•  

    Wstajesz o 12. Zasnąłeś w ciemności, budzisz się w szarości. Cuchniesz sosem czosnkowym ostatnio zjedzonej pizzy. Masz dość. Idziesz pod prysznic. Wylewasz trochę zimnej wody, bo ciepła jeszcze nie jest. Broń boże tylko na siebie, nie może spaść ani kropla. W końcu jest na tyle zagrzana, żeby dać Ci choć trochę poczucia bezpieczeństwa. Odrobinę szamponu na włosy. Błądzisz myślami i zapominasz o tym. Po chwili nie pamiętasz czy oprócz nałożenia specyfiku w ogóle przetarłeś swoje włosy. Uznajesz, że tak. Wody nie wyłączasz. Niech leci, bo zimno Ci w duszy. #depresja #kapiel #dusza #psychologia pokaż całość

  •  

    O TRZECH PRZEMIANACH

    Nazwę wam trzy przemiany ducha: jako duch wielbłądem się staje, wielbłąd lwem, wreszcie lew dziecięciem. Wiele jest ciężaru dla ducha, dla silnego jucznego ducha, w którym pokora zamieszka: wszystkiego, co ciężkie i najcięższe, pożąda jego siła. Cóż jest ciężkie? - pyta juczny duch i klęka jako wielbłąd, aby go dobrze obładowano. Cóż jest najcięższe dla was, bohaterzy? - pyta juczny duch, abym to na siebie wziął i radował się sile swej. Nie jestże to: siebie poniżać, aby swej wyniosłości ból sprawić? Pozwolić świecić swemu szaleństwu, aby móc drwić ze swej mądrości? Nie jestże to: z własną wonczas rozstawać się sprawą, gdy ona zwycięstwo święcić poczyna. Na wysokie wspinać się góry, aby kusiciela kusić? Lub może to: żywić się żołędźmi i trawą poznania i w imię prawdy na głód duszy cierpieć? Lub może to: chorym być, a pocieszycieli odprawiać, z głuchymi przyjaźń zawierać, którzy nigdy nie usłyszą, czego pragniesz? Lub może to: w brudną leźć wodę, jeśli taką jest woda prawdy, i zimnych żab oraz ropuch gorących nie odpychać od siebie? Lub może to: kochać tych, co nami gardzą, do upiora rękę wyciągać, gdy ten straszyć nas zechce? Wszystko to najcięższe bierze na siebie juczny duch i jako wielbłąd, co na pustynię podąża, tako śpieszy i on na swą pustynię. Lecz na samotnej pustym dzieje się druga przemiana: lwem staje się tu duch, wolność pragnie sobie zhipić i panem być na własnej pustyni. Ostatniego swego władcy szuka on tutaj: wrogiem chce być, jako i Bogu swemu ostatniemu; z wielkim smokiem chce się o zwycięstwo potykać. Czemże jest ów wielki smok, któremu duch jako panu i Bogu ulegać nie chce? "Musisz" zwie się ów smok. Lecz duch lwa mówi "chcę". Złotolśniące "musisz" legło mu oto w poprzek drogi - łuskowiec, a na każdej łusce lśni się złote "musisz!" Tysiącletnie wartości lśnią się na tych łuskach. I tak oto przemawia najpotężniejszy ze wszystkich smoków: - Wszelka wartość rzeczy, ta na mnie błyszczy. Wszelka wartość stworzoną już jest, a wszelką stworzoną wartością jam jest. Zaprawdę, nie powinno być więcej "ja chcę!" - Tak mówi smok. Bracia moi, na cóż potrzeba lwa w duchu? Czemu nie podoła jeszcze zwierzę, co samo w zaparciu i pokorze żyje? Nowe tworzyć wartości - tego i lew nie dokona; lecz stworzyć sobie wolność nowego tworzenia - temu lwia potęga podoła. Stworzyć sobie wolność i święte "nie" nawet o obowiązku: na to, bracia moi, lwa potrzeba. Wziąć sobie prawo do nowych wartości - to najstraszniejszy łup dla jucznego i pokornego ducha. Zaprawdę, łupieżna to sprawa i drapieżnego zwierzęcia rzecz. Jako swą największą świętość ukochał on niegdyś swe "powinieneś": teraz oto musi dojrzeć szaleństwo i dowolność nawet i w naj-świętszem, aby swą wolność miłości swej wydrzeć: lwa do tego rabunku potrzeba. Lecz powiedzcież mi, bracia, cóż zdoła dziecię, gdzie lew nawet nie podołał? Czemu lew drapieżny dziecięciem stać się jeszcze winien? Niewinnością jest dziecię i zapomnieniem, jest nowopoczęciem, jest grą, jest toczącym się pierścieniem, pierwszym ruchem, świętego "tak" mówieniem. O tak, do gry tworzenia, bracia moi, należy i święte "tak" nauczyć się wymawiać: swojej woli pożąda duch, swój świat odnajduje, kto się w świecie zatracił. Nazwałem wam trzy przemiany ducha: jako duch wielbłądem się staje, wielbłąd lwem, wreszcie lew dziecięciem. Tako rzecze Zaratustra. A bawił on wówczas w mieście zwanem "pstra krowa".

