•  

    Powiem Wam że jak za każdym razem wracam do piwnicy w tym wypizdowie to mam dość już kilka stacji przed docelową tak tym razem chciałem do piwnicy wrócić jak najszybciej. Po tej nocy 19. lutego 2019 kiedy to za ścianą #p0lka wraz ze swoim chadem-180 robiła 2 serie bolcowania a w rytmie jej orgazmowych okrzyków leciały mi łzy. Za moją ścianą normictwo uprawia seks, a za ich ścianą karłowaty 168,5cm zakolak z polackim ryjcem 1/10 płacze, bo nigdy nie trzymał za rękę i nie potrzyma, nigdy nie będzie miał dziewczyny a potem żony dzieci i rodziny - to pokazała mi #p0lka patrycja, ze niezależnie od tego kim bym był i co bym zrobił przez karłowatość 168,5cm, polacki ryjec 1/10 i zakola nigdy nie zaznam podstawowych potrzeb ludzkich sfery emocjonalnej, o fizjologicznych nie wspomnę nawet.
    Wchodzę do mieszkania, stary soczyście naprany. Na widok mamy i mnie powoli zataczając się zgasił światło i poszedł spać w trybie natychmiastowym. Ale do przedpokoju przykicał mój króliczek Benek. Teraz się przytulamy, całujemy, oczywiście sprawdził czy to ja wąchając mnie, postawił łapkę na moich zakolach, polizał, lekko podgryzł (ale tak z miłości, nie na złość). Mojemu króliczkowi daję całą tę miłość, którą #p0lka patrycja pogardziła, bo dla niej gwarancją szczęścia był chad pawełek-180 z kwadratową mordą 10/10 a ta wielka miłość trwała całe 2 miesiące. Króliczek odwzajemnia moje uczucie, zawsze mogę na niego liczyć, przytulić się, porozmawiać. Co prawda nie wypełnię tym ran po tym co zrobiła mi #p0lka i toksycznym ojcu alkoholiki i spierdoleniu, ale to jest mój przyjaciel, po prostu kicający przyjaciel.
    A teraz idę odpalić polską dynamiczną grę, w której można grać aż 6 profesjami (w tym wojownikiem), po czym zwalę sobie konia do Natalki z humana. Wracam do codziennego porządku stulejowego w mojej piwnicy.
    Na fotografii mój króliczek Benek, który tak mnie witał podczas gdy stary pijany zamknął drzwi i poszedł spac od razu.
    #przegryw #depresja #gorzkiezale #tfwnogf #stulejacontent #logikarozowychpaskow #p0lka
    pokaż całość

  •  

    Przegrywowy pamiętnik

    DZIEŃ 21 (19.02.2019)
    Wpis 2

    Trochę muszę uporządkować i usystematyzować wpisy z podsumowaniami. Podzielić na kategorie i w ogóle sprawić, żeby to było bardziej przydatne i motywujące. Miałem to robić już dzisiaj, ale odnerwicowo mnie głowa rozbolała i ciężko mi się zebrać, więc odłożę na jutro. Teraz chcę tylko myśli skupić na czymś innym i miło spędzić wieczór.

    PODSUMOWANIE DNIA

    Wychodzenie z piwnicy (dzień 5)(rekord wyrównany)
    Zacząłem sobie mierzyć ilość kroków podczas głównego spaceru, dzisiaj wyszło mi 2900, nie śmiejcie się, droga na zakupy i z powrotem, poza tym nie chciałem przesadzać, żeby codziennie mogło być więcej i żeby progres był o!

    Kanji znaczenia (dzień 4, rekord wyrównany)(400/2000 czyli 30 nowych)

    Rezygnuję z uczenia się czytań kun'yomi na chwilę, muszę się taktycznie wycofać i przegrupować.

    Takie tam drobne, fajne (dwie rzeczy takie)(chyba zacznę sobie wypisać co to za wyczyny, żeby było śmieszniej)

    Wykonane zadania w walce z nerwicą 6/6

    Poszukiwanie pracy (dzień 1) jak to mówią, do trzech razy sztuka

    #przegryw #depresja #nerwica #wychodzimyzprzegrywu #nerwicowypamietnik
    pokaż całość

  •  

    #depresja #fobiaspoleczna

    Jutro będę musiała wyjść gdzieś z domu, boję się (╯︵╰,)

    Przytulcie mnie, żebym miała odwagę

  •  

    Pamietam jeszcze jak byłem w przedszkolu to bardzo zazdrościłem innym że umieją ładnie rysować, ja nie zostałem obdarzony talentem plastycznym. Osobiście lubię sztukę, kulturę, uważam że daje duże możliwości wyrażania siebie. Jeśli chodzi o moje jakieś artystyczne dokonania to mam na koncie wiersz, który napisałem dla p0lki patrycji, w której się zakochałem (26 linijek). Ale ze względu na karłowatość 168,5cm, polacki ryjec 1/10 i zakola zostałem potraktowany jak najgorszy śmieć, a 2 miesiące później owa #p0lka już trzymała się za rączkę z chadem pawełkiem-180 (nie chodziłem z nią, wymysliła sobie ładnie brzmiącą wymówkę i jeszcze mnie okłamała). Podejrzewam, że nawet nie przeczytała tego wiersza w całości. Wszyscy, którym go pokazywałen mówili, że jest piękny, że to fantastyczne co ja czuję i w jaki sposób to wyrażam. No ale to jest właśnie to - co innego jest przeczytać czyjś wiersz dla kogoś, a co innego dostać poetyckie wyznanie od karłowatego 168,5cm zakolaka z polackim ryjcem 1/10. Więc wtedy postanowiłem, że juz nigdy nic więcej nie napiszę i tak już 3 lata.
    Wracając do rysowania - bardzo podoba mi się taka umiejętność. Po prostu ma się kartkę, kredki i możesz wszystko. Szczególnie moją uwagę przykuwa abstrakcja - według mnie sedno przekazywania emocji w postaci graficznej. No ale nawet i tutaj moje spierdolenie mnie nie oszczędziło - mogę tylko patrzeć na tych ludzi, którzy mają to coś w ręce, mogą wyrazić siebie na kartce papieru, a moje ręce to się nadaja jedynie do codziennej masturbacji.
    #przegryw #depresja #logikarozowychpaskow #tfwnogf #stulejacontent
    pokaż całość

  •  

    Dołujące jest to jak często rodzice przegrywów wydają się nie zdawać sobie sprawy z tego, że ich np. ciągle krytykowanie swoich dzieci zabija im poczucie własnej wartości i przez to kształtuje spierdoksa na całe życie. Już nie mówiąc o innych patologiach w dzieciństwie przez które takie osoby nabawiają się chorób psychicznych i cierpią reszte swoich dni.
    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #depresja pokaż całość

  •  

    SPIERDOTRIP - DOGRYWKA

    #rozowepaski często pytały mnie jak wrzucałem zdjęcia jak psuję dzień p0lkom moim spierdoleniem w postaci karłowatości 168,5cm, polackiego ryjca 1/10 i zakoli czy to Galeria Krakowska więc proszę bardzo - dogrywka spierdotripu w Galerii Krakowskiej.
    Nie piję w starbucks bo to kawiarnia dla normików + Costa o wiele lepsza, ale specjalnie poszedłem tam (z mamą) by zniesmaczyć niejedną #p0lka moim spierdoleniem w postaci karłowatości 168,5cm, polackiego ryjca 1/10 i zakoli.
    Później poszedłem do paru sklepów. Generalnie ubieram się markowo, ale juz stwierdziłem, że mi nie zależy i szkoda pieniędzy. Nawet najdroższe ubrania nie pomogą przy karłowatości 168,5cm, polackim ryjcu 1/10 i zakolach - i tak nigdy nie potrzymam za rękę, nie będę miał dziewczyny a potem żony dzieci i rodziny - to pokazała mi #p0lka patrycja 10. lutego 2016 roku, że w szeregu nie ma dla mnie miejsca przez urodzenie się kaleką. Tak więc wolę zaoszczędzone pieniądze odłożyć na moje konto cipa+ na którym zbieram środki na operacje zmiany płci na żeńską (16k/30k) + 1k na bilety zagraniczne bo w tym kraju nie ma miejsca dla ludzi z moim spierdoleniem
    #przegryw #depresja #logikarozowychpaskow #tfwnogf #stulejacontent #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Przegrywowy pamiętnik

