak umiesz, nie zmarnuj go, bo drugiej szansy nie będzie! A teraz idź i ciesz się darem życia!

    •  

      @HemoroidySaSpoko: też tak miałem, problemy zaczynają się kiedy zdrowie zaczyna ci się sypać i problemy. Nie znam żadnej filozofii która by wtedy odpowiedziała na pytania po co zło i cierpienie, chyba że egzystencjalizm ale ile można

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Szczęść Ja!
    Dzisiaj Święto Trzech Króli, upamiętniające trzy paski na dresie. Kacper- torba z darami. Melchior- auto z alufelgami. Bulbazaur- portfel cały wypchany dolarami.
    Niezapomnijcie napisać na drzwiach waszych domów/mieszkań słynnego równania Kutazjasza z trzema niewiadomymi: K+M+B=2019. Co te równanie udowadnia to nie wiem do dziś, ale ponoć jeszcze nikt nie obliczył.
    Pozdrawiam serdecznie.

    #

    pokaż spoiler #heheszki #gownowpis #religia #ateizm #bekazlewactwa #bekazkatoli
    pokaż całość

    +: grzesiecki87, cyckonauta +412 innych
  •  

    O teizmie i ateizmie wie prawie każdy. Niektórzy wiedzą również, czym jest agnostycyzm, choć okazuje się, że stanowisko to nie ma zbyt wiele wspólnego z dwoma, które wymieniłem wcześniej. A czym jest deizm, panteizm czy panenteizm? I dlaczego komunizm można uznać za religię? O tym wszystkim w dzisiejszym odcinku przybornika filozoficznego, w którym omawiam, jakie stanowisko można zająć przy odpowiedzi na pytanie o istnienie Boga. Zero argumentowania za i przeciw (choć zbieram się, żeby i o nich opowiedzieć). Na razie szykuję grunt pod tę niełatwą debatę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #religia #filozofia #ateizm #youtube #tworczoscwlasna no i fani #bekazkatoli też coś tutaj znajdą
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: klaudiaqwe, Lazarus-nb- +10 innych
    •  

      @JackTheDevil90:

      Wymieniasz wiele elementów w definicji King Konga które druga strona może podważać, więc ciągle mowa o tym "podnoszeniu poprzeczki" związanego z niezbyt ścisłą definicją. Jednak wystarczy spojrzeć na przypadek (na to chciałem bardziej nakierować) w którym obie strony uznają, że myślą o tym samym King Kongu i o tym samym Pałacu Kultury i Nauki i nie dochodzi tutaj między nimi do sporu w tej kwestii, więc nie ma podnoszenia poprzeczki. Różnica między nimi jest jedynie taka, że jedna osoba zakłada, że King Kong istnieje w konkretnym miejscu i czasie, druga nie. Możliwość wykazania nieistnienia jak najbardziej istnieje, dlatego nie można powiedzieć, że "udowodnienie nieistnienia jest niemożliwa" (jeśli jest możliwa przynajmniej w jednym przypadku). pokaż całość

      +: Croce
    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: «Czy widzisz co?» A gdy przejrzał, powiedział: «Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa». Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał [on] zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie.
    Ew. wg św. Marka, rozdz. 8, ww. 22-26

    Cuda na kiju.. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #bekazkatoli #biblia #mitologia #bajki #heheszki #humor #chrzescijanstwo #ateizm #film
    pokaż całość

    źródło: m.youtube.com

  •  

    Dzisiaj chciałbym napisać o Kazimierzu Łyszczyńskim.
    Urodził się on w 1634 roku, zamordowany został 30 marca 1689 roku w Warszawie. Był podstolim mielnickim, podsędkiem brzeskim (urzędnikiem sądu dworskiego księcia) wielokrotnie był wybierany na posła na sejm z województwa brzeskiego. Służył w latach 1655-1657 w wojsku. Potem studiował przez 8 lat, będąc jezuitą. (potem wystąpił jednak z zakonu).
    Co najważniejsze, był też filozofem i ateistą.

