•  

    #szkolastandard

    Tym razem przedstawiam Wam historię mrożącą krew w żyłach. Życiorys Vlado Taneskiego przywodzi na myśl fikcyjne zdarzenia rodem z "Nagiego Instynktu" czy "Wolnego strzelca". Wszak zawsze był on świetnie poinformowany, jeśli chodziło o informacje o kolejnych zabójstwach w jednym miasteczku. Zapraszam do lektury.

    Link do artykułu.
    Link do znaleziska (zachęcam do wykopywania).

    #angielski #angielskizwykopem #jezykangielski #ciekawostki #mordercy #zbrodnia #zabojstwo #przestepczosc #kryminalne
    pokaż całość

  •  

    ZDZISŁAW MARCHWICKI - WAMPIR Z ZAGŁĘBIA

    Gdy w latach 60. XX wieku na Górnym Śląsku i Zagłębiu doszło do brutalnych morderstw kobiet, na mieszkańców tych okolic padł blady strach. Gdzieś w ciemnych zakamarkach grasował seksualny maniak. Szybko okazało się, że sposób ataku był zawsze podobny. Sprawca atakował kobiety na otwartym terenie, najczęściej blisko ich miejsca zamieszkania. Śledził je, następnie zakradał się od tyłu i uderzał tępym narzędziem w głowę. Jeśli kobieta po pierwszym uderzeniu żyła – bił do skutku. Martwe ofiary zaciągał w ustronne miejsce, gdzie po ich rozebraniu, dokonywał najróżniejszych czynności seksualnych. Jednak nigdy nie dokonywał gwałtu.

    Odkrywano ciała kobiet z rozchylonymi udami. Ich bielizna była pocięta, a narządy płciowe obnażone. Kiedy okazało się, że wszystkich ataków dokonuje ten sam seryjny morderca, sprawca szybko otrzymał od milicji operacyjny przydomek – „Wampir z Zagłębia”.

    Milicja oficjalnie nie informowała społeczeństwa o grasującym psychopacie. Przecież seryjni mordercy mieli być wyłącznie częścią „zepsutego kapitalistycznego Zachodu”, w państwach socjalistycznych takie rzeczy nie mogły się zdarzyć. Jednak „ulica” wiedziała swoje. Ludzie szeptali i powtarzali zasłyszane plotki. Tymczasem ginęły kolejne kobiety. W ciągu pierwszych dwóch lat swojej działalność „Wampir z Zagłębia” zaatakował 16 kobiet.

    Siedemnasta ofiara mordercy sprawiła, że nastąpił przełom w śledztwie. 11 października 1966 roku znaleziono zwłoki osiemnastoletniej Jolanty Gierek, bratanicy Edwarda Gierka, który był wówczas I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Polskie władze postanowiły za wszelką cenę dopaść „Wampira z Zagłębia” za wszelka cenę.

    Nagle sprawa przybrała polityczny charakter. Oprócz powiązań z Gierkiem, dopatrzono się tego, że jedną z kobiet zamordowano 22 lipca. Inna miała na nazwisko Gomółka (podobne do Gomułki, I sekretarza KC PZPR) – pojawiło się przekonanie, że sprawca „podniósł rękę” na władze ludową. Do marca 1970 roku zwyrodnialec miał na swoim koncie 21 ataków, w tym 14 morderstw.

    Specjalna grupa operacyjna milicji o nazwie „Anna” wytypowała prawie pół tysiąca podejrzanych. Wśród nich był Zdzisław Marchwicki, alkoholik i awanturnik. Doniosła na niego żona, która podczas kolejnej domowej awantury zadzwoniła na milicję z prośba, aby przyjechali „zabrać sobie Wampira”.

    Marchwicki wszystkiemu zaprzeczał. Liczne prowokacje milicyjne i brutalne przesłuchania zrobiły swoje. Podczas procesu podejrzany przyznał się do popełnionych morderstw. Gdy sędzia zapytał Marchwickiego, czy jest mordercą, ten odparł niepewnie: „No z tego co słyszałem, co się dowiedziałem, no to chyba tak”.

    Mimo, że proces był wyłącznie poszlakowy i nie przedstawiono Marchwickiemu twardych dowodów uznano, że to właśnie on jest słynnym „Wampirem z Zagłębia”. Skazano go na karę śmierci przez powieszenie, wykonaną 26 kwietnia 1977 roku, w milicyjnym garażu w Katowicach. Czy jednak faktycznie Zdzisław, alkoholik maltretowany przez własną żonę, był „Wampirem z Zagłębia”?

    Echa tych zbrodni i pokazowego procesu nie milkną do dzisiaj, wzbudzając wiele kontrowersji. Wielu milicjantów z grupy „Anna” wątpiło w jego winę. Wątpliwości miał również sędzia Ochman, który skazał Marchwickiego na śmierć. Miał on powiedzieć po procesie: „Gdybyśmy wydali inny wyrok, ludzie na sali by nas roznieśli”

    #wmrokuhistorii #historia #polska #zbrodnia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mordercy #sadowehistorie
    pokaż całość

    źródło: Marchwicki.jpg

  •  

    Przedmiotem licytacji jest unikatowa karta Marka Jacksona, rozgrywającego Knicks w latach 90tych, znanego chyba najlepiej z trenowania GSW przed Kerrem, ale to rzecz jasna nie Jackson czyni tę kartę unikatową, tylko tych dwóch gości na drugim planie po lewej. To bracia Mendez, skazani kilka lat później za zabójstwo swoich rodziców. Wiem, kontekst wydaje się makabryczny, ale z uwagi na szaleństwo jakie rozpętało się w USA od grudnia zeszłego roku (wtedy potwierdzono, że wizerunki braci Mendez znajdują się na zdjęciu) karta jest warta wg niektórych doniesień nawet 55$ - postanowiłem przekazać ją ną licytację dla WOŚP

    więcej szczegółów

    http://www.magazyndetektyw.pl/dwaj-bracia-grali-role-nieslusznie-oskarzonych-dzieci-ktore-stracily-rodzicow/

    http://www.dailymail.co.uk/news/article-6477709/Ex-Knick-Mark-Jacksons-basketball-card-reportedly-features-infamous-Menendez-brothers.html

    http://aukcje.wosp.org.pl/nba-hoops-mark-jackson-bracia-mendez-czytaj-i8850013

    #nba #historiajednejfotografii #wosp2019 #allegro #mordercy
    pokaż całość

  •  

    Mireczki, ruszam z nowym tagiem #mordercyateizmu gdzie będę opisywać historie ateistycznych morderców. Zapraszam do obserwowania lub czarnolistowania.

    Dodaję jeszcze raz. A co do ateistów, którzy muszą usilnie tu komentować, jak to taki śmieszny tag to dodajcie go na czarną listę i wracajcie na swoje tagi # pedofilewiary czy # mordercychrystusa, bo te już przecież nie są takie śmieszne.

    5 listopada 2017 roku w kościele baptystów w Sutherland Springs w USA miała miejsce strzelanina. Devin Patrick Kelley zabił 26 i ranił 20 modlących się osób. „Ofiary tej najbardziej krwawej strzelaniny spowodowanej przez pojedynczego osobnika w historii Teksasu miały od 5 do 72 lat” – powiedział, z trudem panując nad swoim głosem, Greg Abbott, gubernator tego stanu. Wśród ofiar śmiertelnych jest 14-letnia córka pastora zboru i kobieta w ciąży.

    Jego znajomi oznajmili, że nienawidził religijnych ludzi. Brytyjski "Daily Mail" przedstawia go jako "wyrzutka", który "głosił swój ateizm" w Internecie. Cytuje jego byłych kolegów i koleżanki ze szkoły. Mówią oni, że Devin był "dziwny" i "szalony". - Był pierwszym ateistą, jakiego spotkałem - mówi o nim Patrick Boyce, który chodził z nim do szkoły średniej Braunfels. Z kolei Nina Rose Nava, również jego była koleżanka, napisała na Facebooku: "Jestem w kompletnym szoku. Dopiero co usunęłam go z Facebooka, bo nie podobały mi się jego posty. Zawsze mówił o tym, że ludzie wierzący w Boga są głupi i starał się głosić swój ateizm". Anonimowy uczeń: "Niedawno dodał mnie do znajomych na Facebooku. Przyjąłem zaproszenie, bo razem uczęszczaliśmy do szkoły. Ilekroć widziałem go na tablicy, udostępniał rzeczy dotyczące broni i bycia ateistą" - stwierdził.

    W latach 2010-2014 był zatrudniony w bazie US Air Force. Jednak w maju 2014 roku został stamtąd zwolniony za nieodpowiednie zachowanie. W czasie popełniania zbrodni miał na sobie kamizelkę kuloodporną i był ubrany na czarno, poinformował Freeman Martin, zastępca dyrektora bezpieczeństwa publicznego Teksasu. Napastnik był uzbrojony w karabin półautomatyczny marki Ruger.

    Zginął ścigany przez dwóch świadków zdarzenia. Jeden z nich – Stephen Willeford – gdy usłyszał strzały w pobliskim kościele, chwycił legalnie posiadaną przez siebie broń i ruszył na pomoc. Pomiędzy mężczyznami wywiązała się strzelanina. W jej trakcie napastnik porzucił trzymaną broń, uciekł z kościoła, wsiadł do samochodu i zaczął uciekać. Willeford z bronią w ręku ruszył w pościg za mordercą samochodem prowadzonym przez innego członka lokalnej społeczności. Morderca wypadł z drogi w mieście New Berlin, 20 kilometrów od miejsca strzelaniny. Przybyli na miejsce policjanci stwierdzili zgon Kelleya.

    #usa #bekazateistow #ciekawostki #bron #mordercy #4konserwy #bekazlewactwa #zbrodnia #kryminalne
    pokaż całość

    •  

      no z takim myśleniem wszystko cokolwiek czynili ludzie w średniowieczu identyfikujesz jako czyny z pobudek chrześcijańskich. Nie dopatrujesz się w tym żadnych racji społeczno - politycznych.

      @mlodszy_szaman_hordy: XD jeśli jesteś katolikiem, to bardzo zakochanym w swoim światopoglądzie, że nie dostrzegasz w nim ewidentnych skaz. A kim byli ludzie dopuszczający się w przytoczonym przypadku okrucieństw, jeśli nie katolikami, chrześcijanami zwalczającymi innych chrześcijan, którzy zagrażali interesom i porządkom feudalizmu? Moralność katolicka uchroniła ich przed czynieniem zła? Idąc twoim tokiem myślenia, mógłbym odbić piłeczkę i napisać coś w stylu: "no z takim myśleniem wszystko cokolwiek czynili ludzie w państwach komunistycznych identyfikujesz jako czyny z pobudek marksizmu. Nie dopatrujesz się w tym żadnych racji społeczno - politycznych"

      Nie wiem w takim razie co rozumiesz jako wolność i godność człowieka, w oderwaniu od moralności te pojęcia niewiele znaczą. Moralność to usposobienie się z szacunkiem do ludzkiej godności i wolności.

      @mlodszy_szaman_hordy: tylko teiści mają moralność?
      pokaż całość

    •  

      @NiemieckiArbiter: ja tylko wykazuje że skoro ateizmowi który nie implikuje sam z siebie żadnych zasad nie przypisujecie zbrodni dokonanych przez ateistów, to dlaczego obwiniacie katolicyzm który mordowanie potępia, a uczy szacunku do ludzkiego życia, za zbrodnie wykonane wbrew niemu?

      tylko teiści mają moralność?
      @NiemieckiArbiter: może miałeś w poniższym cytacie katolickie nauki o moralności, jednak tego nie sprecyzowałeś.

      a jeśli napiszę ci, że mając w głębokim poważaniu nauki o moralności i karzącego za występki bozię
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    #usa #bekazkatoli #ciekawostki #bron #mordercy #4konserwy.ru #neuropa #bekazprawakow #zbrodnia #chrzescijanstwo

    A cóż to zapomniało się napisać @Tomm16 w swoim nowym śmiesznym tagu #mordercyateizmu o strzelaninie w kościele baptystów w Sutherland Springs w USA? A no to, że morderca Devin Patrick Kelley strzelający tam zatargi z prawem i zarejestrowaną przez policję przemoc miał już kilka lat wcześniej. Leczył się też w ośrodku zamkniętym, z którego zbiegł. Ale nie to jest najważniejsze... Kelley był opisywany jako samotnik, który publikował ateistyczne wypowiedzi w Internecie po rezygnacji z roli nauczyciela w letnich lekcjach biblijnych. Jakie więc odebrał on wychowanie? Na to pytanie odpowiedźcie sobie sami (。◕‿‿◕。) pokaż całość

  •  

    Mireczki, ruszam z nowym tagiem #mordercyateizmu gdzie będę opisywać historie ateistycznych morderców. Zapraszam do obserwowania lub czarnolistowania.

    5 listopada 2017 roku w kościele baptystów w Sutherland Springs w USA miała miejsce strzelanina. Devin Patrick Kelley zabił 26 i ranił 20 modlących się osób. „Ofiary tej najbardziej krwawej strzelaniny spowodowanej przez pojedynczego osobnika w historii Teksasu miały od 5 do 72 lat” – powiedział, z trudem panując nad swoim głosem, Greg Abbott, gubernator tego stanu. Wśród ofiar śmiertelnych jest 14-letnia córka pastora zboru i kobieta w ciąży.

    Jego znajomi oznajmili, że nienawidził religijnych ludzi. Brytyjski "Daily Mail" przedstawia go jako "wyrzutka", który "głosił swój ateizm" w Internecie. Cytuje jego byłych kolegów i koleżanki ze szkoły. Mówią oni, że Devin był "dziwny" i "szalony". - Był pierwszym ateistą, jakiego spotkałem - mówi o nim Patrick Boyce, który chodził z nim do szkoły średniej Braunfels. Z kolei Nina Rose Nava, również jego była koleżanka, napisała na Facebooku: "Jestem w kompletnym szoku. Dopiero co usunęłam go z Facebooka, bo nie podobały mi się jego posty. Zawsze mówił o tym, że ludzie wierzący w Boga są głupi i starał się głosić swój ateizm". Anonimowy uczeń: "Niedawno dodał mnie do znajomych na Facebooku. Przyjąłem zaproszenie, bo razem uczęszczaliśmy do szkoły. Ilekroć widziałem go na tablicy, udostępniał rzeczy dotyczące broni i bycia ateistą" - stwierdził.

    W latach 2010-2014 był zatrudniony w bazie US Air Force. Jednak w maju 2014 roku został stamtąd zwolniony za nieodpowiednie zachowanie. W czasie popełniania zbrodni miał na sobie kamizelkę kuloodporną i był ubrany na czarno, poinformował Freeman Martin, zastępca dyrektora bezpieczeństwa publicznego Teksasu. Napastnik był uzbrojony w karabin półautomatyczny marki Ruger.

    Zginął ścigany przez dwóch świadków zdarzenia. Jeden z nich – Stephen Willeford – gdy usłyszał strzały w pobliskim kościele, chwycił legalnie posiadaną przez siebie broń i ruszył na pomoc. Pomiędzy mężczyznami wywiązała się strzelanina. W jej trakcie napastnik porzucił trzymaną broń, uciekł z kościoła, wsiadł do samochodu i zaczął uciekać. Willeford z bronią w ręku ruszył w pościg za mordercą samochodem prowadzonym przez innego członka lokalnej społeczności. Morderca wypadł z drogi w mieście New Berlin, 20 kilometrów od miejsca strzelaniny. Przybyli na miejsce policjanci stwierdzili zgon Kelleya.

    #usa #bekazateistow #ciekawostki #bron #mordercy #4konserwy #bekazlewactwa #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    Mireczki, ruszam z nowym tagiem #mordercyateizmu gdzie będę opisywać historie ateistycznych morderców. Zapraszam do obserwowania lub czarnolistowania.

    Pamiętacie strzelaninę z Oregonu w USA z 2015 roku? Christopher Harper-Mercer zabił 9 i ranił 8 osób, po czym zginął w trakcie wymiany ognia z policją.