    #takorzeczezaratustra #nietzsche #filozofia #dusza
    pokaż całość

  •  
    m.......s

    +7

    Druga książka bestsellerowego autora "Sekretnego życia drzew". Tym razem leśnik i pasjonat dzikiej przyrody udowadnia nam, że zwierzęta mogą odczuwać podobne emocje, do tych naszych, całkiem ludzkich.

    Sekretne życie drzew, pierwsza książka Petera Wohllebena, niespodziewanie pewnie także dla samego autora, stała się światowym bestsellerem. A wraz z nią nieznany nikomu leśnik stał się jednym z autorów New York Timesa. Ale tak naprawdę nie powinno to nikogo dziwić, bo nie bez powodu piosenka, która opowiada prawdę staje się największym hitem list przebojów. Podobnie stało się w przypadku opowieści o prawdziwej miłości i szacunku, niezwykłej, bo łączącej człowieka i las. Peter Wohlleben w swojej kolejnej książce zatytułowanej Duchowe życie zwierząt postanowił odsłonić przed nami skrawek swoich niezwykłych spostrzeżeń i serca, które tym razem pozwoliło mu usłyszeć głos zwierząt.

    ZWIERZĘTA POTRAFIĄ KŁAMAĆ I SIĘ WSTYDZIĆ

    Tak naprawdę ta książka, podobnie jak Sekretne życie drzew, otwiera przed nami kolejne drzwi. Drzwi, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Nagle okazuje się, że światy, które uważaliśmy za gorsze pod względem emocjonalnym i duchowym od tego ludzkiego, mają równie bogate wnętrze i równie wiele do zaoferowania. Zawsze dzielimy świat na człowieka i przyrodę, ludzie lubią podkreślać swoją dominację. Tymczasem Peter Wohlleben pokazuje nam, że świat roślin i zwierząt nie funkcjonuje jedynie na zasadzie przedłużenia gatunku i przetrwania, ale ma równie bogaty pejzaż uczuć wewnętrznych, całkiem podobny do tego ludzkiego. W swojej drugiej książce Peter zaprasza nas do świata zwierząt, który tylko pozornie dobrze znamy. Czy kogut potrafi kłamać? Czy koń może się wstydzić?

    NAUKA TO POTWIERDZA

    Jednak ta książka nie jest jedynie zbiorem osobistych obserwacji autora, ani jego przypuszczeń. Znajdziecie w niej szereg dowodów naukowych, które udowadniają, że to o czym mówi Peter jest prawdą. Nauka od dawna interesuje się światem wewnętrznym zwierząt, gromadząc coraz więcej dowodów, potwierdzających, że świat przyrody i ludzi ma równie gorące i bogate, a przede wszystkim bijące serce. Peter przedstawia dowody naukowe, mówi o najnowszych odkryciach dotyczących zachowań zwierząt i bogactwa ich przeżyć wewnętrznych. Okazuje się, że podobnie jak las tworzy jedną wielką rodzinę, troszczących się o siebie jednostek, tak zwierzęta są zdolne do tzw. głębokich uczuć. Potrafią kochać, nienawidzić, wstydzić się, kłamać, odczuwać przywiązanie, nawiązywać przyjaźń, opłakiwać bliskich.