    Znany jest ze swojego dzieła "De non existentia Dei" - o nieistnieniu Boga. W dziele tym przedstawiał dowody na nieistnienie Boga. Jednym z nich miało być występowanie wielu sekt i grup religijnych. Argumentował, że jeżeli istniało by objawienie Boże, to jego cząstka znajdowała by się w każdym człowieku - wtedy też każdy wierzył by w to samo, bo musiałby to uznać to objawienie. Jako iż tak nie jest, oraz istnieją ludzie zaprzeczający temu objawieniu, objawienie wcale nie musi istnieć.

    Stwierdzał on w swoim dziele, iż "Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym."
    Religia miała zostać stworzona przez ludzi niewierzących (w to co głoszą), aby otrzymywać cześć i chwałę od osób wierzących. Wiara jest też sposobem na uciemiężanie ludzi - albowiem jeżeli oni cierpią, tak chce tego sam Bóg. Tak więc, lud nie ma prawa narzekać na swój stan. Wykształcone osoby dzielił na dwie grupy - ateistów, oraz osób które wykorzystują religię do swoich celów.
    Teologów nazywał rzemieślnikami słów próżnych, wykrętnymi wężami, ślepymi, widzącymi ciemność zamiast światła, nie nauczycielami, ale zwodzicielami, nie filozofami, ale oszustami, obrońcami błędów głupoty i podstępów przodków.

    Kazimierz został prawdopodobnie zadenuncjowany przez swojego sąsiada, ponieważ sąsiad ten miał u niego spory dług. Rękopis dzieła został wykradziony, a Kazimierz postawiony przed sąd. Łyszczyński próbował się bronić, ale bezskutecznie - został uznany winnym i skazany na spalenie żywcem.

    Wyrok wykonano w południe na Rynku Starego Miasta. Przed spaleniem wykręcono mu język oraz torturowano się nad nim; spalono jego rękę, a potem jego samego.

    Jego dzieło spalono.

    Na dole widać znaczek z Białorusi, upamiętniający jego postać. W Polsce jest to osoba praktycznie zapomniana.

    #gruparatowaniapoziomu #ateizm #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    Takie w sumie całkowicie poważne pytanie dla wierzących: czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, że centralnym i najważniejszym punktem Eucharystii jest akt kanibalizmu? Jak się z tym czujecie? Ja kiedyś zadałem to pytanie wierzącym koleżankom i w sumie stwierdziły, że nigdy o tym nie myślały i że nie wiedzą co powiedzieć.

    W sensie, to nie jest oskarżenie (bo w końcu jeśli wierzyć Biblii, Jezus sam pozwolił, żeby go sobie szamać więc moralnie to obojętne), ani nawet trolling, po prostu dla mnie to trochę przerażające. Wyobraziłem sobie, że jestem misjonarzem i muszę wytłumaczyć takiemu jakiemuś tubylcowi na czym polega moja wiara i co tam jest najważniejsze no i wychodzi, że centralnym punktem naszych obrządków jest moment, w którym pożeramy rytualnie ciało naszego boga i popijamy krwią.

    Dla niezorientowanych, dogmat o transsubstancjacji mówi, że w czasie Eucharystii dokonuje się CUD PRZEMIENIENIA i że ten opłatek FAKTYCZNIE zmienia się w ciało Chrystusa a wino FAKTYCZNIE zmienia się w krew. Czyli nie da się z tego jakoś wybrnąć że TO METAFORA, że TO NIE TO MIELI NA MYŚLI.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Transsubstancjacja

    http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-1.htm
    Katechizm Kościoła Katolickiego: (podkreślenienie moje) "1413 Przez konsekrację dokonuje się przeistoczenie (transsubstantiatio) chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Pod konsekrowanymi postaciami chleba i wina jest obecny żywy i chwalebny Chrystus w sposób prawdziwy, rzeczywisty i substancjalny, z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem 230 ."

