•  

    #rozdajo #depresja #kryminalne #motywacja

    Chciałabym oddać fajne książki, których nie chce już widzieć u siebie xd Jeśli lubisz Becketta, albo książki o umarlakach, chcesz się zmotywować do życia, albo dowiedzieć się o chuj chodzi z tą depresją to zapraszam.

    1. Zaplusuj i napisz czemu chciałbyś ją mieć ( ͡º ͜ʖ͡º)
    2. Jedna książka dla jednej osoby, wybór jest mój, cenie kreatywność, ale niekoniecznie wiersze
    3. Rozdawajka trwa do jutra do 11. Później wybieram osoby i pozbywam się książek na poczcie
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1547549881959.png

  •  

    Jak zwykle pierdu, pierdu. Leczył się psychiatrycznie, był w złym nastroju, niekorzystne biorytmy...

    Proszę o konkretne informacje:

    1. Narodowość
    2. Rasa
    3. Wyznanie
    4. Co krzyczał przed atakiem
    5. W jakiej kulturze się wychowywał

    Lewackie matoły jak zwykle ukrywają kluczowe informacje i robią z każdego durnia.

    #gdansk #wosp #adamowicz #kryminalne #polska
    pokaż całość

  •  

    Część pierwsza

    Są dwie główne teorie związane ze śmiercią JonBenet.

    Mimo, że policja podejrzewała rodziców, zarówno ona jak i prokuratura postanowiła rozważyć scenariusz z intruzem głównie z powodu niezidentyfikowanego śladu buta w piwnicy gdzie znaleziono dziewczynkę. Początkowe podejrzenia padały na sąsiada Billa McReynolds’a który przebierał się za Mikołaja, byłą gospodynię domową Lindę Hoffmann-Pugh oraz Michaela Helgotha, który popełnił samobójstwo niedługo po śmierci JonBenet.
    Detektyw Smit, który zajmował się śledztwem stwierdził, że to intruz popełnił zbrodnię. Uważał on, że ktoś włamał się do domu Ramsey’ów poprzez zniszczone okno w piwnicy. Następnie uciszył dziewczynkę paralizatorem i zabrał ją do piwnicy gdzie dokonał zbrodni, a następnie zostawił żądanie okupu. Teoria detektywa była wspierana przez agenta FBI Johna Douglas’a, który został zatrudniony przez rodzinę Ramsey’ów. Smit wierząc w niewinność Ramsey’ów zrezygnował ze sprawy 20 września 1998 roku czyli 5 dni po zwołaniu ławy przysięgłych przeciwko Ramsey’om. Smit kontynuował sprawę nieoficjalnie aż do 2010 roku kiedy zmarł.

    Uważano, że JonBenet mogła przyciągać uwagę ludzi wykorzystujących seksualnie dzieci. Ustalono, że w sąsiedztwie Ramsey’ów było ponad 100 włamań miesiące przed morderstwem dziewczynki. Było tam także 38 zarejestrowanych osób, które dopuściły się przestępstw seksualnych mieszkających w promieniu 3 kilometrów. W 2001 roku były prokurator oraz szeryf stwierdzili, że powinni bardziej rozważyć teorię z włamaniem.
    Jednym z podejrzanych Smit’a był Gary Olivia, który był aresztowany za dwie próby oraz jeden przypadek wykorzystania seksualnego dziecka (zarzuty w czerwcu 2016r.).

    Druga teoria rozpatrywała członka rodziny jako sprawcę. Policja skupiała się głownie na rodzicach dziewczynki. Nawiązując do emerytowanego agenta FBI, statystyczne prawdopodobieństwo, że w sprawę śmierci dziecka wmieszany jest członek rodziny bądź opiekun wynosi 12 do 1. Z perspektywy policji nie było śladów włamania, żądanie okupu było retuszowane oraz nie widzieli pomocy ze strony Ramsey’ów w sprawie śmierci ich córki. Rodzice oświadczyli, że ich niechęć do pomocy wynikała ze strachu przed brakiem rozważenia opcji z włamywaczem oraz że staną się głównymi podejrzanymi.
    Jedna z opcji było to, że matka JonBenet w porywach gniewu za moczenie łóżka przez córkę, powaliła ją a następnie błędnie myśląc, że nie żyje udusiła żeby zatuszować to co się stało. Jednak u matki nie stwierdzono wcześniej ataków niekontrolowanej złości. Teoretycznie uduszenia miało odciągnąć uwagę policji od tego co miało się naprawdę wydarzyć.

    Burke był przesłuchiwany trzy razy przez śledczych, którzy nie brali go do grona podejrzanych.

    Ramsey’owie oferowali $100 000 nagrody w gazecie 27 kwietnia 1997 roku. Trzy dni później złożyli oddzielne oficjalne wywiady odnośnie sprawy. W 1999 roku gubernator Kolorado Bill Owens powiedział rodzicom JonBenet żeby „przestali się kryć za adwokatami oraz ich przykrywką wizerunkową”.
    Ława przysięgłych, oskarżyła rodziców w 1999 roku. Oskarżono ich o krzywdzenie dziecka oraz bezprawne, świadome, lekkomyślne i zbrodnicze spowodowanie, że dziecko znalazło się w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, która skutkowała śmiercią dziecka. Prokurator okręgowy nie podpisał aktu oskarżenia, gdyż uważał, że ława przysięgłych nie była przekonywująca. W 2002 roku oskarżenia się przedawniły. Akt oskarżenia nie był podany do informacji publicznej aż do października 2013 roku.
    W lipcu 2008 roku biuro prokuratora okręgowego ogłosiło, że najnowsze wyniki badań DNA (dzięki nowej metodzie badań) wykluczają rodziców z grona podejrzanych. Według adwokata, którego zatrudniła rodzina Ramsey’ów policja starała się przesłuchać jeszcze raz Burke’ia w roku 2010.

    Przełom

    Gary Oliva, który odsiaduje wyrok za posiadanie dziecięcej pornografii, w 2020 roku powinien kończyć odsiadywać wyrok. Michael Vail (były znajomy ze szkoły) postanowił powiedzieć co Olive mówił o JonBenet oraz sprawie jej śmierci. Michael uważa, że Oliva kontaktował się z nim za pomocą telefonu w dzień śmierci dziewczynki. Oliva rzekomo powiedział, że skrzywdził małą dziewczynkę. Według reportażu DailyMail 54 letni Gary Oliva napisał list do Michaela w którym to wyjawia szczegóły zbrodni. Według informacji zamieszczonych przez DailyMail Olivia opisuje w liście swoją pedofilską obsesję na punkcie dziecka oraz sposób w jaki rzekomo zginęła.

    Natomiast policja oświadczyła, że udział Oliva w sprawie został rozpatrzony i nie ma żadnych nowości w sprawie.

    #gruparatowaniapoziomu #kryminalne
    pokaż całość

  •  

    Pora na kolejną mroczną wrzutkę. Kawałek był grany w rekonstrukcjach z lat 1995-98. #soundtrack997

    pokaż spoiler O co chodzi?
    Udało mi się zidentyfikować część utworów stanowiących podkłady muzyczne w Magazynie Kryminalnym 997 z - mogę chyba tak powiedzieć - legendarnych odcinków z końca lat 90, gdzie muzyka robiła 90% klimatu rekonstrukcji. Będę je wrzucał regularnie.


    #997 #mk997 #magazynkryminalny997 #archiwum997 #tvp #telewizja #90s #lata90 #kryminalne #nostalgia #muzyka #muzykaelektroniczna #polska #soundtrack
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Zagadka śmierci JonBenet Ramsey – 6 letnia królowa piękności

    JonBenet Ramsey była laureatką wielu konkursów piękności mimo, że miała tylko 6 lat. Została ona zamordowana 25 grudnia 1996 roku. Ciało znaleziono 8 godzin po zgłoszeniu zaginięcia.

    Matka dziewczynki znalazła na szafce w kuchni notkę z żądaniem okupu (długość 2,5 strony) po tym zorientowała się, że jej córka zniknęła. Żądanie wynosiło $118 000 za bezpieczny powrót dziecka co było kwotą zbliżoną do bonusu jaki otrzymał ojciec dziecka wcześniej w tym roku. FBI poinformowało, że notka jest niezwykle długa jak i nietypowe jest napisanie takiej notatki na miejscu zbrodni. Policja uważała, że notatka była sfingowana, gdyż nie zawierała żadnych odcisków palców oraz nietypowe użycia wykrzykników i skrótowców. Ustalono także, iż papier pochodził z domu państwa Ramsey. Biuro Dochodzeniowe w Colorado w swoim raporcie zawarło, iż „są poszlaki aby twierdzić, że autorem notatki jest Patricia Ramsey (matka)”, jednak nie mogli tego potwierdzić.

    Jedynymi osobami które powinny wtedy znajdować się w domu była najbliższa rodzina dziewczynki czyli Burke (brat), Patsy (matka) oraz John (ojciec). Notka zawierała informację by nie powiadamiać policji ani przyjaciół, lecz Patsy zadzwoniła na policję o 5:52 a także poinformowała rodzinę oraz znajomych. Oficerowie, którzy przyjęli wezwanie przyjechali pod dom Ramsey’ów w ciągu 3 minut. Po przybyciu przeprowadzili pobieżne przeszukanie, ale nie znaleźli śladów włamania. Oficer Rick French przeszukując piwnicę znalazł drzwi zabezpieczone drewnianą zasuwą. Zatrzymał się na chwilę przy drzwiach lecz popełnił ogromny błąd gdyż nie otworzył ich. Ciało dziewczynki znajdowało się właśnie za tymi drzwiami.

    Ojciec przygotował się do zapłaty okupu, a zespół kryminalny został wysłany do domu państwa Ramsey. Początkowo kryminalni myśleli, że dziewczyna została porwana oraz sypialnia JonBenet była jedynym miejscem, które zostało oddzielone taśmą by nie zniszczyć potencjalnych dowodów. W tym czasie rodzina oraz znajomi przybyli wspierać Ramsey’ów. Zgromadzeni ludzie prawdopodobnie zniszczyli potencjalne dowody w innych częściach domu. Śledcza Linda Arndt przybyła około 8 rano w celu oczekiwania na porywacza, który zgodnie z instrukcją powinien odebrać okup, lecz żadna próba odebrania okupu się nie pojawiła.

    O godzinie 13 detektyw Arndt poprosiła Johna oraz przyjaciela rodziny o sprawdzenie czy coś nie zginęło. Mężczyźni zaczęli poszukiwania od piwnicy. Tam John otworzył drzwi które były zamknięte na zasuwę, których oficer French nie dał rady otworzyć po czym znalazł ciało swojej córki.

    Usta dziewczynki były zaklejone taśmą, kark oraz nadgarstki były związane nylonowym sznurem, tors był przykryty białym kocem. Tutaj ojciec popełnił błąd, gdyż natychmiastowo zabrał ciało z piwnicy. Gdy ciało zostało przeniesione miejsce zbrodni zostało oraz ważne dowody zostały naruszone.
    Każdy z Ramsey’ów oddał próbkę pisma, krwi oraz włosów policji następnie byli przesłuchiwani.

    Autopsja wykazała, że dziewczynka śmierć dziewczynki została spowodowana zagardleniem oraz uszkodzeniem czaszki. Nie znaleziono dowodów na gwałt lecz nie można wykluczyć napaści seksualnej. Mimo, że nie znaleziono śladów nasienia były dowody na obrażenia pochwy oraz okazało się, że okolice pochwy zostały wytarte szmatką. Jej śmierć sklasyfikowano jako zabójstwo.
    Garota stworzona z nylonowego sznurka oraz złamana rączka od pędzla byłą owinięta wokół szyi najwidoczniej zostały użyte do uduszenia. Część pędzla z włosiem została znaleziona razem z przedmiotami Patsy (matka), których używała do malowania lecz nie znaleziono dolnej części pędzla mimo przeszukania domu przez policję w kolejnych dniach.
    Podczas autopsji znaleziono owoc lub warzywo przypominające ananasa, którego JonBenet zjadła kilka godzin przed śmiercią. Na zdjęciach zrobionych w dniu śmierci dziewczynki była miska z ananasem oraz łyżką, która znajdowała się na stole w kuchni. Jednak zarówno ojciec jak i matka nie pamiętają by ją tam kładli oraz karmili JonBenet ananasem. Policja poinformowała, że znalazła odciski Burke (brat) na misce. Rodzice utrzymywali, że Burke (brat) spał przez okres całego wydarzenia dopóki nie został zbudzony parę godzin po przybyciu policji.

    #gruparatowaniapoziomu #kryminalne
    pokaż całość

    źródło: tribupedia.com

  •  

    Pora wrzucić coś mrocznego, coś z czego słynął program. Do dzisiaj mam ciary od tej muzyki. #soundtrack997

    O co chodzi?
    Udało mi się zidentyfikować część utworów stanowiących podkłady muzyczne w Magazynie Kryminalnym 997 z - mogę chyba tak powiedzieć - legendarnych odcinków z końca lat 90, gdzie muzyka robiła 90% klimatu rekonstrukcji. Będę je wrzucał regularnie.