    OPADA KURTYNA

    Dzięki tej książce kolejna tajemnica świata przyrody zostanie Wam wyjawiona. Sami zdecydujcie, czy będziecie potrafili docenić ten dar, który ofiarowuje Wam Peter i zaczniecie postrzegać świat przyrody z zupełnie innej, nowej perspektywy.

    Linkdo źródła
    #ksiazki #zwierzeta #emocje #dusza
    pokaż całość

  •  

    Ludzie mają dusze, które mogą żyć po śmierci - twierdzą naukowcy

    Grupa szanowanych naukowców wysnuła kontrowersyjny wniosek, który może potwierdzać istnienie życia pozagrobowego. Teoria ta wyjaśniałaby również doświadczenia z pogranicza śmierci - donosi The Sun.

    Do tej pory nie byliśmy w stanie stwierdzić, czym właściwie jest świadomość. Naukowcy podejrzewali, że może ona być zbiorem informacji przechowywanym na poziomie kwantowym lub subatomowym. Aż do teraz. Stojący na czele grupy badaczy tego zagadnienia brytyjski fizyk, sir Roger Penrose mówi, że udało się odnaleźć ślady ludzkiej świadomości. Naukowiec twierdzi, że posiada dowody na to, że jest ona zbiorem informacji przechowywanych w znajdujących się w ludzkich komórkach mikrotubulach. Ale najbardziej sensacyjne jest kolejne stwierdzenie Penrose'a: te "zbiory" opuszczają ludzkie ciało w chwili śmierci!

    Co więcej, jeśli dochodzi do chwilowego zatrzymania akcji serca lub śmierci klinicznej, odkryta przez badaczy świadomość najpierw wychodzi, a następnie wraca do ciała, jeśli udaje się przywrócić człowieka do życia. Zdaniem naukowców to właśnie stąd biorą się słynne doświadczenia z pogranicza śmierci (NDE), kiedy umierające osoby widzą tunel, na którego końcu znajduje się jasne światło, a także zmarłych bliskich czy niebo.

    To wcale nie koniec rewolucyjnych stwierdzeń, które padły z ust brytyjskiego fizyka. Penrose powiedział również, że te kwantowe informacje prawdopodobnie nie przepadają po śmierci człowieka, tylko istnieją poza jego ciałem - jako dusza.

    Jeśli naukowcy mają rację, ich odkrycie stanowi dowód na istnienie życia pozagrobowego oraz ludzkiej duszy. Wyjaśnia też fenomen doświadczeń z pogranicza śmierci. Z kolei to, że dusza może żyć poza ciałem zachęca do spojrzenia mniej sceptycznie na ideę reinkarnacji.

    Teorie sir Rogera Penrose'a popierają inni fizycy z Max Planck Institute for Physics w Monachium.

    Co to są te "mikrotubule"? Świadomość efektem kwantowym?

    Sir Roger Penrose - brytyjski matematyk, fizyk i filozof, który m. in. wspólnie ze Stephenem Hawkingiem udowodnił twierdzenie o osobliwościach w ogólnej teorii względności - w latach 90 próbował wyjaśnić z pomocą fizyki istnienie świadomości i doszedł wtedy do wniosku, że musimy ją zawdzięczać efektom kwantowym. I wygląda na to, że mógł on mieć rację.

    Stworzona przez niego razem ze Stuartem Hameroffem - anestezjologiem i profesorem medycyny specjalizującym się w badaniu świadomości - kwantowa teoria świadomości nazwana została Orch-OR (skrót od jej angielskiej nazwy - oorchestrated objective reduction). A według niej świadomość zawdzięczamy kwantowym efektom jakie zachodzą w mikrotubulach - nanostrukturach białkowych stanowiących cytoszkielet każdej żywej komórki pełniących także ważną rolę w procesach jej podziału.