    DZIEŃ 21 (19.02.2019)

    Przegryw to wyzwalający stan. Gdy człowiek upada tak nisko, że nie jest w stanie już dostrzegać swojej wartości, cóż gorszego może zrobić mu życie? Co powstrzymuje Nas przed szukaniem szczęścia i podejmowaniem ryzyka? Wydaje mi się, że chyba tylko przywiązanie do porażek, nic więcej. Przywiązanie do jedynego stałego elementu życia. Podczas najgorszych ataków nerwicy potrafiłem leżeć długo na podłodze i kwiczeć jak prosię i powiem Wam, że menel spod mostu ma więcej swobody niż ja wtedy. Jesteśmy tak poturbowani, że nie powinniśmy się bać, że spotka Nas coś złego, bo sami sprawiamy, że cały czas spotyka Nas coś złego. Nie mamy wiele do stracenia i to jest właśnie wyzwalające. Jesteśmy zmasakrowanymi psychicznie obserwatorami. To sprawia, że podchodzimy do problemów w nietypowy sposób i jesteśmy wytrzymali, bo porażek mamy w swoim portfolio tyle, że nic Nas nie zaskoczy. Wystarczy zrozumieć swój strach i podjąć działanie. Zbudować poczucie własnej wartości na nowo, tak jak Nam się podoba, nie zwracając uwagi na innych. Nie wiem czy może Nas spotkać coś gorszego od bycia życiową spierdoliną. Widzę za to sporo możliwości na zdobycie doświadczeń pozytywnych. W sumie, na tle przegrywu, prawie wszystko jawi się jako pozytywne doświadczenie.

    #przegryw #depresja #nerwica #wychodzimyzprzegrywu #nerwicowypamietnik
    pokaż całość

  •  

    Siedzę w korpo i scrolluje wykop. Jako, że scrollowanie moją myszką ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie wydaje żadnych dźwięków to klikam bezcelowo w puste pola, żeby myśleli, że serio coś robię. Też tak macie?
    #przegryw #korposwiat #depresja

  •  

    Kończę studia inżynierskie. Jestem programistą. Mam doświadczenie (pracowałem ostatnie 1.5 roku) i parę swoich projektów. Mam swoje odłożone pieniądze + rodzice opłacają mi mieszkanie do końca studiów. Mam książki, różne subskrypcje, kursy. Stać mnie na materiały edukacyjne. Wszystko obecnie stoi zamarznięte i czeka. Nie potrzebuję nic więcej materialnego do życia.

    Mam RÓWNIEŻ fobię społeczną, która wpływa na całe moje życie i po prostu nie mogę tak sobie wyjść do znajomych (czy gdziekolwiek) bez ogromnego wysiłku. Najpierw wyjście z bloku (paraliżująca reakcja na sąsiadów), przejście na przystanek przez drogę (wzrok kierowców i mijających ludzi), podróż komunikacją miejską (walka kto pierwszy spuści wzrok -> czy patrzeć się gdzieś, udawać, że nie interesują mnie ludzie -> jaki powinienem być -> boje się). Najlepiej udawać nieżywego. Masa scenariuszy. Objawy somatyczne narastają. Wracam najczęściej załamany, z płaczem już w autobusie nocnym słuchając smutnej muzyki. Roztrzęsiony. Takie akcje wpływają na całe moje życie. Porzucam cele, marzenia. Zapuszczam się. Takie doły są jednak coraz krótsze.

    Na końcu uwaga (!) podchodzę do tego pozytywnie. Potrafię określić co mi jest. Widzę, że to robota tylko dla mnie plus pomagam sobie terapią. Nie wiem czy nie wspomóc się dodatkowo jakimiś lekami, bo wiele objawów siedzi we mnie od wielu wielu lat (pierwsza terapeutka sugerowała leki, ale się bałem). Mam różne cele, ale dla mnie teraz najważniejszym jest po prostu czucie się dobrze z samym sobą - wszędzie. Nie jest tak, że nie mogę wytrzymać z ludźmi. Nie jest tak, że nie próbuję. Moja głowa i ciało na nich oraz różne sytuacje reaguje negatywnie z automatu. Bez zmiany myślenia i ćwiczeń (terapia poznawczo-behawioralna) wystawiając się na strach po raz enty nie zmienia się nic - vicious circle.

    Powodzenia wszyscy!

    Na zdjęciu "algorytm" fobii społecznej - model Clarka i Wellsa.

    #depresja #psychologia #fobiaspoleczna
    pokaż całość

    źródło: model.jpg

    •  

      Mam RÓWNIEŻ fobię społeczną, która wpływa na całe moje życie i po prostu nie mogę tak sobie wyjść do znajomych (czy gdziekolwiek) bez ogromnego wysiłku. Najpierw wyjście z bloku (paraliżująca reakcja na sąsiadów), przejście na przystanek przez drogę (wzrok kierowców i mijających ludzi), podróż komunikacją miejską (walka kto pierwszy spuści wzrok -> czy patrzeć się gdzieś, udawać, że nie interesują mnie ludzie -> jaki powinienem być -> boje się). Najlepiej udawać nieżywego. Masa scenariuszy. Objawy somatyczne narastają. Wracam najczęściej załamany, z płaczem już w autobusie nocnym słuchając smutnej muzyki. Roztrzęsiony. Takie akcje wpływają na całe moje życie. Porzucam cele, marzenia. Zapuszczam się. Takie doły są jednak coraz krótsze.

      @hachorek: jak to możliwe, że z taką silną fobią udało Ci się skończyć studia? :O
      pokaż całość

    •  

      @angie12: jeszcze dwa semestry :) końcówka. jestem przyzwyczajony do objawów od lat. i tak nie chodzę na wszystkie zajęcia (słaby poziom) + potrafię siedzieć wśród ludzi, ale się boję np. odezwać do kogoś, zgłosić się z odpowiedzią czy odwracać się do tyłu, bardzo tłumie emocje w środku.

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Dziennik bliskoprzegrywa 21/x

    Podsumowanie dnia:
    dzień bez coli -
    dzień bez słodyczy +
    dzień bez przekroczenia limitu kalorii +
    pobudka przed 7:50 +
    bez biegu do autobusu -
    matematyka 2h+
    geografia 1h +
    niemiecki 1h - (tylko fiszki około 20 min)

    Plan na dzień jutrzejszy:
    1. pobudka przed 7:50
    2. bez biegu do autobusu
    3. matematyka 2h
    4. geografia 1,5h
    5. niemiecki 0,5h

    #przegryw #depresja #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

    •  

      @v3ctor: Uczę się, żeby poprawić maturę, co może pozwoli mi na dostanie się na drugi kierunek studiów, bo ten ,na którym jestem obecnie, mimo że ciekawy, wielkich perspektyw zawodowych nie daje. A na rzeczy, które lubię robić, znajduję czas, nawet powiedziałbym że za dużo. Zajęć na uczelni nie jest dużo, nie pracuje, więc czasu jest sporo i na to i na to.