    Oto co powiedział do swoich ofiar tuż przed ich zabiciem: " Czy jesteś chrześcijaninem?" Po tym jak osoba wstała, powiedział do niej: "Dobrze, że jesteś chrześcijaninem, to będziesz widzieć Boga za kilka sekund". Potem ich rozstrzelał.

    Inny naoczny świadek powiedział, że pytał osoby czy są chrześcijanami, a następnie strzelał im w głowę. Jeśli nie powiedzieli, albo nie udzielili odpowiedzi, zostali postrzeleni w nogi".

    W internecie był członkiem grupy "Nie lubię zorganizowanej religii".

    Motywacją sprawcy była zemsta za bycie ofiarą społecznego odrzucenia. Christopher Harper-Mercer w swoim manifeście opisał sam siebie jako osobę "bez przyjaciół, dziewczyny i pracy”, oraz za "zawsze najbardziej znienawidzoną osobę na świecie”. Wyrażał swój podziw dla innych masowych morderców, a w szczególności dla dwóch z nich – Vestera Flanagana i Elliota Rodgera. Wyrażał również swoją frustrację z powodu braku życia seksualnego. Miał również nadzieję, że morderstwo przyniesie mu sławę.

    Mamy do czynienia z brutalną zbrodnią w wykonaniu obłąkanego człowieka. Mordercą, ateistą opętanym nienawiścią do chrześcijan, który swe zbrodnicze żądze poszedł zaspokajać w miejscu co do którego był pewny, że nie spotka uzbrojonych osób.

    #usa #bekazateistow #ciekawostki #chrzescijanstwo #mordercy #4konserwy #bekazlewactwa #przegryw #zbrodnia
    pokaż całość

    +: Nie_dla_psa_to_BENC, spokojnie_to_ja +34 innych
  •  

    Polecam wszystkim którzy lubią klimaty #kryminalne #mordercy i trochę też #seryjnimordercy.
    "Adaptacja jedynego dzieła non-fiction w dorobku Johna Grishama o sprawie dwóch morderstw popełnionych w Oklahomie w latach 80. XX wieku."
    Nie będę pisać więcej co by nie robić spoilerów ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ktoś już oglądał ? Jak wrażenia ?

    #netflix #dokument #seriale
    pokaż całość

  •  

    Sprawa zaginięcia Mariah Kay Woods

    ZAGINIĘCIE
    26 listopada 2017 roku, w niedzielę, między godziną 20:00- 20:30 Kristy Woods położyła swoją 3 -letnią córkę spać. Ostatnią osobą, która widziała dziecko był partner jej matki Earl Kimrey, który mieszkał razem z nimi. Około północy miała ona wyjść ze swojego pokoju. Mężczyzna polecił jej wówczas, aby wróciła do łóżka i poszła spać.
    Gdy rankiem Kristy Wood weszła do jej pokoju, zobaczyła puste łóżko. Kobieta była przekonana, że córkę porwano. Sprawę zaginięcia zgłosił na policję z samego rana partner kobiet, informując dyspozytora 911, że dziecko zniknęło, a piżama, którą matka ubrała dziewczynce do snu, znajduje się na podłodze w jej pokoju.

    PRZESŁUCHANIA
    Policja przesłuchała matkę i jej partnera , a także rozmawiała z biologicznym ojcem dziewczynki Alexem Woodsem. Powiedział on funkcjonariuszom, że to z radia dowiedział się, że policja poszukuje jego dziecka i nikt nie poinformował go o tym, że 3-latka zaginęła. Zeznał, że ostatni raz widział swoją córkę i jej dwóch braci około rok wcześniej, kiedy dostał ją na miesiąc pod opiekę.
    W jednym z wywiadów ojciec Mariah wyraził swoje powątpiewanie w wersję wydarzeń zakładającą porwanie. Uważał za niemożliwe, że w domu były 4 osoby: dwoje dorosłych i dwoje dzieci i nikt z nich nic nie widział i nie słyszał.

    BŁAGALNY APEL MATKI
    Dzień po zaginięciu, matka dziewczyny wygłosiła telewizyjne przemówienie, w którym zwracała się ona do potencjalnego porywacza i błagała go o zwrócenie jej córki. Niestety, bezskutecznie. Kristy Woods poinformowała ponadto, że dziewczynka nosi obuwie ortopedyczne na obu nogach i ma problemy z chodzeniem bez nich.

    POSZUKIWANIA
    W poszukiwania włączyli się wszyscy okoliczni mieszkańcy. Funkcjonariusze policji zaczęli od przeszukania domu i jego okolic. Znaleźli wówczas ślady, mogące mieć związek ze zniknięciem dziewczynki, jednak wówczas jeszcze nie mieli pojęcia, jaki. Wśród przedmiotów znalezionych w domu przy Dawson Cabin Road była piżama dziewczynki, fragment ściany z jej sypialni, taśma klejąca, część maty podłogowej z furgonetki, cztery butelki wybielacza, strzykawka, łopata i czarna torba z taśmą izolacyjną.

    Sprawdzono również zbiornik wodny i opuszczony dom, niedaleko miejsca, w którym zaginęła dziewczynka.
    Policja podała, że nie ma śladów żadnego samochodu dookoła domu (poza samochodem Kristy Woods), jednak tylne drzwi domu były otwarte w nocy, której zaginęła dziewczynka. Już na początku jednym z podejrzanych stał się partner matki dziewczynki. To on widział jako ostatni dziecko żywe.

    Początkowo kluczem do rozwiązania sprawy wydawały się opublikowane przez FBI zdjęcia z monitoringu pewnej kobiety w towarzystwie małej dziewczynki, która pasowała do opisu Mariah. FBI stwierdziło jednak później, że kobieta na zdjęciu nie miała żadnego związku z toczącym się śledztwem w sprawie odnalezienia dziewczynki.

    ODNALEZIENIE CIAŁA
    Niespełna tydzień po zaginięciu (2.12.2017 r.), na jaw wyszła okrutna i brutalna prawda.
    Kiedy setki wolontariuszy szukało dziewczynki przez wiele dni, zespół nurkowy z Fayetteville znalazł jej ciało na dnie Holly Shelter Creek w odległym rejonie powiatu Pender - około 40 km od jej domu.

    Według policji, ślady na ciele ofiary wskazywały jednoznacznie na zabójstwo. Nie było to jednak miejsce śmierci dziewczynki. Ktoś próbował po prostu ukryć ciało.
    Earl Kimrey został aresztowany (około godzinę przed odnalezieniem ciała ofiary) i oskarżony o zatuszowanie śmierci 3-latki oraz zacieranie śladów. Nakaz aresztowania mówi, że Kimrey przeniósł ciało Mariah z miejsca, w którym zmarła, wiedząc, że jej śmierć nie była naturalna. Kimrey ma za sobą długą historię kryminalną, obejmującą oskarżenia o kradzież, napaść, groźby oraz rozboje pod wpływem alkoholu.

    DODATKOWE FAKTY
    Biologiczny ojciec dziewczynki w chwili zaginięcia córki, był w sporze z jej matką o opiekę nad nią oraz jej braćmi. Udostępnił on dokumenty z Child Protection Services, w którym udowodnione jest, że dziewczynka była molestowana przez partnera matki. O wszystkim opowiedział 10-letni brat Mariah, który był regularnie bity przez podejrzanego Earla Kimreya. Mówił też, że jego mama była w pełni świadoma wszystkiego, co działo się z dziewczynką i tego, co robił jej partner.

    ROZWIĄZANIE SPRAWY
    Według raportu autopsyjnego, opublikowanego 18 lipca 2018 roku, trzyletnia dziewczynka została zapakowana w worki na śmieci, zanim jej ciało zostało podrzucone do potoku.
    Ciało znajdowało się w trzech plastikowych workach na śmieci, które były związane i zapakowane w zapięty na zamek pokrowiec na poduszki. Poza ciałem dziewczynki w pokrowcu znajdował się również fragment cementu, najprawdopodobniej pochodzący z krawężnika. Jednak to nie on był narzędziem zbrodni. Prawdopodobnie morderca chciał w ten sposób zapobiec wypłynięciu ciała na powierzchnię wody.
    Nie było żadnych widocznych urazów, oprócz siniaka przy lewym oku i kilku zadrapań na twarzy, jednak wewnątrz czaszki doszło do krwawienia. Według raportu, nie było żadnych dowodów na to, że ofiara została napastowana seksualnie.

    Policja już wcześniej twierdziła, że Mariah zmarła z powodu zatrucia chloroformem, co sekcja zwłok potwierdziła. Chloroform to substancja, którą stosowano dawniej w medycynie, w celu wprowadzenia pacjenta w głęboką narkozę, jednak ze względów bezpieczeństwa, w latach 70. całkowicie go wycofano na rzecz mniej toksycznych środków.

    Policja dotarła do świadków, którzy widzieli jak Kimrey pakował do furgonetki pakunek, którego rozmiary określili jako: “Większe od torby na książki” i opuścił dom, który dzielił z Kristy Woods i jej dziećmi w nocy 26 listopada.

    OSKARŻENIE
    24 stycznia 2018 roku Earlowi Kimreyowi postawiono zarzut zabójstwa 3-letniej dziewczynki. Mężczyzna jest oskarżony o zabójstwo pierwszego stopnia i przestępstwo z użyciem przemocy wobec dzieci, oraz zadanie poważnych obrażeń ciała, w wyniku których doszło do śmierci Mariah Kay Woods. Kimery jest przetrzymywany w areszcie w Onslow, bez możliwości wyjścia za kaucją.

    Pierwsza rozprawa odbyła się 14 lutego 2018 roku. Prokurator w sprawie Kimreya, ogłosił 15 lutego, że będzie domagał się kary śmierci dla sprawcy. Przewidywany termin procesu sądowego został wyznaczony na wrzesień 2019, ponieważ strony potrzebują czasu na zapoznanie się z dowodami w sprawie. Proces może potrwać kilka tygodni, ponieważ prokuratura będzie domagać się kary śmierci dla oskarżonego.

    Kristy Woods nie postawiono żadnych zarzutów.

    Wersja na YouTube

    #kryminalne #kryminalistyka #zaginieni #mordercy #zbrodnia
    pokaż całość

  •  

    Podobno homoseksualiści zaczęli podrzynać sobie gardła przed świetami. To jakaś nowa świecka tradycja u wyznawców osranego patyka? xD

    #szczecin #homoseksualizm #mordercy #czarnyhumor

  •  

    "Urodziłem się z diabłem we mnie. Nie mogłem zdusić w sobie potrzeby mordowania, tak jak poeta nie może powstrzymać w sobie inspiracji do tworzenia"

    -H.H.Holmes - Zbudował 3-piętrowy hotel, robiąc z niego labirynt tortur, pełen morderczych pułapek dla gości. Niektóre pokoje miały wbudowane w ściany lampy lutownicze, które służyły do podpalania ofiar, inne zamieniały się w komory gazowe. W większości znajdowały się również specjalne zsuwnie prowadzące do piwnic… prosto do sali tortur, krematorium i dwóch pieców, gdzie Holmes palił zwłoki. Prymitywne dzwonki alarmowe natychmiast informowały właściciela o próbach wymknięcia się z pokoju. Uciekający w pośpiechu goście natrafiali na schody prowadzące donikąd, ukryte przejścia, zapadnie i fałszywe windy, które prowadziły tylko w jedno miejsce - do piwnicy.
    Dokładna liczba ofiar nie jest znana, lecz podejrzewa się, że mogło ich być nawet ponad 200.

    Po więcej tego typu wypowiedzi i historii zapraszam na mój fanpage "Cytaty moderców" (。◕‿‿◕。)

    #reklama #ciekawostki #kryminalne #mordercy #cytaty #zbrodnia #ciekawerzeczy #zapraszam
    pokaż całość

  •  

    Jeffrey Dahmer - w latach 78-91 zamordował i zgwałcił 17 młodych mężczyzn. W domu nie było jakiejś skrajnej patologii, nikt się nad nim nie znęcał, rodzice się kłócili dość czesto ale nic poza tym. Już od najmłodszych lat fascynowały go martwe zwierzęta, przetrzymywał w sobie tylko znanych skrytkach ich szczątki. W szkole średniej zaczął odczuwać podniecenie na myśl o seksie połączonym z przemocą, wyobraźnia tworzyła chore i przerażające dla normalnego człowieka obrazy, którym on nie mógł nigdzie dać ujścia, podzielić się z kimś swoimi obawami i szczerze porozmawiać.Zaczął pić, nałogowo, w szkole, między lekcjami. Po raz pierwszy spróbował dać ujście swoim żądzom w wieku kilkunastu lat. Jego uwagę zwrócił biegacz, którego trasa przebiegała nieopodal domu Jeffreya. Biegał codziennie o tej samej godzinie, przez jakiś czas Dahmer go obserwował, aż postanowił: wziął ze sobą pałkę, ukrył się w krzakach i czekał. Był zdecydowany, chociaż nie wiedział do końca co będzie dalej. Chciał go mieć tylko dla siebie. Szczęśliwym dla faceta zrządzeniem losu akurat w ten dzień z niewiadomych przyczyn się nie pojawił. Potwór został uśpiony.

    Uczęszczał do uniwersytetu, z którego został wydalony, po czym jego ojciec zapisał go do armii. Stamtąd też go wyrzucili za picie. Zamieszkał u babci, gdzie popełnił pierwsze morderstwo na autostopowiczu. Wracał samochodem do domu i ujrzał samotnie idącego gościa, próbującego złapać stopa. Zadziałał impuls. Z początku próbował zdusić w sobie targające nim chore pragnienia i przejechał obok niego, po chwili jednak zatrzymał się i cofnął. Miał charyzmę, zaprosił chłopaka do siebie na drinka. Jak sam opowiadał w wywiadzie nagranym po jego ujęciu w więzieniu ostatnie co pamięta to że razem pili, a rano obudził się z posiniaczony mi, podrapanymi rękami i trupem obok. Ciało poćwiartował, a następnie całą tkankę oddzielił od kości. Wnętrzności wywiózł na wysypisko a kości porozrzucał w pobliskim lesie.

    Długo zajęłoby żeby opisać jego zbrodnicza karierę, w skrócie: jego taktyką było chodzenie do gejowskich klubów, zapraszanie do siebie atrakcyjnych mężczyzn, odurzanie ich narkotykami i alkoholem, a następnie gwałcenie, brutalny mord, znowu gwałcenie (zwłok). Pragnął mieć absolutnie posłusznego niewolnika seksualnego, w późniejszym okresie nieprzytomnym, ale wciąż żywym ofiarom wywiercał dziurę w czaszce do której wlewał kwas. Miał nadzieję, że człowiek w ten sposób straci możliwość jakiegokolwiek sprzeciwu, mówienia a pozostanie żywy. Próbował stworzyć zombie do ruchania. Szczątki ofiar trzymał w domu w lodówce, kutasy, głowy, nogi, ręce. Niektórych zjadał, czuł, że wtedy jedzony stał się jakaś częścią niego samego. Dla zainteresowanych jest dużo bardziej szczegółowych informacji w necie, dokumenty na yt, film My Friend Dahmer o nim w czasach szkolnych. Został skazany na 937 lat więzienia. Po roku czy dwóch, nie wiem dokładnie, został wyznaczony z innym, czarnoskórym więźniem do sprzątania lazienki. Podczas sprzątania klawisz się oddalił i czarnuch go zajebał. Jeśli ktoś interesuje się seryjnymi mordercami to polecam przestudiować wszelkie materiały na jego temat, naprawdę ciekawe.
    #kryminalne #mordercy
    pokaż całość

  •  

    MORD UPA POD BEŁŻCEM

    16 czerwca 1944 roku siły Ukraińskiej Powstańczej Armii z zimną krwią zamordowały kilkudziesięciu Polaków jadących pociągiem osobowym z miejscowości Bełżec do Rawy Ruskiej.