    #997 #mk997 #magazynkryminalny997 #archiwum997 #tvp #telewizja #90s #lata90 #kryminalne #nostalgia #muzyka #muzykaelektroniczna #polska #soundtrack #industrial
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Ostatni kurs.

    Wersja dla wolących posłuchać:
    http://soundcloud.com/user-874874855/ostatni-kurs

    26 grudnia 2003 roku około godziny 18 w domu państwa Jochem rozbrzmiał sygnał telefonu. Dzwoniła Patrycja, stała klientka Józefa Jochema - 62-letniego rydułtowskiego taksówkarza. Patrycja - drobna osiemnastolatka, chciała zamówić kurs, co z powodu świąt nie było na rękę taksówkarzowi. Na początku odmówił. Ona naciskała. Opowiadała, że ma do przewiezienia telewizor i jeśli Józef jej pomoże, dostanie więcej pieniędzy. Na to Józef przystał, nie mógł przypuszczać, że dziewczyna może wyrządzić mu jakąkolwiek krzywdę.

    Józef Jochem skierował się na postój taksówek przy dworcu PKS w Rydułtowach skąd odebrał Marka - 22-letniego znajomego Patrycji. Gdy taksówkarz dotarł z klientem pod wskazany adres Marek zaprosił go do domu, w którym była już osiemnastoletnia Patrycja. Dziewczyna przestawiała meble, żeby dostać się do rzeczonego telewizora. Gdy Józef stanął tyłem do Marka ten uderzył go pięścią. Cios musiał być zadany zaskoczenia, ponieważ Józef był w dobrej formie i w innym wypadku Marek mógł przegrać walkę. Ofiara natychmiast odwróciła się, przez co drugie uderzenie zostało zadane w twarz. Józef przewracając się uderzył głową w mebel tracąc chwilowo przytomność. Młodzi przeszukali Józefa i samochód wyciągając z saszetki ofiary 1000 zł oraz wymontowując tablice “TAXI” z mercedesa. Po chwili taksówkarz powoli zaczął odzyskiwać przytomność. Tyson - bo tak mówili na Marka koledzy - usiadł na plecach ofiary i związał mu ręce taśmą. Kiedy jednak taksówkarz uwolnił się z więzów do czynów przeszła także Patrycja F. sięgając po metalową rurkę. Marek S. i Patrycja F. katowali mężczyznę przeróżnymi narzędziami, wśród nich znalazł się nóż. Następnie swoją ofiarę zaciągnęli do piwnicy, gdzie dokonali zabójstwa. Obwiązali szyję Józefa sznurem, z węzłem zaciśniętym trzonkiem młotka, a na jego ciele położył duży kanister. Następnie mercedesem ofiary pojechali na dyskotekę, gdzie roztrwonili skradzione pieniądze. Gdy się skończyły, wrócili do piwnicy, aby zabrać Józefowi jeszcze złotą obrączkę. Niestety nie chciała zejść, więc Tyson odciął serdeczny palec ofiary nożem.

    W tym czasie zaniepokojona zniknięciem ojca rodzina, już zawiadomiła policję. Józef 26 grudnia przed samym wyjściem zapowiedział, że wróci przed godziną 20. Gdy tego nie uczynił syn próbował się do niego dodzwonić. Telefon Józefa był wyłączony, ale rodzina zdecydowała się poczekać z zawiadomieniem policji do rana. Funkcjonariuszy powiadomił zięć Józefa. Rozpoczęły się standardowe procedury poszukiwawcze. Niestety nie dały one żadnych efektów. Następnego dnia na wniosek komendanta powiatowego policji rozpoczęto poszukiwania na szeroką skalę. Uczestniczyło w nich 150 osób. Wtedy pojawiła się informacja o tym, że Józefa widziano na postoju taksówek w Rydułtowach. Wszyscy liczyli, że mężczyzna jeszcze żyje. Na postoju zauważono, że Józef zgasił światło w tablicy taksówkarskiej co miało oznaczać zakończenie kursu. Od tego czasu ślad po nim zaginął. Z pomocą przyszedł anonimowy donos, który zasugerował policji, że w sprawę może być zamieszany Marek S. Okazało się, że 22-latek podczas zabawy na okolicznych dyskotekach przechwalał się znajomym swoim rozbojem. W niedzielę 28 grudnia znaleziono porzuconego białego mercedesa, należącego do Józefa. Marek S. dostał informację, o tym że jest poszukiwany od jednej z przesłuchanych osób i postanowił uciekać. Zorganizowano dwie grupy poszukiwawcze, ponieważ tylko dwie osoby wiedziały jak wygląda Marek S. Rozpoznano go w Raciborzu, kiedy jechał siedząc na tylnej kanapie fiata 126p. Zatrzymanie sprawcy miało miejsce na stacji benzynowej, gdy samochód zatrzymał się aby zatankować. Pojazd prowadziła Patrycja F. Podczas przesłuchania Tyson przyznał się do zabójstwa. Powiedział gdzie znajduje się ciało, choć na początku mówił, że Józef Jochem może jeszcze żyć. Policjanci udali się na do domu przy ulicy Sikorskiego i znaleźli w piwnicy zmasakrowane ciało. 3 stycznia odbył się pogrzeb Józefa, uczestniczyło w nim kilkaset osób, rodzina, znajomi oraz około 100 taksówkarzy z całego śląska. Podczas składania Józefa Jochema do grobu po okolicy rozległ się dźwięk klaksonów taksówek.

    Józef, nie był jednak osobą, która Marek S. i Patrycja F. chcieli zabić na pierwszym miejscu. Ich celem na początku był inny taksówkarz - również posiadacz białego mercedesa, który odmówił kursu twierdząc, że jego samochód jest u lakiernika, co nie było prawdą. Pierwszemu taksówkarzowi podjęcia się kursu zabroniła żona, ratując mu tym życie. W toku sprawy wyszło, że to Patrycja F. zaplanowała morderstwo. Marek S., który miał już kryminalną przeszłość dostał dożywocie, Patrycja F. 25 lat więzienia.

    Źródła:
    http://www.nowiny.pl/egazeta/nowiny-wodzislawskie/2005-05-10/6624-dozywocie-dla-mordercy.html
    http://www.nowiny.rybnik.pl/artykul,3230,ostatni-kurs.html
    http://www.nowiny.pl/egazeta/nowiny-wodzislawskie/2017-11-07/145062-duzy-kaliber-morderstwo-taksowkarza.html
    http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,1844282.html

    Muzyka:
    http://www.youtube.com/watch?v=Gi79oEp93N8&t=2154s

    Zdjęcie nie jest powiązane stricte ze sprawą, ale nie dotarłem do żadnego zdjęcia z akt lub z prasy.
    W jednym z artykułów, zamiast imienia Józef, pada Joachim jednak myślę, że może to być błąd dziennikarza z Wyborczej.

    #kryminalne #rydultowy #wodzislaw #raciborz #morderstwo #zbrodnia
    pokaż całość

    źródło: takówki.jpg

  •  

    Przepraszam jeśli wołam kogoś niepotrzebnie, jednak pomyślałem, że ktoś może być zainteresowany informacjami w sprawie Jayme Closs, podanymi przez szeryfa hrabstwa Barron, C. Fitzgeralda na wczorajszych konferencjach prasowych.

    Nie przedłużając. Zatrzymany to dwudziestojednoletni Jake Thomas Patterson.

    http://i.redd.it/oaqk4zp8pt921.jpg

    Mieszkaniec miasteczka Gordon (WI), został schwytany podczas gdy krążył po okolicy swoim samochodem, poszukując Jayme, której udało się wcześniej zbiec z miejca przetrzymywania.

    Policja podczas przeszukania odnalazła prawdopodobne narzędzię zbrodni, jest to broń typu "shotgun", podano informację, że właśnie od strzałów z takiej broni zginęli rodzice dziewczyny, James i Denise. Szeryf Fitzgerald przekazał również, że Petterson zaplanował zbrodnię a jej jedynym celem, było porwanie Jayme. Zatrzymany nie miał również żadnych powiązań z rodziną Clossów.

    W przyszłym tygodniu, Petterson ma usłyszeć zarzuty a będą nimi, dwa zarzuty morderstwa oraz zarzut porwania.

    Jayme cała i zdrowa, przebywa już ze swoją rodziną ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jej ciocia, pani Jennifer Naiberg Smith, podzieliła się wczoraj tym oto zdjęciem na swoim profilu FB ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Linki do konferencji prasowych:

    http://m.youtube.com/watch?v=QWE0Ecnlqug

    http://m.youtube.com/watch?v=DMGYW2ZxiGQ

    #kryminalne #usa
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Pewna kobieta zastawiła wyjazd na moim blokowisku w miejscu (przejazd między 2 blokami), gdzie nie ma zakazu parkowania. Nakleiłem jej wczoraj takie 2 naklejki na szybę. Właśnie zapukała do moich drzwi (ktoś jej pokazał nagrania z kamery) grożąc, że jak do jutra tego nie zetrę, to dzwoni na policję. Mam się czym martwić?

    #pytanie #policja #prawo #prawojazdy #kryminalne pokaż całość

  •  

    Dziś na #polskiepato prawdziwie patologiczna historia.

    Jeżeli chcesz wesprzeć moje pisanie i pomóc w realizacji dalszych planów związanych z hasztagami polskiepato i rejestrzboczencow, zapraszam na mojego Patronite. Póki co jest tam możliwa tylko jedna (jakaś dziwaczna) forma płatności, w następnym tygodniu będzie już karta i PayPal, tak że jakbyś chciał(a) zrezygnować z jednego piwka podczas zbliżającego się weekendu i przekazać ten skromny pieniądz na kvoczą działalność to będę dozgonnie wdzięczna. ♥

    • • •

    Kamil G. (zdjęcie) został porzucony przez matkę, gdy miał zaledwie kilka lat. Kobieta bez słowa opuściła rodzinę, a jedynymi informacjami o jej aktualnych miejscach pobytu były mandaty przychodzące na adres ich rodzinnego mieszkania w Nakle nad Notecią (woj. kujawsko-pomorskie). Chłopiec wraz z dwójką rodzeństwa pozostał pod nieudolną opieką ojca, a gdy mężczyzna zmarł, dzieciaki trafiły na wychowanie do ciotek. Mimo pomocy asystenta rodziny, nowi opiekunowie nie radzili sobie z Kamilem. Jako nastolatek popadł w szemrane towarzystwo i przysparzał wielu kłopotów, przez co w gimnazjum nie zdał do następnej klasy. Po nieustannych ucieczkach z domu został umieszczony w Ośrodku Wychowawczym w Debrznie, który opuścił w 2013 r. Po powrocie do rodzinnej miejscowości wciąż za nic miał uwagi dorosłych, wagarował i znikał z miejsca zamieszkania na kilka dni. Dlatego też jego kurator we wrześniu wystąpił do sądu z wnioskiem o umieszczenie 16-latka w młodzieżowym ośrodku wychowawczym lub w zawodowej rodzinie zastępczej.

    10 listopada 2013 r. G. znowu uciekł z domu ciotki i zatrzymał się u swojego starszego kolegi Jakuba D., zwanego Dudkiem. Jego matka Wioletta D. właśnie wyjechała do Wielkiej Brytanii, by odwiedzić pracującego tam od pół roku męża. Mająca poważne problemy z alkoholem kobieta zaczęła walczyć z nałogiem, dopiero gdy ten wyjechał za pracą. Wcześniej w domu rodziny D. często dochodziło do głośnych awantur i libacji, a sąsiedzi ich dom nazywali otwarcie "meliną na Jackowskiego" (klik). Pod nieobecność rodziców 19-latek został w mieszkaniu sam, ponieważ jego o rok starszy brat Łukasz wcześniej trafił do więzienia m.in. za kradzieże.

    Znajomi imprezowali przez kilka dni, a gdy skończyły im się pieniądze, sprzedali dekoder telewizyjny. W tym czasie rodzina szukała Kamila, byli nawet w domu przy Jackowskiego 6, gdzie drzwi otworzył im Jakub, który stwierdził, że nastolatka z nim nie ma. We wtorek 12 listopada w mieszkaniu przebywał także 16-letni Jakub R., kolega z klasy Kamila, 23-letni Dawid R. ps. Różko oraz jeszcze dwóch innych młodych mężczyzn, o których niewiele wiadomo.

    Dawid R. był bardzo dobrym kolegą Dudka. Oprócz wspólnych popijaw zajmowali się także drobnymi kradzieżami i włamaniami. Kilka razy brali udział w pobiciach i byli bardzo dobrze znani miejscowej policji. Różko był uzależniony od alkoholu i narkotyków, i chwalił się znajomością z lokalnymi kryminalistami, choć kilka lat wcześniej wydawało się, że wybierze inną życiową drogę, ponieważ przez jakiś czas uczęszczał na spotkania Świadków Jehowy.