    •  

      @Rozdziewiciel: Już Ci pisałem nie dam żadnych rad, bo w tym momencie wcześnie wstaje tylko, gdy mam zajęcia i sam nie wiem, jak to zrobić, żeby w dni wolne wstawać wcześniej. Jutro mam wolny dzień od zajęć, więc budzik 8:00 i wstaje od razu, ściele łóżko, żeby powrót tam nie kusił i tyle, chyba nie ma innej recepty.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    mam dosyć ciągłego odczuwania presji społecznej bardzo mnie to meczy aż chciałoby się umrzeć ale strach #przegryw #depresja

  •  

    Jutro jak powrócę ze spierdotripu na te przyukraińskie stepy to jedyne co mi pozostanie to zwalić sobie konia w sztucznej pochwie zrobionej z wora na śmieci wypełnionego żelem do kąpieli o zapachu mleczka (zdecydowanie najlepszy, zaden inny do takiego rytuału przegrywowego) zaciśnietego ręcznikiem na benizie robiąc to do zdjęcia Natalki z humana, mojej fascynacji, której nie znam i bardzo dobrze, bo dzięki temu nie zakocham się w niej i nie zostanie dokonany ponownie mord w wykonaniu p0lki na uczuciowym, dobrym chłopaku z ambicjami, który przez karłowatość 168,5cm, polavki ryjec 1/10 i zakola nigdy nie zazna tego smaku życia i umrze na raka płuc w młodym wieku w wyniku aktu tytoniowej desperacji
    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #depresja
    pokaż całość

  •  

    Kiedy to się stało, że z wesołego dzieciaka, który położył się spać, otwieram oczy i jestem zupełnie sam.
    #depresja #feels #muzyka #gownowpis

    źródło: youtube.com

  •  

    Jak sobię przypomnę że gdy próbowałem być fair wobec innych i i tak zostałem potraktowany jak gówno to mi się rzygać chce. Jakim ja byłem zjebem że zawsze dotrzymywałem obietnicy albo dałem się wykorzystywać nawet gdy mi to nie było na ręke a teraz i tak jedyne co z tego mam to traktowanie mnie jak śmiecia. Jestem jebanym debilem.
    #przegryw #depresja

  •  

    Ile ja bym dał za tabletkę, która zaprowadziłaby równowagę chemiczną w moim mózgu bez jakiś zjebanych skutków ubocznych. Ja na bank mam niedobory dopaminy, serotoniny i innych substancji dających szczęście i motywacje
    #przegryw #depresja #stulejacontent

  •  

    niby sam tego chciałm i pomimo początkowego zadowolenia bardzo szybko zaczęło być mi smutno i jest coraz gorzej i kurwa dosłownie siedzę od kilku godzin nieruchomo i się tępo gapię w ekran i odświeżam socjalmedia w których nic się nie dzieje bo nie mam przyjaciół i nikt mn nie lubi ogólnie moje życie to gówno mam go dosyć nie mam po co żyć i jedynym w sumie powodem żeby ciągnąć to gunwo jest to że nie chcę sprawiać mamie przykrości mam dość jprdl ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh

    #gownowpis #depresja #ehhhhhhhhhhhhh #ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh
    pokaż całość

  •  

    podobno jesteśmy tym co jemy, dziwne nie pamiętam żebym jadł gówno...

    #przegryw #zalesie #depresja #gownowpis

  •  

    Pierwszy raz od roku się popłakałem
    Pierwszy raz od 6 lat nie był to płacz spowodowany przez taką jedną osobę której nie ma już na szczęście w moim życiu. Kilka miesięcy pracowania nad samooceną zjebało się przez dyskusje z moim ojcem. Powiedział, że nic nie umiem, do niczego się nie nadaje, nic nie potrafię, nic sobie sam nie załatwię. Sam jest zerem i od lat jego słowa spływają po mnie, ale przed chwilą było inaczej.

    Przypomniała mi się sytuacja jak byłem mały i ojciec robił na obiad kluski. Miałem chyba z 4/5 lat. Na pewno przedszkole. Spytałem się go czy mogę robić dziurki w kluskach i powiedział, że no ok. Wziąłem krzesło, przystawilem do blatu, wszedłem na nie i wbiłem palec w pierwszą z brzegu uformowaną kluskę. Nigdy tego nie robiłem, zawsze tylko obserwowałem jak ojciec to robi. Wbiłem palec za mocno i się na mnie ojciec wydarł, że jak nie umiem to po co się za to zabieram, że mam iść i mu dać spokój.
    I tak było ze wszystkim. Często chciałem pomagać w sprawach domowych, ale zawsze słyszałem, że nic nie umiem i przeszkadzam.
    Przestałem się kręcić przy nim gdy coś robił, nie chce mi pomagać do dzis. Nie umiem kompletnie nic z takich technicznych rzeczy bo najpierw mi nie pozwalał sobie pomagać, a potem nie chciałem mieć z nim nic wspólnego.

    Interesować się mną przestał gdy byłem w pierwszej klasie około i przestał chodzić ze mną na spacery. Dlaczego przestał? Bo zacząłem skarżyć mamie, że znów na spacerze pił piwa. Wiedziałem, że to zle bo mama mu nie pozwalała.
    Każdy spacer = pił alkohol. No i w sumie spacery wyglądały tak, że odchodziliśmy jakaś odległość od domu, kupował piwo, siadaliśmy w różnych parkach i on pil, czytał gazetę i słuchał radia, a ja po prostu siedziałem z boku, ewentualnie sam jeździłem na rowerku dookoła.
    Super spacery.
    Był nauczycielem wf-u, chciałem żeby nauczył mnie grać w piłkę. Dwa razy źle kopnąłem i darcie ryja, że nic nie potrafię i nie będzie mnie uczył. Tak samo z siatkówką, koszykówką. do dzisiaj nic nie umiem.
    Koledzy chodzili do jakichś lokalnych drużyn, ja nie bo czułem, że nie dam rady.

    Nie tylko ojciec pokazywał mi, że jestem najgorszy.
    Mama wiecznie o oceny, pismo, udział w konkursach - inni biorą udział, a ja nie, inni lepsze oceny, a ja słabsze, inni ładnie piszą, a ja błędy ortograficzne i jak kura pazurem. Po latach wyszło, że to dysleksja i pismo mam dalej kijowe, ale robię już mniej błędów ortograficznych.
    Jedna babcia zawsze ze mnie i siostry robiła wnuków drugiej kategorii, nasza kuzynka była najlepsza
    Choć kumpli miałem to nie byłem niczyim najbliższym przyjacielem. Każdy miał kogoś takiego, a ja po prostu grupę znajomych

    Dorastałem w poczuciu, że jestem gównem. Gorszy od wszystkich czułem się już w przedszkolu, byłem wycofany i wstydliwy.
    W podstawówce zaczęły się problemy z chęciami do życia i jak twierdzi psycholog do której chodziłem rok temu - moja depresja. Depresja w wieku 7 lat.

    Podstawówka zleciała na stresie. Miałem kumpli, ale przez jednego gnojka w tym towarzystwie czułem się najgorszy, byłem wyśmiewany, on wszystkimi rządził, wszystkim groził. Uwolniłem się od niego dopiero rok temu gdy pokłócił się z resztą towarzystwa z którym trzymam się do dziś i dalej czuje się od nich gorszy.

    Gimnazjum to samo, ciągły stres, poczucie własnej wartości równe zeru. Dodatkowo zacząłem pic. Wszyscy kumple pili, nie chciałem być raz w życiu gorszym.
    Najebany po dwóch piwach? No to brałem 5.
    Potem wódę.
    Raz miałem okazję to wciągnąłem koks.
    Byłem inny, wyróżniałem się. Długie włosy, gruby, ciągle na czarno, zespoły metalowe itd.

    Poszedłem do technikum na informatykę. Nie interesowała mnie, poszedłem tylko po to by iść gdzie indziej niż całe moje towarzystwo.
    Fobią społeczna mocno, długo nie umiałem nawiązać kontaktu z klasą. Jak się później okazało była to zajebista klasa, najlepsza jaką miałem.
    Wkręciłem się wtedy w wykop, zacząłem siedzieć na mirko - wykop znałem już od kilku lat, ale nie mirkowalem.
    Zacząłem olewać szkołę siedząc na nocnych zmianach. Tam nie byłem gorszy od innych, dostawałem plusy, zbierałem atencję - zajebiście.
    Wagary non stop
    Nie byłem w stanie wstać rano do szkoły bo non stop mirkowalem w nocy.
    Poznałem na nocnej pewną panne. Starszą kilka lat. Dogadywałem się z nią super, była ładna
    Chuj, że nigdy jej na żywo nie widziałem, zakochałem się.
    Była z drugiego końca Polski.
    Byłem raz w jej okolicy spotkaliśmy się i było bardzo milo. Wróciłem do siebie, gadaliśmy codziennie, pierwszy raz w życiu czułem, że komuś na mnie zależy.
    Bum
    Okazało się, że ma chłopaka od 4 lat.
    Ale ona go zostawi i wybierze mnie, tak mówiła.
    No i tle:dr trwało to miesiące, ale urwała kontakt ze mną. Wybrała kolesia przez którego płakała, którego nienawidzila niż mnie. Kolejny raz czułem się jak zero, pierwszy raz nie miałem myśli samobójczych tylko konkretne plany.
    Zdarzało mi się iść na dworzec kolejowy który służył patusom jako melina i walczyć z samym sobą by wpierdolic się pod pociąg.
    Nie umiałem
    Samoocena jeszcze bardziej spadła. Nawet się kurwa zabić nie umiem.