    Do masakry doszło w okolicach wsi Zatyle (dziś województwo lubelskie). Banda ukraińskich zbrodniarzy dowodzonych najprawdopodobniej przez Dmytra Karpenkę ps. „Jastrub” około godziny 7 rano zatrzymała jadący pociąg. Ukraińcy przebrani w niemieckie mundury weszli na tory, a będący z nimi w zmowie ukraiński maszynista Zachariasz Procyk, zatrzymał skład.

    Zbrodniarze wtargnęli do pociągu. Najpierw legitymowali wszystkich pasażerów, aby oddzielić Polaków od Ukraińców. Tych pierwszych w bestialski sposób zamordowali nie oszczędzając nawet kobiet i dzieci. Drugich wypuścili. Z zachowanych relacji wynika, że przed dokonaniem mordu Polaków bito kolbami karabinów i okradano ich z posiadanych rzeczy. W swoim morderczym amoku jedną z Polek, która była w ciąży, przybili bagnetami do ziemi, a następnie rozpruli jej brzuch. Zaledwie kilku osobom udało się jakimś cudem przeżyć.

    Po masakrze ciała zamordowanych zostały przewiezione drezyną do Bełżca. Tam dokonano identyfikacji części z nich. Kilka dni później odbył się w Tomaszowie Lubelskim pogrzeb części ofiar ukraińskich bestii, który ze względu na ogrom bestialstwa i jego skalę, zamienił się w patriotyczną manifestację.

    Historycy spierają się dziś o liczbę zamordowanych wówczas Polaków. Ich szacunki wahają się od 41 do 70 osób.

    Na zdjęciu:
    Polacy zamordowani przez ludobójców z OUN-UPA w Bełżcu. Las przy torze kolejowym.

    #wmrokuhistorii #historia #polska #ukraina #upa #mordercy #zbrodnia #iiwojnaswiatowa #kresy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #smierc #wojna
    pokaż całość

    źródło: Mord w Belzcu.jpg 18+

  •  

    Logika #dzielnytata:

    1. Aborcja z powodów dozwolonych w Konstytucji: MORDERSTWO 1000 OSÓB ROCZNIE! MATKI BEZ SERCA! SĄDY RODZINNE!!1!

    2. Zamordowanie swojego dziecka: samobójstwo rozszerzone , tragiczna historia ojca walczącego o dziecko z bestialskim sądem

    XD

    #dzieci #aborcja #mordercy #logikaniebieskichpaskow #rakcontent #bekazpodludzi pokaż całość

  •  

    429 lat temu...

    31 października 1589 roku w niemieckim Bedburgu, odbyła się egzekucja Petera Stübbe, oskarżonego o zamordowanie 18 osób (głównie dzieci). W trakcie tortur Stübbe przyznał się do wszystkich zbrodni. Potwierdził również, że morderstw dokonywał pod postacią wilka...

    Egzekucja "wilkołaka" zgromadziła ponad 400 osób, chcących na własne oczy zobaczyć jak w męczarniach umiera "bestia z Bedburga", która przez 25 lat terroryzowała okolicznych mieszkańców. Wśród świadków kaźni byli również książęta i możnowładcy z okolicznych miast. Kat w sposób szczegółowy wykonał wszystkie postanowienia sądu.

    Najpierw połamano go kołem, by chwilę później wyrwać mu kawałki ciała z dziesięciu różnych miejsc. obcięto mu genitalia, nogi i ręce. Kiedy uznano, że Stübbe wycierpiał się już wystarczająco, kat jednym uderzeniem ściął mu głowę. Następnie bezgłowy korpus skazańca wrzucono na rozpalony stos, gdzie płonęły już dwie oskarżone o współudział kobiety.

    Dziś wielu twierdzi coraz śmielej, że Stübbe był niewinny zarzucanych mu czynów. Miał po prostu ogromnego pecha, że znalazł się na drodze pościgu zdesperowanych wieśniaków za wilkiem, którego początkowo obwiniano za wszystkie zbrodnie. Wilk uciekł, Stübbe takiej możliwości już nie miał. To doprowadziło do błędnego przekonania, że nastąpiła przemiana wilka w człowieka...

    Więcej o bestii z Bedburga:
    "Peter Stübbe - bestia z Bedburga"

    Na zdjęciu:
    Peter Stübbe stał się bohaterem figurek dla turystów.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #niemcy #mordercy #zbrodnia #kalendarium
    pokaż całość

    źródło: Stubbe Peter.jpg

  •  

    WAMPIR ZE SZTOKHOLMU

    4 maja 1932 roku w Sztokholmie, nieopodal stacji metra Sankt Eriksplan znaleziono martwą Lilly Lindeström, 32-letnią prostytutkę. Kobieta została zamordowana w swoim własnym mieszkaniu. Według ustaleń policji zabójstwa dokonano 2 lub 3 dni wcześniej.

    Po wejściu do mieszkania ofiary policja zastała makabryczny widok: naga Lilly leżała nago, brzuchem do dołu, na własnej kanapie. Jej głowa była niemal całkowicie roztrzaskana. Całe mieszkanie było nieskazitelnie wysprzątane, a ubrania denatki schludnie ułożone na podłodze. Na miejscu zbrodni znaleziono również zakrwawioną chochlę do sosów, była ona jednak zbyt lekka, by uznać ją za narzędzie zbrodni. Poza krwią z obrażeń głowy wokół ciała znajdowało się mnóstwo mniejszych i większych plam krwi, pochodzenia której śledczy nie byli pewni.

    Za przyczynę zgonu uznano bardzo silne uderzenie w głowę. Podczas śledztwa ustalono, że krótko przed swoją śmiercią ofiara odbyła stosunek seksualny. Podczas oględzin zwłok okazało się, że w odbycie ofiary wciąż znajdowała się wypełniona spermą prezerwatywa. Podczas sekcji zwłok odkryto, że prawie cała krew Lilly została usunięta z jej ciała.

    Policja przypuszczała, że sprawca wypił krew ofiary, wykorzystując w tym celu znalezioną na miejscu zbrodni chochlę do sosów. O dokonanie zbrodni podejrzewano poprzednich klientów zamordowanej, jednak, po długim śledztwie, żadnemu z nich nie postawiono zarzutów. Szwedzki tabloid „Aftonbladet” nazwał nieuchwytnego mordercę „Wampirem ze Sztokholmu”.

    Sprawy morderstwa Lilly Lindeström nigdy nie udało się rozwiązać.

    Na zdjęciu:
    Lilly Lindeström, ofiara niezidentyfikowanego „Wampira ze Sztokholmu”.

    #wmrokuhistorii #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #smierc #szwecja #europa #kryminalne #ciekawostkihistoryczne #kryminalistyka #xxwiek #mordercy #sztokholm
    pokaż całość

  •  

    Pełne nagranie z kamer z technikum w rosyjskim Kerczu, gdzie uczeń, Władysław Rosljakow, zabił 21 osób. Daję 18+, bo nagranie jest drastyczne. Komentarz jest po rosyjsku, ale można włączyć tłumaczenie napisów. Jeśli coś będzie niezrozumiałe, to przetłumaczę.

    Rosyjscy śledczy donoszą, że Rosljakow przygotowywał się do ataku już od półtora roku. Na nieużytkach znajdujących się koło domu ćwiczył m.in. detonację ładunków wybuchowych. Materiał wybuchowy pozyskiwał prawdopodobnie z pocisków z II wojny światowej (w okolicach miasta Kercz jest ich dużo, natrafiają na nie poszukiwacze), przy czym - zaznaczają - wymagało to sporych umiejętności. Domowej roboty bomby wypełnił metalowymi przedmiotami (śrubami, podkładkami, pokrzywionymi gwoździami), niektórymi wielkości palca wskazującego. Siła ładunku była tak duża, że przedmioty te wbijały się ofiarom wgłąb narządów wewnętrznych, przy czym - ponieważ były brudne - powodowały natychmiastowe powstanie stanu zapalnego, u wielu pacjentów ropowicę jelit, ropnie.

    Przed popełnieniem zbrodni osiemnastolatek spalił literaturę religijną - za jego domem odkryto nadpalone kartki Biblii, na jednej z nich zakreślone było zdanie: Zbierz cały naród: mężczyzn, kobiety i dzieci, i cudzoziemców, którzy są w twoich murach, aby słuchając uczyli się bać Pana, Boga waszego, i przestrzegać pilnie wszystkich słów tego Prawa (Księga Powtórzonego Prawa, 31,12). Warto zauważyć, że matka Rosljakowa była członkiem zboru Świadków Jehowy (organizacji w Rosji nielegalnej) i na tym tle miało dochodzić do konfliktów między nią a synem.

    Przed wyjściem z domu chłopak spalił też swój komputer i telefon.

    #rosja #mordercy #swiat #kryminalne trochę #psychologia #religia #wiara
    pokaż całość

    źródło: youtube.com 18+

  •  

    Ostatnio pojawia się na wypoku dużo spraw kryminalnych, więc zastanawiam się, jak zostanie przyjęta taka sprawa.

    George'a Juniusa Stinneya - najstarszego syna młynarza w Karolinie Północnej - oskarżono o zgwałcenie i zabicie dwóch białych dziewczynek: jedenastoletniej Betty June Binnicker i ośmioletniej Mary Emmy Thames.

    Jedynym dowodem w sprawie było rzekome przyznanie się chłopca (rzekome, bo nie zachowała się żadna pisemna notatka czy transkrypcja - jedynie zeznanie oficera H.S. Newmana). Pojawiły się też poważne wątpliwości - ofiary zostały zabite ciężką, kolejową belką (łącznie zadano 13 ciosów). Ważący 40kg Stinney miałby duże problemy z podniesieniem tej belki, nie mówiąc o zadawaniu ciosów. Nie zbadano też dojrzałości płciowej chłopca, aby upewnić się, że mógł dopuścić się gwałtu. Także trójka jego rodzeństwa utrzymywała, że w czasie popełnienia zbrodni ich brat przebywał z nimi (choć oczywiście nikt nie był zainteresowany ich zeznaniami).

    Proces trwał niecałe trzy godziny. Na wydanie wyroku skazującego 12 przysięgłych (sami biali mężczyźni) potrzebowało 10 minut. Sędzia Phillip Stoll uzasadnił wyrok śmierci, tym że "Stinney był bardzo zdemoralizowaną jednostką". Adwokat Stinneya, Charles Plowden, nie próbował właściwie bronić klienta, nie poinformował go też o możliwości odwołania się i nie próbował komentować werdyktu. W wywiadzie powiedział, że "nie było sensu, bo rodzina nie miała na to pieniędzy".

    Wyrok wykonano w Central Correction Institute w Columbia w Karolinie Południowej, używając krzesła elektrycznego. Ze względu na drobną budowę ciała (155cm, 40kg), strażnicy mieli problemy z zapięciem pasów, a w czasie egzekucji musiał siedzieć na książce telefonicznej. Świadkowie uznali egzekucję za makabryczną, bo po pierwszym włączeniu prądu opadła zbyt duża maska zasłaniająca twarz. Stinney umarł po około 4 minutach.

    George Junius Stinney jest najmłodszym skazany na śmierć w USA i na całym kontynencie amerykańskim w XX wieku. Gdy wykonywano wyrok miał czternaście lat, siedem miesięcy i 29 dni.

    18 grudnia 2014 sąd uznał, że Stinney został skazany niesłusznie oraz nie miał zapewnionych podstawowych praw gwarantowanych przez konstytucję. Obrońcy praw człowieka od lat domagali się rewizji wyroku, podkreślając, że zabarwiony był rasizmem i nie opierał się na wiarygodnych dowodach. W latach 40. w Karolinie Południowej królowały tzw. prawa Jima Crowa, które ograniczały wolności obywatelskie czarnoskórej ludności. Ich celem było pogłębienie segregacji rasowej.

    #kryminalne #kryminalistyka #rasizm #mordercy #neuropa
    pokaż całość

  •  

    Pedofil, sadysta, morderca. Kolejny ksiądz? Nie. Bestia z Torunia jest homoseksualistą.

    http://nowosci.com.pl/dozywocie-dla-andrzeja-g-seksualnego-sadysty-i-mordercy-jest-wyrok-torunskiego-sadu-zdjecia/ar/13114520/2

    (Homoseksualiści stanowią 2-3% społeczeństwa, a odpowiadają za 20-30% aktów pedofilskich, środowisko LGBT prężnie działa nad zalegalizowaniem pedofilii i tak jak lobby homoseksualne wykreśliło te zboczenie z listy chorób, tak teraz chcą to zrobić z pedofilią)

    #bekazlewactwa #polska #mordercy #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    #kryminalne #bekaztransa #mordercy #seryjnimordercy #patologia #podludzie

    48-letni Adesh Khamra to krawiec z Indii, który przez lata mordował kierowców ciężarówek. Nabrał w tym tak dużej wprawy, że najprawdopodobniej przyjmie miano drugiego największego seryjnego mordercy w historii Indii.Najbardziej miało mu zależeć na… zapewnieniu kierowcom zbawienia i uwolnieniu ich od trudów codziennej egzystencji. Podkreślał bowiem, że kierowcy wiodą życie w bardzo ciężkich warunkach i doświadczają w nim wiele bólu.

    http://40ton.net/zamordowal-33-kierowcow-ciezarowek-oraz-pomocnikow-chcial-wybawic-trudow-zycia/
    pokaż całość

    źródło: 40ton.net

  •  

    ION RIMARU – WAMPIR Z BUKARESZTU

    Urodził się w rumuńskim mieście Corabia, w roku 1946. Nie miał łatwego dzieciństwa. Jego ojciec (Florea Rimaru) regularnie bił matkę, a w roku 1956 opuścił rodzinę i wyjechał do Bukaresztu. Ion od najmłodszych lat sprawiał problemy wychowawcze. W szkole wywołał skandal obyczajowy, gdy okazało się, że miał romans z młodszą córką swojego nauczyciela.

    Pierwszy raz skazany został (za kradzież) w wieku 18 lat. Niedługo potem rozpoczął studia na wydziale weterynarii uniwersytetu rolniczego w Bukareszcie. Jeden z jego profesorów opisał go jako nieśmiałego półanalfabetę z małym zasobem słownictwa i wąskim zakresem zainteresowań.

    Koledzy unikali go, ponieważ ich zdaniem, zachowywał się dziwnie. Gdy wpadał w szał, dokonywał samookaleczenia. Miał niekontrolowany popęd seksualny. Jeden ze studentów zeznał, że Rimaru całą noc czatował pod drzwiami innego studenta, wiedząc, że przyszła do niego koleżanka. W 1967 lekarze stwierdzili u niego problemy ze zdrowiem i to zarówno fizycznym jak i psychicznym.

    Na przełomie 1970 i 1971 w Bukareszcie doszło do kilkunastu napadów na kobiety. Sprawca śledził je, a następnie atakował i pozbawiał przytomności za pomocą młotka, siekiery, metalowego pręta lub noża. Wiele z ofiar zostało zgwałconych, często brutalnie. Cztery ofiary zmarły. Sprawca często odrywał kawałki ubrań, a nawet obnażał całe ciała. Dochodziło również do aktów kanibalizmu, ponieważ sprawca odgryzał fragmenty piersi bądź genitaliów, a jednej z ofiar wypił krew. Można również mówić o elementach nekrofilii, ponieważ gwałcił ofiary, gdy te już zmarły. Sprawca dokonywał swoich czynów w trudnych warunkach atmosferycznych jak burza, śnieżyca, mgła bądź silne wiatry.

    Wieść o przestępstwach rozeszła się lotem błyskawicy. Kobiety bały się same wychodzić z domu. Niechęć władz do ujawniania informacji spowodowała rozprzestrzenianie się plotek, często absurdalnych. Po kilku przestępstwach władze zauważyły, że mają do czynienia z seryjnym mordercą. Zmobilizowano tysiące policjantów, agentów Securitate, a także lekarzy, kierowców autobusów, motorniczych, kelnerów i recepcjonistów. Przełom nastąpił w maju 1971, gdy przy trzeciej ofierze znaleziono ślady włosów sprawcy i diagnozę choroby, która stwierdzała okresową epilepsję. Dokument był zamoczony i jedyne co było widoczne to nagłówek. Wystawiono go w studenckim szpitalu.