    Na imprezie wszyscy pili, palili papierosy, ćpali, a nawet tańczyli. Około godziny 22:00 w mieszkaniu zostali tylko Jakub D., Dawid R., Kamil G. i Jakub R. Różko i Dudek zaczęli słownie dręczyć Kamila. Ubliżali mu, zmuszali do skręcania wszystkim papierosów i przyrządzania jedzenia. Gdy 16-latek odmówił, R. zaczął kopać go po twarzy, a D. rozpędził się i uderzył w niego kolanami. Później przy wielkiej aprobacie i zachętach starszych chłopaków doszło do bójki pomiędzy G. a jego szkolnym kolegą. Po godzinie 23:00 po Jakuba R. przyszła matka i nakazała wracać do domu. Gdy opuścił mieszkanie, Dudek i Różko stali się jeszcze bardziej agresywni w stosunku do Kamila. Zaczęli znęcać się nad nastolatkiem, kopiąc go i bijąc pięściami. W końcu zakrwawionego wrzucili do skrzyni tapczanu i kontynuowali domówkę, co jakiś czas tam zaglądając, by przypalić go papierosem czy wymierzyć następny cios. Po pewnym czasie D. wziął nóż i zaczął ciąć i dźgać Kamila, a gdy ostrze się wykrzywiło, Dawid R. sięgnął po następne, a później po kuchenny tłuczko–tasak (klik). Okładali go nim, aż odpadłdrewniany trzonek. Wtedy Dudek przytrzymał Kamila, po czym drugi z oprawców go zgwałcił. Gdy skończył, zapytał Jakuba, czy też chce, ten jednak odmówił i wepchnął ofierze w odbyt trzonek od tłuczka. Po wszystkim znów zamknęli kanapę, usiedli na niej i pili alkohol.

    Mężczyźni postanowili dobić nastolatka i półprzytomnemu założyli na szyję pętlę z paska od spodni R. Dusili go na zmianę, a później razem, zapierając się o kanapę, bo jak sami przyznali: "ręce od tego duszenia rozbolały". Ściskali tak długo, aż pękła mu kość gnykowa i nastolatek się udusił. Zmasakrowane zwłoki, oprawcy zamknęli w skrzyni tapczanu.

    Po wszystkim, nie próbując nawet zacierać po sobie śladów, Jakub zmienił zakrwawione ubrania i udał się wraz z Dawidem do jego mieszkania. R. przebrał się, spakował dowód osobisty, konsolę x-box, zdjęcie rodzinne i w piątek rano obaj ruszyli w stronę dworca PKP.

    Wychodząc z domu, powiedziałem tacie, że nie wiem, czy się jeszcze kiedyś zobaczymy. Ale tata o nic nie pytał

    – opowiadał później.

    . . .

    W czwartek 14 listopada 2013 r. matka Jakuba D. wróciła do mieszkania, w którym zastała pobojowisko i brak dekodera telewizyjnego. Zadzwoniła na policję, by zgłosić kradzież, a później do syna, który poinformował ją, że jest w Pile. Zdziwiona tym faktem kobieta zaczęła sprzątać walające się po podłodze butelki, porozbijane naczynia i wietrzyć śmierdzące meliną pomieszczenia. Zauważyła też sporo plam krwi i zabarwione na czerwono ubrania, jednak ten widok specjalnie jej nie zaniepokoił. Pomyślała, że po prostu doszło do bójki.

    No, chłopaki. Wie pan, jak to chłopaki... czasem się pobiją, no nie?

    – opowiadała później, rozkładając ręce.

    Dopiero gdy otworzyła wersalkę, krzyknęła z przerażenia i natychmiast wezwała policję.

    Podczas gdy w domu przy ulicy Jackowskiego trwały oględziny, z krążącą wokół budynku zdenerwowaną Wiolettą D. próbowali porozmawiać dziennikarze, ta jednak na widok reportera zaczęła machać gniewnie rękami i krzyczeć:

    Idź pan, bo ci zaraz wypier***ę! I po co ci to?! Wypier****j stąd!

    . . .

    Pierwszym przystankiem Jakuba i Dawida była faktycznie Piła. Potem pojechali do Szczecina, Świnoujścia i Poznania. Gdzieś w trasie Dawid wyrzucił przez okno wagonu swój pasek od spodni, którym udusili Kamila.

    16 listopada policja w Krzyżu Wielkopolskim zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy około północy zaczęli walić w dzwon kościoła znajdującego się naprzeciwko komisariatu*. W chwili zatrzymania obaj mieli ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu, jednak nie stawiali oporu. Wkrótce okazało się, że zatrzymani to podejrzani o morderstwo w Nakle D. (zdjęcie) oraz R. (zdjęcie).

    Druga wersja mówi, że mężczyźni sami zgłosili się na komisariat po rozmowach ze swoimi matkami. Wcześniej ustalili między sobą wersję wydarzeń i kto jakie bierze na siebie winy.

    Podczas pierwszego przesłuchania mężczyźni przyznali się do zarzucanych im czynów i ze szczegółami, choć bez emocji, zdali relację ze zbrodni. Postanowili zabić Kamila, ponieważ po tak ciężkim pobiciu i tak nie byłby w stanie samodzielnie funkcjonować i zostałby "roślinką".

    Jakub D. tłumaczył motyw pobicia tym, że "wkręcili sobie", że jest im winny pieniądze.

    . . .

    Rodzinna miejscowość podejrzanych huczała od plotek. Jedni mówili, że Kamil G. zginął z powodu 30 zł, które był winien oprawcom, inni twierdzą, że tamci wściekli się, bo nastolatek nie chciał wykonywać ich poleceń, a jeszcze inni, że poszło o to, że któregoś dnia na policji powiedział za dużo na temat Jakuba R.

    Koledzy G. twierdzili, że to właśnie jego klasowy kolega Jakub zapoznał go ze starszymi kolegami. Nastolatek zaczął często znikać w melinie przy Jackowskiego, mimo ostrzeżeń znajomych.

    Chyba w poniedziałek widzieliśmy Kamila w oknie. Wyglądał na wystraszonego. Dudek nas okłamał, że go tam nie ma, a był. Potem jeszcze raz, może to była środa, wołałem Kamila. Dudek powiedział, że Kamil gdzieś poszedł

    – relacjonował jeden ze znajomych zamordowanego.

    . . .

    Kilka dni po zatrzymaniu podejrzanych odbyła się wizja lokalna z ich udziałem. Mężczyźni ze szczegółami opowiadali o tym, jak katowali nastolatka.

    To się zaczęło w kuchni

    – wyjaśniał Jakub D.

    Kamil patrzył na mnie, bo oczekiwał, że mu pomogę. Ale ja tego nie zrobiłem

    – dodał.

    Ustalono, że katowanie nastolatka trwało od czterech do sześciu godzin.

    Szliśmy pić i znowu wracaliśmy do kanapy

    – relacjonowali, dziwiąc się, że nastolatek po prostu nie uciekł z mieszkania.

    . . .

    Biegli medycyny sądowej znaleźli na ciele Kamila G.wielomiejscowe zasinienia naskórka, rany tłuczone głowy, rany błony śluzowej jamy ustnej, ranę kłutą w okolicy biodrowej, rany cięte na kończynach górnych, szyi, tułowiu i kończynach dolnych, rany błony śluzowej, wylewy krwawe oraz wielomiejscowe podpłynięcia krwawe w tkankach miękkich odbytu i błony śluzowej odbytu. Przyczyną zgonu nastolatka było dwumiejscowe złamanie kości gnykowej, w wyniku czego G. się udusił.

    Zgromadzony materiał dowodowy dał Prokuraturze Rejonowej w Nakle podstawy do postawienia Dawidowi R. oraz Jakubowi D. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz zgwałceniem (art. 148, par. 2, pkt. 1,2 kk.). Z kolei Jakub R. usłyszał zarzut pobicia.

    Biegli psychiatrzy stwierdzili, że D. i R. byli świadomi swoich poczynań. U obu stwierdzono jednak typ osobowości nieprawidłowej.

    Biegły z dziedziny seksuologii uznał:

    U oskarżonych nie stwierdziłem objawów dewiacji seksualnych w rozumieniu choroby. Czyny, których się dopuścili, nie miały motywacji seksualnej, ale miały na celu upokorzenie ofiary. Tu istotnym czynnikiem był spożywany alkohol, który ma działanie odhamowujące, obniża krytycyzm.

    . . .

    Akt oskarżenia przeciwko Dawidowi R. oraz Jakubowi D. trafił do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy 27 czerwca 2014 r., a 30 września ruszył proces (klik) (klik).

    Jakub D. (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) wszedł na salę potrząsając demonstracyjnie łańcuchami i już na początku rozprawy kazał sobie zdjąć kajdanki, na co przewodniczący składu sędziowskiego nie zezwolił.

    Proszę z łaski swojej, oskarżony się nie rusza, bo to przeszkadza. Zrozumiał oskarżony?

    – mówił Marek Kryś, sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

    Może nie będę oddychał?

    – odparł Jakub D.

    Słucham?

    – dociekał sędzia.

    Może nie będę oddychał?

    – powtórzył D.

    Oskarżony jest bezczelny

    – powiedział sędzia.

    Co jestem?

    – pytał oskarżony.

    Bezczelny

    – powtórzył sędzia.

    Później już do końca rozprawy Jakub D. uśmiechał się ironicznie, śmiał, poprawiał sędziów, przerywał i dyskutował.

    Dawid R. (zdjęcie) (zdjęcie) robił wrażenie dużo mniej pewnego siebie. Stał z potulnie spuszczoną głową, a na jego twarzy trudno było dostrzec jakąkolwiek emocję nawet wtedy, gdy przeprasza ciotkę zamordowanego:

    Przepraszam panią bardzo. Wiem, że to niewiele zmieni, ale żałuję tego bardzo.

    Życia mu nie oddasz

    – odpowiedziała kobieta.

    Tym razem mężczyźni wyparli się jakoby mieli zgwałcić Kamila i przyznali się jedynie do zabójstwa, mimo tego, że wcześniej kilkukrotnie przyznawali się do obu z zarzutów.

    Brat mi pisał z więzienia, że mam nie brać gwałtu na siebie. Przyznałem się wtedy, bo mieliśmy uzgodnione z Różko, że bierzemy winę po połowie, ale o gwałcie mieliśmy nie mówić. Jak zobaczyłem, że on mówi, no to też powiedziałem, a teraz się wycofuję. Zmyśliłem to

    – tłumaczył Jakub D.

    Ja bym do chłopaka nie stanął, gejem nie jestem. Zabić tak, ale nie zgwałcić. To tak trudno zrozumieć?

    – dodał jeszcze.

    Nic nie uzgadnialiśmy

    – stwierdził R.

    Jak, nie?

    – odparł Jakub D.

    My piliśmy w czasie ucieczki, a jak się pije, to nie można ustalać

    – stwierdził.

    (klik)

    Następnego dnia przed sądem zeznawał Jakub R., który opowiadał co pamięta z nocy z 12 na 13 listopada 2014. Jakub D. ponownie zakłócał przebieg rozprawy, a na zeznania świadka reagował śmiechem. Gdy sędzia spytał co go tak bawi, stwierdził:

    Zeznania. Bo nie są prawdą.

    Na następną rozprawę, która odbyła się także w listopadzie, został doprowadzony z zakładu karnego Łukasz D., brat Jakuba. Mimo wielu upomnień mężczyźni usiłowali uciąć sobie pogawędkę. Starszy z braci nie chciał nic mówić przed sądem i skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań. Chwilę później, gdy policjanci wyprowadzili go z sali rozpraw, krzyknął do Jakuba siedzącego na ławie oskarżonych:

    Tylko cicho, nie?!

    . . .

    Na grudniowej rozprawie biegły psychiatra podkreślał, że u Jakuba D. nie stwierdzono choroby psychicznej. Posiada on osobowość nieprawidłową, która jednak nie ma wpływu na poczytalność, a jego cechy osobowości znajdują się pod pełną kontrolą badanego. U Dawida R. także stwierdzono nieprawidłową osobowość, dodatkowo od 14 roku życia był uzależniony od alkoholu i środków odurzających. Występowały u niego cechy zespołu zależności alkoholowej. Psycholog Ewa Napierała stwierdziła jednoznacznie, że u D. sprawność intelektualną ma na poziomie przeciętnym. Natomiast u R. znajduje się ona w dolnych granicach normy.

    Tego dnia na świadków powołane zostały biegłe z Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy, które zgodnie stwierdziły, że Kamila można było jeszcze uratować.