    Po kilku miesiącach i za sprawą jednej koleżanki mirabelki poczułem siłę by coś z sobą zrobić.
    Ścialem włosy, poszedłem na dietę (ważyłem 104kg przy zwroscie 180cm).
    Okazało się, że ta koleżanka dosyć sporo starsza zaczęła się we mnie bujać.
    Próbowałem się w nią jakoś wkręcić, ale nie umiałem, w głowie ciągle była ta z drugiego końca polski. Powiedziałem o tym szczerze.
    Przeczytałem, że zabije się przeze mnie będzie to moja wina.
    Nie zabiła się, ale kontakt się urwał. Btw żyje dalej.
    Ja sobie dosyć trochę schudłem do 89kg, chodzilem na imprezy osiemnastkowe prawie co tydzień. Chlalem prawie codziennie.
    Żeby nie było, że miałem tyłu kumpli
    Nie
    Miałem kilku kumpli którzy mieli wielu kumpli, a skoro już ich zapraszali to mnie też.
    Mało się bawiłem tam, właściwie to byłem skupiony na piciu.
    Jakoś tak wyszło, że przerwałem dietę. Poznałem na jednak jakiejś tam imprezie, ale nie osiemnastkowej pewną dziewczynę, znowu starsza
    Zaprzyjaźniliśmy sie, ale mieszkała daleko więc tylko Messenger choć widziałem się z nią kilka razy.
    Wyszło tak, że się związaliśmy
    Moja pierwsza w życiu dziewczyna wow, ruchanie, ładna, zdecydowanie nie moja liga, wygryw.
    Okazało się, że jestem chorobliwie zazdrosny
    Jedna laskę straciłem, kumpli z przedszkola straciłem na rzecz tego gnoja co pisałem na początku.
    Jej nie mogłem stracic. Zazdrosny byłem o totalnie wszystkich.
    Związek na odległość, więc widywałem ja co dwa tygodnie około, ale pislaismy cały czas.
    Okazało się, że związek był toksyczny
    Dla obojga.
    Moja zazdrość, jej problemy sprawiły, że była bardzo nerwowa, jeździła po mnie, kilka razy dostałem liścia.
    Czułem, że to nie jest dobry zwiazek, ale byłem uzależniony. Pierwszy raz dawał mi ktoś atencje, wyrywałem się z domu w którym ojciec był coraz większym śmieciem.
    Nalegała bym poszedł do psychologa
    Poszedłem.
    Diagnoza: depresja, fobią społeczna, niemozliwe niska samoocena.
    Ogółem to przez lata brzydzilem się spojrzeć w lustro.
    Nie chodziło o sam wygląd, a osobę która w tym lustrze się odbija.
    Nienawidziłem siebie od kilkunastu lat - miałem 19.
    Jedna psycholog nie dała sobie ze mną rady i oddała innej.

    Zdałem prawo jazdy. Przed egzaminem słuchałem śmieszkow ojca i dziadka, że jak zdam za pierwszym razem to mi kupią auto. Żartowali sobie bo mało kto zdaje za pierwszym. Ja zdałem.
    Od ojca nie usłyszałem gratulacji. Siedział wkurwiony bo wiedział co mi obiecał.
    Auta oczywiście do dziś się nie doczekałem, ale byłem z siebie zadowolony, że mu nosa utarlem.

    Z czasem moja dziewczyna stała się coraz bardziej toksyczna. Nie będę się zagłębiał, obiecałem jej, że nie opowiem nikomu szczegółów związku i słowa dotrzymam.

    Byłem na skraju wyczerpania psychicznego. Ciężki związek, brak bliskich przyjaciół - tylko @MagicznyKarol - Mirko ziomek od kilku lat był na posterunku. - coraz bardziej nerwowo w domu, nie radziłem sobie w szkole.

    Psycholog kazała mi iść do psychiatry po leki.
    Mówiła, że sama terapia nie ma sensu i mogę stanowić dla siebie zagrożenie.

    Moja dziewczyna mi nie pozwoliła.

    TO JEST JAK NARKOTYKI.

    psycholog doradzała rozstanie.
    No to się rozstałem. Z psychologiem oczywiście, nie zostawię jedynej osoby która coś dla mnie znaczy.
    Bywało, że słuchałem, że jestem zerem i nic nie osiągnę.

    Mijały miesiące, zbliżała się matura.
    Egzaminów zawodowych nie zaliczałem.
    Nie poszedłem na nie.
    Nic nie umiałem, rzadko kiedy chodziłem do szkoły, a jak chodziłem to siedziałem na telefonie lub myślałem o samobójstwie.
    W domu słuchałem, że jestem zerem i nic nie umiem, od jedynej osoby na której mi zależało słuchałem to samo.
    Zacząłem z różowym planować wspólne zanieszkanie po maturze.
    Dla mnie ratunek
    Wyprowadzka
    Coś o czym marzę od dzieciństwa.

    Kilka dni przed maturą się rozstaliśmy.
    Dzień przed pierwszą matura przymierzałem garnitur. Ojciec się pytał po co się stroje.
    Nie wiedział, że na następny dzień mam mature.
    Na wszystkie matury szedłem na wyjebce. Czułem, że nie zdam, prawie nic nie umiałem.

    Zdałem wszystkie matury, wyniki miałem dobre lub bardzo dobre.
    No
    Oprócz maty, ja zdałem ledwo, ale zdałem.

    Co dalej robić?
    Jedynym moim planem na po maturze było się wyprowadzić.
    Nie byłem przygotowany na skończenie szkoły.
    Całe moje życie byłem zajęty myśleniem o samobójstwie, a nie myśleniem o przyszłości.
    Na duchu mnie otrzymywała tylko jedna mirabela która znałem już kilka lat, ale dopiero od kilku miesięcy z nią gadałem.
    Jako jedna z 3 osób mnie wspierała.
    Przeleciały wakacje, w sierpniu mnie rozjebalo deprecha na łopatki.
    Bałem się wszystkiego, wszystkich, nic nie umiem.
    Dni spędzałem leżąc w łóżku.
    W październiku namówiłem mamę by pozwoliła mi iść po leki
    Zmarł mój pies - 15 lat z nami był
    Leki dostałem mega chujowe.
    Nie miałem siły podnosić się z łóżka
    Wstawałem tylko siku raz/dwa razy dziennie
    Listopad - poszedłem po inne leki
    Dostałem kopa
    Czułem się świetnie, uczucia wobec koleżanki mirabelki coraz mocniejsze.
    Pierwszy raz chciało mi się zyc.
    Zleciał listopad, grudzień, styczeń
    Czułem się wspaniale
    Żadnego dola
    Na 3 miesiące, może 3 dni smutku
    Śpiewam w domu, tańczę w domu, odcinam się od osób które chce by zniknęły z mojego życia.
    Mam spore plany na przyszłość.
    Prawie się związałem z tą panną.
    Aż do dziś
    Dziś mnie ojciec znowu nazwał zerem, nic nie umiem, nie pracuje, (CV wysyłam, ale nigdzie mnie nie chcą).
    Dziadek po mnie jeździ, że jestem bezrobotny.

    Wnuki/dzieci mojej koleżanki to i tamto
    A ja nie.

    Od listopada nie czułem stresu, schudłem 11 kg bez żadnej diety bo nie zajadalem stresu, tylko jadłem normalnie.
    Ostatnio poszedłem na siłownię, zacząłem ćwiczyć by się wyrobić.

    Leżę w łóżku od ponad godziny.
    Tak jak już pisałem - płakałem.
    Ręce mi się trzęsą, w głowie mi się kręci, chce mi się wymiotować, znowu czuje napięcie w karku które mi towarzyszyło przez kilkanaście lat życia do momentu aż zacząłem brać leki. Mam ochotę znowu zagryźć stres, nie jestem głodny, a chyba zaraz czymś się zapcham.

    W trakcie pisania tekstu musiałem wyjść do łazienki ojciec poraz kolejny powiedział, że jestem do niczego.