    Po kilku dniach udało się odczytać dokument. Okazało się, że wystawił go dr Octavian Ienişte w marcu tego samego roku. Lekarz zeznał że badał 83 studentów, a 15 nie złożyło dokumentów władzom uniwersytetu. Rimaru był jednym z nich. Policja zaczęła obserwację podejrzanych. 27 maja policja weszła do akademika i zaczęła przeszukanie. Wtedy Rimaru wrócił i został aresztowany, po tym jak odkryto w jego torbie siekierę i nóż. Jego włosy i uzębienie zostało porównane z tymi znalezionymi na miejscu zbrodni. Były identyczne.

    Po aresztowaniu, podejrzany nie rozmawiał z nikim, a podczas przesłuchania jedynie wpatrywał się w ścianę. Gdy do jego celi wprowadzono policjanta udającego złodzieja, zaczął mówić. Przyznał się do popełnienia 23 czynów. Był podejrzany o popełnienie trzech morderstw, a do reszty (1 zabójstwo, 6 usiłowań, 5 gwałtów i 7 kradzieży) przyznawał się albo on, albo jego ojciec. Podczas okazania, wszystkie jego ofiary były przerażone widząc go. W czasie śledztwa albo przyznawał się do winy, domagając się zawiezienia na miejsce zbrodni, albo starał się przekonać funkcjonariuszy do swej niepoczytalności. Przed sądem odmówił składania zeznań, gdy dowiedział się, że lekarze uznali go za poczytalnego. Nie odpowiadał nawet na pytania zadawane przez swojego obrońcę. Wycofał też swoje przyznanie się do winy.

    Sąd skazał Rimaru na śmierć, co zostało przyjęte oklaskami przez widzów na sali sądowej. Odwołał się od wyroku, ale sąd odwoławczy podtrzymał wyrok. 23 października 1971 został przewieziony do więzienia w Jilavie i tam stracony. Jego zwłoki pochowano na cmentarzu miejskim w nieoznakowanym grobie. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział przed śmiercią brzmiały:
    „Zadzwońcie po mojego ojca! Niech przyjedzie i zobaczy co się ze mną dzieje! To on jest winny! Tylko on! Ja chcę żyć!”

    Ojciec Rîmaru, Florea, wiedział o zbrodniach swojego syna. Policja podejrzewała, że podżegał go do popełnienia przestępstw. Po napadzie na kasjera, ojciec zmusił syna do powrotu na miejsce przestępstwa i pokazania mu co zrobił. Następnie ukrył pieniądze oraz zabrał siekierę i nóż, z którymi Ion wrócił w momencie aresztowania. Był trzykrotnie aresztowany, ale wypuszczano go, ponieważ zgodnie z rumuńskim prawem nie można zmusić członków rodziny do zeznawania przeciwko sobie.

    Florea Rîmaru zmarł rok po swoim synu. Oficjalnie wypadł z pociągu, choć istnieje podejrzenie, że został wypchnięty przez agentów Securitate. Jego ciało przewieziono do instytutu medycyny sądowej i poddano badaniom podczas których m.in. zdjęto odciski palców i zmierzono stopy. Okazało się, że pasują idealnie do sprawcy czterech zabójstw popełnionych latem 1944 w Bukareszcie. Ofiary tych zbrodni były również kobietami, a zabójstw dokonano podczas burzy i za pomocą tępego narzędzia. Pasowały nawet imiona pierwszych ofiar. Pierwszą ofiarą Florei była Elena Udrea, Iona - Elena Oprea.

    #wmrokuhistorii #historia #kryminalne #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #seryjnimordercy #rumunia #zbrodnia #wampir #ciekawostkihistoryczne #mordercy
    pokaż całość

    źródło: Ion Rimaru.png

  •  

    GEORGE REEVES - TAJEMNICZA ŚMIERĆ SUPERMANA

    Postać Supermana znana jest z komiksów, filmów animowanych i seriali telewizyjnych. Bohatera spopularyzował na świecie aktor George Reeves (1914-1959), który w roku 1951 podpisał niezbyt opłacalny, wieloletni kontrakt na serial „Przygody Supermana”.

    37-letni aktor, mający za sobą występ w przeboju „Przeminęło z wiatrem”, doskonale zdawał sobie sprawę, że występy w telewizji maja niższy prestiż niż gra w kinowych hitach. Jednak status światowej gwiazdy, jaki zapewniła mu postać Clarka Kenta, zrekompensowała mu spadek (jak sam uważał) do hollywoodzkiej „drugiej ligi”.

    Reeves spędził na planie serialu kilka następnych lat. U szczytu sławy aktor nawiązał romans z Toni Lanier, żoną Eddiego Mannixa, jednego z szefów wielkiego studia MGM. Wierzył, że w Hollywood jest nietykalny i zupełnie zignorował fakt, że mąż jego kochanki to były gangster z New Jersey. Mannix był zamieszany w kilka spraw o morderstwo i wciąż utrzymywał kontakty z mafią.

    Romans Toni i Supermana stał się tajemnicą poliszynela. Niby nikt nic nie wiedział, ale całe Los Angeles aż huczało od plotek. Wcześniej czy później pogłoski o małżeńskiej zdradzie musiały dojść do uszu Eddiego. I doszły w roku 1959.

    Kontrakt telewizyjny Reevesa wygasł, a on nie otrzymywał żadnych nowych angaży. Aktor zaczął pić i popadł w depresję. 16 czerwca 1959 roku ciało George’a znaleziono w jego rezydencji. Zginął od strzału w głowę z bliskiej odległości.

    Oficjalnie uznano to za samobójstwo - mimo, że w domu Reevesa nie znaleziono broni, z której padł strzał, a w ścianie sypialni, w której zginął, znaleziono dwie kolejne kule, pochodzące z tej samej broni, co kula z głowy Reevesa.

    Choć policja uznała sprawę za nierozwiązaną, nieoficjalnie w całym Los Angeles mówiono, że aktora zabiła mafia. Nie wiedziano tylko, kto wynajął zabójcę – zdradzony Mannix, czy porzucona Toni…

    Na zdjęciu:
    George Reeves w swojej najsłynniejszej roli - jako Suparman.

    #wmrokuhistorii #historia #ameryka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #hollywood #mordercy #ciekawostkihistoryczne #zbrodnia
    pokaż całość

    źródło: Reeves.jpg

  •  
    c............t

    +21

    Ostatnio niesamowicie wciągnęłam się w kanał Stanowo.com Laska opowiada o morderstwach, dziwnych sytuacjach i niewyjaśnionych zaginięciach/morderstwach. Jej materiały trwają po godzinę, czasem więcej, ale kurde :D Włączam jak jadę pociągiem, tramwajem. Leci w tle jak sprzątam, czy robię coś na kompie. Jak dla mnie opowiada bardzo fajnie i ma fajny głos, ale podejrzewam, że niektórych jej sposób mowy może denerwować. Opowiada tak, że można się zapoznać z mordercą, czy ofiarą i jakoś pozostaje później smutek, nostalgia. A nie takie suche fakty kto kogo gdzie kiedy zabił. Tu możemy się wczuć w sytuację.
    Nie wiem czy znacie, czy nie. Ale polecam gorąco, konsumatumest.
    #polskiyoutube #youtube #mordercy #kryminalne #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    11 sierpnia 1934 roku oficjalnie zostało otwarte więzienie Alcatraz. Jak to wszystko się zaczęło? Czy faktycznie dopiero wtedy zaczęto więzić tam ludzi?

    W 1775 roku do zatoki San Francisco wpłynął statek San Carlos Juan de Ayala. Jego kapitan dostrzegł niewielką, skalistą wyspę, na której było bardzo dużo ptaków. Postanowił więc ją ochrzcić mianem "Isla de los Alcatres", czyli "Wyspą Pelikanów". Była omijana od zawsze. Nie było tam słodkiej wody, także roślinność nie należała do bujnych. Indianie wierzyli, że zamieszkują ją duchy.
    Od samego początku pełniła funkcję izolacyjną, ponieważ zsyłano tam osoby łamiące podstawowe reguły obowiązujące w plemieniu.

    W 1854 roku ustawiono tam pierwszą na zachodnim wybrzeżu latarnię morską i zaczęto budować fort, który rozpoczął pełnienie swej funkcji w grudniu 1859 roku. W forcie zamontowano ponad setkę dział. Takim sposobem USA uzyskało największą wojskową fortyfikację na zachodzie i pierwszą stałą placówkę na Pacyfiku. Mimo tego Alcatraz dla fanów militariów była od zawsze ciekawostką, ponieważ jedynym wykorzystaniem dział była salwa po śmierci Lincolna (co ciekawe, od razu postanowiono tam umieścić kilkadziesiąt osób, które były zadowolone z jego morderstwa).
    W końcu (z początkiem wojny secesyjnej) stwierdzono, że Alcatraz nie sprawdzi się jako fortyfikacja i stwierdzono, że będzie dobrym miejscem do osadzania więźniów, ponieważ dookoła niej szaleją silne i zimne prądy wodne.

    Pod koniec wojny, w 1865 roku trzymano tam już 50 więźniów. Zsyłano tam dezerterów, żołnierzy konfederackich i cywilów ze zbuntowanych stanów. Warunki, w których żyli były tragiczne. Trzymano ich w piwnicach wartowni, spali obok siebie na kamiennej posadzce. Nie mieli dostępu do bieżącej wody, ogrzewania czy też toalety. Ich jedynym pożywieniem był chleb i woda.
    Część posiadała przykute do nogi kule. Cięższą formą kary było umieszczenie więźnia w małym, zamkniętym i nagrzanym pomieszczeniu. W pewnym momencie miejsce zaczęło się kończyć. Początkowo więźniowie byli zmuszeni do zbudowania drewnianych cel, później zastąpiono je budynkami. Część tą nazywano Dolnym Więzieniem.

    Od około 1870 roku zaczęto zsyłać na Alcatraz pojmanych Indian. Największą grupą przywiezioną w styczniu 1895 roku było 19 przedstawicieli "starszyzny" plemienia Hopi (plemię nadal istnieje, są osiedleni w Arizonie, na terenie rezerwatu). Zostali pojmani za to, że nie zgodzili się na przymusową edukację i toczyli spory o ziemię.

    4 lipca 1876 roku, dokładnie w setną rocznicę uzyskania niepodległości przez USA postanowiono zademonstrować (po raz ostatni) możliwości obronne budowli. W tym celu został zbudowany statek, którego celem było uderzenie w fort i efektowne zatonięcie. Akcja nie powiodła się.

    W roku 1899, tuż po zakończeniu wojny amerykańsko-hiszpańskiej w więzieniu przebywała ponad dwudziestokrotnie większa liczba ludzi, niż powinna. Był to ogromny napływ porwanych hiszpanów i amerykańskich żołnierzy, którzy dopuścili się przestępstw. Przekroczono wtedy liczbę 450 osadzonych. Więźniowie dostali nakaz wybudowania ponad 150 metrowego bloku. Mieściło się w nim 600 cel, każda miała toaletę. Dodatkowo wybudowano elektrownię zasilającą wyspę, kantynę, kuchnię, bibliotekę, umywalnię i warsztaty pracy. Po 13 latach, chwilę przed wybuchem I WŚ zakończono prace.
    Wkrótce na wyspie zaczął się napływ wziętych do niewoli, niemieckich marynarzy.
    Był to moment w którym Alcatraz zasłynęło swoją złą sławą. Co się do tego przyczyniło?
    Ostre i ścisłe przepisy, a także surowe kary za ich łamanie. Do kar zaliczało się ograniczenie jedzenia, bardzo ciężka praca i przykuwanie ponad 5 kg kul do jednej z nóg. Więźniów bardzo często wykorzystywano jako służących rodzinom żołnierzy. Robili wszystko, nawet zajmowali się dziećmi.
    Do1933 roku zliczono 29 prób ucieczki,łącznie próbowało zbiec 80 osadzonych. 17 z nich albo udało się uciec, albo utonęli w bezlitosnych wodach. Resztę schwytano lub totalnie wyczerpani postanowili wrócić.

    To właśnie w 1934 roku zaostrzono przepisy i wzmocniono ochronę na tyle, że ucieczka z wyspy stała się niemal niemożliwa. W tym samym roku armia stwierdziła, że utrzymanie obiektu kosztuje zbyt wiele (zwłaszcza transporty wody i żywności). Obiekt oddano władzom cywilnym.

    W lipcu tego samego roku, po dwóch latach odbywania kary w Atlancie do Alcatraz został przeniesiony najsłynniejszy więzień tych murów. Wówczas 35-letni Alphonse Gabriel Capone został przeniesiony tam ze względu na to, że w Atlancie był traktowany ze zbyt wielką ulgą, bardziej jako celebryta, niż przestępca. Na wyspie nie mógł na to liczyć. Stamtąd nie mógł już operować swoim gangiem i nie liczyły się jego pieniądze. Również nie był lubiany przez współwięźniów, nękali go, a nawet kilkukrotnie próbowali zabić. Wszystkiemu winny był brak respektu dla tamtejszych zwyczajów i fakt, że odmawiał uczestnictwa w buntach. W 1938 roku przeniesiono go do więziennego szpitala, chorował przez kiłę (nabawił się jej w młodzieńczych czasach) i mocny upadek psychiczny (chorował na demencję i miał wiele innych związanych z syfilisem zaburzeń). 6 stycznia 1939 przeniesiono go do więzienia o złagodzonym rygorze w Kalifornii, został z niego zwolniony 16 listopada tego samego roku (odbył w sumie 7 z 11 lat kary pozbawienia wolności).

    Pierwszy masowy transport odbył się właśnie 11 sierpnia 1934 roku. Dokładnie 84 lata temu 60 agentów FBI przetransportowało 137 więźniów sprawiających trudności, głównie morderców i złodziei. Na miejscu przyjęło ich 155 strażników, których zadaniem nie było resocjalizować, a utrzymywać porządek, wszystkiego pilnował James A. Johnston, który był dyrektorem placówki najdłużej (napisał o tym książkę "Alcatraz Island Prison and the Men Who Live There" którą można kupić już za niecałe 6$). W 1963 roku Alcatraz zostało zamknięte z powodów budżetowych i dziś jest tylko muzeum.