    Nawet, jeśli dojdzie do złamania kości gnykowej, a ucisk na szyję zostałby zwolniony i wdrożone odpowiednie leczenie, istniałaby możliwość odratowania ofiary, jednak ta pomoc musiałaby być natychmiastowa.

    W styczniu 2015 r. na rozprawie puszczono nagranie z wizji lokalnej. Podczas fragmentu, w którym jeden z oskarżonych opowiadał o zgwałceniu Kamila, oskarżony Jakub D. śmiał się szyderczo (zdjęcie).

    . . .

    10 marca 2015 r. w swojej mowie końcowej ciotka Kamila pytała oskarżonych, jakie mieli prawo, by go zamordować.

    Czy pamiętacie jak on wyglądał? Pamiętasz? A jak go pobiłeś też pamiętasz? Bo ja do końca życia nie zapomnę tego widoku

    – mówiła.

    Jemu bólu żeście narobili i mnie też

    – dodała po chwili.

    Adwokat wspierający kobietę, mec. Jerzy Matysiak, nie wierzył w resocjalizację oskarżonych i żądał dla obu dożywotniego pozbawienia wolności. Takiego samego wymiaru kary chciał prokurator, który proponował jeszcze, by zapłacili rodzinie pokrzywdzonego zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. zł.

    Obrońcy oskarżonych chcieli niższej kary. Adwokat Jakuba D. mec. Ireneusz Olszewski mówił, że do tej tragedii mogłoby nie dojść, gdyby nie zaniedbania ze strony policji. To, że w mieszkaniu D. trwała impreza zgłosiła na komisariacie matka Jakuba R., jednak mundurowi zlekceważyli jej zgłoszenie. Podkreślił także, że to nie Jakub D. rozpoczął katowanie Kamila:

    Po prostu się przyłączył, nie chcąc pozostać w tyle. Jest to swoisty element młodzieńczej subkultury.

    Inną linię obrony przyjął obrońca Dawida R. mec Bartłomiej Krakowski:

    Oskarżony nie jest zbytnio inteligentny. Jak na tę jego inteligencję niezbyt wysoką wpłynęło to, że był od tygodnia w momencie zdarzenia pijany i naćpany, bez momentów dłuższego trzeźwienia?

    Dawid R. ponownie wyraził skruchę, a Jakub D. prosił o łagodny wymiar kary.

    (klik)

    . . .

    17 marca 2015 r. w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy zapadł wyrok. Jakub D. i Dawid R. zostali skazani na karę po 25 lat pozbawienia wolności. Ich warunkowe zwolnienie nie może nastąpić wcześniej niż po odbyciu co najmniej 20 lat orzeczonej kary.

    Według sądu motyw działania sprawców był banalny:

    Uznali, że po bójce z Jakubem R., który wcześniej był w mieszkaniu, Kamil był jeszcze za mało pobity. Poza tym – nie zrobił oskarżonym kotletów.

    Ich działanie było bezduszne, bestialskie, świadczące wręcz o odczłowieczeniu. Oskarżeni mieli możliwość przerwania ciągu zdarzeń, jednak napawali się agresją wobec bezbronnego człowieka, który nic im nie zrobił. Potraktowali pokrzywdzonego jak worek treningowy, jak śmiecia, który można wrzucić do skrzyni tapczanu, a po wyjęciu dalej gnębić i tłamsić

    – mówiła sędzia sprawozdawca Anna Warakomska w uzasadnieniu wyroku.

    Prokurator żądał dla oskarżonych dożywocia, jednak sędzia Anna Warakomska uzasadniła:

    Kara dożywotniego pozbawienia wolności swą rangą jest zrównana z kiedyś obowiązującą karą śmierci. Można ją wymierzyć wtedy, kiedy w sprawie brak jest jakichkolwiek okoliczności łagodzących.

    Zdaniem sądu okoliczności łagodzących było kilka, z czym nie zgodził się adwokat ciotki zamordowanego Kamila i złożył apelację.

    W październiku 2015 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał stanowisko sądu w Bydgoszczy, jednak dodatkowo zaostrzył wyrok.

    Sąd podtrzymał orzeczenie z marca, uznając, że kara 25 lat pozbawienia wolności za to zabójstwo jest kara adekwatną. Dodatkowo włączył w treść orzeczenia winę za czyn z artykułu 197 kodeksu, czyli dokonanie zgwałcenia

    – mówił mec. Jerzy Matysiak.

    Dlatego Jakub D. i Dawid R. nie będą mogli ubiegać się o przedterminowe zwolnienie z odbywania kary.

    . . .

    W październiku 2014 r. matka Jakuba D., Wioletta udzieliła krótkiego wywiadu "Gazecie Pomorskiej".

    Ja nie wiem, czemu oni wszyscy, te pismaki wypisują takie bzdury o moim Kubie

    – denerwowała się.

    Nigdy nie miałam z nim problemów. Nie pozwalałam kupować alkoholu. To, jak już przestałam pić. Bo ja już nie piję

    – zaznaczała. Wspominała też, że mówiła synowi by się "z tymi gówniarzami" nie zadawał i że najgorszym z nich wszystkich to "był ten Różko".

    Nie wiem, co teraz zrobię. Chyba napiszę do niego list. Do Kuby. Nie widziałam go od zeszłego roku. Robią z niego w sądzie takiego, co to tylko w kącie stał. A on taki nie jest. Oj nie. Nie pozwoliłby, żeby ktoś go przestawiał z kąta w kąt...

    . . .

    Jakub D. ma obecnie około 25 lat, a Dawid R. 29. Do końca kary zostało im jeszcze do odsiedzenia około 20 lat.

    . . .

    *jakby ktoś chciał zobaczyć sobie to miejsce i przekonać się jak bardzo blisko znajduje się od komisariatu policji to proszę —> klik ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • • •

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego @IgorK.

    • • •

    Zapraszam także na mój drugi hasztag rejestrzboczencow.

    • • •

    Informacje z prasy, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd oraz z artykułu Agnieszka Kozak "Cztery godziny piekła", który ukazał się w magazynie "Detektyw" nr. 10/2018 (jeżeli ktoś będzie zainteresowany mogę wysłać na priv zdjęcia, chociaż średnio widzę w tym sens, ponieważ pani Kozak skopiowała fragmenty z "Ekspressu Bydgoskiego" i innych gazet, więc tam macie to samo, istne kopiuj–wklej, tylko w innej kolejności + dodała do tego zmyślone informacje i przeinaczyła kilka faktów).

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #morderstwo #gwalt #zgwalcenie #naklo #naklonadnotecia #bydgoszcz
    pokaż całość

    źródło: hfhfhf.jpg

  •  

    Nowe #kryminalnie (extra) od Jaśmin z kanału #stanowo ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
    #kryminalistyka #kryminalne #polskiyoutube

    źródło: youtube.com

    +: Marynasz, Rymcymcymw +10 innych
  •  

    Jeśli ktoś się interesował sprawą Jayme Closs, zaginionej trzynastolatki z miasteczka Barron w stanie Wisconsin, mam bardzo dobre wieści ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Została odnaleziona żywa, nieopodal miejscowości Gordon (WI). Zdołała uciec, porywaczowi i mordercy swoich rodziców, i poinformować o swojej sytuacji, kobietę przechadzającą się w pobliżu ze swoim psem. Ta następnie poinformowała policję. Porywacz został zatrzymany, wiadomo o nim na razie tylko tyle, że jest to około dwudziestoletni mężczyzna. Jayme została przewieziona do szpitala w Duluth (WI). Około północy czasu CST (08:20 naszego czasu) zostanie przekazana swoim krewnym.

    Nastolatka, zaginęła 15 paździdrnika 2018 i jej odnalezienie żywej po prawie trzech miesiącach od zaginięcia, jest czymś dość niezwykłm jak na tego typu sprawę.

    #usa #kryminalne #kryminalistyka
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Nocna zmiana w nastawni.

    Był październik roku 1999. Rozpoczynała się nocna zmiana w nastawni kolejowej KD1, która jest częścią bocznicy kolejowej należącej do Kopalni Węgla Kamiennego “Dębieńsko”. O godzinie 22 na stanowisku zameldowała się 25 letnia dróżniczka Małgorzata Żarnowska. Mieszkała w Czerwionce-Leszczynach razem ze swoim mężem i kilkunastomiesięcznym dzieckiem. O Małgorzacie można było powiedzieć wiele dobrego, była ambitna, solidna, można było na niej polegać, a łączenie obowiązków zawodowych z macierzyństwem nie stanowiło dla niej problemu. Była także przezorna - nigdy nie wpuszczała do swojego miejsca pracy nieznajomych. Nie wiadomo, co stało się tamtej nocy z 26 na 27 października. Cokolwiek to było, rezultat był i nadal jest tragiczny.

    Pierwsze godziny pracy upłynęły Małgorzacie rutynowo, zamykała rogatki, sprawowała pieczę nad sygnalizacją i ruchem pociągów, wszystko skrupulatnie zapisując w dzienniku pracy. O 2:20 obok nastawni przejeżdża skład pociągu kopalni “Dębieńsko”. Załoga zna Małgorzatę, więc widząc zamknięte rogatki omija bocznicę pozdrawiając dziewczynę. Dziewięć minut później w dzienniku Małgorzata zostawia ostatnią w swoim życiu notatkę odnotowując tamten przejazd.

    Ta sama załoga wraca o godzinie 3:40. Tym razem nikt nie zamyka rogatek. Maszynistę zaskakuje ta niecodzienna sytuacja, postanawia zatrzymać skład i razem z resztą pracowników sprawdzić co się dzieję. W budynku nastawni nie było żywej duszy. Małgorzata nigdy nie opuściłaby miejsca pracy, bez żadnej informacji. Dlatego maszynista skontaktował się drogą radiową z nastawnią CWD1, lecz tam także nikt nie otrzymał żadnej wiadomości od kobiety. Pracownicy nastawni zadzwonili do męża Małgorzaty, który pracował na stanowisku sztygara w tej samej kopalni. Mężczyzna był pewien, że żona jest w pracy i nic nie wiedział o jej wyjściu. Kolejarze na własną rękę postanowili odnaleźć kobietę.

    Dwie godziny później dotarli do murowanego pojemnika na węgiel 70 metrów od nastawni KD1. To co tam zobaczyli, zostało w ich pamięci na zawsze. Na ziemi i miale węglowym leżały zwłoki Małgorzaty Żarnowskiej. Natychmiast zawiadomiono policję. Na miejscu pojawiła się ekipa policjantów kryminalnych z Rybnika, razem z prokuratorem. Rozpoczęły się oględziny miejsca zbrodni. Nie mogła zrobić tego sama. Wszyscy byli pewni jednego - padła ofiarą mordercy.

    Ciało Małgorzaty było obnażone. Kobietę przykrywał czarny sweter, wokół jej ust i nosa były ślady krwi. Wokół ciała znaleziono jej nóż i spinki do włosów. Sprowadzony na miejsce wyszkolony pies podjął trop, który prowadził wzdłuż torów. Policjanci odnaleźli tam portfel należący do Małgorzaty. Dalej trop się urwał. Ważnym śladem był odcisk ucha odnaleziony na jednej z szyb nastawni KD1 Zabezpieczono także reklamówkę z puszkami i butelkami odnalezioną niedaleko ciała, jednak nie udało się ustalić czy miała jakikolwiek związek z morderstwem.

    Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną zgonu kobiety były rozległe obrażenia wewnętrzne, wynikające z silnego ucisku klatki piersiowej i brzucha. Morderca działał ze szczególnym okrucieństwem, bił kobietę tępym narzędziem, dusił a chwile przej jej zgonem zgwałcił.

    W toku śledztwa przesłuchano ponad setkę osób z otoczenia Małgorzaty, pobierano materiał genetyczny, ubrania i ręczniki w poszukiwaniu krwi czy jakiegokolwiek śladu, który mógł okazać się przełomem w śledztwie. Powstały dwie wersje zdarzenia: był to napad rabunkowy, lub na tle seksualnym. W trakcie prowadzenia czynności policjanci wywnioskowali, że druga wersja jest bardziej prawdopodobna.

    30 grudnia 2000.r śledztwo umorzono, a bliscy nie skorzystali z możliwości zaskarżenia tego postanowienia sądu.

    Przełom miał nastąpić dwa lata później, kiedy rybnicka policja dostała informację jakoby jeden z osadzonych w Nowym Sączu przestępców przechwalał się współwięźniom, że to on dokonał morderstwa dróżniczki spod Rybnika. Te informację pozwoliły na ponowne wszczęcie śledztawa.

    Odnalezienie mężczyzny nie stanowiło żadnego problemu, ponieważ nadal znajdował się on w ośrodku zamkniętym. Podczas przesłuchania wyparł się jednak wszystkiego, a testy materiału genetycznego i porównanie odcisku ucha potwierdziło brak związku więźnia ze sprawą.