    Jestem do niczego, nic nie umiem, boje się wszystkiego, nienawidzę siebie, nie myślę nawet o samobójstwie bo i tak tego nie zrobię - nie umiem.
    Mam rocznikowo 21 lat, 14 z depresją, myślami, że nie chce żyć.
    Jeszcze więcej z niską samooceną.
    Ja już nie mam siły się starać.
    Jutro mam wizytę u psychiatry i chyba zrezygnuje.
    Kilka miesięcy budowania pewności siebie zrujownane w kilka minut przez rozmowę z ojcem.

    W ogóle się nie zmieniłem od tej sytuacji z kluskami z początku wpisu. Nic nie umiem, do niczego się nie nadaje i jeszcze się rozpłakałem jak dziecko.

    Pisze to bo chciałem z siebie wyrzucić.
    Pewnie nikt nie zrozumie tego wpisu bo jest chyba napisany bez ładu i składu
    Trudno
    A u was co tam mirki?
    #gorzkiezale #depresja #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Chciałbym mieszkać w mieście. Mieć możliwość wychodzić oraz spotykać rożnych ludzi. Tu gdzie mieszkam jedynie termy i siłownia są ale wypełnione nowobogackimi oskarkaki dla których jestem powodem do śmiechu na 100%.
    #przegryw #depresja #silownia

  •  

    Nie chcę mieć wyprawianej osiemnastki bo boję się ludzi i nie umiem z nimi przebywać w jednym miejscu. Wolę nie dostawać pieniędzy i prezentów niż z nimi siedzieć przez kilka godzin. Co zrobić żeby mi rodzice nie zrobili jakiejś imprezy?
    #przegryw #depresja #introwertycy #pytanie

  •  

    No i jestem w #psychiatryk xD doszło do tego w końcu. W sumie brak innych opcji i działanie impulsywne mnie tutaj wrzuciło.
    W sumie jest spoko, całe życie byłem przygotowywany na to ( ͡º ͜ʖ͡º) mały pokój, zero przyjemności i tylko zabijanie jakoś czasu. Nie pracuje, śpię i wyjebane xD polecam.

    #depresja #samobojstwo

  •  

    Zaznaczam, że to nie jest #pasta. Potrzebuje waszej pomocy mireczki.

    Tldr: Potrzebuje dobrego adwokata, bo wjebałem się w niezłe szambo. Niech ta historia będzie przestrogą dla was. #depresja #narkotykizawszespoko #pomoc #pytanie #pytaniedoeksperta #wykopjointclub #prawo #poradadnia #narkotyki

    Ostatnio nie szło mi w robocie i trochę w życiu – wiadomo zdarza się. W piątek postanowiłem, że zarzucę sobie kwasa tak po prostu, żeby się odstresować czy huj wie co. Czytałem gdzieś, że to pomaga na depresje i jakieś takie inne zjebane gówna. Wiadomo podszedłem do tematu dosyć solidnie i najpierw przeglądnąłem te wszystkie fora o tym jak brać, ile brać, skąd brać i w jakich okolicznościach. Krótko mówiąc zajebałem kwasa i poszedłem posiedzieć do parku. To była najlepsza miejscówka jaka przyszła mi do głowy, bo zawsze zieleń działała na mnie odstresowująco.

    W parku jak to w parku kilka starych bab, dwa dziadki grające w warcaby, psy od czasu do czasu srające na trawnikach ogólnie nic ciekawego. Siedzę tak sobie na ławce i gapie się w niebo, nagle słyszę jakiś szmer. Odwracam łeb, a tam kurwa małpa. Obstawiałem, że orangutan, ale daleko mi do zoologa. Był calkiem duży. Oglądałem kiedyś na Discovery program w którym mówili żeby lepiej nie patrzeć się małpom w oczy, bo wtedy niby je wyzywasz na pojedynek, a ja raczej jestem lamusem w tych sprawach. Do tego kurwa przecież nie będę się bił w parku z małpą, bo przypał po całości. Nie wspominając już o tym, że właśnie brałem LSD. Więc przez pierwsze 5 minut postanowiłem udawać posąg jednocześnie gapiąc się w ziemie z nadzieją, że po prostu sobie pójdzie. No ale chuj małpa dalej gapiła się na mnie jak pojebana. Trwało to jeszcze z 10 minut, wreszcie nie wytrzymałem i mówię do niej po dżentelmeńsku „na chuj się gapisz kurwa?”. Małpa nagle nachyla się nad moim uchem (w pierwszej chwili myślałem, że mnie ujebie albo coś) i szepcze „potrafię kurwa mówić”.

    JA JEBIE! Czaicie to kurwa? gadająca kurwa małpa! Po pierwszym szoku mówię do niej, „no dobra, ale czego ode mnie chcesz?”, a ona „chcę się dzisiaj ostro zrobić, alko, dragi, cokolwiek”.

    No to mówię sobie jebać to w końcu niecodziennie spotyka się gadającą małpę, ale żeby nie było przypału to wezmę ją na chatę i tam coś zapodamy. Long story short jesteśmy u mnie i po krótkim remanencie wyszło na to, że jedyne co mi zostało to kartonik kwasa. Skąpcem nie jestem, całe życie przyświecała mi zasada mi casa es su casa, więc po prostu zapodałem małpie kwasa. To się okazało być dosyć chujowym pomysłem, bo małpa zamiast wychillować wpadła w jakąś furie i zaczęła wypierdalać mi szklanki z kuchni. Szafka po szafce, cały asortyment lądował albo na podłodze, albo po prostu napierdalała nim o ścianę. Nie wiedziałem jak tą sytuacje załagodzić, a jakby tak dalej poszło to kurwa miałbym na głowie remont generalny. W pewnym momencie naszła mnie myśl, żeby po prostu małpę przekupić. Mówię do niej „ej kurwa chodźmy do sklepu walniemy po kilka browców”. Małpa przez chwilę analizowała moją propozycję, aż w końcu ustała przed drzwiami i mówi „chodźmy”. Oczywiście przy okazji zajebała mi koszulkę reprezentacyjną L3wandowskiego. Muszę przyznać, że niecodzienny to był widok, gadająca małpa w koszulce piłkarskiej.

    Jesteśmy w żabce. Od razu na wejściu mówię do ekspedientki, że cokolwiek ta małpa sobie wybierze to ta ma jej to dać – ja płacę (wiadomo nie tylko dlatego, że #programista15k here hehe, ale raczej, żeby po prostu nie było przypału). Małpa od razu skoczyła do lodówki z browarami i zaczęła je żłopać duszkiem, jeden po drugim. W między czasie ekspedientka obcinała mnie co chwilę spod lady, ale jebać to. Wtedy po prostu myślałem, że zazdrości mi gadającej małpy.

    Nietrwało to długo i małpie znowu włączył się agresor. Żabkowy asortyment zaczął latać po sklepie z prędkością światła. Krzyczę do niej „uspokój się kurwa małpo”, ale na nic to się zdało. Jak oglądaliście kiedyś kurwa filmy przyrodnicze to wiecie, że te małpie długie, muskularne łapy są po prostu stworzone do ciskania przedmiotów. Aktualny krajobraz w żabce przypominał początkowe sceny z Szeregowca Ryana. Ostatnie co pamiętam to to, że dostałem czymś ciężkim w łeb, a w tle słyszałem jakąś rozmowę telefoniczną.

    Budzę się następnego dnia w areszcie. I tutaj przechodzimy do sedna problemu.