    Niemal wszyscy więźniowie byli gangsterami lub mordercami. Najsłynniejsi przetrzymywani tam ludzie oprócz Capone to:
    - George Kelly Barnes ("Machine Gun Kelly"). Uprzednio był drobnym przemytnikiem, odbył karę i wyszedł za dobre sprawowanie. W świat przestępczy wprowadziła go jego żona, Kathryn Thorne, kupiła mu pierwszą broń (stąd też pseudonim "Machine Gun"). 22 lipca wraz z Albertem L. Batesem uprowadził Charlesa F. Urschela i Waltera R. Jaretta (przy wspominkach będę pisała tylko o Urschelu). Zażądali 200 000 dolarów okupu (dziś 3.8 miliona dolarów). Byli więzieni na ranczu teściów Kelly'ego. Urschel jednak znacznie przechytrzył oprawców. Miał zawiązane oczy, ale zapamiętywał odgłosy otoczenia, zostawiał odciski palców na przedmiotach w zasięgu rąk, odliczał kroki. Teściowie i wspólnik zostali zatrzymani 12 sierpnia. Małżeństwo zostało zatrzymane dopiero 26 września 1933 roku.
    12 października 1933 roku zostali skazani na dożywocie. Kelly po skazaniu spędził siedemnaście lat w Alcatraz, był więźniem o numerze 117. W 1951 roku potajemnie przeniesiono go do innego więzienia. 18 lipca 1954 roku podczas 59 urodzin zmarł na atak serca.
    - Albert Lawrence Bates. Złodziej i jeden z najlepszych włamywaczy w latach '20 i '30, wieloletni partner "Machine Gun Kelly'ego". Przebywał w Alcatraz dwa razy. Początkowo w momencie, gdy była to jeszcze placówka wojskowa, skazany za dezercję. Następnie wielokrotnie skazywany za włamania. W późniejszym czasie zaczął rabować banki w towarzystwie Kelly'ego. Następnie porwali Urschella. Zmarł 4 lipca 1948 roku w Alcatraz z powodu ataku serca.
    - Alvin Francis Karpis "Creppy Ray" (urodzony jako Albin Francis Karpavičius). Pochodzący z Litwy zbrodniarz, jeden z dowódców gangu Barker-Karpis. Był jedynym z czterech "Publicznych wrogów nr. 1" i jako jedyny nie został zabity przed schwytaniem. Spędził najwięcej czasu jako więzień Alcatraz (26 lat). Przygodę z łamaniem prawa zaczął dość wcześnie, bo w wieku 10 lat. Sprzedawał wówczas pornografię i zaczął obracać się w towarzystwie hazardzistów, przemytników i alfonsów. Mając ledwie 19 lat został skazany na 10 lat za włamanie, ale uciekł. Następnie przyłapano go na kradzieży samochodu i odesłano do poprawczaka. Gdy przewieziono go do innego więzienia w którym spotkał Freda Barkera (brata Arthura) i po wyjściu Karpisa założyli gang Barker-Karpis (Barker sterował nim z więzienia). W pewnym momencie liczył on aż 25 osób. Kierował działaniami podczas porywania Hammera i Bremera (przyjaciela Roosvelta). Po strzelaninie, w której zabito Ma i Freda Bakerów niemal zakończył swoją karierę, lecz FBI namierzyło go razem z Campbellem, po tej sytuacji ukrywał się kilka miesięcy, ale nie zaprzestał swoich działań. Udało mu się jeszcze zrabować pociąg i zarobić na tym 27 000 dolarów. 1 maja 1936 roku został schwytany, przebywał w Alcatraz aż do jego zamknięcia, podczas dalszej kary spotkał nawet młodego Mansona. Został zwolniony warunkowo, lecz jego książka została wydana pośmiertnie. Prawdopodobnie zmarł przez przedawkowannie leków i alkoholu, nie wykonano sekcji zwłok, został pochowany w Hiszpanii.
    Ciekawostka: W 1934 roku Karpis usunął z dłoni linie papilarne.
    - Arthur R. Baker ("Doc"). Członek gangu rodzinnego stworzonego przez matkę, a kontynuowanego przez jego brata i Alvina Karpisa. Był znany z gwałtownych i nieprzemyślanych decyzji. Skazywany uprzednio za rabunki i morderstwo. Został skazany na karę śmierci, lecz zwolniony z niej warunkowo po odwołaniu. Niedługo po wyjściu uczestniczył w napadach, podczas których zabito 3 policjantów. Podczas porwania dwóch zamożnych ludzi (William Hammer i Edward Bremer) zatrzymał się by zatankować samochód, zdjął w tym celu rękawiczkę. Odcisk zidentyfikowano. Został skazany na dożywocie. Wraz z Karpisem wysłano go do Alcatraz. Zginął 13 stycznia 1939 roku. Podczas jednej z wielu zakończonych niepowodzeniem ucieczek został postrzelony w głowę, gdy po wydostaniu próbował zbudować tratwę z Dale'm Stamphill'em.
    - Harvey Bailey ("The Dean of American Bank Robbers"). Był jednym z najlepszych złodziei. Dokonał największego rabunku banku w historii. Wyszedł z niego z ponad milionem dolarów. Od 1920 nie ukradziono większej kwoty. Do Alcatraz przeniesiony za ucieczkę z więzienia w Dallas. W tym celu porwał strażnika i użył go jako żywej tarczy. Schwytano go ponownie i uznano, że brał współudział w porwaniu Charlesa F. Urschela (był na ranczu na którym go przetrzymywano), skazano go na dożywocie.
    - Robert Franklin Stroud (Birdman of Alcatraz"). Morderca uznany za jednego z najbardziej znanych przestępców USA. W Leavenworth zajmował się hodowlą i sprzedażą ptaków, stał się również szanowanym ornitologiem, niestety, nie pozwolono mu tego robić w Alcatraz.
    W wieku 13 lat uciekł od ojca, a w wieku zaledwie 18 był alfonsem na Alasce. W styczniu 1909 roku (19 lat) zastrzelił barmana, który zaatakował jego prostytutkę. Skazano go na 12 lat. Bardzo szybko zyskał reputację niebezpiecznego osadzonego, często konfrontował się z innymi więźniami i strażnikami. W 1916 roku zasztyletował strażnika. Po kilku procesach skazano go na dożywocie. W 1920 roku gdy przebywał w izolatce odkrył gniazdo z trzema wróblami i zaczął się nimi opiekować. Wkrótce jego kolekcja sięgała 300 kanarków.Wydał książkę na temat ptaków. Znacznie rozwinął temat patologii i wynalazł sposób leczenia krwotocznej posocznicy. Zyskał tym duży szacunek ornitologów i rolników. Ostatecznie w 1942 przeniesiono go do Alcatraz, gdy odkryto, że potajemnie wytwarza alkohol.
    19 grudnia 1942 roku został więźniem nr. 594 w Alcatraz, rok później zdiagnozowano go jako psychopatę. Gdy pozbawiono go ornitologii postanowił napisać książkę na temat zmian systemu karnego na przestrzeni lat. W 1959 roku przeniesiono go do Centrum Medycznego dla więźniów w Springfield. Zmarł 21 listopada 1963 roku. W więzieniu spędził 54 lata, z czego 42 w izolatce.

    Ucieczek z Alcatraz było wiele, mniej lub bardziej spektakularnych. Tylko co do jednej jest przypuszczenie, że nie skończyła się tragicznie. To właśnie ta najbardziej znana, z 11 czerwca 1962 roku. Wtedy Frank Lee Moris oraz bracia John i Clarence Anglin opracowali w ciągu kilku miesięcy plan. Jednak czy doskonały?
    Z ponad 50 płaszczów przeciwdeszczowych uszyli tratwę. Okradali pracownie więzienne w celu zdobycia narzędzi ucieczki. Pracowali nad tunelem na zmianę kilkaset godzin. Bracia (osadzeni razem w celi) przygotowali manekiny z mydła, papieru toaletowego, włosów ukradzionych fryzjerowi, a także dokładnie namalowane podobizny. O godzinie 21:30 zgasły światła w całym budynku. Morris i Anglinowie przez pokrywę wentylacji przeszli na dach, następnie ponad 15 metrów w dół i tu ślad o nich zaginął. Alarm zabrzmiał dopiero kolejnego dnia. Według FBI utonęli, znaleźli wiele rzeczy z ich ekwipunku, ale nigdy nie trafiono na ciała. 17 lipca 1962 rzekomo załoga okrętu SS Norefjell widziała niedaleko mostu Golden Gate dryfujące ciało w uniformie więziennym. Informacja została jednak przekazana dopiero w październiku, a zwłok nigdy nie odnaleziono.

    Współtowarzysz z celi Morrisa (miał również uciekać i pomagał w przygotowaniach) zdradził plany o kradzieży ubrań i samochodu, lecz żadne nie zostały w tym czasie odnotowane.
    Próbowano iść wieloma tropami:

    - Holenderscy naukowcy stwierdzili, że prądy wodne podczas tej nocy miały ich zaprowadzić na znajdującą się obok wyspę Angel.
    - Brat Anglinów twierdził, że dostał od nich list (przebywał wtedy w więzieniu). Zmarł dwa lata później, ale rodzina twierdziła, że go zabito, gdyż nie chciał wyjawić kryjówki.
    - Powstała nawet plotka, że bracia przyszli w kobiecych charakteryzacjach na pogrzeb swojej matki. Nawet ten trop został zbadany.
    - W 2013 roku na posterunek w Richmond rzekomo wysłał list John Anglin. Twierdził w nim, że Morris zmarł w 2008 roku, a Clarence w 2011. Pisał też, że ma 83 lata i choruje na raka. Napisał również, że jeśli w telewizji zostanie ogłoszone, że będzie skazany na rok więzienia ze słuszną opieką medyczną - poda miejsce swego pobytu. FBI mimo grafologii i odcisków palców nie jest w stanie potwierdzić autentyczności, mimo, że w nią wątpią.
    Śledztwo może zostać umorzone dopiero 11 maja 2030 roku, gdy nadejdzie dzień 99 urodzin Clarence.

    pokaż spoiler Źródła: newsweek, wikipedia, filmy.
    Dodałam jeszcze 11 sierpnia, ale Mihau zepsuł.


    #historia #kryminalne #gruparatowaniapoziomu #mordercy #usa i troszkę #militaria
    pokaż całość

    +: S............z, johnnyblue159 +32 innych
  •  

    Skazany na karę śmierci. Mirosław S. zwabił, udusił, a potem kilkukrotnie zgwałcił

    - Ta dziewczynka miała tylko 10 lat. Mirosław S. ją zwabił, udusił, a potem kilkukrotnie zgwałcił - wspomina emerytowany policjant. Do tej okrutnej zbrodni doszło latem 1990 roku we wsi Krzeszna na Kaszubach. Sprawca żyje, przebywa w ośrodku w Gostyninie. I zna dane osobowe 8-latki z domu dziecka w Toruniu. O tym, że groźny przestępca, izolowany w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, otrzymał dane 8-latki z domu dziecka „Młody Las” w Toruniu, piszemy od tygodnia. Dziś ujawniamy, czego się dopuścił w 1990 roku.

    Do zbrodni doszło 12 sierpnia 1990 roku we wsi Krzeszna. To letniskowa miejscowość, położona w samym sercu Kaszub, dokładnie w gminie Stężyca, w powiecie kartuskim. W czasach PRL-u tutejsze jeziora (Krzeszna leży u zbiegu Ostrzyckiego i Potulskiego) dosłownie oblepione były wypoczynkowymi ośrodkami zakładowymi.
    - Do jednego z takich ośrodków przyjechali też ci rodzice z 10-letnią dziewczynką - wspomina emerytowany już policjant z tej gminy, do którego udało nam się dotrzeć. - Pamiętam, że lato 1990 roku było całkiem ładne. W tamte dni bardzo dużo dzieciaków praktycznie nie wychodziło z jeziora. Rodzice spokojnie puszczali je w miejsca, gdzie była mielizna. Ta 10-latka też tam się bawiła... Mirosław S., wówczas koło trzydziestki, podpłynął do bawiących się dzieci łódką. Był w samych kąpielówkach. Zapraszał dzieci na łódź, ale chętnych nie było. W końcu zgodziła się ta jedna dziewczynka. Zrobiła to mimo protestów młodszej, 6-letniej towarzyszki zabaw, która przypominała jej, że „miała już wracać do domu, rodzice kazali”. Mirosław S. z dziewczynką wypłynął z Jeziora Potulskiego w kierunku Jeziora Ostrzyckiego. Akweny ta łączy „rzeczka”, jak mówili miejscowi. Przepłynęli ją spokojnie, dobili do brzegu i tutaj mężczyzna wysadził 10-latkę. Tak, jak jej obiecał - stąd miała już bliżej do kwatery. - Mała ubrana była tylko w strój kąpielowy. Weszła już między szuwary, a on najpewniej odprowadzał ją wzrokiem. Jakiś impuls kazał mu z tej łodzi zejść i pobiec za dziewczynką. Udusił ją i zaciągnął do łodzi - relacjonuje emerytowany policjant. - Potem zgwałcił ją kilka razy, już jako nieżywą. Z tego, co pamiętam, przyznał się do zgwałcenia jej jeszcze nazajutrz.

    Rodzice 10-latki zaalarmowali miejscowy komisariat o zaginięciu córki, gdy dziecko nie wróciło na noc. Aby pomóc miejscowym policjantom w poszukiwaniach, do Krzeszny przyjechały posiłki z komendy wojewódzkiej. - Bardzo pomogła nam wtedy ta 6-letnia dziewczynka, która widziała, jak 10-latka wsiadała z Mirosławem S. do łodzi. Potrafiła go opisać, nawet jego kąpielówki. Szukaliśmy jego i żywej lub martwej dziewczynki - wspomina emerytowany policjant. Nasz rozmówca nie pamięta, czy Mirosław S. był w Krzesznej na wakacjach, czy też tam pracował. Z dokumentów wynika, że miejscem zbrodni był Ośrodek Wypoczynkowy Kolejowych Zakładów Usługowych w Krzesznej. - Pamiętam, że jak do niego dotarliśmy, miał u siebie zakrwawiony ręcznik. Tłumaczył, że to po goleniu okolic krocza. Faktycznie, zgolił się do ostatniego kłaczka. Ale to po to, by zatrzeć ślady. Wiedział dokładnie, co robi - relacjonuje policjant - A krew na ręczniku, jak się później okazało, była krwią tej dziewczynki... Skazany na śmierć Mirosław S. w obecności śledczych przyznał się do zbrodni. Do szyi ofiary przywiązał kawał metalu (prawdopodobnie był to kawałek szyny), a potem zwłoki wrzucił do jeziora. - Ale wypłynęły. Znaleźliśmy je. Pamiętam, jak przyjechał prokurator - wspomina nasz rozmówca. W 1991 r. ówczesny Sąd Wojewódzki w Gdańsku skazał Mirosława S. na karę śmierci. Dlaczego jej nie wykonano? Jak S. trafił do ośrodka w Gostyninie?

    - Szczurek. No, taki mikry, chudy. Najwyżej 60 kilogramów ważył. Niepozorny facet. Tak zapamiętałem tego Mirosława S. - wspomina emerytowany policjant z Kaszub. W tamtych czasach, a przecież mówimy raptem o 1990 roku, praca śledczych różniła się mocno od obecnej praktyki. Badania DNA w Polsce raczkowały. Z dziećmi starano się postępować z wyczuciem, choć przesłuchiwanie w specjalnych pokojach, w obecności psychologa, było melodią przyszłości. 6-letnią dziewczynkę, która widziała, jak ofiara Mirosława S. wsiadała do jego łódki, rozpytywano inaczej.
    - Bardzo nam ta malutka pomogła, bo dużo pamiętała. Jak już dotarliśmy do Mirosława S., to trzeba było zrobić okazanie, czyli pokazać dziecku tego mężczyznę w towarzystwie przynajmniej dwóch podobnych. No, trochę się namęczyliśmy, żeby tych dwóch mikrych znaleźć - wspomina policjant emeryt. Z rodzicami dziewczynki było uzgodnione, jak rzecz będzie przebiegała. Oczywiście, o żadnych strasznych podejrzeniach dziecku nie mówiono. Umowa była taka, że jeśli rozpozna „pana od łódki”, to do niego podejdzie i poda mu rękę. - Długo się nie zastanawiała. Podeszła do Mirosława S. i chwyciła za rękę. Oczywiście, istotne były też jej zeznania. Pamiętam, że z wdzięczności podarowaliśmy jej później książkę z dedykacją - przypomina sobie mundurowy. Nie zapomni jeszcze dwóch rzeczy. Po pierwsze tego, że Mirosław S. miał u siebie pisemka pornograficzne. Każdej kobiecie wydłubał krocze. Agresywnie, z impetem. Scyzorykiem albo cyrklem jakimś. - No, normalne to to nie było - komentuje nasz rozmówca. Rzecz druga to żal. Ten człowiek naprawdę go okazywał. Nie potrafił wytłumaczyć racjonalnie, co popchnęło go do okropnej zbrodni. Gdy z amoku otrzeźwiał, autentycznie żałował. Potwierdzą to potem śledczy i sąd. Akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi S. kierowała do sądu Prokuratura Rejonowa w Kartuzach. Proces toczył się przed ówczesnym Sądem Wojewódzkim w Gdańsku. Oskarżycielem posiłkowym był ojciec 10-letniej ofiary. - 12 grudnia 1991 roku Mirosław S. skazany został na karę śmierci. Karą dodatkową było pozbawienia praw publicznych na zawsze - informuje sędzia Tomasz Adamski, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Gdańsku.