    Sprawę umorzono po raz kolejny ze względu na brak śladów, rodzina znowu nie starała się o wznowienie śledztwa. Śląska policja nadal bada okoliczności morderstwa dwudziestopięciolatki. Nie wyklucza się, że była to osoba ze środowiska Małgorzaty, która znała rozkład pociągów i wiedziała, że tego dnia kobieta będzie w nastawni sama. Możliwe, że to Małgorzata wpuściła ją do środka. Przedawnienie sprawy nastąpi w 2029 roku.

    Pozwólcie mi na pewne rozważania.
    Możliwe, że ślad ucha nie należał do mordercy, lecz do jedynego świadka. Co jeśli Małgorzata widząc, że do nastawni wchodzi obcy mężczyzna, jako sygnał alarmowy zamknęła rogatki. Ktoś z pracowników kopalni zatrzymał się na przejeździe. Wiedząc, że pociągi nie będą kursować przez kilka godzin wyszedł z samochodu i usłyszał odgłosy szamotaniny. Podszedł do nastawni, przycisnął ucho do szyby i wystraszył się tego co usłyszał lub zobaczył. To mało prawdopodobna wersja, ponieważ ta osoba nie miałaby powodu do ukrywania swoich zeznań. Chyba, że znała mordercę.

    #kryminalne #rybnik #morderstwo #sprawykriminalne

    Dla osób które wolą posłuchać:
    http://soundcloud.com/user-874874855/drozniczka-z-debienska

    Źródła:
    http://www.nowiny.pl/duzy-kaliber/121925-zabojca-zostawil-odcisk-ucha.html
    http://polskatimes.pl/z-archiwum-x-zabojstwo-25letniej-malgorzaty-na-terenie-kopalni-debiensko/ar/470797
    http://bezprzedawnienia.blogspot.com/2018/10/nocna-zmiana.html
    pokaż całość

    źródło: dróżniczka.jpg

    •  

      @derko123: Zastanawia mnie ta reklamówka z puszkami i butelkami. Jeśli były to butelki po wodzie czy puszki po napojach, to faktycznie, można by to pominąć, oczywiście po wcześniejszym sprawdzeniu, czy nie ma na tym śladów należących do ofiary. Jeśli jednak były to opakowania po alkoholu, to operator nastawni raczej takich śmieci nie "wygenerował". Wątpliwe, żeby człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo w ruchu kolejowym umilał sobie czas strzelaniem browarków. Skoro więc reklamówka nie była własnością ofiary, to czyją? Może zawierała fanty jakiegoś menela-zbieracza złomu? Niezrównoważonego psychicznie menela-zbieracza złomu? I tu przychodzą mi do głowy dwie opcje z tym niezrównoważeniem w tle. Pierwsza to próba wymuszenia pieniędzy, która zamieniła się w morderstwo i gwałt, bo szajba odbiła w wyniku odmowy. Dziewczyna wyszła z nastawni zapalić/złapać trochę świeżego powietrza, wtedy przypałętał się menel. Wiedział, że dziewczyna jest tu o tej porze sama. Próbował wysępić fajki/pieniądze, a kiedy odmówiła, uderzył ją (czymś - np. jakimś żelastwem, którym grzebał w śmieciach), ona straciła przytomność, a że korba odbiła na dobre, to dokończył "dzieło". Opcja druga to tło czysto seksualne, a rabunek dokonany przy okazji. Menel mógł być kimś w rodzaju Pękalskiego. Wiedział, że w nastawni pracuje młoda dziewczyna, "zakochał się" w niej, postanowił więc ją zabić (albo "tylko" pozbawić przytomności) i zgwałcić. Być może obserwował przez jakiś czas nastawnię i dzięki temu dowiedział się, że bywają noce, podczas których jego przyszła ofiara jest tam sama. Odcisk ucha powstał albo na etapie przygotowań (przyszedł, podsłuchał, ale coś go spłoszyło), albo tuż przez zbrodnią (podsłuchiwał, aby upewnić się, czy faktycznie jest sama). Dalej jak w opcji pierwszej - ona wyszła przed budynek, on zaatakował i wyparował. Dlaczego targał ze sobą reklamówkę z fajansem, planując zbrodnię? Piorun go wie, ale skoro mówimy o niezrównoważonym menelu, to tytana umysłu na myśli raczej nie mamy. I tu pojawia się sprawa noża. Wyjaśniono, do kogo należał? Może był to nóż ofiary, który miała tam dla (złudnego) poczucia bezpieczeństwa i zwyczajnie nie zdążyła/nie potrafiła/nie chciała go użyć? Idąc tym tropem równie dobrze to hałas wywołany przez ten fajans z reklamówki mógł wywabić ofiarę z nastawni. Wzięła ze sobą nóż, gość go zobaczył (groziła mu nim?), włączył mu się psychoagresor no i efekt jak w dwóch poprzednich opcjach.

      @PrinsFrans Jeżdżę czasem trochę po Polsce i sam miewałem takie przemyślenia. Pamiętam, kiedyś wracałem w środku nocy ze zlecenia, bodajże gdzieś na wschodzie kraju. Wjechałem w zadupie totalne i ostateczne, z jednej strony las, z drugiej strony pola, a w pewnym momencie same pola. Mijałem co prawda tabliczki z nazwami miejscowości, ale nigdzie w pobliżu tych miejscowości nie widziałem. Jedyny oświetlony i ruchomy obiekt to moja "krwawa piuntka" (wtedy czerwony Civic V ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), a jedyny żywy obiekt to ja wewnątrz "krwawej piuntki". Dość długo jechałem, kiedy zauważyłem jakąś grupkę świateł na horyzoncie. Przejazd. Strzeżony, z zaporami i kanciapą dróżnika. Po środku cholernego niczego. Jakiś kilometr od przejazdu dopiero mała wieś. Pomiędzy przejazdem a wsią - znowu cholerne, czarne jak smoła limbo. I tak sobie pomyślałem, że gość przecież jest tu tak bardzo "na widelcu", jak nikt nigdy nigdzie nawet nie. Nawet gdyby próbował wezwać pomocy, to dziesięć razy go tu zatłuką, zanim ktokolwiek przyjedzie. No bo kto? W "pobliskiej" wsi nie usłyszą. Ktoś, kto odbierze radiotelefon też pewnie jest w cholerę daleko. Może pilnuje jakaś firma ochroniarska i facet ma tam coś w rodzaju napadówki? Może i ma, tylko jak wyżej - zanim dojedzie patrol, to naprawdę sporo czasu może minąć.
      pokaż całość

    •  

      Wątpliwe, żeby człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo w ruchu kolejowym umilał sobie czas strzelaniem browarków.

      @SP_Alfa_Kilo: akurat przypadków pijanych dróżników/dróżniczek było całkiem sporo.

      Przykład

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Kolejna dawka #soundtrack997

    O co chodzi?
    Udało mi się zidentyfikować część utworów stanowiących podkłady muzyczne w Magazynie Kryminalnym 997 z - mogę chyba tak powiedzieć - legendarnych odcinków z końca lat 90, gdzie muzyka robiła 90% klimatu rekonstrukcji. Będę je wrzucał regularnie.

    #997 #mk997 #magazynkryminalny997 #archiwum997 #tvp #telewizja #90s #lata90 #kryminalne #nostalgia #muzyka #muzykaelektroniczna #polska #soundtrack #synthpop pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Mireczki, ruszam z nowym tagiem #mordercyateizmu gdzie będę opisywać historie ateistycznych morderców. Zapraszam do obserwowania lub czarnolistowania.

    Dodaję jeszcze raz. A co do ateistów, którzy muszą usilnie tu komentować, jak to taki śmieszny tag to dodajcie go na czarną listę i wracajcie na swoje tagi # pedofilewiary czy # mordercychrystusa, bo te już przecież nie są takie śmieszne.

    5 listopada 2017 roku w kościele baptystów w Sutherland Springs w USA miała miejsce strzelanina. Devin Patrick Kelley zabił 26 i ranił 20 modlących się osób. „Ofiary tej najbardziej krwawej strzelaniny spowodowanej przez pojedynczego osobnika w historii Teksasu miały od 5 do 72 lat” – powiedział, z trudem panując nad swoim głosem, Greg Abbott, gubernator tego stanu. Wśród ofiar śmiertelnych jest 14-letnia córka pastora zboru i kobieta w ciąży.

    Jego znajomi oznajmili, że nienawidził religijnych ludzi. Brytyjski "Daily Mail" przedstawia go jako "wyrzutka", który "głosił swój ateizm" w Internecie. Cytuje jego byłych kolegów i koleżanki ze szkoły. Mówią oni, że Devin był "dziwny" i "szalony". - Był pierwszym ateistą, jakiego spotkałem - mówi o nim Patrick Boyce, który chodził z nim do szkoły średniej Braunfels. Z kolei Nina Rose Nava, również jego była koleżanka, napisała na Facebooku: "Jestem w kompletnym szoku. Dopiero co usunęłam go z Facebooka, bo nie podobały mi się jego posty. Zawsze mówił o tym, że ludzie wierzący w Boga są głupi i starał się głosić swój ateizm". Anonimowy uczeń: "Niedawno dodał mnie do znajomych na Facebooku. Przyjąłem zaproszenie, bo razem uczęszczaliśmy do szkoły. Ilekroć widziałem go na tablicy, udostępniał rzeczy dotyczące broni i bycia ateistą" - stwierdził.

    W latach 2010-2014 był zatrudniony w bazie US Air Force. Jednak w maju 2014 roku został stamtąd zwolniony za nieodpowiednie zachowanie. W czasie popełniania zbrodni miał na sobie kamizelkę kuloodporną i był ubrany na czarno, poinformował Freeman Martin, zastępca dyrektora bezpieczeństwa publicznego Teksasu. Napastnik był uzbrojony w karabin półautomatyczny marki Ruger.

    Zginął ścigany przez dwóch świadków zdarzenia. Jeden z nich – Stephen Willeford – gdy usłyszał strzały w pobliskim kościele, chwycił legalnie posiadaną przez siebie broń i ruszył na pomoc. Pomiędzy mężczyznami wywiązała się strzelanina. W jej trakcie napastnik porzucił trzymaną broń, uciekł z kościoła, wsiadł do samochodu i zaczął uciekać. Willeford z bronią w ręku ruszył w pościg za mordercą samochodem prowadzonym przez innego członka lokalnej społeczności. Morderca wypadł z drogi w mieście New Berlin, 20 kilometrów od miejsca strzelaniny. Przybyli na miejsce policjanci stwierdzili zgon Kelleya.

    #usa #bekazateistow #ciekawostki #bron #mordercy #4konserwy #bekazlewactwa #zbrodnia #kryminalne
    pokaż całość

    •  

      no z takim myśleniem wszystko cokolwiek czynili ludzie w średniowieczu identyfikujesz jako czyny z pobudek chrześcijańskich. Nie dopatrujesz się w tym żadnych racji społeczno - politycznych.

      @mlodszy_szaman_hordy: XD jeśli jesteś katolikiem, to bardzo zakochanym w swoim światopoglądzie, że nie dostrzegasz w nim ewidentnych skaz. A kim byli ludzie dopuszczający się w przytoczonym przypadku okrucieństw, jeśli nie katolikami, chrześcijanami zwalczającymi innych chrześcijan, którzy zagrażali interesom i porządkom feudalizmu? Moralność katolicka uchroniła ich przed czynieniem zła? Idąc twoim tokiem myślenia, mógłbym odbić piłeczkę i napisać coś w stylu: "no z takim myśleniem wszystko cokolwiek czynili ludzie w państwach komunistycznych identyfikujesz jako czyny z pobudek marksizmu. Nie dopatrujesz się w tym żadnych racji społeczno - politycznych"

      Nie wiem w takim razie co rozumiesz jako wolność i godność człowieka, w oderwaniu od moralności te pojęcia niewiele znaczą. Moralność to usposobienie się z szacunkiem do ludzkiej godności i wolności.

      @mlodszy_szaman_hordy: tylko teiści mają moralność?
      pokaż całość

    •  

      @NiemieckiArbiter: ja tylko wykazuje że skoro ateizmowi który nie implikuje sam z siebie żadnych zasad nie przypisujecie zbrodni dokonanych przez ateistów, to dlaczego obwiniacie katolicyzm który mordowanie potępia, a uczy szacunku do ludzkiego życia, za zbrodnie wykonane wbrew niemu?

      tylko teiści mają moralność?
      @NiemieckiArbiter: może miałeś w poniższym cytacie katolickie nauki o moralności, jednak tego nie sprecyzowałeś.

      a jeśli napiszę ci, że mając w głębokim poważaniu nauki o moralności i karzącego za występki bozię
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Ech Mircy, zwykle lurkuje ale proszę was o małą pomoc (╥﹏╥). Mojemu dobremu znajomkowi 23.12.18 z Gdańska ukradli busa (Volksvagen Multivan). Dzień po jego zakupie (w wigilię), gdzie jeszcze dopinał szczegóły jego ubezpieczenia, nawet nie zdążył zmienić rejestracji (niestety były zagraniczne) i jest kilkadziesiąt koła w plecy. Sprawa zgłoszona policji, ale oni sobie radzą z tym dosyć wolno, w końcu umorzone śledztwo też podbija statystykę. Dzisiaj dostał w końcu mnóstwo nagrań z monitoringu, na kilku z nich widać złodziei, samochód którym przyjeżdzają. Monitoring jest całkiem ok, (Na tyle że można bez problemu rozpoznać rodzaj auta, lecz nie rejestracje). Mam sporo tego ale nie chcę upubliczniać bez powodu tego na wykopie ale znacie może jakiś program który pozwala wyostrzać jeszcze bardziej stopklatki/grafika który by się tym zajął?