    Kanony o sakramencie świętej Eucharystii: "Kanon 2. Gdyby ktoś mówił, że w Najświętszym Sakramencie Eucharystii pozostaje substancja chleba i wina wraz z ciałem i krwią Pana naszego Jezusa Chrystusa, i przeczył tej przedziwnej i jedynej w swoim rodzaju przemianie całej substancji chleba w ciało i całej substancji wina w krew, z zachowaniem jedynie postaci chleba i wina, przemianie, którą Kościół katolicki bardzo trafnie nazywa przeistoczeniem – niech będzie wyklęty"

    Komunia święta = akt kanibalistyczny WEDŁUG DOGMATÓW KOŚCIOŁA. W sensie podkreślam, to nie chodzi o to, że HAHA JA TERAZ WYŚMIEWAM WIERZĄCYCH, JAKIE GŁUPKI CZCZĄ CIEŚLĘ ZOMBIE COŚTAM COŚTAM. To Kościół sam z siebie to wymyślił. Dla mnie to jednak mocno dziwaczne.

    #religia #bekazkatoli #bekazateistow #naukowcywiary #filozofia #ateizm #katolicyzm
    pokaż całość

  •  

    Da się to jakoś obejść?

    Mam prawie 21 lat, fajnie mi się żyje, jest praca, mieszkam sam, pieniądze mogę wydać na różne przyjemności itp.

    Ale raz na jakiś miesiąc dopada mnie panika, strach przed śmiercią. Zaczyna się wtedy płacz i kwestionowanie sensu życia, boje się po prostu umierać bo fajnie mi się tutaj żyje.

    Chętnie przyjmę jakieś rady, na pw bądź w komentarzach, dziękuję

    #psychologia #pytanie taguje też #ateizm bo mnie to dotyczy i chciałbym wiedzieć jak inni ateiści sobie z tym radzą.
    pokaż całość

    •  

      @Uncy miałem podobne objawy przy nerwicy lękowej. Wyszedłem z niej bez żadnych leków. Spotkania ze znajomymi czasem piwko itd.

      Skoro tak Cię nurtuje kwestia braku życia po śmierci to może poniekąd powód narastajacej paniki.
      Zwierzęta, rośliny, wszystko co nas otacza przychodzi na świat i odchodzi - nie mamy prawa żądać więcej niż inne królestwa. Też kiedyś bałem się umrzeć, ale teraz może obawiam się tylko bólu, niedołężnosci na starość. To co będzie później to to samo co przed narodzinami. Źle Ci wtedy było?

      Weź życie w swoje ręce bo przez te kościelne pi3rdolenie przez całe dzieciństwo masz sprany mózg i boisz się jak totalna pizd... naturalnej kolei rzeczy.
      pokaż całość

      +: Cepion
    •  

      @Uncy sam widzisz że ten lęk to ścierwo które przychodzi i mija. Traktuj je z góry gdy nadejdzie. Itak minie

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    XV-wieczni naukowcy wiary palą na stosie "heretyków" w imię swojej wymyślonej bozi.
    Brutalna scena z filmu "1492: Wyprawa do raju"

    #bekazkatoli #ateizm #religia #katolicyzm

    źródło: youtube.com

  •  

    Ktoś pod 4-godzinną narkozą nie odczuwa żadnej przerwy w przytomności tylko od razu budzi po operacji. Innymi słowy - czas dlań nie istnieje; tak samo byłoby gdyby trwało to 44 godziny. Albo 4444 godzin. Albo http://en.wikipedia.org/wiki/Absolute_Infinite godzin. Czy w związku z tym pomysł jakoby po śmierci nie było niczego przez wieczność ma jakiś sens? Póki co wydaje się to lustrzanym odbiciem twierdzenia o niebycie przed narodzinami, ale nie ma na to dowodów. Tak jak wspomnień, ale gdyby na tej podstawie wyrokować to większość ludzi się spontanicznie zmaterializowała ok. 3 roku życia, o czym chyba należałoby powiadomić Pasteura.
    #filozofia #ateizm i #antynatalizm (bo jak się istnieje od zawsze na zawsze to trochę podkopuje ten pogląd.)
    pokaż całość