    Podkreślmy, że surowszej kary w Polsce nie było. Od tego wyroku jednak 20 marca 1992 roku rewizję wniósł obrońca oskarżonego. - Na rozprawie rewizyjnej sytuacja przedstawiała się następująco. Obrońca poparł rewizję, prokurator wnosił o wymierzenie kary 25 lat pozbawienia wolności, a oskarżyciel posiłkowy o utrzymanie wyroku w mocy. Sam oskarżony natomiast prosił o danie mu szansy - relacjonuje sędzia Tomasz Adamski. W wyniku rewizji Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyrokiem z 27 maja 1992 roku zmienił wyrok i skazał Mirosława S. na karę 25 lat wiezienia. Orzekł też pozbawienie go praw publicznych na 10 lat.

    Mirosław S. trafił do ośrodka w Gostyninie tuż po tym, jak skończył odbywać karę 25 lat więzienia. W placówce umieszczono go na podstawie tzw. ustawy o bestiach. - 23 kwietnia 2015 roku (pod koniec odbywania kary - przyp. red.), po zapoznaniu się z opiniami biegłych, Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał mężczyznę za osobę stwarzającą zagrożenie. Dlatego umieszczono go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie - wyjaśnia sędzia Adamski.

    Z tego ośrodka właśnie na przełomie marca i kwietnia Mirosław S. dzwonił do domu dziecka „Młody Las” w Toruniu. Oferował przepisanie na jakieś dziecko swojej polisy ubezpieczeniowej. Pracownica podjęła temat. Telefonów było kilka. Ostatecznie, jak twierdzi dyrekcja, dane wytypowanej przez siebie 8-letniej dziewczynki przekazała przez telefon agentowi ubezpieczeniowemu. - Agent wyraźnie wymienił już nazwę ośrodka w Gostyninie. Wtedy pracownicy powinna zapalić się czerwona lampka - przyznaje Anna Czeczko-Durlak, dyrektor „Młodego Lasu”. W kwietniu Mirosław S. przysłał 8-latce imiennie zaadresowane życzenia urodzinowe. Według naszego informatora, dziewczynka cieszyła się z „życzeń od wujka”. Potem przestępca wysłał jeszcze 8-latce dwie paczki. W jednej była lalka. Te już na pewno do rąk wychowanki nie trafiły.

    Sprawą poważnie zainteresował się Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. To m.in. za jego sprawą udostępnienie danych osobowych 8-latki zaczęto w ogóle formalnie wyjaśniać. Dodajmy, że dziewczynka nie jest sierotą. Urząd Miasta Torunia w porozumieniu z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie, który bezpośrednio nadzoruje dom dziecka, zarządził w nim kompleksową kontrolę. Anna Czeczko-Durlak zobowiązana została do przeszkolenia pracowników w zakresie udostępniania danych osobowych dzieci. Ma też opracować procedury postępowania z darczyńcami. Sprawę udostępnienia danych bada też toruńska prokuratura. A Mirosław S.? Być może wspomina czasem Toruń. Tutaj dorastał, chodził - jak sam twierdzi - do szkoły specjalnej. Ostatni jego toruński adres pobytu to pewna ulica na lewobrzeżu. Kilka lat temu wzniesiono tutaj nowe bloki socjalne.

    Źródło i pełny tekst

    #mordercy #historiemordercow #pedofilia #kryminalne #kryminalistyka
    pokaż całość

  •  

    Najwięksi psychopaci i mordercy.

    Sailson Jose Das Graças

    "Mordował, żeby się wyluzować". W ciągu 9 lat zabił 42 osoby - 39 kobiet, dwóch mężczyzn i 2-letnie dziecko. – „Zabijałem dla przyjemności. Po zabiciu zostawałem przez chwilę, a następnie uciekałem” – opisywał swoje zbrodnie Sailson Jose Das Graças. Brazylijczyk został zatrzymany w grudniu 2014 roku. Przyznał dziennikarzom, że zanim dokonywał ataku, obserwował przyszłe ofiary miesiącami. Działał też jako zabójca do wynajęcia. Pierwszego zabójstwa dokonał mając zaledwie 17 lat. Napadał głownie na białe kobiety. Sailson Jose das Gracas mówił policjantom, że gdy nie zabijał, to robił się nerwowy. Jedno zabójstwo wystarczało mu na dwa - trzy miesiące. Szokujące zeznania podsumował stwierdzeniem, że lubi swoją "pracę", dlatego nie obawiał się zatrzymania. Zapytany o to, czy ma wyrzuty sumienia, Brazylijczyk stwierdził, że nie. – „Pójdę do więzienia na 10, 15 czy 20 lat, a następnie, jak tylko wyjdę, to zrobię to samo” – przyznał. Zgodnie z prawem brazylijskim, maksymalna kara za zabójstwo to 30 lat więzienia.

    Hélène Jégado

    Służąca - seryjna morderczyni. Hélène Jégado (ur. 1803 w Plouhinec, zm. 26 lutego 1852 w Rennes). W ciągu 18 lat otruła co najmniej 36 osób. Pochodziła z małej miejscowości w Bretanii. W wieku 7 lat straciła matkę i trafiła pod opiekę dwóch ciotek, pracujących jako służące na plebanii w Bubry. Kiedy ukończyła 17 lat, pomagała jednej ze swoich ciotek, pracujących w Séglien. W tym czasie zajmowała się głównie nauką gotowania. Pierwszego zabójstwa Jégado dokonała w 1833, kiedy pracowała jako kucharka na plebanii we wsi Guern, u ks. François Le Drogo. W ciągu zaledwie 3 miesięcy straciło życie siedem osób stołujących się na plebanii, w tym sam ks. Le Drogo, jego matka i ojciec, a także siostra duchownego.

    Szczery żal i rozpacz kucharki nie wzbudzały podejrzeń co do jej udziału w przestępstwie. W okolicy panowała epidemia cholery i serię zgonów wiązano z przyczynami naturalnymi. Jégado powróciła do Bubry, gdzie objęła posadę po ciotce. Tym razem za jej przyczyną zmarły trzy osoby, w tym jedna z jej krewnych. Z Bubry trafiła do Locminé, gdzie gotowała w domu Marie-Jeanne Leboucher. Wkrótce zmarła właścicielka mieszkania i jej córka, a syn poważnie zachorował. Przeżycie zawdzięczał prawdopodobnie temu, że nie jadł większości potraw przygotowanych przez kucharkę.

    Po śmierci Marie-Jeanne Leboucher, Jégado znalazła trafiła do domu wdowy Lorey, także mieszkającej w Locminé. Wdowa zmarła po zjedzeniu zupy przyrządzonej przez jej nową kucharkę. W maju 1835 Jégado znalazła pracę w domu Madame Toussaint, gdzie zmarły kolejne cztery osoby, a łączna liczba jej ofiar sięgnęła siedemnastu. W 1835 Jégado znalazła pracę w klasztorze w Auray, ale szybko ją straciła, kiedy zakonnice odkryły przypadki wandalizmu i świętokradztwa, o które podejrzewano nową kucharkę. W kolejnych miejscach także nie pracowała długo, choć kilka osób udało się jej w tym czasie uśmiercić. Większość zmarłych zdradzało typowe objawy zatrucia arszenikiem, ale trucizny nie udało się odnaleźć w rzeczach osobistych Jégado. Coraz większe problemy w znalezieniu pracy wynikały w dużej mierze z kleptomanii, na którą cierpiała kucharka.

    W 1849 Jégado przeniosła się do Rennnes i znalazła zatrudnienie w domu Théophile Bidarda, profesora prawa na miejscowym uniwersytecie. Zastąpiła chorą służącą, Rose Tessier, którą wcześniej zatrudniał Bidard, a która zmarła tuż po pojawieniu się w domu nowej służącej. W 1851 ciężko zachorowała i zmarła Rosalie Sarrazin - jedna ze służących pracujących w domu Bidarda. Dostrzegając podobieństwo symptomów choroby u Sarrazin i u Tessier, Bidard zlecił przeprowadzenie autopsji zmarłej służącej. Wykazała ona ponad wszelką wątpliwość otrucie jako przyczynę zgonu. 1 lipca 1851 Hélène Jégado została aresztowana przez policję. Proces Jégado rozpoczął się 6 grudnia 1851. W toku procesu oskarżona zachowywała się histerycznie, modląc się lub wznosząc okrzyki przeciwko swoim oskarżycielom. Twierdziła, że nie wie, co to jest arszenik i nigdy go nie używała. Badania ofiar jednoznacznie wskazały na użycie arszeniku i soli antymonu. Sąd w Rennes skazał Jégado na karę śmierci. 26 lutego 1852 została zgilotynowana na oczach tłumu gapiów na Champ-de-Mars w Rennes.

    Wiktor Sajenko i Ihor Supruniuk

    Maniacy z Dniepropetrowska – medialne określenie grupy odpowiedzialnej za serię morderstw dokonanych w Dniepropetrowsku na Ukrainie w czerwcu i lipcu 2007 roku. Sprawa została okryta złą sławą ze względu na fakt, że niektóre zbrodnie zostały przez morderców nagrane na wideo, a jeden z filmów wyciekł do internetu. Dwaj 19-letni mieszkańcy Dniepropetrowska, Wiktor Sajenko oraz Ihor Supruniuk, zostali oskarżeni o 21 morderstw. Trzeciemu oskarżonemu, Ołeksandrowi Hanży, postawiono zarzut dwóch napadów z bronią, które miały miejsce przed morderstwami. 11 lutego 2009, wszyscy trzej zostali uznani za winnych. Supruniuk i Sajenko otrzymali karę dożywotniego pozbawienia wolności, a Hanża został skazany na 9 lat pozbawienia wolności. Supruniuk i Sajenko złożyli apelację, która została odrzucona przez Sąd Najwyższy Ukrainy w listopadzie 2009 roku.

    Supruniuk i Wiktor Sajenko znali się od siódmego roku życia. Byli nierozłączni. Chłopcy pochodzili z dobrze sytuowanych rodzin. Ojciec Igora był pilotem, podobno latał z samym Leonidem Kuczmą. Młodzi interesowali się komputerami i większość czasu spędzali surfując po internecie. W szkolnej opinii napisano o Igorze, że nie utrzymuje kontaktów z kolegami z klasy, o Wiktorze zaś, że źle rozumie pojęcie przyjaźni i zbyt łatwo podporządkowuje się innym. Po latach okazało się, że to podporządkowanie doprowadziło go do udziału w serii morderstw. Dziś już wiadomo, że inicjatywa wyszła od Igora. Supruniuk urodził się 20 kwietnia, tak jak Adolf Hitler. Chłopak bardzo wziął to sobie do serca – fascynował go faszyzm, siła i dominacja. Około 14. roku życia nastolatkowie znaleźli sobie nową pasję: torturowanie i zabijanie złapanych zwierząt. Wieszali je na drzewach, patroszyli, a ich krwią malowali nazistowskie symbole. Pozowali, wykonując gest znany jako faszystowskie pozdrowienie. W całej tej makabrycznej grze chodziło o to, by wyzbyć się lęków i zahamowań, nauczyć zabijania. Podobno chcieli zostać zawodowymi zabójcami.

    Supruniuk i Sajenko jeździli po Dniepropetrowsku i okolicznych miejscowościach samochodem Igora, który nielegalnie dorabiał jako taksówkarz. Czasem zaczajali się w parkach, czasem na poboczu drogi lub w lesie i czekali na samotnego przechodnia czy rowerzystę. To przypominało polowanie. Bywało, że mordowali klientów Igora. Ofiarę atakowali z zaskoczenia i uderzali w głowę młotkiem, rurą czy prętem. Jeśli przeżyła, znęcali się nad nią w niewyobrażalny sposób – przebijali czaszkę, wydłubywali śrubokrętem oczy. Najmłodsza zakatowana osoba miała 13 lat, najstarsza 70. Łączyło je tylko jedno – przeważnie były to kobiety, osoby starsze, pijane lub niepełnosprawne, a więc słabsi, ci, którzy nie mogli się bronić. Sadyści posunęli się nawet do zabicia ciężarnej. Znaleziono ją z rozprutym brzuchem. Szóstego lipca w jedną noc zamordowali trzy osoby, a jedną z nich była 28-letnia Elena Szram, samotna matka 12-letniego chłopca. Została zabita zaledwie kilkaset metrów od domu. - Nie było ani jednej części jej ciała, która nie zostałaby zmasakrowana. Kiedy przybyliśmy do kostnicy, nie mogliśmy jej rozpoznać. Nie dało się zrekonstruować jej twarzy do pogrzebu – mówi matka Eleny.

    Najbardziej znana jest historia zabójstwa Siergieja Jacenki. Ten sympatyczny 48-latek miał raka gardła, ale mimo że był na rencie, starał się być aktywny i dorabiał w różnych miejscach. Dwunastego lipca jechał na motorowerze do wnuka. Około godziny 18:00 jego telefon przestał odpowiadać. Zaniepokojona żona rozpoczęła natychmiastowe poszukiwania, potem rozwiesiła plakaty z podobizną męża. Kilka dni później ktoś zauważył porzucony motorower i wezwał rodzinę zaginionego, która znalazła ciało pana Siergieja nieopodal wysypiska śmieci. Igor i Wiktor nagrali wszystko - to, jak z zimną krwią planują atak, jak czekają na potencjalną ofiarę oraz tortury i mord. Wydłubywali ofierze oczy śrubokrętem, gdy jeszcze żyła i przebili się do mózgu. Cały czas uśmiechali się do kamery, ziewali, żartowali. Film na pewnym etapie późniejszego śledztwa przeciekł do Internetu. Rodzina ofiary odmówiła obejrzenia go. Powstało przynajmniej pięć podobnych nagrań. To jednak nie zaspokajało ambicji morderców.

    Uwielbiali chodzić na pogrzeby swoich ofiar, fotografowali się w kostnicach, w których wystawiano ciała, na tle trumien, koło nagrobków. Ataki udało się przeżyć ośmiu osobom. Ich zeznania pomogły w ostatecznym rozwiązaniu zagadki. Decydujący jednak okazał się moment, w który zabójcy postanowili sprzedać telefon jednej z ofiar w miejscowym komisie. Aby pokazać, że urządzenie działa, włączyli je, a milicja namierzyła aparat. Organy ścigania zadziałały błyskawicznie – obu mężczyzn aresztowano jeszcze przy kasie sklepu. Do aresztu trafił również zamieszany w kilka ich napadów Aleksandr.

    Javed Iqbal

    “Mam zamiar sprawić, że wiele matek zapłacze. Wyślę ich synów na tamten świat bez trumien, rynsztokiem”.

    Javed Iqbal pochodził z zamożnej rodziny. Jego ojcem był Muhhamad Mogul, dobrze prosperujący biznesmen. Chłopak mógł więc do woli korzystać z wszystkich dóbr materialnych dostępnych bogatym rodzinom w Pakistanie. Był też bardzo kochanym dzieckiem. Najinteligentniejszy i najprzystojniejszy z rodzeństwa. W szkole zawsze w czołówce najlepszych uczniów. Niestety, Javed był też bardzo agresywny i trudny do kierowania. Dla zabawy zabijał zwierzęta, bił młodszych kolegów. Po ukończeniu szkoły ojciec powierzył mu, jako swojemu ulubieńcowi, kierowanie fabryką maszyn. Javed zatrudniał w niej wielu młodych chłopców ze względu na niskie koszty. To wtedy właśnie zaczęło go do nich ciągnąć.

    Dość długo zachowywał pozory i wiódł pozornie spokojne życie. Miał żonę, córkę, pieniądze, kamerę video, którą filmował swoje szczęśliwe życie. W 1999 roku Javed został aresztowany za zgwałcenie dwóch chłopców. Wtedy zaczął się jego upadek. Stracił rodzinę, pieniądze, szacunek. Zamieszkał w slamsach. W głowie zrodził mu się makabryczny plan. “Przez całe życie zyskałem dużo szacunku. Miałem dobrze prosperującą firmę, duży dom, luksusowy samochód. To wszystko mi odebrano. Upadłem. (…). Nienawidzę tego świata. Moja kochana matka, która była dla mnie wszystkim, zmuszona była oglądać mój upadek. (…). Dostała ataku serca i umarła. Piekło mi się otworzyło. Sprawię, że inne matki będą cierpiały i płakały, tak jak moja matka płakała i cierpiała. Będę zabijał każdego dnia. Zabijał i zabijał. Przeczytałem gdzieś, że można całkowicie rozpuścić ludzkie ciało w beczce, w której połączy się dwa kwasy. Postanowiłem przeprowadzić eksperyment na małym uciekinierze. Udało się. Jego ciało uległo całkowitemu rozpuszczeniu w ciągu 12 godzin. Zmieniło się w ciecz. Odtąd ciała płynęły, jak woda. Pierwsze morderstwo mi się udało, więc zdecydowałem, że moja misja powinna się zacząć”.