    Zgodnie z Orch-OR mikrotubule komórek drgając (elektrycznie poprzez odseparowanie od sił dyspersyjnych Londona lub magnetycznie przez spin elektronu) osiągają stan superpozycji tworząc wspólnie kwantowe bity (kubity) potrafiące przetwarzać informacje - a proces ten jest dodatkowo wzmacniany przez neurony i synapsy - odbierające i przetwarzające w klasyczny sposób informacje uzyskane w tych kubitach.

    Potwierdzać to mają, zdaniem autorów teorii, doświadczenia anestezjologiczne - czasowo wyłączyć świadomość mogą bowiem zupełnie różne środki chemiczne, które blokować mają działanie sił oddziaływania Van der Waalsa w komórkach dzięki czemu efekt anestetyczny da się zaobserwować pod wpływem tych środków nawet w najprostszych organizmach nie posiadających neuronów ani synaps, posiadających jednak cytoszkielet wykonany z mikrotubuli. Do tego to właśnie drgania mikrotubuli odpowiadać mają za fale mózgowe rejestrowane podczas badań EEG.

    To wszystko Penrose podparł własnymi przemyśleniami na temat związku ogólnej względności z mechaniką kwantową (żeby zgłębić się w tę teorię trzeba co najmniej przeczytać liczący ponad 500 stron Nowy Umysł Cesarza, więc posłużymy się tu pewnymi skrótami).

    Jego zdaniem sama czasoprzestrzeń w skali długości Plancka (a więc najmniejszej z możliwych) nie jest ciągła lecz zdyskretyzowana - podzielona na fragmenty - a każdej z superpozycji odpowiada inny fragment. Powyżej skali Plancka grawitacja ma wywierać wpływ na te fragmenty powodując, że są one niestabilne i dochodzi do redukcji funkcji falowej, czyli dany fragment redukowany jest do pojedynczego stanu.

    Tutaj pojawił się jednak problem losowości takich zdarzeń, który bardzo nie podobał się autorowi teorii dlatego wysnuł on, że to czy w danym fragmencie zajdzie do redukcji czy też nie zależy od wpływu samej geometrii czasoprzestrzeni w skali Plancka - a zdaniem Penrose'a informacja taka jest platoniczna - istnieje ona niezależnie od człowieka, który co najwyżej może ją odkryć (w takim sensie w jakim Kolumb odkrył Amerykę).

    Dlatego też wysnuł on pojęcie obiektywnej redukcji fukcji falowej (OR) będące nowym rodzajem załamania funkcji falowej - zjawiska, w którym funkcja falowa opisująca kwantowy stan cząstki redukowana jest do pojedynczego stanu. W klasycznej mechanice kwantowej zachodzi to gdy zaglądamy do pudełka, w którym znajduje się słynny kot Schrödingera - czyli dokonujemy obserwacji. Według Penrose'a jednak jest to obiektywne i zależy od owego idealnego, platońskiego stanu czasoprzestrzeni, dzięki czemu to czy ów hipotetyczny kot jest żywy czy martwy jest z góry ustalone i nigdy nie będziemy mieli superpozycji kota żywego i martwego jednocześnie.

    Według Penrose'a istnieją zatem trzy światy: najbardziej podstawowy, matematyczny, na którym bazuje świat fizyczny, na którym z kolei opiera się najbardziej złożony świat umysłowy.

    Orch-OR zdobyła od razu całą rzeszę krytyków - zarówno wśród matematyków, lekarzy, fizyków jak i filozofów, którzy nie chcieli się zgodzić na przykład z penrose'owską interpretacją twierdzeń Gödla czy podkreślali, że w mózgu nie rejestrowano żadnych kwantowych efektów, a zdaniem fizyków nie da się w nim po prostu osiągnąć kwantowej koherencji - jest on na to zbyt ciepły, miękki i mokry (czyli w języku bardziej fizycznym doszłoby tam do załamania funkcji falowej ze względu na działanie czynników zewnętrznych zanim udałoby się osiągnąć jakiekolwiek przetwarzanie neuronowe). Z drugiej strony o teorii zrobiło się głośno - znajduje ona bowiem poparcie w wielu systemach religijnych i duchowych, według niej nasza świadomość jest bowiem odbiciem matematycznej "proto-świadomości" wszechświata., w którym przyszło nam żyć.