    •  

      PS, z tymi randomami nie musisz rozmawiać, ale może trochę rozjaśnią czemu mówienie o organizmie w l. poj. jest takie problematyczne.

      http://www.youtube.com/watch?v=wfYbgdo8e-8
      http://www.youtube.com/watch?v=JQVmkDUkZT4

      źródło: m.youtube.com

    •  

      Na pewno kojarzysz tego buga w Windowsie, gdzie zmiana położenia okienka zostawia po sobie smugę złożoną z jego poprzednich lokacji. Tak, w dużym uproszczeniu, się zachowuje wymiar czasu (żeby było bardziej obrazowo, okno zastąp swoim ciałem). Nie da się go odseparować od przestrzeni - jeśli więc uznajesz (a chcąc pozostać w zgodzie z nauką: powinieneś), że noworodek i starzec nie są identyczną osobą, wtedy jest boleśnie oczywiste, dlaczego separacja przestrzenna między osobnikami nie stanowi przeszkody w "nabywaniu" ich doświadczeń - bo CZAS JUŻ NIĄ JEST. A każda klamra arbitralnie spajająca te migawki w oddzielne byty jest z niefizycznej dupy wyciągnięta. Równie dobrze co od "narodzin" do "śmierci" Iksińskiego można ją założyć na okres od 19 marca 2004 do 31 lipca 2015 i powiedzieć, że to byłem "ja", a reszta to "inni" i ich zmartwienia.

      @JurgenKaczowka: Ja rozumiem, że z perspektywy istoty żyjącej poza czasem można tak na to patrzeć. Ale my nie żyjemy poza czasem! Te "arbitralne klamry" są istotne dla nas i dla naszych zanurzonych w czasie wartości. Zaspokajam swoje potrzeby, żeby żyć, mimo że za chwilę "ja obecna" przestanę istnieć. Dlaczego więc to robię? Dla perspektywy, która pozostaje stała. Perspektywa to jedyne, co nadaje znaczenie czemukolwiek. A ty ja odrzucasz, zabawiając się wizją istoty, która istnieje poza czasem, i to tę wizję uznajesz za jedyną prawdziwą.

      Partykularne stworzenia mają interes zawężony do swoich życiorysów. Ja mówiłem co jest w moim interesie jako jedynego nosiciela wszystkich przeszłych, teraźniejszych i przyszłych odczuć. Dokładniejsze by było stwierdzenie, że jest ich nieskończenie wiele, albo że czujących w oderwaniu od czucia jest zero, ale odnosić się do "jednego" jest po prostu wygodniej.

      Przyznałeś wcześniej, że twój własny interes nie istnieje, bo jest równy interesowi twojego sąsiada. Dlatego kierujesz się "interesem wszystkich czujących stworzeń". Teraz się z tego wycofujesz, bo stałeś sobie sprawę, że tak się nie da. Że każda istota z konieczności musi kierować się swoim własnym interesem. Ale że on nie istnieje (według ciebie), to ostatecznie kierujesz się z wygody tym, co "jest w interesie istoty, którą wydaje ci się, że jesteś". Twoje mówienie o tym, że "tak naprawdę wszyscy jesteśmy jednym" sprowadza się więc do powiedzenia, że "kolory nie istnieją", a potem wybrania czerwonego jabłka zamiast zielonego.

      Bo im mniej ludzi cierpi, tym lepiej dla mnie (w znaczeniu nieindeksykalnym).

      Więc nadal kierujesz się iluzorycznym interesem swojego organizmu.

      Stwierdzenie, że stwierdzenie: "organizm teraz i przed chwilą to dwie różne rzeczy." jest subiektywne jest subiektywne.

      Proszę... Chyba potrafisz odróżnić zdanie, które jest prawdziwe niezależnie od podmiotu go wygłaszającego (obiektywnie prawdziwe), od takiego, które jest od niego zależne (subiektywnie prawdziwe)? Mój przykład pokazał, że twoje stwierdzenie jest subiektywne, prawdziwe tylko dla istoty żyjącej poza czasem. A ty z jakiegoś powodu uważasz taką perspektywę za obiektywną.