    22 listopada 1999 roku Javed wysłał do dziennikarza “Daily Jang” przesyłkę, która zawierała zdjęcia młodych chłopców ponumerowane od 1 do 100, list oraz 32-stronicowy pamiętnik. W domu psychopaty policjanci znaleźli stosy ubrań i butów dziecięcych, a w dwóch beczkach z kwasem zwłoki trzech chłopców. Po 5 tygodniach udało się zatrzymać ukrywającego się mordercę. Proces trwał 32 dni. Po tym czasie zapadł historyczny wyrok - Javed Iqbal Mogul został skazany na śmierć przez uduszenie w obecności rodzin ofiar, a następnie jego ciało zostało pocięte na 100 kawałków i rozpuszczone w kwasie.

    Aileen Carol Wuornos

    Aileen Carol Wuornos wychowała się w Michigan. Jej ojciec odszedł od żony, zanim dziewczynka przyszła na świat. Skazany za zgwałcenie dziecka, został zabity w więzieniu. Matka zniknęła, gdy miała pół roku. Wychowywali ją dziadkowie alkoholicy. Aileen bardzo szybko zdobyła doświadczenia w sprawach seksu. W wieku 14 lat zaszła w ciążę. Dziecko jej odebrano. Wkrótce potem została prostytutką. Była biseksualna, nie stroniła od przemocy - odsiedziała dwa lata za napad z bronią w ręku. Przez długie lata pozostawała w związku z Tyrią Moore. Z całego serca nienawidziła mężczyzn. Wkrótce zrobiła to, czego bardzo pragnęła - zamordowała swoją pierwszą ofiarę. Był nim jej klient Richard Mallory. Jego ciało porzuciła na poboczu drogi we Florydzie. Otrzymał pięć strzałów w klatkę piersiową z pistoletu 0,22 cala. W latach 1989 - 1990 w ten sam sposób zginęło sześciu innych mężczyzn. Policja wpadła w końcu na trop seryjnej morderczyni. Brakowało jednak dowodów i świadków, obciążających kobietę. Aileen została aresztowana, na podstawie listu gończego, wydanego za nielegalne posiadanie broni. W końcu śledczy dotarli do Tyrii Moore. Kobiecie już od dawna ciążył związek z Aileen. Wiedziała o wszystkich zbrodniach swej kochanki i bardzo bała się oskarżeń o współudział. Zaczęła współpracować z policją. Zadzwoniła do aresztu i powiedziała Wuornos, że policja chce ją zamknąć. Wtedy Aileen postanowiła ratować swoją kochankę. Przyznała się do winy. Alieen została skazana 16 stycznia 1992 roku na sześciokrotną karę śmierci. Została stracona przez zastrzyk z trucizną.

    Ottis Toole

    Brutalny morderca z USA, działający w parze z Henrym Lee Lucasem. Obaj napadali na młode kobiety, prostytutki, autostopowiczki, zabijali je i ćwiartowali ich ciała. Dopuszczali się również aktów nekrofilii i kanibalizmu. Nie wiadomo dokładnie, ile kobiet zabił. Obu mordercom przypisuje się śmierć ponad 600 osób.

    Henry Lee Lucas przyszedł na świat pod koniec Wielkiego Kryzysu w zabitej dechami miejscowości Blacksburgh w stanie Virginia. Jego rodzina zamieszkiwała obskurny barak na peryferiach tego miasteczka - daleko poza granicą, do której sięgały wodociągi, elektryczność i linie telefoniczne. Poza Henrym Lee gnieździli się tam jeszcze jego rodzice i ośmioro rodzeństwa. Matka z upodobaniem lżyła i biła męża, ale najwięcej radości sprawiało jej znęcanie się nad Henrym. Henry musiał się przyglądać, jak mama obsługuje licznie odwiedzających jej norę klientów. Jeśli próbował wymigać się od tego obowiązku, dostawał tęgie lanie - raz było tak solidne, że trzy dni leżał nieprzytomny, zanim Bernie się zlitował i zawiózł go do szpitala. Ustawiczne maltretowanie zrobiło w końcu swoje - w głowie chłopca zaczęły ożywać jakieś „głosy", a ponieważ Anderson mianował go pełnoetatowym opiekunem i nadzorcą domowej destylarni, jeszcze przed ukończeniem dziesiątego roku życia popadł w zaawansowany alkoholizm.

    Ukończywszy piątą klasę, Henry przerwał edukację i w szkole więcej się nie pojawił. Z braku lepszego zajęcia coraz częściej zadawał się z alfonsem Berniem, który nauczał go, jak dręczyć różne żywe stworzenia i kopulować ze zwierzętami - zarówno przed ich uśmierceniem, jak i po nim. Wprowadzony takim oto sposobem w świat doznań erotycznych i coraz bardziej nimi zainteresowany, kilkunastoletni Henry zaczął dla zabicia czasu regularnie gwałcić przyrodniego brata. W 1983 roku, przyznał, że jako piętnastolatek udusił i zgwałcił jakąś dziewczynę z Lynchburga. Jej ciało zakopał w pobliskim lasku. Zeznanie to pozwoliło wreszcie rozwikłać zagadkową sprawę zniknięcia siedemnastoletniej Laury Burnley w 1951 roku.

    W 1959 roku podczas ostrego picia z matką doszło do potężnej awantury. Viola zamierzyła się na niego kijem od szczotki, na co Henry dobył noża i poderżnął jej gardło. Zanim zbiegł, znalazł chwilę, by zgwałcić zwłoki siedemdziesięcioczteroletniej matki. Pięć dni później aresztowano go w Toledo, w stanie Ohio. Przyznał się do winy i jako matkobójca skazany został na 20 do 40 lat więzienia. Odsiadując wyrok, zaczął ponownie „słyszeć w głowie głosy" - tym razem odezwała się Viola, która z zemsty za to, co jej uczynił, nakłaniała syna, by odebrał sobie życie. Po dwóch nieudanych próbach samobójczych Henry'ego przeniesiono do Iowa State Mental Hospital (Stanowego Szpitala dla Psychicznie Chorych stanu Iowa). Tam został zdiagnozowany jako „psychopata o skłonnościach samobójczych", „sadysta" i „zboczeniec seksualny". Po ponad 4 latach kuracji środkami farmakologicznymi i elektrowstrząsami wrócił do więzienia bardziej szalony niż kiedykolwiek.

    W kwietniu 1970 roku minęła połowa minimalnego wymiaru kary, co dawało prawo do ubiegania się o przedterminowe zwolnienie warunkowe. Jak zwykle w takich wypadkach Henry stanął przed obliczem specjalnej komisji. On sam utrzymywał później, że na zadane mu przez jednego z członków tego gremium pytanie: „A teraz panie Lucas, proszę powiedzieć, czy jeśli zwolnimy pana warunkowo, znów pan będzie zabijał?", miał odpowiedzieć: „Yes, sir, jeśli mnie teraz zwolnicie, będę zabijał znowu". Opowiadał też, że na pożegnanie zapowiedział strażnikom: „Zostawię wam prezent na progu". Jeszcze tego samego dnia zamordował dwie kobiety, których ciała podrzucił w dobrze widocznym miejscu pod murem więziennym. W 1975 roku, w Jacksonville na Florydzie zetknął się z Ottisem Toole'em.

    Kiedy Ottis był dzieckiem jego babka otwarcie wyznawała satanizm i miała zwyczaj zabierać Ottisa na cmentarze, skąd oboje wykradali zwłoki niezbędne w obrzędach tego kultu. Krążyły też pogłoski, że poza bezczeszczeniem ludzkich szczątków sekta jego babci miała obyczaj jadać ludzkie mięso i wyprawiać orgie seksualne. Wkrótce para z piekła rodem zaczęła zabijać. Przemieszczali się ze stanu do stanu, kradnąc po drodze samochody, zabijając ludzi i rabując wszystko, co wydawało im się łatwym łupem. Od czasu do czasu - ot tak, żeby poczuć dreszczyk prawdziwej emocji - „rozwalili" jakiś bank. Niekiedy zabijali, żeby zdobyć samochód, czasami, żeby zaspokoić swe chucie cielesne, zdarzało się też, że robili to dla czystej przyjemności zabijania. Obydwaj przysięgali później, że jeśli nie mieli czasu, by zatrzymać się i zamordować autostopowicza własnoręcznie, rozjeżdżali go samochodem, dodawali gazu i ruszali w dalszą drogę. Czego to nie robi się dla zabawy.

    Z czasem też na jaw wyszło specyficzne upodobanie kulinarne Ottisa. Krótko przed śmiercią, w roku 1996, Ottis Toole udzielił wywiadu niezależnemu dziennikarzowi Billy'emu Bobowi Bartonowi. Kiedy ich rozmowa zeszła na gastronomiczne upodobania Toole'a, Barton zauważył, że słowa rozmówcy świadczą o jego szczególnym upodobaniu do potraw z młodych chłopców. „Trochę się tego w życiu zjadło” -odparł skromnie Ottis i dorzucił garść szczegółów. - „Najpierw wychodziłem, żeby upolować jakiegoś małego chłopaka [...] chwytałem go, wiązałem, kneblowałem, pakowałem do bagażnika i wiozłem do siebie"”. „Po rozebraniu do naga trzeba go powiesić - głową na dól - za kostki, poderżnąć gardło, wypatroszyć, usunąć wnętrzności, wątrobę i serce. Potem odciąć głowę i spuścić krew. [...] Piekłem ich w całości nad węglem drzewnym; węgiel drzewny daje mało dymu. Trzeba zdjąć ciało i nadziać je na stalowy pręt. Wsadza się go w tyłek i pcha mocno, aż wyjdzie szyją [...] potem mocuje wszystko na widełkach rożna, żeby można było obracać. Smaczne jak cholera"”.

    Psychopata przyznał się do zjedzenia 150 ofiar! Z powodu ograniczonej poczytalności, sąd nie mógł orzec wobec Ottisa kary śmierci, wymierzył mu jednak sześć wyroków dożywotniego więzienia, w tym za podpalenie i morderstwo. Henry Lee ostatecznie został skazany na karę śmierci. Prokuraturze udało się udowodnić mu 30 morderstw. 15 września 1996 roku Ottis Toole zmarł w zakładzie karnym na marskość wątroby w wieku czterdziestu siedmiu lat. Datę egzekucji Lucasa wyznaczono na 30 czerwca 1998 roku. Jednak trzy dni przed terminem gubernator George W. Bush złagodził mu wyrok. Sześćdziesięcioczteroletni Henry Lee Lucas zmarł 11 marca 2001 roku.
    #kryminalne #mordercy #seryjnimordercy #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Mircy, dzisiaj w nocy pod moimi oknami rozegrał się dramat. Młoda, ambitna dama, nazwijmy ją na potrzeby narracji Franciszką, postanowiła zerwać z kurnikowymi konwenansami i wybrać się w samotną podróż dookoła osiedla. Ciężko powiedzieć co zawiniło, brak przygotowania, sprzętu, formy czy zwykła kurza ślepota ale po jakimś czasie Franciszka zgubiła trop. Zatrzymał się nawet samochód, proponowano Franciszce transport, pomoc, według wszelkich danych odmówiła i oddaliła się na pobocze. Całą sytuację wykorzystała bezwzględna bestia. Korzystając z ciemności i okazji zakradł się ów bezlitosny napastnik i uprowadził Franciszkę. I tak oto poszukiwanie wolności i robaków zakończyło się po serii prychnięć i żałosnego gdakania w żołądku kota :(

    Franciszko, pamiętamy [*]
    (zdjęcie poglądowe)
    #mordercy #historia #wydarzenia i niestety troszeczkę #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Zainspirowany wpisami o mordercach spod tagu # historieriley pomyślałem, że chcielibyście poczytać sobie do obiadu o kimś takim jak Albert Fish. Będzie to jednak zwykła przeklejka z Wikipedii (link na dole):

    Hamilton Howard „Albert” Fish (ur. 19 maja 1870, zm. 16 stycznia 1936) – amerykański seryjny morderca, kanibal, sadysta, masochista, pedofil. Podejrzany o zamordowanie co najmniej pięciorga dzieci, sam przyznał się do trzech, jak również do torturowania co najmniej setki małoletnich ofiar. Czyny te uzasadniał potrzebą przeżywania silnych wrażeń. Kiedy sąd skazał go na karę śmierci przez krzesło elektryczne, powiedział: „To dopiero będzie przeżycie, umrzeć na krześle...”. W trakcie wykonywania wyroku pomagał katu przy podczepianiu elektrod.

    Dzieciństwo i młodość

    Albert Fish urodził się w Waszyngtonie. Jego ojciec, Randall Fish, kapitan statku pływającego na rzece Potomak, zmarł 15 października 1875. Ponieważ pani Fish nie radziła sobie z samotnym wychowaniem czwórki dzieci, najmłodsze z nich, Albert, zostało oddane do Sierocińca Świętego Jana w Waszyngtonie. Panowały tam bardzo surowe zasady, wychowanków często poddawano karom cielesnym, takim jak chłosta i to właśnie tam Albert rozwinął w sobie skłonności masochistyczne. Przebywając w sierocińcu Fish śpiewał także w kościelnym chórze.

    W 1879 roku jego matka otrzymała posadę państwową, co umożliwiło jej opiekę nad najmłodszym synem i Fish opuścił sierociniec. Mając dwanaście lat nawiązał romans z innym nastolatkiem. Partner Fisha wprowadził go w takie praktyki jak picie moczu i koprofagia. Fish zaczął poświęcać swoje weekendy na wizyty w łaźniach publicznych, gdzie mógł oglądać rozebranych chłopców.

    Około 1890 roku Albert przybył do Nowego Jorku, gdzie, jak twierdził, utrzymywał się z bycia męską prostytutką. Przyznawał później, że w tym okresie zaczął dopuszczać się gwałtów na młodych chłopcach. W 1898 roku, dzięki staraniom swojej matki, Albert poślubił kobietę, młodszą od niego o 9 lat. Miał z nią sześcioro dzieci: Alberta, Annę, Gertrude, Eugene, Johna i Henry’ego.

    Od 1898 roku pracował jako malarz pokojowy, przyznając później, że w tym okresie dokonał gwałtu na około setce dzieci, przeważnie chłopcach poniżej szóstego roku życia. Wtedy też kochanek Alberta zabrał go do Muzeum Figur Woskowych, gdzie kompletnie go zafascynował przekrój penisa. Zdarzenie to wpłynęło silnie na rozwój zainteresowania Fisha kastracją. Nawiązawszy romans z upośledzonym umysłowo mężczyzną Albert spróbował go wykastrować, uprzednio go wiążąc; mężczyźnie jednak udało się uciec. Po tym doświadczeniu Fish zwiększył częstotliwość swoich wizyt w domach publicznych, gdzie poddawał się niekończącym sesjom chłosty.

    W 1903 roku Albert Fish został aresztowany za defraudację i skazany na pobyt w więzieniu. Wyrok odbywał w Sing Sing. W 1917 żona Fisha porzuciła go dla niejakiego Johna Straube, współlokatora Fishów. Po odejściu żony Albert zaczął słyszeć głosy. Pewnego dnia owinął się w dywan, twierdząc, że wypełnia instrukcje przekazane mu przez świętego Jana.