    #csiwykop #kryminalne #kradziez #busiarze #gdansk #policja
    pokaż całość

  •  

    Dobra, zaczynam wrzucanie, niech wrócą wspomnienia. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zakładam tag #soundtrack997

    O co chodzi?
    Udało mi się zidentyfikować część utworów stanowiących podkłady muzyczne w Magazynie Kryminalnym 997 z - mogę chyba tak powiedzieć - legendarnych odcinków z końca lat 90, gdzie muzyka robiła 90% klimatu rekonstrukcji. Będę je wrzucał regularnie.

    #997 #mk997 #magazynkryminalny997 #archiwum997 #tvp #telewizja #90s #lata90 #kryminalne #nostalgia #muzyka #muzykaelektroniczna #polska #soundtrack
    pokaż całość

    źródło: m.youtube.com

  •  

    Od 1 stycznia 2018 r. działa w Polsce publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

    Znajdują się tam wizerunki gwałcicieli i pedofilów wraz z ich podstawowymi danymi, aktualnym miejscem pobytu i paragrafami, za które zostali skazani.

    Pod tagiem #rejestrzboczencow przedstawiam Wam sylwetki niektórych z nich, wraz z opisem zbrodni, linkami do artykułów na ich temat i wszelkimi ciekawostkami, które uda mi się wyszukać.

    • • •

    KRZYSZTOF ROGUS, rocznik '89
    DAWID PĘDZIK, rocznik '84

    Krzysztof Rogus już jako nastolatek trafił do schroniska dla nieletnich za usiłowanie zabójstwa i dotkliwe pobicie starszej kobiety. Lekko upośledzony i zdemoralizowany chłopak pracował jako stolarz, chociaż ukończył tylko szkołę podstawową, w przeciwieństwie do swojego o pięć lat starszego kolegi Dawida. Pędzik z zawodu był kucharzem, a w swoim 24-letnim życiu był już dwunastokrotnie sądownie karany — za popełnienie przestępstw przeciwko mieniu, bezpieczeństwu w komunikacji i ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii.

    Mężczyźni (zdjęcie) mieszkali w małej podkarpackiej wsi Siedliska-Bogusz. 13 lutego 2009 r. 19-letni Rogus w towarzystwie Pędzika odwiedził męża swojej starszej siostry. 33-letniemu Krzysztofowi Kurczowi w małżeństwie nie układało się najlepiej, dlatego też zażądał rozwodu, a żona wraz z dziećmi wyprowadziła się z ich wspólnego domu na obrzeżach wsi. Tam też tego zimowego dnia pili wódkę. Młodsi mężczyźni już wcześniej uzgodnili między sobą, że zabiją i okradną Kurcza dlatego, gdy już pijany przysypiał na krześle, przystąpili do ataku. Pędzik uderzył go dwukrotnie trzykilogramowym metalowym młotkiem w część ciemieniową głowy, po czym Rogus włączył piłę motorową i przeciął mu kark, prawie ucinając głowę.

    Popatrz, jaką mu zrobiłem ranę!

    — krzyknął do kolegi, po czym wyciągnął martwemu szwagrowi 100 zł z kieszeni.

    Mieszkanie spłynęło krwią. Pędzik spalił swoje zakrwawione buty w piecu, po czym obaj udali się nad rzekę. Gdy narzędzia zbrodni zniknęły pod wodą, poszli do sklepu, a z zakupionym za skradzione pieniądze alkoholem wrócili do domu Krzysztofa Kurcza. Martwego gospodarza przykryli kołdrą, by podczas picia wódki nie musieć patrzeć na jego zmasakrowane zwłoki. Mężczyźni imprezowali tam jeszcze przez kilka dni, a telefony od zmartwionej matki Kurcza odbierał Rogus i zapewniał kobietę, że u jej syna wszystko w porządku.

    Gdy po trzech dniach skończyły im się pieniądze oraz wódka, udali się do sąsiedniego domu, gdzie mieszkała 75-letnia Aniela Kurcz — ciotka zamordowanego Krzysztofa.

    Gdy weszliśmy do domu, zasłoniłem okna, żeby nikt nic nie widział

    — opowiadał później przed sądem Pędzik.

    Mężczyźni grozili staruszce siekierą i nożem oraz dotkliwie ją pobili. Kobieta miała złamany nos z przemieszczeniem, złamane żebro oraz pękniętą ścianę żołądka. Obolałą kobietę Rogus uderzył otwartą dłonią w twarz, zdjął majtki, pociągnął za nogi, a gdy z krzesła upadła plecami na podłogę, Pędzik przytrzymał jej nogi, a Rogus zgwałcił. Po tym jeden z oprawców zaczął okładać ją obuchem siekiery po głowie, powodując jej zgon. Z mieszkania zabrali 2,5 tys. zł i udali się do sklepu po alkohol.

    Już następnego dnia, 17 lutego zapukali do drzwi 79-letniej Zofii N. Poprosili kobietę o wodę, twierdząc, że wyczerpała się w chłodnicy ich auta. Gdy zorientowali się, że jest sama, wtargnęli do domu i grożąc nożem, zażądali wydania pieniędzy. Staruszka oddała im tysiąc złotych, jednak sprawcy nie chcieli uwierzyć, że to wszystkie oszczędności, które posiadała, dlatego związali ją sznurem oraz kablem elektrycznym. N. nie miała więcej gotówki, a nieusatysfakcjonowani mężczyźni, ze strachu przed wydaniem ich policji, postanowili zabić staruszkę. Rogus nakrył jej głowę swetrem, a Pędzik dwukrotnie uderzył obuchem siekiery w głowę. Po wszystkim udali się do sklepu po alkohol.

    . . .

    18 lutego sąsiadka jednej z zamordowanych kobiet razem z pracownicą pomocy społecznej odkryły zwłoki. (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) (zdjęcie) Policjanci interweniujący w związku z tym zgłoszeniem dowiedzieli się od pobliskich mieszkańców, że od kilku dni nie widzieli także mieszkającego obok Krzysztofa Kurcza. Mundurowi zapukali do domu mężczyzny, a gdy nie było odpowiedzi nawet na uderzenia w okna, postanowili wyważyć drzwi i wejść do środka.

    Rogus i Pędzik zostali zatrzymani już pięć godzin później. Przyznali się do morderstw i kradzieży.

    (krótki reportaż)

    Podejrzanych aresztowano na trzy miesiące, a od 19 lutego zaczęły się wizje lokalne z ich udziałem. Podczas jednej z nich mężczyźni przyznali, że gdyby zabrakło im pieniędzy, byłyby kolejne ofiary.

    Zarówno Krzysztof Rogus, jak i Dawid Pędzik zostali uznani za poczytalnych i świadomych swoich czynów w trakcie popełniania zbrodni. Stwierdzono u nich obniżony intelekt oraz nieprawidłowo ukształtowane osobowości, ale nie choroby psychiczne.

    Proces rozpoczął się w marcu 2010 r. (zdjęcie) (zdjęcie) i trwał zaledwie tydzień. Przed pierwszą rozprawą poirytowany Rogus pokazywał wulgarne gesty w kierunku mediów.

    Mężczyźni przyznali się do wszystkich zarzucanych im czynów, ale odmówili składania wyjaśnień. Podtrzymali jednak swoje wcześniejsze wyjaśnienia, złożone w czasie śledztwa, które na pierwszej rozprawie odczytał sąd. Wtedy też Pędzik powiedział, że zabili Kurcza, bo jego żona "miałaby wtedy spokój". Twierdził także, że miał z nią romans, a kobieta chciała i tak się rozwieść.

    Podczas ostatniej z trzech rozpraw prokurator domagał się dla oskarżonych wyroku dożywocia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie dla Rogusa po odbyciu 60 lat kary, a dla Pędzika — po 55.

    Według prokuratury, działania sprawców były planowane i ukierunkowane na zysk, a następnie na zatarcie śladów zbrodni. Oskarżeni działali pod wpływem alkoholu, wybierali na ofiary osoby samotne, o których wiedzieli, że otrzymują regularne świadczenia, oraz mieszkające w domach oddalonych od innych zabudowań. Z zebranego materiału dowodowego wynikało, że motywem działania oskarżonych była chęć uzyskania pieniędzy na alkohol, a następnie pozbawienie życia pokrzywdzonych, którzy mogli ich zidentyfikować.

    Obrońcy oskarżonych wnosili o łagodniejsze wyroki, natomiast sami oskarżeni w mowie końcowej przeprosili za swoje czyny.

    Wyrok zapadł 1 kwietnia 2010 r. Sąd Okręgowy w Rzeszowie uznał obu mężczyzn (zdjęcie) (zdjęcie) za winnych zarzucanych im czynów oraz skazał:

    • za zabójstwo (art. 148 § 1 kk) oraz rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia na osobie Krzysztofa Kurcza (art. 280 § 2 kk), na kary po 25 lat pozbawienia wolności;

    • za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia na osobie Anieli Kurcz (art. 280 § 2 kk), na kary po 8 lat pozbawienia wolności;

    • za zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem Anieli Kurcz (art. 197 § 4 kk oraz art. 197 § 3 kk) Krzysztofa Rogusa na 8 lat pozbawienia wolności, z kolei Dawida Pędzika na 6 lat;

    • za zabójstwo (art. 148 § 1 kk) Anieli Kurcz na kary po 25 lat pozbawienia wolności;

    • za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia na osobie Zofii N. (art. 280 § 2 kk), na kary po 10 lat pozbawienia wolności;

    • za zabójstwo (art. 148 § 1 kk) Zofii N. na kary po 25 lat pozbawienia wolności.

    Orzeczona kara łączna za ww. przestępstwa dla obu sprawców to dożywotnie pozbawienie wolności. Dla Krzysztofa Rogusa z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po upływie 45 lat, a dla Dawida Pędzika po 40. Obaj mężczyźni mają też zapłacić matce zamordowanego, Danucie Kurcz, po 10 tys. zł.

    Sąd zezwolił także na publikację pełnych danych oraz wizerunków oskarżonych.

    W uzasadnieniu wyroku sędzia Piotr Popek powiedział, że nie ma wątpliwości, iż doszło do zbrodni o dużym stopniu szkodliwości społecznej, dlatego też obaj oskarżeni zasłużyli na kary o charakterze eliminacyjnym, a społeczeństwo należy przed nimi chronić.

    Każda zbrodnia jest tragedią. Jednakże oskarżeni działali z rozmysłem, wyrachowaniem, na zimno, nie okazywali żadnych oznak wyrzutów sumienia. Potrafili wrócić na miejsce przestępstwa, spożywać alkohol obok zwłok. To wszystko świadczy o wysokim zdemoralizowaniu oskarżonych

    — podkreślał.

    Po wyjściu z sali sądowej wujek zamordowanego Krzysztofa Kurcza ze łzami w oczach powiedział:

    Teraz czujemy się bezpieczni. Sędzia wymierzył słuszną karę, ale za takie czyny powinna być śmierć.

    . . .

    Obrońcy oskarżonego złożyli apelację po ogłoszeniu wyroku, domagając się po 25 lat dla każdego ze sprawców.

    Zaniedbania wychowawcze i rodzinne spowodowały, że ma taki charakter. To rzutowało na czyny, które popełnił. Trzeba dać mu szansę, jest młody

    — przekonywał adwokat Pędzika. Z kolei obrońca Rogusa uznał, że okolicznością łagodzącą powinno być to, że przyznał się do winy. Matka zamordowanego oraz prokuratura chcieli utrzymania wyroku w mocy. Prokurator Stanisław Rokita z Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie uznał:

    To są seryjni mordercy. Drapieżnik zabija, by zdobyć pożywienie. Oni zrobili to dla dzikiej przyjemności. Czy można każdego z nich nazwać człowiekiem? Jedyna słuszna kara to całkowita eliminacje ze społeczeństwa.

    Krzysztof Rogus poprosił o ponowne badania psychiatryczne, kwestionując opinie biegłych. Próbował przekonać, że popełniając zbrodnie, nie zdawał sobie sprawy z tego, co robi. Sąd także miał wątpliwości, czy normalni ludzie są w stanie dopuścić się takich czynów, dlatego przystał na wniosek i wysłał obu mężczyzn na dalsze obserwacje.