      Wspomnienia można mieszać, wymazywać, wszczepiać fałszywe, a żadna z tych rzeczy nie świadczy o niczyjej tożsamości. Gdybym teraz zaczął wypalać paczkę szlugów dziennie i dostał amnezji przed diagnozą u onkologa to by nie sprawiło, że rak płuc bolałby kogoś innego.

      Ja nie mówię o samym posiadaniu konkretnych wspomnień, ale o tym, czym one są w praktyce. "Ty sekundę temu" odbierałeś pewne doświadczenia, które wyzwoliły pewne sygnały w twoim mózgu (A). "Ty teraz" odbierasz pewne doświadczenia, które wyzwalają pewne sygnały w twoim mózgu (B), + posiadasz wspomnienia wyzwalające pewne sygnały w twoim mózgu (A). Zarówno doświadczenie, jak i wspomnienie wyzwalają te same sygnały. Przeszłość zostaje przeniesiona w teraźniejszość. "Ty sekundę temu" doświadczał A, i "ty teraz" doświadcza A. To jest to połączenie, o którym mówię. Połączenie, którego nie uświadczysz między dwoma umysłami.

      PS, z tymi randomami nie musisz rozmawiać, ale może trochę rozjaśnią czemu mówienie o organizmie w l. poj. jest takie problematyczne.

      Znam oba te filmy. Póki co niewiele filmów tego typu zwraca uwagę na świadomość taką, jak opisał ją Daniel Dennett - czyli na punkt widzenia organizmu i nic poza tym. Na "Ja" powinno się patrzeć przez jego funkcję zbierania interesu zestawu pojedynczych genów w jeden interes. To, że to "ja" potrafi myśleć (reagować na bodźce zewnętrzne bodźcami wewnętrznymi), a także myśleć o myślach (reagować na bodźce wewnętrzne bodźcami wewnętrznymi), to tylko efekt uboczny tej funkcji, a nie jakieś magiczne "coś", co wszystkie organizmy dzielą między sobą. Świadomość jest wspólna dla wszystkich czujących organizmów w ten sam sposób, jak oddawanie moczu czy trawienie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Fronda z tupetem rozpoczęła nowy rok XD

    Genialny kod programowy znajdujący się w ludzkim DNA wskazuje na nieskończoną mądrość i inteligencję Boskiego Projektanta. Dla wszystkich intelektualnie uczciwych naukowców fakt istnienia fenomenalnego zapisu informacji w DNA jest krzyczącym znakiem wskazującym na istnienie Boga, Stwórcy całego Wszechświata.

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Informacja może pochodzić tylko od inteligentnej Istoty. Nie jest możliwe, aby materia sama z siebie stworzyła kod i informacje. Informacja nie powstaje z materii w efekcie milionów lat mutacji oraz naturalnej selekcji. Jedynym źródłem informacji jest umysł, inteligencja.

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Poznając prawdę o ludzkim DNA, prof. A. Flew zrozumiał, że ateizm nie ma żadnych logicznych podstaw i że jest on irracjonalną, ślepą wiarą w przypadkowe powstanie życia i całego Wszechświata, który jest harmonijną całością i funkcjonuje zgodnie z zasadami logiki.
    Flew nazwał „komicznym wysiłkiem” sposób, w jaki ateista Richard Dawkins wyjaśnia pochodzenie życia, twierdząc, że był to tylko przypadek – „szczęśliwa okazja”.


    ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #neuropa #bekazkatoli #frondacontent #nauka #ciekawostki #heheszki #genetyka #ateizm
    pokaż całość

    źródło: Beztytułu.jpg

  •  

    9-minutowy przewodnik po ateizmie dla wierzących
    Coś pięknego (。◕‿‿◕。)
    #ateizm #braciawniewierze #religia #katolicyzm #swiadkowiejehowy

    źródło: youtube.com

  •  

    Zbliża się sylwester. A wraz z nim co? Coroczny koncert zespołu Demono. Jak w tym kraju ma być dobrze, jak na polskiej scenie muzycznej nadal istnieje zespół wychwalający demony.
    Oj, coś się obawiam, że nadchodzący rok 2019 będzie obfity w katastrofy.