    Morderstwa

    Proces Alberta Fisha, oskarżonego o morderstwo z premedytacją popełnione na Grace Budd, rozpoczął się 11 marca 1935 roku. Rozprawie przewodniczył Frederick P. Close, oskarżał Elbert F. Gallagher, zaś obrońcą Fisha był James Dempsey. Proces trwał dziesięć dni. Fish na wstępie oznajmił, iż jest niepoczytalny, opowiadając sądowi o głosach, które nakazywały mu mordowanie dzieci. Zeznający biegli psychiatrzy rozwodzili się nad licznymi parafiliami Fisha: urofilią, koprofilią, pedofilią i masochizmem, nie mogli się jednak zgodzić czy oznaczają one, że oskarżony jest chory psychicznie. Obrona okazała również zdjęcie rentgenowskie miednicy Fisha, na którym widać było ponad dwanaście igieł, wbitych tam własnoręcznie przez oskarżonego. Sąd uznał Fisha za poczytalnego, winnego i skazał na śmierć.

    Po ogłoszeniu wyroku Fish przyznał się do zamordowania ośmioletniego Francisa X. McDonnell na Staten Island. Francis został zgwałcony, a następnie uduszony własnymi szelkami.

    Prawdopodobne ofiary

    Fish był podejrzany o popełnienie innych zbrodni, choć nigdy się do nich nie przyznał. Detektyw William King wierzył, że Fish był „Wampirem z Brooklynu”, seryjnym mordercą i gwałcicielem, na swe ofiary wybierającym głównie dzieci.

    Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Albert_Fish

    #kryminalne #mordercy #choryskurwiel #truestory
    pokaż całość

  •  

    23 maja 1934: rabusie banici, Bonnie Parker (23) i Clyde Barrow (25) zostają zastrzeleni w zasadzce policji z Teksasu i Luizjany na wiejskiej drodze w pobliżu parafii Bienville w stanie Luizjana.

    #kryminalistyka #kryminalne #nsfw #mordercy #zlodzieje #fotografia

    źródło: 78.media.tumblr.com 18+

  •  

    #ama
    Byłby ktoś zainteresowany ama z moim znajomym z Gwatemali, który teraz jest w Polsce?
    Przyjechał on na roczną podróż do Europy, kręci tu video które opublikuje później na YT. Chce także jechać na wschód Ukrainy nagrać dokument o wojnie.

    Myslę że może mieć dużo ciekawych historii do opowiedzenia. Gwatemala jest jednym z najniebezpieczniejszych krajów, z bardzo dużym współczynnikiem zabójstw. W jego kraju jest tak niebezpiecznie, że był zdziwiony że w Polsce po zachodzie słońca można bezpiecznie chodzić po ulicy, bo w jego kraju nikt tego nie robi.
    Opowiadał mi o tym jak działają gangi, jak wymuszają pieniądze, mordują kierowców autobusów, a gdy zadzwonił do taty to powiedział ze dzisiaj w stolicy był nudny dzień bo tylko 3 osoby zabito.

    W Gwatemali pracował jako camerman więc jeździł do najważniejszch zdarzen z ekipą telewizyjną, widział wiele trupów i ma historie z pierwszej ręki. Jego ojciec jest fotoreporterem w gazecie a i on sam pasjonuje się fotografią. Szczególnie fotografia wulkanów (dodaje zdjęcie zrobione przez niego)

    Jak będzie trochę chętnych to zrobię dziś po 21 #ama

    #gwatemala #mordercy #przestepczosc #podroze #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Mireczki czy moglibyście polecić mi jakieś ksiązki o kryminalistyce, seryjnych mordercach, morderstwach itp? Chodzi mi o dokumentalizowane, popularnonaukowe pozycje nie o fabuły.
    #kryminalistyka #seryjnimordercy #mordercy

  •  

    Pedro Lopez

    Pedro Lopez jest kolejnym seryjnym mordercą, którego matka była prostytutką.
    Wiekszość seryjnych morderców ma jakąś obsesję na punkcie swoich matek. Owe matki najczęściej nie są wzorowymi matkami. Wspólnym pierwiastkiem wydaje się być element seksualny. Matki te albo prowokowały swoim wyglądem, albo miały dużą ilość partnerów, o których syn doskonale wiedział. Oczywiście, dzieci prostytutek mają znacznie większe szanse by to wszystko zauważyć, by być bardziej podatnymi na tego typu zachowania.


    Pedro Alonzo Lopez urodził się w kolumbijskim miasteczku Tolmia, w 1949 roku. W tamtych czasach Kolumbia była ostatnim miejscem w którym ktokolwiek chciałby przyjść na świat. W kraju tym trwała wojna domowa, w której zgineło około 200 000 ludzi.
    Lopez był synem biednej prostytutki, był siódmym z trzynaściorga rodzeństwa. Dzieciństwo spędzone w takich warunkach na pewno nie nalezało do udanych i radosnych. Jego matka była dominującą kobietą, trzymała swoje dzieci krótko. Mimo wszystko, w domu Lopeza było lepiej niż w innych domach.
    W 1957 roku, ośmioletni Pedro został przyłapany przez swoją matkę podczas stosunku seksualnego ze swoją młodszą siostrą. Od tej pory musiał żyć na ulicy. Nie mógł wrócić do domu. Przyszłość wyglądała ponuro. Jednak po pewnym czasie jakiś mężczyzna zaoferował Lopezowi mieszkanie i wyżywienie. Pedro nie mógł uwierzyć w swe szczęście. Zamiast do domu, nieznajomy mężczyzna zabrał chłopca na jakąś opuszczoną budowę. Tam odbył z nim kilkakrotnie stosunek seksualny, nastepnie zostawił go tak jak znalazł, na ulicy.
    Ta przygoda ze starszym mężczyzną wywołała u Pedra obawę przez obcymi. Sypiał w ciemnych zaułkach, nocami wyruszał na poszukiwania jedzenia. Żył tak prawie rok. W końcu zdobył się na opuszczenie miasteczka. Jego podróż zakończyła się w Bogocie. Po kilku dniach żebrania o jedzenie, chłopcem zainteresowała się pewna amerykańska para. Przynosili mu ciepłe pożywienie, wreszcie zaproponowali wspólne mieszkanie. Pedro przyjął ich propozycję. Dostał swój pokój z biurkiem, został nawet zapisany do szkoły dla sierot.

    > Więzienie

    Mimo całego szcześcia jakie dopisywało chłopcu, jego dobra sytuacja nie miała trwać wiecznie. W 1963 roku, gdy Pedro miał 12 lat, jego nauczycielka zaczęła go molestować seksualnie. Pedro zapomniał już o swoich obawach wobec dorosłych, jednak teraz wszystko to powróciło. Teraz towarzyszył temu również gniew. Własnie w przypływie gniewu ukradł w szkole pieniadze i uciekł z domu.
    Wojna domowa się skończyła. Kończyła sie tez zimna wojna. Zmieniły sie rządy i znów uruchamiano zatrzymane fabryki. Jednak Pedro nigdy nie otrzymał jakiegokolwiek wykształcenia. Kolejne sześć lat spedził na ulicach, prosząc o jedzenie i dokonując drobnych kradzieży.
    Jako nastolatek zaczął kraść samochody. Miał niewiele do stracenia, a lokalne gangi dobrze płaciły za taka robotę. Stał się doskonałym złodziejem samochodów.
    Pomimo swojego sprytu, w 1969 roku Pedro został złapany właśnie na kradzieży samochodu. Został skazany na 7 lat więzienia. Już dwa dni po rozpoczęciu kary, został brutalnie zgwałcony przez czterech starszych więźniów. Pedro obiecał sobie, że już nigdy nikt go nie dotknie. Sprawił sobie nóż. Przez nastepne cztery tygodnie szukał okazji i zabił tych czterech więźniów którzy go zgwałcili. Władze więzienia uznały, że Pedro działał w obronie własnej i dołożyły tylko dwa lata do wyroku.
    Czas spędzony w więzieniu, w polaczeniu ze wszystkim czego doświadczył wcześniej, spowodował niepowetowane straty w umyśle tego biednego chłopaka. Wszystko czego doświadczył od swojej matki spowodowało, że teraz bał się kobiet. Jakikolwiek związek z nimi uważał za niepraktyczny, wszystkie swoje pragnienia zaspokajał przy pomocy pism pornograficznych. Pedro uważał, że całe zło jakie go spotkało było zasługą jego matki.

    > Aresztowanie

    Pedro wyszedł z więzienia w 1978 roku. Dużo podróżował po Peru. Wtedy też zaczęły się morderstwa młodych dziewcząt. Gdy próbował porwać dziewięcioletnią Indiankę, został złapany przez jej współplemieńców. Torturowano go przez wiele godzin, następnie postanowiono pochować go żywcem. Jednak szczęście dopisało rownież i teraz. Nie wiadomo skąd pojawił się jakiś misjonarz i przekonał Indian, że morderstwo nie spodobałoby się Bogu, i że powinni oddać Lopeza odpowiednim władzom. Indianie, co prawda niechetnie, posłuchali rady misjonarza. Władze Preu deportowały Lopeza do Ekwadoru.
    Pedro zaczął podróżować po Ekwadorze. Często też bywał w Kolumbii. W okolicy szybko zaczęto notować zaginięcia młodych dziewcząt, jednak władze zignorowały te informacje. Wiekszość owych dziewcząt należała do różnych dziwnych zwiazków.
    W marcu 1980 roku, mała powódź w mieście Ambato odkryła ciała czterech dziewczynek, które niedawno zagineły. Mimo trudności z okresleniem przyczyny smierci, władze uznały, że było w tym coś podejrzanego.
    Kilka dni po powodzi, pewien mieszkaniec miasteczka, który robił zakupy ze swoją dwunastoletnią córką, zauważył jak jakiś obcy mężczyzna próbuje porwać jego dziecko. Natychmiast zaczął wzywać pomoc. Mężczyźnie nie udało się uciec. Został aresztowany.
    Podczas eskortowania na komisariat, Pedro zachowywał się niespokojnie. Sprawiał wrażenie szaleńca.

    > Niewiarygodne zeznania

    W komisariacie Pedro odmówił składania zeznań. Władze uznały, że trzeba podstępu by aresztowany zaczął mówić. Postanowiono zamknąć go w celi z pewnym duchownym, ojcem Cordoba Gudino. Jego zadanie polegało na zdobyciu zaufania i wypytanie o szczegóły przestępstwa.
    Milczenie nie trwało długo. Już następnego dnia Pedro zaczął opowiadać księdzu szczegóły niesłychanych zbrodni jakie popełnił. Spowiedź ta bardzo wzburzyła księdza, poprosił o opuszczenie celi. Następnie przeczytano Lopezowi wszystko to, co w celi opowiedział księdzu. Dopiero wtedy się poddał.
    Pedro powiedział, że zamordował przynajmniej 110 kobiet w Ekwadorze, około 100 w Kolumbii, oraz sporo ponad 100 w Peru. Powiedział też, że lubi dziewczęta z Ekwadoru. Są bardziej łagodne i ufne, wydają się też bardziej niewinne. Nie są tak podejżliwe wobec obcych jak kolumbijskie dziewczęta. Za owe morderstwa Pedro winił swoje trudne dzieciństwo i życie, oraz samotność. 'Straciłem swoją niewinność w wieku ośmiu lat. Postanowiłem zrobić to samo tylu dziewczętom ilu zdołam.' Zawsze też wybierał swoje ofiary za dnia. Nie chciał by zmrok ukrył przed nim widok ich agoni. Wyjaśnił również, że najpierw gwałcił ofiarę, następnie dusił ją patrząc jej głęboko w oczy. Gdy widział jak w ich oczach znikają ostatnie resztki życia odczuwał głęboką przyjemność oraz podniecenie seksualne. Nawet gdy umarły były jeszcze przydatne. Często robił przyjęcia, w których uczestniczyły ciała martwych dziewczynek. Sadzał je i rozmawiał z nimi.
    Policjanci na początku nie chcieli wierzyć zeznaniom Loepza. Pedro zgodził się nawet pokazać im kilka gróbów. Wkrótce jednak policjanci musieli zacząć wierzyć Lopezowi. Pedro pokazał im groby 53 dziewczynek w wieku od 8 do 12 lat. Nastepnego dnia wskazał miejsca spoczynku kolejnych 28 ofiar. Więcej ciał nie znaleziono, jednak ciała te mogły rozgrzebać zwierzęta, zabrać ze sobą powodzie itp.
    Po kilku dniach Pedro Lopez został oskarżony o popełnienie 57 morderstw. Liczba ta wzrosła do 110. Dyrektor więzienia, Victor Lascano stwierdził, że nie ma podstaw by nie wierzyć zeznaniom Lopeza, gdy znajduje się potwierdzenie chociażby części owych zeznań. Lascano ocenia także, że zamordowanych kobiet z pewnością było ponad 300.
    Niestety nie ma żadnych informacji o przebiegu krótkiej rozprawy, jednak pod koniec 1980 roku Pedro Lopez został skazany na dożywocie.

    > Wywiad

    W styczniu 1999 roku Pedro udzielił jedynego wywiadu. Oto fragmenty.

    'Jestem człowiekiem stulecia. Nikt nigdy o mnie nie zapomni. Polowałem na moje ofary całymi dniami. Szukałem dziewcząt w których spojrzeniu była niewinność i piękno. To były dobre dziewczęta. Pomagały swoim matkom. Chodziłem za nimi kilka dni, czekałem aż zostana same. Dawałem im jakieś prezenty, np. małe lusterko. Potem zabierałem je na skraj miasta, obiecując prezent dla ich matek.'
    'Zabierałem je do tajnych kryjówek, w których przygotowane były już ich groby. Czasem były tam też ciała poprzednich dziewcząt. Związywałem je, gwałciłem przy wschodzie słońca. Przy pierwszym blasku słońca dostawałem wytrysku. Chwytając za gardło zmuszałem je do uprawiania seksu. Gdy słońce całkowicie wzeszło zaczynałem je dusić.'
    'Wtedy tylko było dobrze gdy widziałęm ich oczy. W nocy bym tego nie zobaczył. Musiałem to robić przy swietle dziennym. To były fantastyczne chwile, gdy trzymałem dłonie na szyjach tych młodych kobiet. Zaglądałem im głęboko w oczy, widziałem iskry które powoli znikały. Tylko ktoś kto naprawdę zabił wieco mam na myśli.'
    'Gdy wyjdę na wolność znów poczuję to samo. Wszystko trwało od 5 do 15 minut. Byłem bardzo dokładny. Długo upewniałem się, że na pewno są martwe. Przykładałem lusterko by sprawdzić czy oddychają. Czasami musiałem je zabić ponownie.'
    'Nigdy nie krzyczały, ponieważ nie spodziewały się niczego złego. Były takie niewinne. Moje małe przyjaciółki lubiły towarzystwo. Często kładłem po kilka ciał obok siebie. Ale po chwili czułem się znudzony, one się nie ruszały. Więc szukałem kolejnych dziewcząt.'


    Pedro Lopez odsiaduje karę w więzieniu w Ekwadorze. Możliwe, że będzie mógł złożyć wniosek o przedterminowe zwolnienie. Jeśli uda mu się opuscić więzienie, czekają na niego kolejne procesy w Kolumbii i Peru.

    #mordercy #kryminalistyka
    #seryjnimordercy

    http://killer.radom.net/~sermord/New/zbrodnia.php-dzial=mordercy&dane=LopezPedro.htm
    pokaż całość

    źródło: fthmb.tqn.com

    •  

      @mt5114: bo sie czepiasz ze ktos skopiowal z internetu.

    •  

      Ej na wikipedii znalazłem coś takiego:
      W 1980 roku sąd uznał go za winnego wielokrotnych morderstw i skazał go na karę dożywotnego pozbawienia wolności[1]. W 1994 roku został zwolniony i deportowany do Kolumbii. Ponownie podjął próbę morderstwa, został aresztowany i uznany za chorego psychicznie. W 1998 roku uznano go za zdrowego psychicznie i zwolniono z więzienia[2]. Obecnie López jest poszukiwany przez Interpol.

    • więcej komentarzy (7)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #mordercy

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:1,1:0,0:0

Archiwum tagów

Business Plan Handbook - 12225 Words | Computer Fundamentals - 3803 Words | Cincuenta sombras más oscuras