    To nie była jebana małpa tylko dzieciak opóźniony w rozwoju. Kumacie kurwa wziąłem z parku dzieciaka z zespołem downa i dałem mu kwasa, a potem zabrałem go do żabki, żeby się najebał browcami. Teraz mam kurwa na koncie kilka zarzutów od porwania, po rozprowadzanie narkotyków – ja jebie. Póki co wpłaciłem kaucje, ale adwokat mówi mi, że nie wygląda to najlepiej. Tutaj pytanie do was czy możecie polecić jakiegoś adwokata do tych spraw? Na co grać, na niepoczytalność?
    pokaż całość

  •  

    pijcie ze mną kompot mireczki, w dniu dzisiejszym zakończyłam terapię (。◕‿‿◕。) nie jest idealnie, ale warto było włożyć ten wysiłek w prace nad sobą, bo jest o wiele lepiej :)
    #terapia #psychoterapia #depresja

  •  

    Ten moment kiedy uważasz, że nie potrzebujesz leków na szajbę, ale czujesz, że znowu próbujesz planować samobójstwo, więc idziesz zniesmaczony do apteczki, żeby je przeprosić. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #takaprawda #depresja #chad #psychologia #psychiatria

    źródło: sapeople.com

  •  

    Przegrywowy pamiętnik

    DZIEŃ 20 (18.02.2019)

    Przez ostatnie dwa dni naprawdę dobrze się czułem. Obawiam się, że trochę się tym zachłysnąłem i mój organizm ponosi tego konsekwencje. Nie to, że żałuję czegoś co zrobiłem, było naprawdę świetnie, ale serio nie jestem przyzwyczajony. Uderzyło mi to do głowy, zbyt wiele rzeczy chciałem zrobić, zbyt wiele myślałem, skończyło się to przemęczeniem i zarwaną nocą. Oj jak ja się teraz paskudnie czuję, mówię Wam. Przy czym to nie to, że mi się nastrój mega zmienił, trochę jestem przygnębiony, ale przeżyję.

    Tak sobie patrzę na siebie i na ludzi wokół i praktycznie wszyscy mają jakieś problemy. Najgorsze jednak jest to, że wszyscy uznają, że te problemy to integralna część ich egzystencji i nic nie można z nimi zrobić. No, a na pewno, że rozmowa o tym nie pomoże, bo to tabu w tym kraju i świecie i każdy niesie swój własny krzyż. Przygnębia mnie to jak to wszystko działa. No nic, może dzisiaj będę nieco mądrzejszy niż zwykle. Zobaczymy.

    #przegryw #depresja #nerwica #wychodzimyzprzegrywu #nerwicowypamietnik
    pokaż całość

  •  

    myślenie o osobach które były ci bliskie, ale postanowiłeś je zostawić ze względu na swoją zjebaną psychikę
    #depresja

  •  

    ja pierdole mam juz 24 lata i NIGDY w zyciu nie zamoczylem kurRWAAAAAAAAAA MAC
    jebane oskarki juz w wieku 15 lat mieli wieksze doswiadczenie z kobietami niz ktos taki jak ja. ale jak tu kurwa mam cokolwiek zrobic jesli mam

    -bite 24 lata na karku
    -plaskostopie
    -budowe ciala skinny fat czyli kurwa najgorsze cechy z dwoch swiatow
    -wade wzroku
    -bezrobocie
    -zyje za hajs matki od momentu skonczenia szkoly
    -wyksztalcenie podstawowe
    -rozne chore fetysze przez co mi nawet nie staje do zwyklych julek jak nie maja ogonka
    -zero znajomych
    -nadopiekuncza mame ktora mi co prawda zapewnia wszystko ale odpowiada za co najmniej polowe mojej zrytej psychy i paranoi
    -zycie w gownianym polskim miasteczku bez perspektyw
    -jebana zima w polsce

    kurwa no nie da sie po prostu sie nie da jebanym oskarkom rodzice zapewnia normalne wychowanie a u mnie nie kurwa ojciec alkoholik i wszystko na mame. nie mam co zrobic a z kazdym dniem moje marzenia coraz bardziej sie oddalaja ehhhhhhh

    #przegryw #spierdolenie #depresja #plaskostopie
    pokaż całość

    źródło: KFNhrCc.jpg

  •  

    Magic Symphony wciąż wybrzmiewa z mego telefonu, a ja skupiam swój wzrok na pojazdach przemierzających A4, na którą mam widok z okna. Przypominam sobie czasy dzieciństwa, kiedy to w deszczowe jesienne dni siedziałem na parapecie a obok mnie stała babcia, patrzyliśmy właśnie na pojazdy przemierzające drogę, autobusy, samochody, ciężarówki. To był piękny czas, nic mi wtedy nie brakowało. A teraz tak patrzę w tą A4 jak wtedy w drogę wojewódzką, świadomy swego przegrywu i że przez karłowatość 168,5cm, polacki ryjec 1/10 nie zaznam podstawowych potrzeb ludzkich sfery emocjonalnej, zmęczony codzienną marną bezcelową wegetacją, pozbawiony perspektyw na normalne, szczęśliwe życie...
    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #depresja
    pokaż całość

  •  

    Właśnie sobie załączyłem Magic Symphony bo mnie naszły #feels wieczorowe. To jest bardzo dobry utwór na feelsy, także polecam (mocno pogłębiający). A te feelsy dotyczą przegranej i wciąż przegrywanej młodości, która już nie wróci i nic nigdy nie wypełni tej ogromnej pustki w bardzo istotnym etapie życia każdego człowieka. Tak patrzę na te oskarki z gimbazy, lvl 15, juleczki tu juleczki tam, trzymanie za rączkę, pierwsze związki, poznawanie życia dorosłego, budowanie relacji, myślenie przyszłościowe... ehhh a ja jak miałem te 15 lat to każdego wieczoru płakałem w poduszkę po tym jak #p0lka patrycja pokazała mi, że przez karłowatość 168,5cm, polacki ryjec 1/10 i zakola nigdy nie będę miał dziewczyny, a potem żony dzieci i rodziny, nigdy nie potrzymam za rękę, nigdy nie przytulę dziewczyny przez coś na co nie miałem najmniejszego wpływu, niezależnie od tego kim bym był i co bym robił. To był początek, teraz jest jeszcze gorzej a każdego kolejnego dnia jeszcze bardziej. Bo to tak dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. I tak się przegrywa bezbronnie to spierdolone życie. Biorąc pod uwagę ile już boleści doznałem będąc przegrywem to można by było jakąś tragedię napisać. Zero energii, chęci do życia, no jak ten stary samotny dziad na emeryturze, który już wie że prócz śmierci nic go w tym życiu nie czeka.
    To wersja z dziś, a jak to będzie za rok, kolejna dwa? Jeszcze gorzej, wszystko przez karłowatość 168,5cm, polacki ryjec 1/10 i zakola... I P0LKĘ PATRYCJĘ
    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #depresja #p0lka #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_20190217-213947_Chrome.jpg

  •  

    #depresja #samotnosc #myslisamobojcze

    Jak długo można żyć ze świadomością, że w realnym świecie nikt o mnie nie pamięta (╯︵╰,)

    •  

      @mistellaire: odstaw coś głupiego, nagraj film i wrzuć na YT. W ostatnich latach nastąpił taki skok zainteresowania głupotami na YT że lekko myślę w tydzień uzbierasz z 5 mln wyświetleń a przy dobrych wiatrach nawet w TV będą o Tobie mówić. Z czasem sie wkrecasz, robisz gównovlogi, fanpage i zostajesz pr0jutjuberem i masz fejm na cały kraj.

      Gimby będą sobie z toba robic zdjecia na meet-up'ach

    •  

      @mistellaire: napisałem do ciebie z propozycją rozmowy, ale wiadomo w prywatnej konwersacji nie dostaniesz plusa i nie da się publicznie nad sobą użalać
      oczywiście orbitujący betaspermiarze też lepsi niż normalna rozmowa, albo ewentualna wizyta u psychologa
      kurwa XD

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Fobia społeczna i błędne decyzje doprowadziły mnie do beznadziejnej sytuacji życiowej, z której nie wiem, jak wyjść. Mam silne objawy somatyczne podczas większości sytuacji społecznych. Ataki paniki, duszności, wzrost temperatury, swędzenie skóry, w ustach sucho na wiór, kołatanie serca, szczękościsk, łamany głos, trudności w zebraniu myśli, trudna do poskromienia chęć ucieczki. Zdarzały się także omdlenia. To wszystko sprawiło, że moja kariera zawodowa właściwie nie istnieje i przez lata pracowałem w małym magazynie.