    #

    pokaż spoiler #heheszki #gownowpis #sylwester #sylwesterzwykopem #religia #ateizm #bekazlewactwa #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    Gdyby ktoś mnie kiedyś zapytał, "Qwarqq, czemu jesteś ateistą?" odpowiedziałbym: między innymi przez budynek kościoła św Brata Alberta na Olsztyńskiej w #gdansk

    Dlaczego? Bo to kościół zaprojektowany by go nienawidzić.

    Wciśnięty między bloki, na siłę, na miejscu dawnego placu zabaw.

    Architektura tego obiektu przypomina bardziej halę targową, niż kościół. Jakakolwiek celebracja Boga przez piękną architekturę nie ma tu miejsca, bardziej ma się wrażenie hali produkcyjnej, w której trzepie się kasę z owieczek.

    Sam kościół jest niższy niż okoliczne bloki, co nie przeszkadza proboszczowi napierdalać w dzwony od samego rana, bo nie potrafi pojąć, że dzwięk dzwonów nie przenika magicznie przez okoliczne bloki, tylko odbija się i multiplikuje, uprzykrzając życie okolicznym mieszkańcom. Tak samo jak koncerty festynów organizowanych na terenie parafii - od tego hałasu nie da się uciec.

    No i to co spowodowało że piszę tego posta: oczywiście, projektując kościół na ponad 1000 wiernych nie zrobiono NAWET JEDNEGO MIEJSCA PARKINGOWEGO DLA WIERNYCH. Co powoduje, że w każdą niedzielę i święta na okolicznych parkingach pod blokami dzieje się pieprzony armageddon, auta katoli stoją na każdym możliwym trawniku, krawężniku i blokują miejsca parkingowe dla mieszkańców.

    Oby kryzys wiary postępował i tracili setki wiernych miesięcznie. Może w końcu do tych zakutych, katolskich łbów, dotrze, że jak chcą by ludzie do kościoła chodzili, to kościół musi przestać być ich wrogiem.

    Na daną chwilę skończyło się na tym, że ludzie mieszkający dzielą się na dwie grupy: 90% przestało chodzić do kościoła, reszta chodzi do innych parafii, bo mają dość tego raka, jakim jest kościół św Brata Alberta.

    Autentycznie, z całego serca, życzę temu budynkowi katastrofy budowlanej bez ofiar w ludziach.

    #katolicyzm #bekazkatoli #ateizm
    pokaż całość

    +: Lucifer_vult_animae_tuae, Dezyderat +151 innych
    •  

      @qwarqq: o ile jestem wierzącym katolikiem o tyle muszę się z tobą zgodzić. modernistyczna architektura tych pseudo-świątyń zabija jakiekolwiek poczucie sacrum. do tego jeszcze trzeba dołożyć zdziecinniałą liturgię z gitarką i na taką mszę chodzić się odechciewa

    •  

      @qwarqq: u mnie w mieście ktoś zgłosił, że dzwony go wkurwiają do chyba UM i już nie napierdalają bo mają bana XD Nie wiem jak to załatwili, jaki przepis etc. ale może warto się zainteresować? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (24)

  •  
    Lucifer_vult_animae_tuae

    +17

    Dlaczego katole mają taki wielki ból dupy, o to że ktoś nie chce praktykować ich zabobonów, i życzą wszystkiego co najgorsze ludziom o innym światopoglądzie? #bekazkatoli #ateizm #fanatyzm #katolicyzm

  •  

    Taki jest obraz Waszych duchowych przywódców katolicy. Walka o posadki i pijaństwo. Podrzucę zaraz wpis płk Adama Mazguły, ostrzegam jest długi i warty przeczytania. Wasi wysocy rangą duchowni w większości tacy są. Sam pamiętam jak proboszcz mojej lokalnej parafii o mało co nie nasrał w sutannę jak przyjechał biskup. Jakby mógł to by go przeleciał, tak przy nim skakał. Przed przyjazdem oczywiście krzyczał na dzieci, żeby były grzeczne przed biskupem.
    Teraz ten były już proboszcz na parafii wybudował dom pielgrzyma, ale on sam jest chyba wiecznym pielgrzymem po ciągle tam mieszka.