    I choć przez 20 lat w świecie naukowym teoria ta traktowana była z przymrużeniem oka to okazuje się, że może ona być właściwa. Na początku bieżącego roku pracującemu w National Institute for Materials Science (NIMS) w Tsukubie zespołowi dr Anirbana Bandyopadhyaya udało się bowiem odkryć kwantowe wibracje w ciepłych mikrotubulach budujących cytoszkielet komórek - a zatem przynajmniej część kontrowersyjnej teorii znalazła potwierdzenie.

    Na razie to tylko jeden z elementów wielkiej i bardzo skomplikowanej układanki, a do pełnego potwierdzenia tej teorii jeszcze bardzo długa droga. Jednak naszym zdaniem warto się z nią zapoznać chociażby w ramach ćwiczeń umysłu i poszerzania horyzontów.

    Źródła: Physics of Life Reviews, Sci GoGo, Wikipedia, W. Grygiel, M. Hohol - Rogera Penrose’a kwantowanie umysłu, Filozofia Nauki, Rok XVII, 2009, Nr 3(67) [PDF]

    źródła:
    http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/ludzie-maja-dusze-ktore-moga-zyc-po-smierci-twierdza-naukowcy/s119gh
    http://www.express.co.uk/news/science/728897/LIFE-AFTER-DEATH-consciousness-continue-SOUL
    http://www.geekweek.pl/aktualnosci/20180/swiadomosc-efektem-kwantowym
    http://www.paranormalne.pl/topic/43427-ludzie-maja-dusze-ktore-moga-zyc-po-smierci-twierdza-naukowcy/

    #swiadomosc #dusza #duchy #mozg #paranormalne #nauka #fizyka #ciekawostki
    pokaż całość

    •  

      @rainkiller: Duch, dusza są. Gdyby nie zjawiska paranormalne nic by nie było. Nie ma nicości ani niebytu. Prawdziwa nicość nie istnieje. Stan sprzed narodzin nie jest żadnym dowodem. Pokazuje tylko, że jeszcze nas nie było, a mieliśmy już zadatek. Fluktuacje kwantowe są wszędzie nawet w próżni, nie ma zakamarka nicości, wirtualne cząstki są wszędzie.
      Energia jest stała. Promieniowanie mikrofalowe tła i elektromagnetyczne jest wieczne, do dziś mamy sygnały z Wielkiego Wybuchu. Całą materię ożywioną i nieożywioną otacza to promieniowanie, które opuszcza w momencie śmierci organizm i otacza wszystko. Wspomnienia i doświadczenia prawdopodobnie są kasowane ale nie jest pewne jakie informacje wiążą się z tą falą elektromagnetyczną, energią kwantową, to nie ma związku z religią, bajką, niebem, piekłem, tylko prawami fizyki kwantowej. Z samej energii nie może powstać materia, materia nie jest stała, energia już tak, jest wieczna, czy to świadczy o zyciu po śmierci, według mnie bardziej wskazuje na reinkarnacje ale to nic pewnego, rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż dostrzegamy to gołym wzrokiem. pokaż całość

    •  

      Duch, dusza są. Gdyby nie zjawiska paranormalne nic by nie było. Nie ma nicości ani niebytu. Prawdziwa nicość nie istnieje. Stan sprzed narodzin nie jest żadnym dowodem. Pokazuje tylko, że jeszcze nas nie było, a mieliśmy już zadatek. Fluktuacje kwantowe są wszędzie nawet w próżni, nie ma zakamarka nicości, wirtualne cząstki są wszędzie.
      Energia jest stała. Promieniowanie mikrofalowe tła i elektromagnetyczne jest wieczne, do dziś mamy sygnały z Wielkiego Wybuchu. Całą materię ożywioną i nieożywioną otacza to promieniowanie, które opuszcza w momencie śmierci organizm i otacza wszystko. Wspomnienia i doświadczenia prawdopodobnie są kasowane ale nie jest pewne jakie informacje wiążą się z tą falą elektromagnetyczną, energią kwantową, to nie ma związku z religią, bajką, niebem, piekłem, tylko prawami fizyki kwantowej. Z samej energii nie może powstać materia, materia nie jest stała, energia już tak, jest wieczna, czy to świadczy o zyciu po śmierci, według mnie bardziej wskazuje na reinkarnacje ale to nic pewnego, rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż dostrzegamy to gołym wzrokiem. pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Kiedyś o 3 w nocy siedząc przed kompe naszła mnie ochota na papieros. Miałem papieros ale nie miałem ognia. Dla atencji napisałem na #fb że sprzedam duszę za paczkę zapałek i wiecie co? Za chwilę znalazłem ją pod biurkiem. Jebany interes życia.
    #przegryw #szatan #religia #dusza #januszebiznesu