    Zarabiam 1800-2300 zł miesięcznie, zależnie od tego, czy pracuję 5 czy 6 dni w tygodniu, w sumie po 10 godzin, a z dojazdem 12. Mieszkam w Poznaniu, wynajmuję pokój u samotnego faceta po czterdziestce, który też cierpi na jakieś zaburzenia lękowe. Wiem, że to wszystko może brzmieć komicznie. Na logikę dla mnie też tak to brzmi, ale pomimo wielu prób przełamania się, nie jestem w stanie pokonać reakcji własnego organizmu.
    Zawsze byłem najlepszym uczniem w szkole, wróżono mi dobrą karierę i dobre pieniądze, wygrywałem olimpiady matematyczne, skończyłem studia techniczne z wyróżnieniem, ale nigdy nie podjąłem pracy w zawodzie, bo bałem się chodzić na rozmowy kwalifikacyjne, a nawet gdy na jakieś trafiałem, to poprzedzone to było rozstrojem żołądka, bezsennością i gorączką, a na samych rozmowach wypadałem słabo. Było też kilka całkowicie błędnych decyzji zawodowych, z których się wycofywałem i zawsze wracałem do bezpiecznej, sprawdzonej pracy w starym magazynie.

    Ostatecznie większość wiedzy ze studiów już zapomniałem i nawet w zawodzie nie mógłbym pracować. Z innymi kwalifikacjami "życiowymi" też jest kiepsko. Nie mam prawa jazdy. Dwukrotnie zapisywałem się na kurs, ale zawsze rezygnowałem w trakcie, bo ataki paniki, wymioty i raz nawet omdlenie w czasie jazdy całkowicie mnie zniechęciło. Angielski znam tylko biernie, bo nie jestem w stanie się odezwać poza jakimś dukaniem ze stresu. Przez to nigdy nie byłem zagranicą, bo bałbym się odezwać do kogokolwiek.

    Byłem u psychiatry, przez półtora roku przyjmowałem paroksetynę w różnych dawkach. Nie pomagało, więc zaprzestałem

    Od początku mojej pracy zarobkowej spłacam długi rodziców oraz swoje. 570 zł miesięcznie. Ojciec był uzależniony od hazardu, narobił kilkadziesiąt tysięcy złotych długu, potem zmarł. Długi spadły na matkę, które choruje na schizofrenię i jest po próbie samobójczej. Nie ma własnego mieszkania ani oszczędności, wynajmuje mieszkanie w małej miejscowości. Nie stać ją na spłatę długów, więc ja je spłacam od samego początku. Ojciec zaraził mnie hazardem i sam powiększyłem istniejący dług. Od lat cała moja pensja idzie na moje utrzymanie, wsparcie matki i spłaty długów. Jakiś czas temu byłem już bliski skończenia ze sobą. Nie mam znajomych, więc w desperacji zadzwoniłem na numer kryzysowy dla samobójców i to mnie wtedy uratowało.

    Mam jeszcze 25 tys. zł długu. W takim tempie będę to spłacał jeszcze kilka ładnych lat i ta perspektywa mnie przeraża. Póki co nie miałem żadnego opóźnienia, żadnego negatywnego wpisu w BIK i chciałbym to utrzymać, bo wciąż się łudzę, że kiedyś z tego wyjdę, odłożę na wkład własny i wezmę kredyt na mieszkanie.

    W październiku zostałem zwolniony z magazynu, szybko udało mi się dostać do Amazonu, bo przyjmowali każdego jak leci. Brałem wszystkie możliwe nadgodziny, nie opuściłem żadnego dnia, więc przez listopad i grudzień udało mi się zarobić odpowiednio 3200 i 3800 zł z premiami i dodatkami świątecznymi. Byłem zachwycony. Niestety była to praca sezonowa, więc na styczeń umowy mi nie przedłużono. Od stycznia szukam pracy w Poznaniu, ale nie udało mi się żadnej jeszcze znaleźć. Jestem osobą właściwie bez zawodu, bez prawka, bez języka i z fobią, więc szukam pracę na produkcji i w magazynach. Na początku nie odebrałem nawet telefonów w sprawie pracy ze strachu przed rozmową, co było głupotą. Na rozmowach kwalifikacyjnych wypadałem zwykle kiepsko. Coraz bardziej panikuję, bo zostało mi 1200 zł i jeśli nie znajdę pracy, to w marcu nie mam za co przeżyć i opłacić raty i znów będę musiał się zadłużać. Strasznie żałuję tego Amazonu, bo przy pensji rzędu 3500 zł byłbym w stanie w rok wszystko spłacić.

    Jestem w bardzo złej kondycji psychicznej i nie wiem już, co robić z życiem. Nie stać mnie na terapię prywatną. Mógłbym zrobić jakieś kursy zawodowe, prawo jazdy, nauczyć się dobrze angielskiego, ale też mnie nie stać, a psychika znów by mnie sabotowała. Myślę, że mógłbym zrobić nawet bootcamp programistyczny, bo dobrze sobie radziłem z programowaniem na studiach, ale ponownie nie mam na to pieniędzy, a przy intensywnej pracy z nadgodzinami pewnie nie miałbym na to czasu ani siły. Myślałem też nad wyjazdem zagranicę z agencją pracy, ale moja psychika oczywiście panikuje.

    Nie jestem w stanie już dłużej żyć w tym stresie i gryźć problem w samotności. Wiem, że dla niektórych jestem zwykłą pizdą, ale jeśli ktoś chciałby podzielić się jakąś radą, to będę wdzięczny. Wygadanie się było mi w tej sytuacji cholernie potrzebne.

    #fobiaspoleczna #depresja #dlugi

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Idź do kolejnego psychiatry, przedstaw mu swój problem. Benzodiazepiny tj. lorazepam (Lorafen) albo alprazopam (Xanax) skutecznie przetrzepią ci mózg i doraźnie zminimalizują lęki, dzięki czemu będziesz w stanie normalniej żyć, a na pewno nie zrzygasz się ze stresu na rozmowie kwalifikacyjnej. Kiedy już ogarniesz psychikę czym prędzej uciekaj za granicę, jesteś widać bardzo pracowity, w UK/NL przy 60h tygodniu pracy uda ci się ODŁOŻYĆ z 4-7k PLN na miesiąc. Odkujesz się, spłacisz długi, wrócisz po dwóch/trzech latach z fajnym zapasem pieniążka i zrobisz sobie prawo jazdy i jakiś kurs, utwardzony psychicznie dzięki wyjazdowi za granicę. Jak trafisz do dobrej firmy to może jeszcze ci jakiś kurs na reachtrucks/wózki widłowe albo inne wózki zasponsorują.

      Grunt to ogarnąć łeb, bez farmakologii w takim stanie nie dasz rady. A tylko lęki ciebie blokują przed ogarnięciem życia.
      pokaż całość

    •  

      @CisowiankaGazowana: Tu OP już bez anonimowych. Dziękuję za rady. Masz bardo dużo racji, sam też skłaniałem się coraz bardziej do takiego właśnie planu, a ten wpis pomógł mi się upewnić. Wysłałem już swoje zgłoszenie do dobrze ocenianej agencji załatwiającej pracę we Francji i Niemczech z przewozem, zakwaterowaniem i bez zaawansowanego języka. Na początek potrzebuję właśnie takiego prowadzenia za rączkę. Umówiłem się też do nowego psychiatry, jeśli dostanę coś, co doraźnie zablokuje reakcje organizmu, to już będzie dla mnie dużo.
      Dzięki!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Chyba już nigdy nie będę szczęśliwa. Mam dość.

    Przepłakałam całe gimnazjum, liceum i pół studiów. W końcu w pewnym momencie zrozumiałam, jak trzeba żyć i żeby nie szukać szczęścia w innych, tylko w sobie. Od czasu, kiedy zaczęłam pracę nad sobą minęło już wiele miesięcy. Myślałam, że już jest w miarę dobrze, ale chyba jednak nie. Może po prostu szczęście nie jest dla mnie? Gdziekolwiek nie jestem, jest mi źle. Nie umiem się cieszyć z tego co mam. Czuję się samotna, opuszczona, nieszczęśliwa. Wielką zagadką jest dla mnie skąd ludzie biorą w sobie tyle energii do życia, skąd się bierze autnetyczny uśmiech na ich twarzach. A nie jak u mnie. W pracy śmieszki, heheszki, jestem (chyba :D) miła i dobra dla wszystkich a wracam do domu, ściągam maskę i mam ochotę położyć się i spać przez jakieś 1000 lat, bo nic mnie nie cieszy.