    Tu wklejam ten długi tekst. Jak ktoś przeczyta to propsik.

    Panie Arcybiskupie Sławoju Leszku Głodziu,
    jestem pod wrażeniem Pańskiego wystąpienia podczas ostatniej pasterki w Oliwie. Gdybym nie znał realiów, pewnie poszedłbym za tymi słowami zatroskanego pasterza. Tyle było emocji, tak wiele troski tylko…, o co, Panie Arcybiskupie? O dobre imię Kościoła, o pomyślność wiernych czy może wyłącznie o interes hierarchów i kościelnych pedofili?

    Panie Arcybiskupie,
    znamy się dobrze i pewnie pamięta mnie Pan, jako oficera, z organizacji wizyty do ojczyzny Jana Pawła II, bo to ja (szef sztabu jednostki w Opolu) otrzymałem rozkazy przyjęcia pielgrzymów wojskowych i kapelanów. To ja, poprzez ks. Marka, udzielałem Panu porad, co i kiedy nosi się do munduru wojskowego. To mnie odmówił Pan poświecenia sztandaru jednostki, bo nie nadawałem odpowiedniej rangi Pańskiej świętości. Nie przeszkadzało to jednak Jego Świątobliwości w regularnym upijaniu się w Ośrodku Szkolenia Piechoty Górskiej "Jodła", (który mnie gospodarczo podlegał) na Jamrozowej Polanie. Spotkaliśmy się na Monte Cassino, gdy pojechałem, by pokłonić się bohaterskim Karpatczykom. Przyjechałem na własny koszt, bowiem zabrakło dla mnie miejsca w oficjalnej delegacji, mimo że byłem dowódcą jednostki karpackiej, a delegacja liczyła kilkaset osób. Pamiętam, jak w Watykanie zamęczał Pan orkiestrę wojskową wielogodzinnym graniem dla zwrócenie na siebie uwagi. Spotkaliśmy się również w Iraku, biadolił Pan wtedy na brak zaangażowania żołnierzy w msze polowe, a oni jeździli w konwojach, narażając się na utratę zdrowia i życia, zamiast się modlić. Po apelu Jego Świątobliwości: „Nie zdejmujcie krzyża ze ściany naszej ojczyzny, to znak zbawienia. To znak naszej ojczyzny” - to ja oficjalnie odpisałem, że „symbolem mojej ojczyzny jest Orzeł Biały, a biskup jest symbolem pychy, kasy i flachy”.
    To za to nakazał Pan dyżurnym propagandzistom PiS-u, Goebbelsom naszych czasów zniszczyć mnie wszystkimi możliwymi sposobami, przede wszystkim propagandowym kłamstwem i oskarżyć o wszystkie plagi tego kraju, tworząc mi nowy życiorys na potrzeby Pańskiej zemsty.

    Arcybiskupie,
    nie będę jednak przypominał, kto współpracował z służbami bezpieczeństwa PRL, nie będę wypominał zdrady w Watykanie i niejasnych okoliczności powołania na biskupa polowego Wojska Polskiego oraz awansu z cywila na generała. Prasa regularnie ujawnia te fakty.
    Mnie interesuje żołnierski honor oficera i generała. Nie chodzi mi nawet o wiecznie pobrudzony mundur, na skutek ciągłego biesiadowania i załatwianie awansów wszystkim, którzy dostatecznie nisko zginali karki przed biskupem polowym.