    . . .

    8 marca 2011 r. odbyła się ostatnia rozprawa (zdjęcie) (zdjęcie), na której sędzia Zbigniew Śnigórski z Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie przytoczył opinię biegłych, którzy ponownie nie stwierdzili u oskarżonych żadnych chorób psychicznych.

    Psychiatrzy uznali, że byli poczytalni, gdy zabijali. Dlatego sąd nie znalazł żadnych podstaw do obniżenia im kary. Jedyną jest całkowita eliminacja

    — wyjaśniał sędzia.

    Mowę prokuratora skazani zakłócali wulgarnymi odezwaniami. Uciszyli się dopiero po kolejnym upomnieniu przez sędziego i groźbie wyrzucenia z sali.

    Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie został utrzymany w mocy, a w uzasadnieniu tej decyzji przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie czytamy:

    Wysoki stopień demoralizacji oskarżonych, niekorzystne prognozy resocjalizacyjne wręcz przemawiają za tym, aby takiego sprawcę eliminować z życia społecznego na maksymalnie długi okres czasu, a nawet jak w tym przypadku dożywotnio.

    Tylko przypomnieć należy, że stosowany w przeszłości wobec Krzysztofa Rogusa środek poprawczy za czyn związany z usiłowaniem popełnienia zbrodni zabójstwa, jak też środki karne orzekane w 12 wyrokach wobec oskarżonego Dawida Pędzika okazały się całkowicie bezskuteczne. (...)

    Podobnie, nie mogła mieć istotnego znaczenia na wymiar kary okoliczność wynikająca z faktu przyznania się oskarżonych do popełnienia zarzucanych im czynów i nie tylko dlatego, że ich wyjaśnienia co do przebiegu samych zdarzeń nie zawsze były zgodne. (...)

    Nie można również podzielić twierdzeń apelacji, że oskarżeni wyrazili żal i skruchę za swoje czyny.

    Ich zachowania, a zwłaszcza oskarżonego (nazwisko ocenzurowane) na rozprawie apelacyjnej, w sposób jednoznaczny przeczą temu, co jest podnoszone w apelacjach.

    Na rozprawie apelacyjnej sędzia przewodniczący stwierdził:

    To były trzy egzekucje. Szwagier był tak pijany, że nawet dźwięk piły motorowej go nie obudził. Nie trzeba było go zabijać. Wystarczyło sięgnąć do jego kieszeni. Staruszki można było tylko przytrzymać i też zdobyliby pieniądze. Trudno o tym mówić bez załamania głosu, ciarki przechodzą.

    Na koniec dodał jeszcze:

    Wiedzieli, co robili. Zacierali ślady. Obaj nie dają gwarancji, że po opuszczeniu więzienia po 25 latach nie popełnią kolejnej zbrodni.

    Danuta Kurcz po wyjściu z sali z sądowej odetchnęła z ulgą. Nie mogła liczyć na karę śmierci dla morderców jej syna, jednak zarówno ona, jak i mieszkańcy miejscowości Siedliska-Bogusz oraz okolicznych wsi bali się, że skazani mogą wyjść po 15 latach i wrócić w rodzinne strony.

    • • •

    Do napisania powyższego tekstu korzystałam z zanonimizowanego wyroku, który dostałam od Sądu Okręgowego w Rzeszowie oraz wyroku i jego uzasadnienia Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, który powyższy wyrok utrzymał w mocy.

    Informacje z prasy, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd.

    • • •

    Zapraszam też na mój drugi tag polskiepato.

    • • •

    pokaż spoiler #kryminalne #kryminalistyka #gwalt #zgwalcenie #morderstwo #patologiazewsi #patologiazmiasta #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #siedliskabogusz #podkarpacie #seryjnimordercy #seryjnemorderstwo #krzysztofrogus #dawidpedzik #dozywocie #polskiesprawykryminalne
    pokaż całość

    •  

      @Bezimienny_BeZi: w komentarzach pod artykułami na ich temat, ludzie pisali, że cała rodzina Rogusów to straszna patologia. Podobno to rodzina wielodzietna, kradną i piją do tego. Mieszkali w jakiejś wsi obok i dostali od państwa dom. A ta żona zamordowanego sprowadziła mu do domu kilkoro patologicznych członków swojej familii i "jakiegoś bezdomnego" i urządził na chacie meline. Dlatego ją w końcu pogonił. Nie wiem czy to prawda. pokaż całość

    •  

      Serio, dla pieniędzy stawać w obronie takiego odpadu, które stwarza zagrożenie dla mieszkańców całego miasteczka. Z powodu tych pierdolonych banknotów

      @JEST-SUPER:
      A słyszałeś o czymś takim jak obrona z urzędu?
      Fakt, że każdy oskarżony musi mieć obrońcę, sprawia, że wyrok - w założeniu - jest jeszcze bardziej sprawiedliwy i odpowiedni, bo wynika z okoliczności sprawy, a nie z tego, że oskarżony nie umiał się bronić. Obrońca nie usprawiedliwia czynu, ani sprawcy, tylko gwarantuje klientowi równe szanse wobec aparatu państwowego (prokuratury).
      Kto miałby decydować czy należy Ci się obrońca czy nie? Zbigniew Ziobro? Czy ekspert z portalu wykop.pl? Dlatego należy się każdemu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (67)

  •  

    Mam dobrą wiadomość. Mamy after party, czyli dodatkowy dzień promocji Zaczytani 2019.

    Prawie 17 tysięcy publikacji (ebooków i audiobooków) kupimy w świetnych cenach: 6.90 zł, 9.90 zł, 14.90 zł, 19.90 zł i 29.90 zł.

    Aktualne pozostają arkusze z listą tytułów w promocji i ich cenami:
    * Zaczytani 2019: Lista tytułów (Arkusz Google)
    * Zaczytani 2019: Lista tytułów (Excel)

    Lista księgarni Grupy Helion, w których obowiązuje promocja Zaczytani 2019 after party:

    * Zaczytani 2019 w księgarni Helion (literatura informatyczna)
    #it #informatyka #programowanie #grafikakomputerowa

    * Zaczytani 2019 w księgarni OnePress (książki dla biznesu)
    #biznes #ebiznes #ekonomia #finans

    * Zaczytani 2019 w księgarni Sensus (poradniki psychologiczne)
    #psychologia #coaching #motywacja

    * Zaczytani 2019 w księgarni Editio (książka literacka)
    #literatura #kryminalne #horror #fantastyka #romans

    * Zaczytani 2019 w księgarni Dla Bystrzaków (polska edycja serii poradników „For Dummies”)
    #dlabystrzakow #fordummies #zycie #nauka #praca

    * Zaczytani 2019 w księgarni Bezdroża (przewodniki turystyczne i książki podróżnicze)
    #podroze #przewodnik #mapy #albumy #reportaz

    Dodatkowe dwie promocje w księgarni ebookpoint. Obejmują one inne wydawnictwa niż promocja główna:
    * Zaczytani 2019: Tysiące ebooków i setki audiobooków do 80% taniej
    * Wydawnictwo Czarne - cała oferta od 6,90 zł
    pokaż całość

  •  

    Polecam wszystkim którzy lubią klimaty #kryminalne #mordercy i trochę też #seryjnimordercy.
    "Adaptacja jedynego dzieła non-fiction w dorobku Johna Grishama o sprawie dwóch morderstw popełnionych w Oklahomie w latach 80. XX wieku."
    Nie będę pisać więcej co by nie robić spoilerów ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ktoś już oglądał ? Jak wrażenia ?

    #netflix #dokument #seriale
    pokaż całość

  •  

    #szkolastandard

    Zapraszam na zapoznanie się z historią napadu, który po latach nadal porusza całą Japonię. 118 tys. przesłuchanych, setki detektywów (dwóch z nich zmarło z wycieńczenia podczas śledztwa) - wszystko na nic. Zuchwałej kradzieży dokonał facet podający się za policjanta.

    Link do artykułu.
    Link do znaleziska (zachęcam do wykopywania).

    Standardowo zapraszam na fanpage na Facebooku - dzięki za wszelkie polubienia!

    #angielski #angielskizwykopem #jezykangielski #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #swiat #japonia #kryminalne #zbrodnia #kryminalistyka
    pokaż całość

    źródło: jpnheist.jpg

  •  

    Tak, wiem, było już o tym na #cebuladeals. Ale jak dotąd nikt tej akcji #zaczytani2019 porządnie nie opisał i nieotagował. A jako największa promocja publikacji elektronicznych w Polsce na to zasługuje.

    Prawie 17 tysięcy publikacji (ebooków i audiobooków) przez 2 dni (2-3.01.2019) kupimy w świetnych cenach: 6.90 zł, 9.90 zł, 14.90 zł, 19.90 zł i 29.90 zł. Obniżki sięgają nawet 90%. W promocji najwięksi polscy wydawcy, m.in.: W.A.B, Agora, Literackie, Rebis, Nasza Księgarnia, Zysk, PWN i Wydawnictwo Dolnośląskie.

    Można skorzystać z arkusza z listą 16727 tytułów w promocji i ich cenami:
    * Zaczytani 2019: Lista tytułów (Arkusz Google)
    * Zaczytani 2019: Lista tytułów (Excel)

    Główną księgarnią promocji jest ebookpoint, ale część ebooków i audiobooków jest także w księgarniach tematycznych. Helion dla IT, Bezdroża dla podróżników ito. Dlaczego warto tam zajrzeć? Możemy sobie przejrzeć te najczęściej kupowane, najlepiej oceniane itp. tylko w jednym temacie.

    * Zaczytani 2019 w księgarni Helion (literatura informatyczna)
    #it #informatyka #programowanie #grafikakomputerowa

    * Zaczytani 2019 w księgarni OnePress (książki dla biznesu)
    #biznes #ebiznes #ekonomia #finans

    * Zaczytani 2019 w księgarni Sensus (poradniki psychologiczne)
    #psychologia #coaching #motywacja

    * Zaczytani 2019 w księgarni Editio (książka literacka)
    #literatura #kryminalne #horror #fantastyka #romans

    * Zaczytani 2019 w księgarni Dla Bystrzaków (polska edycja serii poradników „For Dummies”)
    #dlabystrzakow #fordummies #zycie #nauka #praca

    * Zaczytani 2019 w księgarni Bezdroża (przewodniki turystyczne i książki podróżnicze)
    #podroze #przewodnik #mapy #albumy #reportaz

    Aż 290 książek w promocji ma rabat powyżej 75%. Jak łatwo się domyśleć, najbardziej przecenione będą tytuły IT... Wśród nich np. Biblia e-biznesu z 99 na 19,90 zł (-80%) i Biblia e-biznesu 2. Nowy Testament ze 129 na 29,90 zł (-77%). Jest też np. Pakiet 10 ebooków tworzący intensywny kurs angielskiego z 49,99 na 6,90 zł (-86%).
    pokaż całość

  •  

    W tym roku, mimo drobnych turbulencji, udało mi się po raz drugi przekroczyć magiczną granicę 52 książek rocznie.
    O ile w poprzednim przebrnęłam przez 68 pozycji, to tym razem licznik zakończonych książek stanął na 57. Nadal jestem z tego bardzo zadowolona, ponieważ przez moment miałam zupełną niechęć do czytania, ale dzięki technice "audiobook + książka/ebook" (czytanie i słuchanie na zmianę, by korzystać z sytuacji jak najbardziej) dokonał się przełom ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ponieważ ludzie często pytają mnie, jak to jest tyle czytać, dobrze czy niedobrze - przede wszystkim czy w ogóle pamiętam co czytałam - wrzucę chociaż krótką listę fajnych pozycji, które na pewno zostaną ze mną na dłużej, a które może i wam przypadną do gustu. Tutaj też krótki zaśpiew do @xxx-xxx-xxx, bo pytał o to na mirko.

    1) "My, dzieci z dworca Zoo" - absolutny klasyk, który jakimś cudem nie zainteresował mnie wcześniej. Poskładał mnie zupełnie.
    2) "Dom pod biegunem. Gorączka (ant)arktyczna" - naprawdę fajnie napisane wspomnienia polskiej pary, która na zmianę odwiedza oba bieguny. Obecnie można zgłosić się na wyjazd na stację Arctowskiego, po lekturze zapewne wzrośnie konkurencja ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    3) "Wzgórze psów" - książka autora "Ślepnąc od świateł". Ciężko powiedzieć, jaki to gatunek - obyczajowa? - ale trzyma w napięciu do ostatniej strony, przerażająca wizja relacji międzyludzkich w mniejszych miejscowościach (z tego co czytałam to częściowo inspirowana prawdziwymi wydarzeniami)
    4) "Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej" - jeśli są tu fani kryminalnych zagadek z przeszłości, to powinna nie być wam obca historia Rity Gorgonowej. Książka rzuca światło na wiele ważnych faktów dotyczących procesu i samej zbrodni. Może przypaść do gustu tym, którzy są na bieżąco z vlogami #kryminalne Jaśmin.