  •  

    Odpowiedź jednego ze studentów na jedno z pytań, które pojawiło się na egzaminie na wydziale Chemii NUI Maynooth (National University of Ireland) profesor podzielił się nią ze swoimi kolegami a później jej treść przedstawił w Internecie.

    Pytanie:

    Czy piekło jest egzotermiczne (oddaje ciepło) czy endotermiczne (absorbuje ciepło)?

    Większość odpowiedzi oparta była na prawie Boyle'a, które mówi, że w stałej temperaturze objętość danej masy gazu jest odwrotnie proporcjonalna do jego ciśnienia.

    Jeden ze studentów napisał tak:

    Najpierw musimy stwierdzić, jak zmienia się masa piekła w czasie. Do tego potrzebna jest liczba Dusz które idą do piekła i liczba dusz która piekło opuszcza. Moim zdaniem, można ze sporym prawdopodobieństwem przyjąć, że Dusze, które raz trafiły do piekła nigdy go nie opuszczają. Na pytanie: ile Dusz idzie do piekła, można spojrzeć z punktu widzenia wielu istniejących dzisiaj religii. Większość z nich zakłada, że do piekła idzie się wtedy, gdy nie wyznaje się tej właściwej wiary. Ponieważ religii jest więcej niż jedna i dlatego, że nie można wyznawać kilku religii jednocześnie, można założyć, że wszystkie dusze idą do piekła. Patrząc na częstotliwość narodzin i śmierci, można założyć, że liczba dusz w piekle wzrastać będzie logarytmicznie. Rozważmy więc pytanie o zmieniającej się objętości piekła. Ponieważ wg prawa Boyle'a wraz ze wzrostem liczby dusz rozszerzać się musi powierzchnia piekła tak aby temperatura i ciśnienie w piekle pozostały stałe, istnieją dwie możliwości:

    1. Jeśli piekło rozszerza się wolniej niż liczba przychodzących do niego Dusz, temperatura i ciśnienie w piekle będzie tak długo rosło aż piekło się rozpadnie.

    2. Jeśli piekło szybciej się rozszerza niż liczba przychodzących tam Dusz, wówczas temperatura i ciśnienie w piekle będzie spadać tak długo aż piekło zamarznie.

    Która z tych możliwości jest bardziej realna?

    Jeśli weźmiemy pod uwagę przepowiednie Sandry, która powiedziała do mnie:

    prędzej piekło zamarznie niż się z tobą prześpię, jak również to, że wczoraj z nią spałem, możliwa jest tylko ta druga opcja. Dlatego też jestem przekonany, że piekło jest endotermiczne i musi być już zamarznięte.

    Z uwagi na to, że piekło zamarzło, można wnioskować, że żadna kolejna Dusza nie może trafić do piekła, ponieważ pozostaje jeszcze tylko niebo, dowodzi to też istnienia Osoby Boskiej, co z kolei tłumaczy dlaczego Sandra cały wczorajszy wieczór krzyczała:

    O, Boże!

    Student otrzymał ocenę Bardzo dobry

    #pasta #pieklo #dusza #fizyka
    pokaż całość

    +: RIKZAG, D........r +51 innych
  •  

    Nie czujecie się czasem uwięzieni we własnym ciele?
    Często mam takie uczucie, że jestem jak w takiej ciasnej puszce i nie mogę z niej wyjść.

    #pytaniezdupy #rozkminy #cialo #dusza #puszki

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów

Rajkummar Rao | Neo Yokio | Eagles of Death Metal: Nos Amis