    Opowiem jednak ciekawą historyjkę.
    Pewien zacny kapelan wojskowy nie czuł się dobrze w mundurze i chciał odejść do cywilnej parafii. Biskup polowy zgodził się: odejdziesz i dostaniesz dobrą parafię, jednak pod warunkiem. Kapelan zwrócił się do dowódcy o zaliczenie mu okresu nauki w seminarium duchownym oraz służby w Kościele do okresu służby wojskowej. Żaden dowódca w tym czasie nie odważyłby się nie wyrazić na to zgody, jak i na przydzielenie dużego wojskowego mieszkania służbowego. Zaraz, jak tylko zostało to załatwione, kapelan rozchorował się na serce i trafił do szpitala wojskowego. Parę dni później złożył wniosek o rentę do Wojskowej Komisji Lekarskiej. Komisja określiła, że kapelan utracił zdrowie w wojsku i przyznał mu rentę. Kapelan ten nigdy nie był na poligonie ani nie spał w okopie na mrozie, nie był na misji poza granicami kraju, ale komisja orzekła i nikt się nie odwoływał. Pozostało już tylko przesyłanie renty wojskowej, w związku ze służbą wojskową, na wskazane przez biskupa konto i można było spokojnie odejść z wojska i otrzymać ze zasługi bogatą parafię.

    Panie Arcybiskupie,
    ilu takich kapelanów do tej pory wspomaga Pana i ilu Pan tak ulokował?
    Ile takich wyłudzonych rent i emerytur wpływa z MON na Pańskie konto, oprócz Pańskiej nieprzyzwoitej emerytury generała dywizji ze wszystkimi możliwymi dodatkami za uciążliwość służby, mimo że głównie przy biesiadnym stole?

    Panie Arcybiskupie, dla mnie to Pan jest tą kanalią, o której wspominał wiadomy prezes z trybuny sejmowej i człowiekiem, którego dopadły wszystkie plagi grzechów głównych. Jest Pan przykładem zakłamania i pazerności. Człowiekiem, bo nigdy mi nie przejdzie przez usta, że generałem, bez honoru.

    To jest jednak sprawa Pańskich wiernych, ale to, jak Pan oszukuje bliźnich i państwo, to sprawa dla prokuratury (nazwiska i fakty do dyspozycji). Teraz ubliża Pan ludziom, szczuje, usprawiedliwia pedofilię w Kościele, gromadzi pałace i złote obrazy, z których kapie paragrafami karnymi, krwią i potem ofiar. Chce Pan narzucić swoje wymyślone prawo dla wszystkich Polaków, tylko nie dla siebie, bo tak Panu smakuje władza bez odpowiedzialności.

    Pan poucza innych, jak mają żyć? Co za podłość?

    Każdy, kto robiłby podobne rzeczy, dawno siedziałby w kryminale. Tymczasem arcybiskup poucza i grzmi butą, straszy siłą poparcia swoich owieczek?! Wykorzystuje słabość władz rządowych, samorządowych i zwykłych urzędasów, aby zdobywać grunt za przysłowiową złotówkę, dobra i przywileje dla siebie i swoich kolaborantów w kłamstwie, bo Panu się wszystko należy za służbę, komu?

    Panie Arcybiskupie Sławoju Leszku Głodziu, brzydzę się Panem i mam nadzieję, że i po Pana przyjdzie prawo i sprawiedliwość. Nie ta obiecana, święta, po śmierci, ale ta ziemska, normalna, dla ludzi.

    Bo chyba nie jest Pan Bogiem?

    Adam Mazguła

    #bekazkatoli #ateizm #przemyslenia
    pokaż całość

  •  

    Świąt już nie ma, więc mają coś wspólnego z Bogiem, którego też nie ma. Za rok jednak święta będą, a Boga nadal nie będzie.
    #neuropa #ateizm #swieta #boganiema

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #ateizm

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:2,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0

Archiwum tagów

Unduh APK | Big.Game.2014.720p.BluRay.x264-NeZu | Llavero Mercedes, en cuero sintético trenzado, con o sin caja, gran calidad.