    ... oraz kilka takich, na których opisy nawet "szkodaszczempicryja", ale i tak to zrobię ...
    1) "Virion. Wyrocznia" A. Ziemiański - co mnie podkusiło, to ja nie wiem. Może ładna okładka?
    2) "Hasztag" Remigiusz Mróz - jeśli ktoś kojarzy moje stare książkowe wpisy to wie, że uniwersum Mroza jest moim ulubionym guilty pleasure, natomiast ta pozycja jest tak kiepsko sklecona i nafaszerowana tyloma bzdurami, że po połowie musiałam zbierać mózg z sufitu.
    3) "Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym" - poważny temat, do którego poruszenia potrzeba specjalistycznego podejścia, albo chociaż wiedzy na temat, hm, życia. Tutaj sprawy odebranych przez norweską opiekę dzieci opisane są tak, że sama bym im te dzieci oddała bez wahania XD ("No to prawda, że pijemy, że bijemy, ale je bardzo kochamy, oddajcie nasze dzieci faszyści!!!!")
    4) "Zaginione Miasto Boga Małp" - jeśli w historii o upadku starożytnej cywilizacji co chwilę wtrącany jest motyw Donalda Trumpa i nieuniknionego upadku USA, to wiedz, że wszystko to spiseg i mocne 2/10

    #czytajzwykopem #ksiazki #ksiazka #polecam #52bookchallengepl #audiobook #audiobooki #ebook #ebooki
    pokaż całość

  •  

    Sprawa zaginięcia Mariah Kay Woods

    ZAGINIĘCIE
    26 listopada 2017 roku, w niedzielę, między godziną 20:00- 20:30 Kristy Woods położyła swoją 3 -letnią córkę spać. Ostatnią osobą, która widziała dziecko był partner jej matki Earl Kimrey, który mieszkał razem z nimi. Około północy miała ona wyjść ze swojego pokoju. Mężczyzna polecił jej wówczas, aby wróciła do łóżka i poszła spać.
    Gdy rankiem Kristy Wood weszła do jej pokoju, zobaczyła puste łóżko. Kobieta była przekonana, że córkę porwano. Sprawę zaginięcia zgłosił na policję z samego rana partner kobiet, informując dyspozytora 911, że dziecko zniknęło, a piżama, którą matka ubrała dziewczynce do snu, znajduje się na podłodze w jej pokoju.

    PRZESŁUCHANIA
    Policja przesłuchała matkę i jej partnera , a także rozmawiała z biologicznym ojcem dziewczynki Alexem Woodsem. Powiedział on funkcjonariuszom, że to z radia dowiedział się, że policja poszukuje jego dziecka i nikt nie poinformował go o tym, że 3-latka zaginęła. Zeznał, że ostatni raz widział swoją córkę i jej dwóch braci około rok wcześniej, kiedy dostał ją na miesiąc pod opiekę.
    W jednym z wywiadów ojciec Mariah wyraził swoje powątpiewanie w wersję wydarzeń zakładającą porwanie. Uważał za niemożliwe, że w domu były 4 osoby: dwoje dorosłych i dwoje dzieci i nikt z nich nic nie widział i nie słyszał.

    BŁAGALNY APEL MATKI
    Dzień po zaginięciu, matka dziewczyny wygłosiła telewizyjne przemówienie, w którym zwracała się ona do potencjalnego porywacza i błagała go o zwrócenie jej córki. Niestety, bezskutecznie. Kristy Woods poinformowała ponadto, że dziewczynka nosi obuwie ortopedyczne na obu nogach i ma problemy z chodzeniem bez nich.

    POSZUKIWANIA
    W poszukiwania włączyli się wszyscy okoliczni mieszkańcy. Funkcjonariusze policji zaczęli od przeszukania domu i jego okolic. Znaleźli wówczas ślady, mogące mieć związek ze zniknięciem dziewczynki, jednak wówczas jeszcze nie mieli pojęcia, jaki. Wśród przedmiotów znalezionych w domu przy Dawson Cabin Road była piżama dziewczynki, fragment ściany z jej sypialni, taśma klejąca, część maty podłogowej z furgonetki, cztery butelki wybielacza, strzykawka, łopata i czarna torba z taśmą izolacyjną.

    Sprawdzono również zbiornik wodny i opuszczony dom, niedaleko miejsca, w którym zaginęła dziewczynka.
    Policja podała, że nie ma śladów żadnego samochodu dookoła domu (poza samochodem Kristy Woods), jednak tylne drzwi domu były otwarte w nocy, której zaginęła dziewczynka. Już na początku jednym z podejrzanych stał się partner matki dziewczynki. To on widział jako ostatni dziecko żywe.

    Początkowo kluczem do rozwiązania sprawy wydawały się opublikowane przez FBI zdjęcia z monitoringu pewnej kobiety w towarzystwie małej dziewczynki, która pasowała do opisu Mariah. FBI stwierdziło jednak później, że kobieta na zdjęciu nie miała żadnego związku z toczącym się śledztwem w sprawie odnalezienia dziewczynki.

    ODNALEZIENIE CIAŁA
    Niespełna tydzień po zaginięciu (2.12.2017 r.), na jaw wyszła okrutna i brutalna prawda.
    Kiedy setki wolontariuszy szukało dziewczynki przez wiele dni, zespół nurkowy z Fayetteville znalazł jej ciało na dnie Holly Shelter Creek w odległym rejonie powiatu Pender - około 40 km od jej domu.

    Według policji, ślady na ciele ofiary wskazywały jednoznacznie na zabójstwo. Nie było to jednak miejsce śmierci dziewczynki. Ktoś próbował po prostu ukryć ciało.
    Earl Kimrey został aresztowany (około godzinę przed odnalezieniem ciała ofiary) i oskarżony o zatuszowanie śmierci 3-latki oraz zacieranie śladów. Nakaz aresztowania mówi, że Kimrey przeniósł ciało Mariah z miejsca, w którym zmarła, wiedząc, że jej śmierć nie była naturalna. Kimrey ma za sobą długą historię kryminalną, obejmującą oskarżenia o kradzież, napaść, groźby oraz rozboje pod wpływem alkoholu.

    DODATKOWE FAKTY
    Biologiczny ojciec dziewczynki w chwili zaginięcia córki, był w sporze z jej matką o opiekę nad nią oraz jej braćmi. Udostępnił on dokumenty z Child Protection Services, w którym udowodnione jest, że dziewczynka była molestowana przez partnera matki. O wszystkim opowiedział 10-letni brat Mariah, który był regularnie bity przez podejrzanego Earla Kimreya. Mówił też, że jego mama była w pełni świadoma wszystkiego, co działo się z dziewczynką i tego, co robił jej partner.

    ROZWIĄZANIE SPRAWY
    Według raportu autopsyjnego, opublikowanego 18 lipca 2018 roku, trzyletnia dziewczynka została zapakowana w worki na śmieci, zanim jej ciało zostało podrzucone do potoku.
    Ciało znajdowało się w trzech plastikowych workach na śmieci, które były związane i zapakowane w zapięty na zamek pokrowiec na poduszki. Poza ciałem dziewczynki w pokrowcu znajdował się również fragment cementu, najprawdopodobniej pochodzący z krawężnika. Jednak to nie on był narzędziem zbrodni. Prawdopodobnie morderca chciał w ten sposób zapobiec wypłynięciu ciała na powierzchnię wody.
    Nie było żadnych widocznych urazów, oprócz siniaka przy lewym oku i kilku zadrapań na twarzy, jednak wewnątrz czaszki doszło do krwawienia. Według raportu, nie było żadnych dowodów na to, że ofiara została napastowana seksualnie.

    Policja już wcześniej twierdziła, że Mariah zmarła z powodu zatrucia chloroformem, co sekcja zwłok potwierdziła. Chloroform to substancja, którą stosowano dawniej w medycynie, w celu wprowadzenia pacjenta w głęboką narkozę, jednak ze względów bezpieczeństwa, w latach 70. całkowicie go wycofano na rzecz mniej toksycznych środków.

    Policja dotarła do świadków, którzy widzieli jak Kimrey pakował do furgonetki pakunek, którego rozmiary określili jako: “Większe od torby na książki” i opuścił dom, który dzielił z Kristy Woods i jej dziećmi w nocy 26 listopada.

    OSKARŻENIE
    24 stycznia 2018 roku Earlowi Kimreyowi postawiono zarzut zabójstwa 3-letniej dziewczynki. Mężczyzna jest oskarżony o zabójstwo pierwszego stopnia i przestępstwo z użyciem przemocy wobec dzieci, oraz zadanie poważnych obrażeń ciała, w wyniku których doszło do śmierci Mariah Kay Woods. Kimery jest przetrzymywany w areszcie w Onslow, bez możliwości wyjścia za kaucją.

    Pierwsza rozprawa odbyła się 14 lutego 2018 roku. Prokurator w sprawie Kimreya, ogłosił 15 lutego, że będzie domagał się kary śmierci dla sprawcy. Przewidywany termin procesu sądowego został wyznaczony na wrzesień 2019, ponieważ strony potrzebują czasu na zapoznanie się z dowodami w sprawie. Proces może potrwać kilka tygodni, ponieważ prokuratura będzie domagać się kary śmierci dla oskarżonego.

    Kristy Woods nie postawiono żadnych zarzutów.

    Wersja na YouTube

    #kryminalne #kryminalistyka #zaginieni #mordercy #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć,

    To nie bait, boję się. W youtube wpadłem w polemikę z jakimś osobnikiem, cóż, obraziłem go, a ten mi pisze, że mam jak w banku, że zdechnę i pozdrawia z grupy mokotowskiej. Po awatarze faktycznie jakiś kark, więc to może być prawda.

    Pytanie, co robić, żeby uniknąć namierzenia? Czy jeśli usunę kanał na yt to znikają wtedy też inne moje komentarze? Mordy tam nie pokazywalem. Czy to jest dobry sposób, żeby się ukryć? Jakie są szanse, że może mnie faktycznie znaleźć po koncie na yt zakładając, że pomoże mu fachowy informatyk?

    Myślę nad pokasowaniem wszystkich swoich kont.

    Iść na policję w sprawie gróźb karalnych? Nie chcę tego robić, ale to byłby jakiś ślad na wypadek, gdyby mi się coś stało. A jeśli faktycznie dotrą do faceta i on w ten sposób dowie się podczas postępowania kim jestem? Chciałbym tego uniknąć.

    Serio, przestraszyłem się, nigdy więcej napinek w internecie. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Dodajcie to jak najszybciej, jestem spanikowany i chciałbym wiedzieć co robić.

    #internet #pytanie #prawo #policja #youtube #kryminalne #997 #kiciochpyta #pytaniedoeksperta #bezpieczenstwo #anonimowosc #mafia #kryminalistyka

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @SanchezYZF: jangcy jest w chinach a yakuza to japońska mafia, pozdrawiam cieplutko :)

    •  

      Ja: Przede wszystkim nic na wykopie nie ginie. W tej chwili wykop to jedyny działający serwis z pornografią dziecięcą. Każdy kto skopiował linki zdjęć przez te cztery-sześć godzin, kiedy wykop udostępniał te treści na stronie, może otworzyć i pobrać zdjęcia z pornografią dziecięcą. Również wpisując hasło "wykop" w wyszukiwarce grafiki można uzyskać dostęp do tych zdjęć. W tej sprawie były setki jeśli nie tysiące zgłoszeń na policję, a administracja nie zrobiła nic w tej sprawie. Więc chłopie, taki leszczyk, co podpisał na siebie wyrok śmierci konentarzem w necue tym bardziej jest już trupem, bo policja ma wy### na "przestępstwa internetowe". Znałem gościa z grupy mokotowskiej póki nie poszedł siedzieć za gwałt, bo kelnerka "zasłużyła sobie" złą reakcją na złapanie za tyłek (nie podam lokalu, bo może nadal ludzie kojarzą tą sprawę, miasto tuż pod Warszawą). Najlepiej siedź w domu, a rodzina niech gdzieś wyjedzie. Tak będzie najprościej.
      Zawsze jak będziesz miał szansę krzyknij "znam Arka". Może to ten po#b łysy o którym wspomniałem wyżej i daruje koledze kuzyna. Tyle mogę zrobić.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (43)

  •  

    Broadchurch mirki dobry ten serial? Nie ma co oglądać z różową wieczorami a lubimy kryminały ponoć jeden z lepszych.

    #seriale #netflix #kryminalne #broadchurch

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #kryminalne

0:0,0:0,1:1,0:0,0:0,1:0,2:0,1:0,5:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,1:0

Archiwum tagów

Memories of the Alhambra 11. Bölüm | Watch movie | El Padrino. Parte II