    Nie mam z kim wyjść na kawę, do restauracji, nie ma do kogo się przytulić wieczorem. Spotkam się z kimkolwiek (włączając to wszelkich znajomych, rodzinę czy kogokolwiek) i po paru minutach chcę już wracać do domu. Jestem w domu, chciałabym wyjść z kimś i porobić jakieś fajne rzeczy.

    Ogólnie w życiu robię dużo, czas mam bardzo wypełniony i wtedy wydaje się, że jest ok, bo nie mam nawet chwili, żeby pomyślec o tym jak się naprawdę czuję. Wystarczy jednak jakieś wolne popołudnie, nie daj boże dzień, i czuję się jak gówno.

    Straciłam już nadzieję. W końcu nie każdy musi być szczęśliwy.

    #smutek #samotnosc #feels #rozowepaski #przegryw #depresja (???) #logikarozowychpaskow #spierdolenie #sens i #bezsens
    pokaż całość

  •  

    Dlaczego by nie zakończyć tego wszystkiego? Niekończącego się cierpienia na tym czymś zwanym ziemią. Bo co tak naprawdę nas tu trzyma? Chęć przetrwania obecna u wszelkiego rodzaju zwierząt? Chyba drogą ewolucji wykształciliśmy w sobie coś nazywanego autodestrukcją. Stan w którym jednostka uświadamia sobie jak niewiele znaczy i jej jedynym celem jest zniszczenie samej siebie. Po co żyć kiedy nic już nie sprawia radości... Zdrowie moi drodzy, przepraszam za alkoholiczne wysrywy...
    #depresja #samobojstwo #przegryw #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Przegrywowy pamiętnik

    DZIEŃ 18 (16.02.2019)

    Będzie krótko, bo zmęczon jestem niemiłosiernie, ale przynajmniej napiszę coś w miarę oryginalnego. Znaczy jak na mnie. Czuję się całkiem dobrze. Robię różne rzeczy, bawią mnie, zamiast myśleć o smutnych sprawach to staram się jakoś działać i w ogóle miło jest. Tylko wyczerpało mnie to i głowa mnie boli, ale łyknę zaraz tabletkę i postaram się mieć sympatyczny wieczór. Taki się zapowiada w sumie, trochę słodkiego, Twitch i nadrabianie zaległości na YouTube. Chociaż jakby lekko mi siedzi w głowie to natręctwo z wczoraj, cały czas mnie smyra po mózgu, ale kichać je, niech se smyra.

    PODSUMOWANIE DNIA

    Wychodzenie z piwnicy (dzień 2)(rekord to było dni pięć)

    Kanji - znaczenia (dzień 1)(rekord to były dni cztery)(300/2000 czyli 50 nowych) Przy czym dodam sobie chyba do statystyk ile powtórek materiału udaje mi się robić dziennie

    Takie tam drobne rzeczy, które może są i drobne, ale jakoś tak sprawiają, że jestem lepszym człowiekiem (fajna kategoria?)(no to jedna taka rzecz). Przy czym to działa tak, że zapisuję sobie na kartce co chcę zrobić, dopiero to robię. Do dodania podsumowania ta kartka musi być na widoku, nie mogę jej wyrzucić, bo wtedy uznaję zadanie za niezaliczone. Tak mnie czasami korci wyrzucać to co napiszę.

    #przegryw #depresja #nerwica #wychodzimyzprzegrywu #nerwicowypamietnik
    pokaż całość

  •  

    Dziś mija dokładnie 12 lat od dnia, w którym Britney Spears ogoliła się na łyso. Była w stanie załamania nerwowego i bała się utraty władzy rodzicielskiej nad synami (╯︵╰,)
    16.02.2007 RIP [*] włosy Britney
    #britneyspears #depresja #ciekawostki

    •  

      @Catit jak to się w sumie skończyło, bo nie śledziłam?

      +: Catit
    •  

      @Cockatrice:

      3 stycznia 2008 roku, Spears odmówiła oddania dzieci ich ojcu. Została hospitalizowana w Cedars-Sinai Medical Center po tym, jak przybyła do jej domu policja zauważyła, jakoby artystka była pod wpływem nielegalnej substancji. Następnego dnia zawieszono prawa rodzicielskie i przekazano wyłączną opiekę byłemu mężowi. 31 stycznia 2008 Spears trafiła na oddział psychiatryczny Ronald Reagan UCLA Medical Center i zatrzymana w celu rozpoznania psychiatrycznego. Sąd orzekł o ubezwłasnowolnieniu i tym samym tymczasowej kurateli nad piosenkarką. Kuratorami zostali ojciec Britney – Jamie Spears i prawnik Andrew Wallet. W wyniku orzeczenia sądowego mają oni prawa do rozporządzania majątkiem artystki. Britney Spears została wypuszczona z oddziału psychiatrycznego 6 lutego 2008 roku. Rodzice piosenkarki wyrazili zaniepokojenie w związku z tym
      W lipcu 2008 roku piosenkarka odzyskała część praw do opieki nad dziećmi, w porozumieniu z prawnikami
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    #przegryw #gownowpis #depresja #zalesie #pasta

    Chujowa pensja 500 XDR brutto za pracę w fabryce smrodu, powolna wegetacja, brak rozrywek,
    brak pieniędzy na jakiekolwiek wakacje, ciuchy kupowane raz w roku
    albo co miesiąc w szmateksie, brak pieniędzy na rozwój swoich dzieci,
    "tate tate jestem dobry w gała, zapisz mnie do klubu, to tylko 20 XDR miesięcznie - niestety synek,
    w tym miesiącu już dostałeś buty na zimę, przykro mi, idź oglądać mam talent hehe xD, w dodatku ja i matka musimy znaleźć 700 XDR na rachunki",
    zapuszczona żona, która nie dba o siebie, bo nieważne jak chujowo będzie wyglądała
    i tak jej nie rzucisz, a ona o tym dobrze wie, że żadna inna cię nie będzie chciała,
    czas będzie ci upływał szybko, bardzo szybko "to już Brajan idzie do gimnazjum?",
    rok jak miesiąc, 10 lat jak rok, nim się obejrzysz będziesz w wieku 50 lat robił bilans swojego życia
    i mówił sam do siebie:
    "Janusz Pawlacz, lat 50, nic w życiu nie osiągnął, nigdzie nie był, nic nie widział, nigdy nie żył.
    pokaż całość

  •  

    Nie da się wyjść z przegrywu, nawet jak już znajdziecie dziewczyne to przestanie wam sprawiać przyjemność seks, zaczniecie zarabiać to będzie wciąż mało, będziecie chcieli zawsze czegoś nowego i więcej. Jedyne wyjście to sznur. #przegryw #depresja

  •  

    Smutne jest to, że większość osób myśli, że ludzie z dużą depresją to tylko leżą i nic nie jedzą... ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #przemyslenia #depresja #psychologia

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moje życie to pasmo niepowodzeń. Widzi człowiek, jak wszyscy dookoła układają sobie życie, są w szczęśliwych związkach, jeżdżą na wakacje, realizują pasje itp. A tu trwam w tym samym miejscu, coraz silniej bita po pysku przez życie. Na dodatek z dnia na dzień stałam się tą najgorszą. Może by tak sobie coś zrobić przykrego na dobitkę... (╯︵╰,)

    #przegryw #feels #zalesie #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #depresja

0:2,0:7,0:4,0:3,0:8,0:7,0:9,0:7,0:5,0:8,0:3,0:3,0:1,0:2

Archiwum tagów

Game of Thrones Staffel 7 Season Folge German | Тачки: Веселые гонки / Cars: Radiator Springs Adventures (Новый Диск) (RUS) [L] Подробнее... Залито: 03-12-2010 19:59 (8660 просмотров) Тачки: Веселые гонки / Cars: Radiator Springs Adventures (Новый Диск) (RUS) [L] Для самых маленьких Снова отправляемся в мир живых автомобилей на встречу с героями анимационного шедевра студий Disney/Pixar! В этом сборнике мини-игр ты опять сможешь потусоваться со всеми жителями городка Радиатор-Спрингс и узнать много чего нового и интересного из местной жизни.... Раздают: 0 Качают: 0 Размер: 1.13GB | Скачать MP3